Dodaj do ulubionych

dwulatek-instrukcja obslugi:)

06.12.06, 00:42
mam w domu kochanego prawie dwulatka
problem mam typowy, czyli maly przechodzi swoj dwulatkowy bunt, a mi rece
opadaja
napiszcie mi drogie mamuski, jak reagujecie/reagowalyscie na nieakceptowalne
zachowanie waszych dzieci
przyznam sie szczerze, ze u mnie ani prosba, ani grozba nie pomaga i czasem
nie chce mi sie nawet z nim gadac, taka jestem zla na niego no i na siebie,
ze nie wiem, co zrobic, zeby bylo skuteczne
Obserwuj wątek
    • marthas Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 06.12.06, 03:37
      Odpuscic i przeczekac, jesli nie robi nic zagrazajcego zdrowiu i zyciu to szkoda
      Twoich nerwow, a za kilka tygodni znow bedzie kochany ;-)

      Marta
      • bea_mama Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 06.12.06, 03:50
        Ja mam trzylatke i zaczely sie jakies humory i obrazanie sie itp. Czyzby bunt
        trzylatka? :) Odpuszczac nie radze, bo dziecko po prostu testuje na ile moze
        sobie pozwolic. U nas bylo w miare spokojnie w wieku dwoch lat, ale ja mam
        dziewczynke, a one sa chyba z natury spokojniejsze.
        Polecam bardzo dobra ksiazke Tracy Hogg "Język dwulatka". Mozna ją dostac
        zarowno w wersji polskiej jak i angielskiej. Jest tam podanych duzo przykladow
        i sposobow na malego uparciucha czyli taka mala "instrukcja obslugi" jakiej
        szukasz:)
    • bozena73 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 06.12.06, 14:52
      Oj, moj tez teraz to przechodzi...
      Wczoraj na przyklad juz myslalam ze za chwile zwariuje..jest naprawde niegrzeczny, szczegolnie gdy
      wraca z przedszkola..dostal lizaka jeszcze w przedszkolu, jadl w samochodzie i mu upadl, wisk w
      nieboglosy ze nie ma jego lizaka, tak sie darl ze musialam zatrzymac samochod i podniesc mu tego
      lizaka, pokazalam mu ze jest brudny i dopiero wtedy moglam dalej jechac..gdy w koncu dojechalismy,
      on nie chce isc do domu, ja z zakupami, z wszystkimi torbami a on mi ucieka na backyard ..wzielam
      go, krzyk niesamowity, kopanie mnie nogami...tylko obietnica ze mu wlacze Thomasa pomaga...
      W domu chce pic, za chwile nie chce, chce jesc, a gdy mu daje jesc, krzyczy ze chce pic...
      Wieczorem po kapieli chce mu ubrac pizamke, juz padam na nos (meza nie ma bo wraca pozno z
      pracy)..probuje mu wciagnac spodenki ..tez krzyk i wyrywanie mi sie z rak...
      W koncu nie wytrzymalam zostawilam go w jego pokoju i poszlam otworzyc sobie butelke wina....
      I tak to jest prawie codziennie..(no nie z takim zakonczeniem) :-)))
      Ale naprawde jestem wykonczona..
      A isc z nim do sklepu?? To jest jeszcze gorsze niz bycie w domu...Wszystko wyciaga z polek i biegnie
      do sprzedawczyni ze niby chce to kupic... :-))
      A jeszcze niedawno to byl taki moj aniolek.....licze na to ze to typowe zachowanie chociaz sa chwile
      gdy jakos te wytlumaczenie nie pomaga... :-((
    • nanuk24 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 06.12.06, 20:07
      na mojego szatana tez juz nie mam sposobu. Wysiadam. Grozby, prosby u mnie tez
      nie pomagaja.
      Wrzeszczy, kiedy trzeba go ubrac; wrzeszczy, kiedy trzeba go rozebrac;
      wrzeszczy, kiedy trzeba wlozyc go do fotelika samochodowego, wrzeszczy kiedy
      trzeba go wyjac.
      prosby - zwiodly(woli nie wyjsc z domu, niz sie ubrac. Gorzej, kiedy musimy
      wyjsc. Ubieram go wtsy na sile - wrzask wtedy, jakby go ze skory obdzierali).
      Kary nie dzialaja.
      • aniutek Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 06.12.06, 21:40
        odwrocic uwage, zagadac, pokazac pieska, kotka, ptaszki , noc, samochod no cokolwiek aby zapomnial
        a taki maly szybko zapomni bo jeszcze fujara ;) i robic swoje.
        mam taka sama aparatke w domu.
        nie ma sensu tlumaczyc ( tzn tlumaczyc ale nie mozna sie spodziweac,ze dzieciak sie zatsosuje),
        gorozic, a tym bardziej prosic lub ustepowac.
        kary proste- do kata na kilka minut, instrukcja - za co i co trzeba zrobic po odstaniu kary ( przeprosic
        of course )
        moja Zula chce zawsze na reke po wyjsciu z samochodu a ja mam zawsze pelne rece zakupy, plecaki,
        etc nigdy jej na reke nie biore idzie trzymajac mnie i udaje ,ze ryczy.
        • bella41 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 08.12.06, 01:13
          bozena, nanuk- mam identycznie, a watek chcialam poczatkowo zatytulowac
          'w sklepie', bo bylam po 'strasznych' przezyciach zakupowych z malym
          czulam sie doslownie, jak w tym programie 'niania',
          ale stwierdzilam, ze nie bede sie na forum kompromitowac i opisywac, co mi
          wyrabial
          uciekanie jest na porzadku dziennym, wrzaski i kopanie tez, a w dodatku miesiac
          temu z dnia na dzien przestal spac w ciagu dnia i nic nie pomagalo, dopiero
          teraz sie wszystko wyklarowalo, tzn. nie spi w ciagu dnia, za to na noc zasypia
          kolo 6pm, oczywiscie budzi sie przed 7am, ale wczesniej zasypial dopiero10-
          11pm, wiec byla tragedia
          wczesniej tez byl slodki, do okolo 15 miesiaca to bylo wzorcowe dziecko(chociaz
          dosyc energiczne), a do 4 mies. to caly czas niemal spal
          aniutek, jeszcze pare miesiecy temu bylo bardzo latwo odwrocic jego uwage,
          teraz to nie dziala
    • bozena73 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 08.12.06, 14:42
      Tylko chce dodac ze jakos lzej mi sie na duszy zrobilo gdy przeczytalam ze wiekszosc naszych pociech
      ten bunt dwulatkow...bo juz myslalam ze to tylko moj jest takim lobuzem.....
      Wczoraj myslalam ze zwariuje gdyz zachcialo mu sie pizzy...no to wiec pomyslalam ze zrobie
      swoja..ciasto kupuje zawsze gotowe wiec nalezalo tylko ja przybrac...Krzyczal mi przez caly czas gdy
      pizza byla w piekarniku...nic nie pomagaly moje wytlumaczenia ze przeciez nie bedzie jej jadl
      surowej...az dostal spazmow z tego placzu...w koncu gdy byla gotowa to kolejny krzyk ze on nie chce
      nic na pizzy..chce tylko ciasto...
      Ech..dlugo by jeszcze wypisywac...jednym slowem nie jest latwo. .szczegolnie wieczorami gdy jestem z
      nim sama..ale pozniej jak patrze na niego gdy tak smacznie spi jak aniolek w reku trzymajac swoja
      ulubiona lokomotywe..to nie moge uwierzyc ze to jest te same dzieciatko :-)))
      • edytkus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 09.12.06, 07:09
        bozena73 napisała:

