enko3 19.11.04, 17:51 Po 10 latach moj maz odchodzi.Zawiodlam go .Mam poniesc kare.Mam mu dac spokoj , ..jedzie po swoje rzeczy. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rzasia Re: Po 10 latach. 19.11.04, 18:28 Enko! Robię co mogę. Nie można tak po prostu nie wybaczyć, odejść, ukarać. Nie nam sądzić i wymierzać kary. Tylko Bóg jest nieomylny, doskonały. Tylko ON nas zna. ON szczególnie błogosławi Rodzinę. Musisz wierzyć, że z NIM można wszystko! BÓG na pewno Cię...Was nie zostawi. Uwierz, że jest przy Was szczególnie teraz. Pozwólcie Mu tylko działać, a wszystko dobrze. Odpowiedz Link
mejdejka Re: Po 10 latach. 19.11.04, 21:27 kochana enko3 !!!! wiem ,że CI strasznie ciężko ,rozumiem CIĘ sama przez to przechodziłam jakieś 4lata temu 1mąż - ojciec KAROLINY pewnego dnia(po mojej kłótniz jego mamuśką) nic mi nie mówiąc zabrał mi swoje meble i wypoczynek i pare rzeczy byłam w szoku było to m-c przed końcowymi egzaminami i moją obroną pracy magisterskiej ale moi rodzice mi pomogli zajeli się KAROLINKĄ a JA nie podałam się ,zdałam wszystkie egzaminy na 5 podałam go o alimenty i .......... półtora roku temu(3.czerwca2003)stał się CUD poznałam prawdziwą MIŁOŚĆ mojego życia i wreszcie jestem szczęśliwa a moja córeczka KAROLINKA uwielbia GRZESIA nasze życie nabrało kolorów A do naszej szczęśliwej 3 dołończył(27MAJA2004r) szalejący w brzuszku PIOTRUŚ (termin porodu-15luty) kochana enko3 nie martw się wszystko się ułoży Odpowiedz Link
natder Re: Po 10 latach. 19.11.04, 21:48 Enko, mimo że się nie znamy mocno, mocno Cię przytulam i myślę o Tobie... Głęboko wierzę że wszystko się ułoży, życzę Ci tego z całego serca. Trzymaj się cieplutko, wiem jak strasznie musi Ci być teraz ciężko, ale jest to forum - zawsze możesz się wygadać, pamiętaj tylko że nie jesteś sama, wiele osób myśli o Tobie i wspiera myślami... Będę mocno trzymać kciuki, Ania (gg 1254551) Odpowiedz Link
enko3 Re: Po 10 latach. 19.11.04, 21:49 Wiecie wiem ze to nie temat na to forum a ja nie wiem jak dlugo bede miec dostep do netu> Pisalam o swoich klopotach tutaj bo...Jakos najbardziej sie z wami zzylam .Zawsze modlilyscie sie za nas wspomagalyscie,cieplym slowem ..nie chce byc jak zona alkocholika co tlumaczy bicie meza..Pewnie nie bedzie latwo , pewnie sporo sie na szarpie zanim z tego wyjde.Pewnie jesli bede miala do was dostep to nie raz bede prosic o modlitwe ale..Wszystko mija i to minie... Same mi pisalyscie ze po burzy jest slonko.A co nie zabije to nas wzmocni.. Wiecie jestem w ciazy jak ktoras z was zauwazyla BLOGOSLAWIONA wiec moze to takie male blogoslawienstwo dla mnie.Ze jakurodze to juz bedzie z gorki dlatego teraz mam pod.Moze o takie moje oczyszczenie terenu bym mogla zaczac od nowa ...z czysta karta? Lepiej...moze i biedniej ale lepiej ...Nie gniewajcie sie ze to umieszczam na tej grupie no coz...to napewno jest :"trudna ciaza". Pozdrowienia od mojego synusia co wlasnie harcuje i okropnie ostatnio kopie.Az do bolu.Jesli nie bede mogla sama to podbijcie moj watek i proscie kazdego kogo mozna o modlitwe za mnie, nas.. Odpowiedz Link
lemone Re: Po 10 latach. 19.11.04, 21:48 enko, nie znamy sie i nic o Tobie nie wiem, ale calym sercem jestem z Toba, mam nadzieje, ze sytuacja jednak sie poprawi wiem, ze to brzmi jak puste slowa, ale cuda sie zdarzaj... poza tym... gdybym kiedys nie rozstala sie z mezem, nie poznalabym mojej najwiekszej milosci i drugiej polowy nigdy nie wiadomo, dlaczego w danej chwili dzieje sie wlasnie tak jak sie dzieje w kazdym razie zycze Tobie, zeby Ci sie poukladalo )) trzymaj sie cieplutko i nosek do gory, choc wiem, ze to bardzo trudne teraz mi pomogli w najgorszych chwilach przyjaciele, trzymaj sie ich, bo to zawsze cenne wsparcie Odpowiedz Link
