Witam Was bardzo goraco...czytam Wasze posty od czasu do czasu, czesto
rozmawiamy z Moja Bei o Was...i jestem pelen wdziecznosci i podziwu dla
Was..i dla sily, ktora pokazujecie codziennie radzac sobie dzielnie z
wszelkimi klopotami...zebrala sie tutaj szczegolna grupa osob wrazliwych i
zyczliwych...jestescie Kochane...dzieki Wam Moja Bei nieraz znalazla ukojenie
swoich obaw, smutkow...wszystko to co robicie i jakie jestescie tak bardzo
pomaga przetrwac najciezsze chwile...och...dziekuje Wam w imieniu Mojej
Kochanej Bei i swoim za kazde slowo otuchy, za kazde zyczenie...bardzo
czulismy Wasze wsparcie...
...a teraz troche informacji z tego tak waznego dla Nas dnia...Artus !...jest
TAKI KOCHANY, sliczny, slodki...jestesmy pelni szczescia...spedzilismy
dzisiaj razem niezapomniane chwile, Nasza intymnosc doznan...och, jestes tak
bardzo pod wrazeniem, ze zebranie wszystkich mysli potrwa jeszcze wiele dni...
Bei czuje coraz lepiej...chociaz dokucza jej pooperacyjny bol to jednak jest
bardzo dzielna, silna...och, to twarda kobieta choc sama twierdzi, ze jest
mimoza...podziwiam ja...pare godzin po zabiegu rwala sie do wstawania
...och, tak mocno mam w glowie jej pierwsze spojrzenia na Artusia, szeptane
slowa: Artus, Moj Artus, Moj Kochany...az lzy sie kreca w oczach...
...wrocilem ze szpitala pozno a po powrocie okazalo sie, ze dzisiejsze
wichury odciely prad w okolicy...w koncu prad jest i moglem tak na szybko
przygotowac stronke ze zdjatkami Artusia
artus.blox.pl
jeszcze raz dziekuje Wam za poklady zyczliwosci i wsparcia...
Artur (zwany przez Bei Aniolem

)