        >> jak patrze na niego gdy tak smacznie spi jak aniolek w re
        > ku trzymajac swoja
        > ulubiona lokomotywe..to nie moge uwierzyc ze to jest te same dzieciatko :-)))

        poczekaj az bedzie nastolatkiem jeszcze nie raz pewnie pomyslisz ze bunt dwulatka to bulka z maslem
        ;))))

        niestety w przypadku niektorych dzieci bunt dwulatka nie przechodzi, moze juz nie rzucaja sie w
        sklepie na podloge ale wciaz potrafia dac czadu :O Moje sposoby na Alexandre tarzajaca sie wrzeszczac
        na brudnej podlodze supermarketu to albo branie pod pache i wychodzenie albo.. spokojne poczekanie
        obok az jej sie znudzi - w tym wypadku jednak trzeba miec nerw zeby nie zwracac na spojrzenia
        innych ludzi ale na szczescie wiekszosci to zwisa, wielu z nich wie jak to jest :). Niedawno widzialam
        jak kobieta sie meczyla z maluchem, zal mi sie jej zrobilo, ale kiedys gdy jakies dziecko mialo tantrum
        przechodzaca obok kobieta w srednim wieku burknela wyraznie pod nosem ze "ten bachor zasluguje
        na porzadne lanie" :(
    • cyborgus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 11.12.06, 21:15
      Przelecialam niedawno ksiazke "The happiest toddler on the block" i musze
      przyznac ze jedna uwaga stamtad bardzo mi pomaga w radzeniu sobie z tymi
      napadami zlosci. Oczywiscie, nie zawsze, nic nie dziala na 100%, ale bardzo
      czesto.