enko3 Re: Po 10 latach. 19.11.04, 22:05 lemone napisała: No coz slonko Enko to okropna samotnia byla.Bala sie ludzi i nigdy nie byla lubiana.Jej dziecinstwo nie bylo rozowe a ze bala sie "oceny" innych no to byla sama..Kiedys chciala i bardzo szukla akceptacji u innych .. i Co? wiesz..Nie lubi sie takich ..Im bardziej szukasz innych tym bardziej oni cie nie chca.I dlatego pisze i prosi o modlitwy tutaj. Odpowiedz Link
rybka002 Re: Po 10 latach. 19.11.04, 22:48 Ewuniu kochana napisałam Ci na priva. Trzymaj się Odpowiedz Link
robin153 Re: Enko... 21.11.04, 02:42 Enko przychodz szyciutko do nas. Otulimy Cie mocno. Juz Cie wpisalam. Nie jestes sama, i modlitwe tez odmowie w Twojej intencji. Odpowiedz Link
bei Enko... 27.11.04, 01:09 Przepraszam, że to jeszcze nie mail...ale post jest też z całego serca dla Ciebie... Rozumiem Cię.....wiem jak to jest- gdy związek się rozpada...u mnie to może nie była rewolucja...tylko ewolucja... Dwoje dzieci....i moja choroba- która wymagała wielkich nakładów finansów- by móc przezyc...tak- pieniądze nie dają szczęścia- ale pozwalają niekiedy przeżyć... Ale u Ciebie...ja jeszcze wierzę tylko w chwilowe zagubienie Twojego męża....pisałas o nim jako o dobrym człowieku....on się zagubił.... może zawsze miał w Tobie motor Ewuniu...byłas jego napędem...i teraz on widzi Twoje załamanie.....Twój smutek...strach.... i tacy są mężczyźni.... Zamiast Cię wzpomóc...powiedzeić- damy sobie radę...nie martw się...jesteśmy na dobre i w klopotach.... to strusio uciekł.... i ja mam nadzieję, że wróci.... opamieta sie... To przykre- że jesteś w sytuacji- gdzie stres tylko rodzi gorsze stresy...że Twoja sytuacja nie pozwala na działania.... wiec pomysl...Kochana Ewuniu....masz na jego egoizm tak nikły wpływ...więc pozostaw to w czasie ciąży swojej karmie...Bogu- co bedzie to bedzie....niech gra role obrażonego chlopczyka....zabiera zabawki....niech sobie idzie.....to on robi źle.... jeśli Ci zależy= a zalezy...to niech Twoja walka bedzie w próbie spokojnego wytłumaczenia mu tej sytuacji- jak Ty jąodbierasz..Napisz mu co czujesz...napisz....o swoim pomyśle dalszego zycia...jesli go nie masz...napisz o nadziei.....jak się kocha to jest nadzieja.....napisz mu o dzieciach....przecież one potrzebują go....jeśli to ma być kara...to dlaczego on chce karać dzieci....a dlaczego Ciebie....każdy ma prawo do popełniania błędów....Myslę....że on czuje się równie odpowiedzialny za klopoty- co Ty....tylko teraz chce odwrócić uwagę od tego- co się po prostu przydarzyło...robi to w dziecinny sposób....jeśli to nie jest chwilowy kaprys- to jego gniewanie- to...Ewuniu...świadczyłoby to- ze żyłąś z kims bardzo nieodpowiednim dla rodziny... Myślę...ze on tego nie zrobi...że on tak głupio chce Cię nastraszyc....że ....no słów mi brak!!!! Ewuniu......nie możesz brać winy na siebie.... i nie możesz teraz myślec tylko o kimś- kto Cię zawodzi w taki sposób....Enko...masz dzieci.....widziałam świetnego chłopczyka...masz córcie...i maluszka w ślicznym brzuszku....oby tylko szczesliwie doczekać rozwiązania......Życzę zdrowia.....zdrowia dla dzieci i Ciebie...a reszta się ułoży.... Nie tylko przy modlitwie myślę o Tobie.......mysle bardzo czesto...i proszę za każdym razem Moce Boskie.....o przychylność dla Ciebie....tyle osób myśli o Tobie......Enko.....może juz Twój mąż zrozumiał- jak bardzo się wygłupil...... Utulam Cię Ewuniu..... Odpowiedz Link
bei Enko.... 27.11.04, 17:30 boję sie, że nie masz już kompa.....a moze jestes zaganiana....chciałabym wiedziec, że u Ciebie jest wszystko dobrze....myślę o Tobie.... Odpowiedz Link
kanga_i_roo Re: Enko.... 13.12.04, 12:31 Dziewczyny! Nie wiem czy macie z Ewką - Enko jakiś kontakt. Ona jest od piątku w szpitalu (bardzo kiepskie wyniki płytek czy jakoś tak), na Patologii. Nie napisze więcej, bo nie wiem czy by sobie życzyła. Ale z med. puntu widzenia nie jest najlepiej, dlatego prosze Was ponownie o wsparcie dla niej. Modlitwy i pozytywne myśli. CC będzie najuprawdopodobniej w przyszły poniedziałek. Odpowiedz Link
