Chciałam napisać Wam troszkę o duphastonie i plamieniach na poczatku ciąży.
Nie po to by zepsuć komuś radość z bycia ciąży ale tak by pokazać problem z
trochę innej strony.
Byłam wczoraj z moim maluchem u rehabilitantki i spytała mnie czy na początku
ciąży miałam plamienia lub krwawienia. (Mój synek urodził się z bardzo
poważnymi wadami wrodzonymi). Powiedziałam że miałam i że dostawałam na to
przez pierwszy trymestr duphaston. Ona na to że jestem już którąś z kolei mamą
chorego dziecka która miała na początku plamienia i dostawała na to duphaston.
Jaki dla mnie z tego wniosek: fasolki same czuły że było coś z nimi nie tak
ale zostały "na siłę" zatrzymane. Wiem że w wielu przypadkach duphaston wydaje
się być cudownym środkiem zwłąszcza dla tych które od lat się staraja ale może
warto zastanowić się czy natura nie jest od nas mądrzejsza? Ja wiem jedno gdy
za kilka lat będę chciała mieć drugie dziecko nawet jak będę miała plamienia
duphastonu brać nie będę - co ma być niech będzie. Przepraszam jeśli jakaś
mama poczuła się urażona tym postem ale czułam że powinnam to napisać.
Pozdrawiam wszystkie mamy i trzymam kciuki za zdrówko fasolek