      otoz, w tych tantrums, czy atakach zlosci, czy jak to nazwac, czesto chodzi
      nie tyle o to cos, o co dziecko niby walczy, tylko bardziej o to, zeby ktos
      pokazalal, ze go rozumie, ze wie o co mu chodzi. Trzeba zejsc do jego poziomu
      komunikacji - mowisz ucietymi rownowaznikami zdan, slowami - starasz sie
      przekazac przez ten krzyk co masz do powiedzenie.
      Wezmy przyklad Bozenki i jej Patryka ktory nie mogl sie doczekac na pizze -
      Bozenka, nie bierz tego do siebie, po prostu akurat to mi wpadlo w oko:). on
      krzyczy ze chce pizze juz, ty schodzisz do jego poziomu - przykucasz, zeby nie
      mowic do niego z gory, jak sie da chwycic za rece, albo objac to super, ale jak
      nie, to nie sile - mozesz powiedziec "Patryk, popatrz na mnie" - poworzyc kilka
      razy, bez krzyku, spokojnie, jest duza szansa ze go to zaintryguje. Ale mozna
      tez sobie to darowac, i przejsc do rzeczy, czyli po prostu powtarzac z empatia
      i sympatia" Chcesz pizze teraz, prawda? Teraz, pizze, tak Patryk? -
      niesamowite, jak czesto to uspokaja dziecko ( przynajmniej u nas tak jest),
      ktore czuje ze ktos je w koncu rozumie!!. mala kiwa wtedy zgodnie glowka i
      mowic "tak". No wiec, czesc celu jest osiagnieta, dziecko jest uspokojone.
      Teraz jest duzo latwiej przekazac reszte info: rozumiem, ze chcesz juz pizze,
      tak pachnie, ja sama mam ochote, mniam, mniam (mozna probowac rozsmieszyc)ale
      nie jest jeszcze gotowa, teraz jest niedobra, musimy troche poczekac. chodz,
      pobawimy sie klockami, a jak uslyszym dzwonek (timer), to bedziemy jesc. Co ty
      na to?

      Uwazam ze jest to warte sprobowania. troche glupio to wyglada gdy jestes w
      miejscu publicznym i gadasz jakism dziwnym rwanym jezykiem do wrzeszczacego
      toddlera, ale mamy te przewage, ze mowimy po polsku i nikt nas nie rozumie:):):)

      pwodozenia!
      • aniutek Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 12.12.06, 05:10
        :) mnie sie ten pomysl bardzo podoba, wyprobuje !
        • bozena73 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 12.12.06, 15:09
          Musze kupic ta ksiazke..trzeba bedzie sie troche podszkolic..
          Ale niedawno gdzies czytalam ze dzieci reaguja atakami zlosci, sa niegrzeczne, dlatego ze nie
          poswiecamy im wystarczajaco ilosc czasu i uwagi..i tak sobie pomyslalam ..moj wujek mial 5cioro
          dzieci..wychowane na wsi, biednie bylo..duzo pracy na gospodarstwie..kto by mial tam czas na to aby
          studiowac wychowanie dzieci...dzieci zajmowaly sie same soba...i wlasnie te dzieci byly jak
          aniolki....jedne z najgrzeczniejszych dzieci ktore znalam...teraz sa juz dorosle i sa naprawde bardzo
          uczciwymi ludzmi odnoszace sie z wielkim szacunkiem i miloscia do swoich rodzicow...
          Drugi przyklad, ostatnie wakacje w Polsce, bylismy z wizyta u dalszych krewnych mego meza, wioska
          na Mazurach...maz alkoholik, ona zniszczona przez biede kobieta bez zebow..dzieci chyba z
          szostka..male w roznym wieku...bylismy tam przez kilka godzin..wyszlam ze lzami w oczach..dzieci
          grzeczne, spokojne, pomagajace mamie we wszystkim...wziely mego Patrysia ...widzialam jak sie z nim
          bawily...naprawde az patrzylam na to z wielkim rozrzewnieniem..wrocilismy tam jeszcze raz aby
          podarowac im troche zabawek, slodyczy..jakie one byly szczesliwe wtedy...
          Wiec jak ta kobieta ktora pewnie w swoim zyciu nie przeczytala zadnej ksiazki, skonczyla tylko
          podstawowke..wychowuje dzieci w takim szacunku do niej..to gdzie jest wlasnie ta tajemnica???
          • edytkus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 12.12.06, 16:39
            bozena73 napisała:

            > >to gdzie jest wlasnie t
            > a tajemnica???