mgg1 Re: Enko.... 14.12.04, 02:34 trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie oby tylko z dzidzia i mama bylo jak najlepiej... Odpowiedz Link
kanga_i_roo Re: Enko najuprawdopodobniej jest już na sali 14.12.04, 10:04 Rozmawiałam z nią z godzinkę temu. W nocy się pogorszyło. Wysokie ciśnienie. Jak w poprzedniej ciązy. Trzeba być dobrej myśli. Może dzęki temu szybciej wyjdzie ze szpitala z maluszkiem. Może krócej będzie się denerwować. ślijcie w jej kierunku anioły, modlitwę i pozytywną energię Odpowiedz Link
kura17 Re: Enko najuprawdopodobniej jest już na sali 14.12.04, 11:19 slemy, duzo mysli i modlitwy. ucaluj ja od nas, musi byc dobrze! Odpowiedz Link
perissa Re: Enko najuprawdopodobniej jest już na sali 14.12.04, 11:33 Będę przy niej dziś myślami - mam szczerą nadzieję, że rozwiązanie będzie szczęśliwe: mama i dziecko ZDROWE. Proszę, daj znać, gdy się czegoś dowiesz... Perissa. Odpowiedz Link
bei Ewuniu kochana.... 14.12.04, 11:42 zobaczysz- to co było - to byl zły sen...teraz urodzisz córeczke......pamiętam- tę, która będzie tylko zwyciężać......jej Mama jest zwycieżczynia- przetrwała tak trudne chwile......będzie już dobrze- bo przecież zawsze po burzy słoneczko....zle sny sie kończą....Ewuniu...trzymam kciuki....całym sercem! Odpowiedz Link
anuteczek Re: Po 10 latach. 14.12.04, 13:02 enko, przytulam My z Maćkiem też jesteśmy już sami... mój mąż odszedł, bo... nie wiem co tak naprawdę, ale uwierz mi jestem znowu szczęśliwa, choć bez męża jak chcesz pogadać to zapraszam na gg 4509784 ściskam mocno andzia Odpowiedz Link
agnesm1 Re: Po 10 latach. 14.12.04, 13:14 Enko - pomodle sie za Was, zebyscie zdrowe i szczesliwe wrocily do domciu... Bede tez trzymala za Ciebie kciuki Anuteczku zebys mimo tych przykrych doswiadczen umiala bys silna... Pozdrawiam Was obydwie bardzo cieplutko Agnesm i Dominik Odpowiedz Link
kura17 Re: Po 10 latach. 14.12.04, 16:19 Anuteczku? biedaczku nigdy nie pisalas, ze macie klopoty tak bardzo mi przykro w takiej pieknej chwili, gdy zdarza sie *prawdziwy* cud byc samej z Mackiem? ech zycie... czy dlugo juz jestes sama? sa szanse na bycie razem? a moze juz nie chcesz? przytulam Cie mocno, badz dzielna! Enko wiem juz, ze masz synka! teraz wracaj do zdrowia i 3majcie sie dzielnie musi byc dobrze, sciskam serdecznie Odpowiedz Link
rybka002 Re: Po 10 latach. 14.12.04, 18:35 Ewuniu kochana! Długo nie zagladalam na forum. opieka nad malenstwem. kochana przytulam cie mocno i twoje malenstwo rowniez, wracaj szybko do nas, jestes bardzo dzelna i silna, bedzie dobrze Odpowiedz Link
anuteczek Re: Po 10 latach. 14.12.04, 20:35 Już się pogodziłam z tym faktem, nie ma sensu tego łatatć, złożyłam pozew, a sama jestem praktycznie od początku ciązy. Zaszłam podczas naszej ostatniej nocy... Od miesiąca jest przy mnie Przyjaciel, który bardzo nas wspiera i chce być Tatą Maćka, mojego jeszcze męża nie było przy mnie kiedy tracłam Zoję i potem kiedy czekałam na serduszko Maćka... to już zamknięty rozdział dzięki za troskę andzia Odpowiedz Link
kura17 Re: Po 10 latach. 15.12.04, 09:25 wiesz Anuteczku, zycie czasami bywa bez sensu wiem, ze Maciek jest Twoim calym swiatem teraz, ale smutne to wszystko... ciesze sie, ze masz Przyjaciela, zycze aby wyszlo tak, jak sobie zamarzysz PS. w sumie dostalas od meza piekny "prezent" na zakonczenie... to naprawde byl *cud*, zaczynajac od samego poczecia... zycie pisze czasami zadziwiajace historie, az sie wierzyc nie chce... zycze wytrwalosci i pogody ducha! wierze, ze bedzie dobrze i szczesliwie. Odpowiedz Link
mpenzi Re: Po 10 latach. 15.12.04, 14:25 Nie wiem jak cię mam pocieszyć ale na pewno cię rozumiem. Ja też zostałam sama i spodziewam się pierwszego dziecka.Nie tak chciałam to przeżywać. Ale staram się skupić całą uwagę na maleństwie. Musimy wierzyć że to w końcu przestanie boleć i stało się tak bo czeka nas coś znacznie lepszego. Jestem myślami z tobą. Dbaj o siebie . Odpowiedz Link