xavier1111
26.01.06, 15:21
latam tak sobie tym centralwings dosc czesto, i z ciekawoscia patrze i
przysluchuje sie temu co turysci z polski maja do powiedzenia na temat
lizbony i portugalii. w poczekalni przed boardingiem, w samolocie, w kolejce
do kontroli paszportow. i co? i skarza sie nieslychanie. mozna odniesc
wrazenie ze sporo z nich jakas gehenne przezylo w tej calej lizbonie i
straszna krzywda im sie dziala. jak lecialem w czerwcu, w poczekalni przed
boardingiem klimatyzacja byla troche za mocna. w zwiazku z tym pojawily sie
pelne goryczy i rezygnacji komentarze typu "zamrozic nas tu chca w tej
lizbonie". jak lecialem w zime, gdy oczekiwalismy na otwarcie gate (do
wyznaczonej na to godziny brakowalo 10 minut), jakis mocno wkurwiony polak
podszedl do pracowniczki lotniska i kategorycznie zazadal "open the gate
now!" pracowniczka powiedziala ze nie, ze otworzy za 10 minut. polak walnal
piescia w biurko i wrocil czerwony na twarzy na swoje miejsce. parenascie
minut pozniej, juz po otwarciu gate, weszlismy do poczekalni przed
boardingiem. nagle dalo sie slyszec krzyk tego samego polaka (po
polsku): "oni sa naprawde pierdolnieci!!! toaleta jest zamknieta na
klucz!!!". okazalo sie ze zle przycisnal klamke, toaleta nie byla zamknieta
na klucz. nie zmienia to faktu ze zachowywal sie jak ktos wkurwiony na maksa
z jakiegos nieznanego powodu, zwiazanego pewnie z jego pobytem w lizbonie.
w sumie to nie wiem co o tym myslec. to sporadyczne przypadki, ta lizbona
jest naprawde taka okropna czy my polacy jestesmy z natury niezadowolonymi ze
wszystkiego chamami?