            tajemnica lezy w jakosci a nie ilosci czasu spedzonego z dzieckiem. Sama pomysl, ktore dziecko
            bedize szczesliwsze? te kotre jest caly czas z matka prasujaca, pioraca, goujaca itp. od switu do
            zmierzchu czy te do ktorego matka teskni siedzac gdzies w biurze a po powrocie do domu wylewnie sie
            z dzieckiem wita, kaze sobie opowiadac co robilo przez caly dzien, bawi sie czy czyta (czesto w
            poczuciu winy ze nie bylo jej tyle godzin)?
          • cyborgus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 12.12.06, 19:41
            zagielas mnie Bozenka tym pytaniem, i tak myslalam, myslalam przy myciu garow,
            i oto efekt moich rozmyslan:

            wydaje mi ze w dzisiejszych czasach jestesmy tak skupieni na rozwijaniu
            osobowosci dziecka, jego wolnosci, dawaniu mu szans na wszystko co najlepsze,
            jego uczuciach (i wszystko to super!) - ze zapomnielismy ze dzieci potrzebuja
            tez bardzo wyraznych granic w zyciu. Wiekszosc z nas sie lamie przy dzieciecych
            marudzen i poddaje sie, raz na cos pozwalamy, raz nie, ze nasze dzieci maja
            metlik w glowie. Brakuje mi jakis wytycznych, co wolno co nie (naprawde, a nie
            slowami:), a to powoduje frustracje, zachwiane poczucie bezpieczenstwa, etc. Ja
            osobiscie zauwazylam, ze dzieci moich znajomych ktore wydawaly mi sie troche
            zbyt twarde, sa jednak bardziej spokojne, zrownowazone, bo wiedza dokladnie na
            czym stoja. Natomiast dzieci tych mam lelum-polelum sa jakies takie wiotkie....
            I nie chodzi tu o to, zeby zostac kapralem, tylko wymierzyc dziecu pewne jasne
            granice, zawsze te same. to im daje pewne poczucie stabilizacji, maja sie o co
            oprzec. Jak ktos mial 6 dzieci na wsi, to nie mial czasu na nagocjowanie z
            kazdym z nich, co mu wolno, co nie, a moze tak, a moze inaczej. Jest tak i
            koniec.

            Bylo to dla mnie bardzo oczywiste zanim sie dorobilam Sary. Teraz sie kapnelam,
            ze tez padlam ofiara i jestem za malo konsekwentna. Wcozraj mialam ksiazkowy
            przyklad, ze dzieci tego potrzebuja: mala probowala przedluzac nocne bajeczki,
            a to pic, a to jesc, a to pielucha, a to znalezc miska ktory nie byl w tym
            pokoju do spania. A we mnie zaczynalo kipiec, ze tak zawalilam. w pewnym
            momencie powiedzialam jej bardzo stanowczo ( no, wkurzonym glosem...:) ze moze
            isc do lozeczka, albo jeszcze poprzytulac sie do mamy przez pare minut. w moim
            glosie nie bylo w ogole miejsca na negocjacje. i wiecie co? Cud! mala podniosla
            glowe, rozwazyla obie opcje w sekunde, polozyla mi glowe na ramieniu i byl
            spokoj. Nie byla zraniona, wystraszona - wrecz przeciwnie. wygladala jakby
            myslala: ok, z tym sobie poradze:)

            uff, ale sie rozpisalam, sorry!!!
            • cytrynka3 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 12.12.06, 23:27
              Ojej dziewczyny, przeczytanie Waszych postów bardzo mi pomogło. Ja mam trójkę
              dzieci. Ostatnie 8 miesięcy było pełne stresów dla mnie i jestem bardzo nerwowa.
              Widzę, że powinnam zmienić swoje zachowanie w stosunku do moich buntowników
              (Domiś 2 lata, 2 miesiące, Julcia 3 lata, 8 miesięcy prawie).Tylko jak im
              poświęcać więcej czasu, Adaś jest malutki bardzo. Ale pochwalę się Wam, że 6
              grudnia pojechałam sama z dziećmi do malla. Przeżyłam. Muszę jeszcze pojechać do
              sklepu spożywczego po smakołyki pod choinkę. Co do książek, koleżanka mi
              podarowała "Supernanny" Jo Frost (ta sama osoba, która występuje w programie tv.
              Pozdrawiam
              • azjawusa Poczekajcie az dwulatki zmienia sie w nastolatki ! 12.12.06, 23:51
                .....Dopiero wtedy pokaza pazurki !!!Jezu,jak Wam zazdroszcze !!!
                • aniutek Re: Poczekajcie az dwulatki zmienia sie w nastola 13.12.06, 00:19
                  heheheh, pisalam pisalam i mi wcielo a teraz widze Twoj tekscior Azja :)

