Drogie Forumki!
Dostałam właśnie smutnego smsa (tresć ponizej)
od mojej przyjaciółki, która własnie jest w
ciaży z drugim maluszkiem.Za jej prosbą pytam
Was czy moze spotkałyscie sie już taką sytuacją
lub co Wy byście zrobiły.Oczywiście nie pytam
po to aby odpowiedzi traktowac jako rady ale
wyłacznie "opiniotwórczo".Zaznaczę jednak,że
pierwsze dzieciatko urodziło sie z wadą układu
pokarmowego-zrosniete jelita, i dokładnie rok
trwało leczenie, operacje i pobyty w szpitalu.
Teraz na szczescie dzidzia jest już zdrowiutka
"Miałam robione badania genetyczne. NT wyszło mi
2,9 a norma jest 2,5.Lekarz powiedział mi,że mam
30-40%"szans",że urodze dziecko z chorobą genetyczną.
We wtorek rano byliśmy na genetyce w Bydgoszczy,
zrobili wywiad typu czy z Jarkiem nie jestesmy
spokrewnieni i takie tam i pobrali mi krew.
Wyniki za 2 tyg.Tylko to badanie daje odpowiedź w 80%.
Zeby wiedziec na 100% czy jest zdrowe musze zrobić
amniopunkcję. A to niesie ze sobą ryzyko poronienia.
Wyniki po 4 tyg i jak wyjdzie,że dziecko ma wadę
to do 22 tyg.mam prawo usunąć tzn. wywołają poród.
Zapisałam sie na to badanie ale nie mam pojęcia co
mam zrobić bo moge stracić dziecko a ono moze być
zdrowe a z drugiej strony jakbym urodziła dziecko
z zespołem downa albo jakimś porażeniem to bym chyba
tego nie udźwigneła(...)"
"C o ty bys zrobiła?Ryzyko poronienia to 1% czyli raz
na 200 badań."
"Nie wiem naprawde co robić. Niby mam małe szanse,
że dzidzia moze byc zdrowa ale mam jakieś takie
przeczucie,że wszystko jest w porządku. Nie wiem dlaczego.
Podobno w Stanach norma jest do 3,0. Pat jak bedziesz na
tym swoim forum to popytaj moze ktos miał podobny problem.
Ja staram sie nie denerwować bo od tych rewelacji mogę
dzidzi bardziej zaszkodzić"