                  a to moje 3 grosze
                  :)
                  wychowanie bezstresowe tak modne x lat temu ma teraz poklos w ludziach nieprzystosowanych do
                  zycia w spoleczenstwie, sociopath, narcyzow etc. kazdy potrzebuje ram - patrz prawo, kosciol, wzorce
                  zachowan- my dorosli, a dzieci tym bardziej.
                  >Brakuje mi jakis wytycznych, co wolno co nie (naprawde, a nie
                  > slowami:), a to powoduje frustracje, zachwiane poczucie bezpieczenstwa, etc.
                  jakbys wyciagnela to z poradnika dla rodzicow :)
                  mialam kiedys 10 przykazan rodzica i ustalanie ram bylo chyba pierwszym, prosby dziecka byly
                  przedstawione jako wystawianie rodzica ( przez dziecko) na probe- ie madry rodzic nie splenia
                  wszystkich zachcianek.
                  np cos takiego: wleze na stolek, pozniej na stol, na polke..... dzieciak wyraznie czeka na reakcje jesli
                  dostaje milczace przyzwolenie wlezie na lampe, na Twoja glowe. jakby naturanie oczekuje od nas
                  wyznaczneia drogi, nauki, dlatego jestem zdania, ze nie mozna dla swietego spokoju sie zgadzac ( co
                  nie znaczy,ze sama czasem tego nie robie)stymulowac, namawiac, i uczestniczyc w zyciu dzieciaka.
                  ( pisze co pewnikiem wydaje sie oczywiste ale kliedy dzieciaki sa starsze bardzo czesto rodzice
                  zaczynaja olewac co przychodzi latwo biorac pod uwage jakie "mile"potrafia byc nastolatki)
                  Kiedys czesto spedzalam weekendy tylko z synem i siostrzenica, byli w wieku 7 do 12 lat ( rownolatki),
                  zawsze szlam z nimi gdzies - do muzeum, na wycieczki, na rowery, caly dzien spedzalismy na gadaniu
                  lazeniu po miescie, oni wracali szczesliwi, rozgadani, ja moglam z nich wyciagnac wtedy rozne rzeczy,
                  pogadac o szkole, kolegach, nauczycielach, nauczyc troche historii czy tego co akurat bylo naszym
                  tematem, ale do czego zmierzam ;) nigdy nie pytalam sie ich czy chca isc -oni zawsze woleliby zostac
                  w domu, przy compie, czy grze czy TV, proponowalam dwa miejsca do wyboru i szlismy, czesto z
                  ociaganiem, ze skwaszonymi minami ale to szybko mijalo.
          • aniutek Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 12.12.06, 23:45
            Bozenka,
            bardzo ladnie napisalas o rodzicach, te dzieci sa bardziej dorosle, maja obowiazki a nie maja roznych
            rzeczy ktore nasze dzieci biora for granted. my na p[rzyklad nie wiemy co mogloby sprawic naszemu
            synowi przyjemnosc jako prezent pod choinke, on ma wszytstko, jak cos potrzebuje kupujemy, nie
            czeka, nie marzy, nie ma jak ja mialam 2 par jeansow, nie sni mu sie walkman .... to smutne, ale sami
            do tego doprowadzilismy.
            • bella41 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 13.12.06, 01:38
              zgadzam sie z tym, co piszecie
              dziecko powinno miec jasno wyznaczone granice, a rodzic powinien byc
              konsekwentny w przypadku przekroczenia tych granic
              rodzic powinien dziecku zagwarantowac poczucie bezpieczenstwa m.in. poprzez
              rutyne dnia codziennego
              i oczywiscie dostosowac wolnosc wyboru do wieku dziecka

              no, i to wiem, tylko nie wiem, jak zachowac sie w kryzysowych sytuacjach typu
              wysiadam z malym obladowana zakupami, ide do domu, a on w przeciwna strone, ja
              mowie, ze idziemy do domku, on mi robi papa i leci dalej w swoja strone, no to
              ja znow go wolam, nic, to rzucam zakupy, lece za nim, biore za lapke i idziemy,
              on sie wyrywa, ale go nie puszczam, to zaczyna sie klasc i wrzeszczy, w koncu
              biore go pod pache ( doslownie), biore zakupy i ide do domu
              w domu dziecko cichnie i znowu jest sielanka

              tak czasem sobie mysle, ze najwieksza trudnosc to nauczyc siebie wychowywac
              dziecko
              ja czasem nie wiem, czy taka reakcja cos osiagne, a moze powinnam inaczej,
              musze sobie poczytac, bo sytuacje czesto sa dla mnie nowe i zaskakujace, a
              reagowac trzeba szybko
              --
              napisal mi w lisciku,
              kocham cie promyku
              • aniutek Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 13.12.06, 03:50
                > no, i to wiem, tylko nie wiem, jak zachowac sie w kryzysowych sytuacjach typu
                > wysiadam z malym obladowana zakupami, ide do domu, a on w przeciwna strone, ja
                > mowie, ze idziemy do domku, on mi robi papa i leci dalej w swoja strone, no to
                > ja znow go wolam, nic, to rzucam zakupy, lece za nim, biore za lapke i idziemy,
                >
                > on sie wyrywa, ale go nie puszczam, to zaczyna sie klasc i wrzeszczy, w koncu
                > biore go pod pache ( doslownie), biore zakupy i ide do domu

                Bella :)
                zrobilabym ( i robie) dokladnie tak samo jak i Ty, IMO na dziecko w tym wieku i w tej sytuacji ( ulica,
                samochody) nie ma innej rady. w innych ( sklep, w domu etc) mozna probowac inaczej - zrozumiec,
                tlumaczyc czy w koncu zignorowac na chwile ( jak nerwy pozwola)
                pozdrawiam i zycze Spokojnych Swiat :)
                anka
            • bozena73 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 13.12.06, 14:57
              aniutek napisała:

              my na p[rzyklad nie wiemy co moglo
              > by sprawic naszemu
              > synowi przyjemnosc jako prezent pod choinke, on ma wszytstko, jak cos potrzebuj
              > e kupujemy, nie
              > czeka, nie marzy, nie ma jak ja mialam 2 par jeansow, nie sni mu sie walkman ..
              > .. to smutne, ale sami
              > do tego doprowadzilismy.
              >
              I wlasnie o tym wczoraj rozmawialam z moim M. ...maly bardzo chce pociag na Gwiazdke..kupilismy juz
              mu taki fajny drewniany w IKEA..a moj M. mowi ze jeszcze mu kupi drugi pociag...bo niby co to w IKEA
              tylko kilkanascie dolarow...ale przeciez to nie o to w tym chodzi. Ja nie chce zeby dostal dziesiec
              pociagow ..chce zeby dostal ten jeden i zeby sie wlasnie z tego cieszyl..
              Chce aby marzyl o czyms...zeby staral sie swoim postepowaniem aby dostac ta upragniona rzecz....
              Bo nigdy nie zapomne gdy ja bedac mala dziewczynka marzylam o wozku z buda dla lalek...
              Mieszkalismy w malej miejscowosci, nie bylo wtedy duzego wyboru...tak jak w tej naszej dawnej
              Polsce..ale marzylam o tym przez kilka dobrych lat...pamietam ktoregos dnia mama powiedziala ze
              przywiezli takie wozki do naszego sklepu..ale kupi mi go dopiero jak sprzatne swoj pokoj...Boze, jak ja
              go sprzatalam..mialam moze z 6 lat ale tyle zapalu do sprzatania nigdy juz wiecej nie mialam...
              No i ..nie dostalam tego wozka..podobno juz je wysprzedali gdy mama poszla go kupic..nie wiem czy
              to byla prawda...ale moje marzenie o wozku z buda nigdy sie nie spelnilo (moze wlasnie dlatego teraz
              mam obsesje wozkowa)..
              Nie, ja nie chce aby Patrys mial takie "ekstremalne" przezycia ..chce zeby mial lepiej niz ja mialam..ale
              ciagle chce aby mial szanse na marzenia...na marzenia na ktore trzeba i warto poczekac..
    • madziabd1 Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 13.12.06, 03:19
      polecam ksiazke Tracy Hogg "Secrets of the Baby Whisperer for Toddlers". Moj
      maly ma 18-miesiecy ale juz zaczyna pokazywac na co go stac. Mysle ze biorac
      sobie do serca to co jest w tej ksiazce pomoze mi przetrwac "bunt dwulatka".
      • myelegans Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 14.12.06, 05:06
        Bozenka, masz calkowita racje. Cos jest w tych biednych, wielodzietnych, i
        uczciwych rodzinach. Wsrod moich krewynch tez jest kilka takich rodzin, na wsi,
        5-7 dzieci, ale ilekroc tam przyjezdzalismy, to te dzieci byly tak ucieszone
        naszym przyjazdem, rzucaly sie moim rodzicom na szyje, obsciskiwaly, zawsze w
        pocerowanych rajtuzach z obsmarczonymi nosami i lepkimi raczkami. To byl dla
        nich najwiekszy prezent, wiekszy od tych ktore przywozilismy, to tam szly nasze
        ubrania, zabawki, ksiazki, slodycze itd.. Moj tata zawsze sie dziwil, ze przy 6
        dzieciach nie ma tam takiego zamieszania i klotni i przedrzezniania i walk, jak
        przy nas dwojgu.

        Teraz juz dorosli ludzie, nadal sa wszyscy bardzo blisko, pomagaja sobie,
        pomagaja tez starzejacym sie dziadkom, opiekuja sie nimi. Pewnie, ze nie poszli
        na studia, a matki pewnie w zyciu zadnych ksiazek nie przeczytaly, tym niemniej
        to bardzo uczciwi i kochajacy sie ludzie, z dobrymi wartosciami i mocnym
        kregoslupem moralnym.

        A wracajac do zbuntowanych dwulatkow, to ja mam taki egzemplarz w domu
        (27miesiecy), zaczelo sie jak mial niecale 18 miesiecy. Przerabialismy juz
        kladzenie sie na podlodze w roznych miejscach, chodnikach, bicie, szczypanie,
        rzucanie czym ma pod reka, jak wpadnie w szal i moje ulubione, wyrywanie
        garsciami trawy i pakowanie sobie do buzi :-), zdarzylo mu sie to raz i zaluje,
        ze nie nagralam, byloby co pokazywac.
        Ja zauwazylam, ze tantrum jest czesto sprowokowane zmeczeniem, glodem (moj syn o
        jedzenie rzadko prosi i w ferworze zabway zapomina, ze jest glodny i mu poziom
        glukozy spada i tantrum gotowe), albo jak mu sie zdarzy, ze nie ma drzemki, albo
        jest za bardzo pobudzony wydarzeniami dnia (jedno z najwiekszych "melt-downs"
        zdarzylo mu sie podczas powrotu z Polski w samolocie, az interweniowala
        stewardessa).

        W zaleznosci od sytuacji albo przeczekuje w poblizu (w domu), albo czasami
        trzeba wziac pod pache i wyniesc w bezpieczne miejce i tam przeczekac. Czasami
        jak widze, ze zachowanie robi sie irracjonalne i zmierza ku buntowi to
        uprzedzam. Jak w przypadku z pizza, maly chcial wczoraj owsianke na kolacje,
        prosil, to zrobilam, przy kolacji powiedzial, ze nie chce, ze chce tosta,
        powiedzialam, ze ma owsianke, albo nic. Wybral nic, dostal jak zwykle mleko
        przed po kapieli, na sniadanie zjadl ta nieszczesna owsianke i poprawil tostem :)
        Zawsze sie znizam do jego poziomu, przyklekam, przytrzymuje i mowie "Mikolaj,
        popatrz na mnie" nawet kilka razy, az popatrzy, wiem, ze mam 5 sekund na
        przekazanie informacji, wiec sie streszczam, do 2-3 wyrazow. Wystarczy to
        czasami, zeby sie przegrupowal i zeby mu emocje opadly.
        Jak czegos sie bardzo domaga np. lody na sniadanie, mowie nie, jak zjesz
        sniadanie, dostaniesz lody, oczywiscie, ze jest awantura, wtedy zaczynam albo
        laskotac, albo obracac w zart, albo po prostu mowie nie i juz, jak jest szal,
        przeczekuje, czasami jeczy jeszcze pol godziny, ale zazwyczaj po kilku minutach
        jak widzi, ze nic nie wskora to daje spokoj.

        U nas dziala tez "time out" zarezerwowany dla kilku bardzo szczegolnych
        sytuacji, o ktorych junior wie, rzucanie jedzeniem, bicie, drapanie po twarzy,
        zrywanie tacie okularow, albo wtedy, kiedy dostanie ostrzezenie i z premedytacja
        zrobi, to czego nie powininien patrzac nam prosto w oczy. Wtedy jest wsadzany do
        lozeczka na 2 minuty, "time out" mowimy i wychodzimy. Zazwyczaj drze sie
        rozdzierajaco "mommy, kisses, mama tuli, tuli". Po 2 minutach przychodzimy, jest
        "przepraszam" buzi, i w 3 slowach, powtorzenie za co kiblowal. Pamieta, i czesto
        jak wraca z "wiezienia", mowi "widelec na podloge, no, no , no" "nie wolno" i
        "mama kissy"

        Nie mowie, ze wszystko mamy pod kontrola bo tak absolutnie nie jest, ale ja
        zauwazylam, ze jak popuscimy w konsekwencji to cofamy sie o lata swietlne do
        tylu. Widze wolne zmiany, tantrums jest jakby mniej i z mniejszym nasileniem,
        niz wczesniej, mozna juz z nim cos wynegocjowac, mozna dac wybor, (nieduzy, 2
        rzeczy) i wybierze i jest dobrze. Ja juz sie do tego przyzwyczailam i nawet
        polubilam, ja tak mam przy PMS-ie :-) i staram sie zachowywac humor i
        perspektywe, one tak szybko rosna, kiedys bedziemy to wspominac z
        rozrzewnieniem. My z mezem czesto sie smiejemy pod nosem, jak maly ma te swoje
        wielkie, male kryzysy.

        Pozdrowienia dla mam i dwulatkow w poprzek :)
        • cyborgus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 14.12.06, 05:25
          Zgadzam sie z myelegans, ze najwieksze problemy i tantrums (czy to slowo
          istnieje po polsku???) zdarzaja sie gdy mala jest glodna, niewyspana,
          zmeczona.... gdy te 3 potrzeby sa zaspokojone, to jakos latwiej mozna sie z nia
          dogadac.
        • edytkus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 14.12.06, 07:31
          myelegans napisała:

          > Pewnie, ze nie poszli
          > na studia, a matki pewnie w zyciu zadnych ksiazek nie przeczytaly, tym niemniej
          > to bardzo uczciwi i kochajacy sie ludzie, z dobrymi wartosciami i mocnym
          > kregoslupem moralnym.

          fajnie tak sobie z boku pooceniac ;) ale gdybyscie mogly to... zamienilybyscie sie? tzn. wasza
          przeszlosc i terazniejszosc na ich?

          > Wtedy jest wsadzany d
          > o
          > lozeczka na 2 minuty, "time out" mowimy i wychodzimy. Zazwyczaj drze sie
          > rozdzierajaco "mommy, kisses, mama tuli, tuli". Po 2 minutach przychodzimy, jes
          > t
          > "przepraszam" buzi, i w 3 slowach, powtorzenie za co kiblowal. Pamieta, i czest
          > o
          > jak wraca z "wiezienia", mowi "widelec na podloge, no, no , no" "nie wolno" i
          > "mama kissy"

          moja corka za kare jest wysylana do swego pokoju lub musi stac w kacie, bo odbebnieniu kary tez sa
          przeprosiny, a jakze, przy czym potrafi sie przytulac a za moja glowa np. popychac szklanke zeby
          spadla, a gdy juz sie rozstrzaska Alexandra zlosliwie przymruza oczy, podnosi glowe dumnie do gory i
          oswiadcza ze idzie postac w kacie.



          Bozena, do kolejki z Ikei pasuja zestawy Thomas & Friends, tylko ich pociagi nie zmieszcza sie pod
          mostem i tory troche ciezko pospinac, ale ogolnie lepiej kupic tory z Ikei a pociagi i akcesoria Thomas -
          im wiecej torow tym lepsza zabawa. Jesli chodzi o Twego meza to uwierz mi ze on ten pociag chce dla
          siebie a nie dla Patryka ;)))
          • myelegans Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 14.12.06, 15:52
            Edytkus, to nie o to chodzi, czy bym sie zamienila, bo oczywiscie ze nie
            zamienilabym sie. Tylko, ze to jest przyklad jak w rodzinach, gdzie nikt nie
            wie, co to znaczy psychologia rozwoju i nie przeczytal zadnej ksiazki o
            wychowaniu i nie ma zadnej instrukcji obslugi i internetu, panuje milosc, zgoda
            i harmonia. I te matki jakos intuicyjnie te dzieci wychowuja, wiedza co dobre,
            co nie i tym sie kieruja.
            Ja mam wrazenie, ze my tu ciagle staramy sie stosowac naukowe metody, ktore
            oczywiscie sa dobre, ale mam wrazenie, ze czasami sie "kalapuckamy" w tym
            wszystkim. Ja to widze po sobie, jestem naukowcem, wiec jestem obciazona :), ze
            od poczatku mialam rozpis dnia, ile je, ile kup, ile spi, w jakim jest centylu.
            Poza tym ksiazki, workshops, internet, moze tego za duzo i trzeba troche
            odpuscic i wyluzowac, i po prostu zdac sie na siebie i wlasne dziecko.

            A co do kar, to trzeba znalezc taka, ktora dziala, na jedne dzieci to postanie
            w kacie, na inne odebranie przywilejow, a na jeszcze inne ... brak reakcji.
            Pozdrawiam.
            • cyborgus Re: dwulatek-instrukcja obslugi:) 15.12.06, 05:18
              dokladnie tak. kazde dziecko reaguje inaczeje, i to co dziala u jednego u
              innego jest niewypalem. Jezeli dziecko nie przejmuje sie kara, albo robi sie po
              niej zlosliwe, to trzeba cos nowego wymyslic.

              Znajoma kiedys narzekala, ze u niej nie dziala "time out", gdy 3-letni syn
              uderzy mlodsza siostrzyczke. Tylko potem przy glebszej analizie okazalo sie, ze
              on nie robil tego naumysle tylko sie zapomina gdy sie z nia bawi. Kara nie
              mogla dzialac, bo maly nie rozumial czego od niego chca, nie wspominajac o tym,
              ze nie mial zlych intencji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka