Dodaj do ulubionych

sef....czas walki

03.07.06, 16:18
Oki...mam juz ubezpieczenie,nawet piekna zlota plastikowa karte,mam tez
nif ,konto, umowe na mieszkanie na pol roku. A wiec...czas na sef...jestem w
malym miasteczku,nif zalatwilem tu w 10 min. Moze to, ze tu jestem ulatwi
zadanie? Ale prosze o porady jak najlepiej to zrobic i na co uwazac aby nie
popasc w niepotrzebne komplikacje.

Pozdrawiam wszystkich dobrych , i tych zlych takze...
Obserwuj wątek
    • xavier111 Re: sef....czas walki 03.07.06, 16:44
      badz mily, traktuj urzednika jako wszechmocna ostatnia deske ratunku i nie
      zadaj niczego czego nie zazadalo tego samego dnia 500 osob przed toba.
      wszelkie "nietypowe sprawy" sa niechetnie widziane.

      jesli te metody nie skutkuja, zacznij byc niemily i popros o ksiazke zazalen.
      podobno to czyni cuda:)

      ja tam zywie cieple uczucia do sef-u.
      • ewarafal Re: sef....czas walki 04.07.06, 15:46
        Opowiem Ci moja historie z sefem

        Poniewaz ze wzgledu na adres zamieszkania podlegam pod Cascais pewnego pieknego
        (lało jak nie wiem) pazdziernikowego dnia (bylem o 4 rano) udalem sie do sef.
        Oczywiscie jako obywatel UE masz prawo do wejscia i bycia obsluzonym w innej
        kolejce niz brazyliczycy czy ukraincy.
        Ale poniewaz to Cascais i prowincja musialem sie wepchnac bo inaczej to
        niedaloby rady sie tego dnia dostac.
        A tak a propos bedac o 4 rano bylem 123 w kolejce. Pierwsze osoby byly dzien
        wczesniej o 21.00.
        Ale to nie to bylo najgorsze. Poniewaz z zona wystepowalismy o karte pani
        uprzejmie przyjela nas razem. I na tym uprzejmosci sie skonczyly. Poniewaz my
        lepiej sie orientowalismy w naszej sytuacji niz pani zostalismy odeslani z
        kwitkiem. Tzn. poniewaz moja zona pracuje na uczelnii, swego czasu juz nie
        potrzebowala wizy o czym pani nie miala zielonego pojecia. (Byly to wyjatkowe
        sytuacje dla ktorych nie trzeba bylo starac sie o wize o prace). I jak my jej
        staralismy sie wytlumaczyc to ona i tak swoje i juz. Co jej zrobisz. Tak ma byc
        jak ona mowi.
        Tak wiec nic nie zalatwilismy i chorzy i wsciekli wrocilismy do domu.
        Za jakies pol roku w lutym tego roku udalismy sie do sef w Lizbonie. Mielismy
        taka mozliwosc poniewaz zmienilismy miejsce zamieszkania i poza tym bylismy
        szczesliwi, ze omina nas te same problemy w Cascais poniewaz mimo wszystko
        slyszelismy troche wiecej pochlebnych informacji o sef w Lizbonie.
        Bylismy juz nie o 4 rano lecz o 10.00. Dostalismy sie do srodka bez problemu.
        Straznikowi wystarczylo pokazac paszport i dostalismy numerki do innego okienka
        niz obywatele innych krajow.
        Fakt, ze wyczekalismy sie 3 godziny ale nie trzeba bylo sie z nikim klucic i
        przepychac.
        Pani byla duzo bardziej kompetentna niz w Cascais. Znala przepisy na ktore sie
        powolywalismy za pierwszym razem bezskutecznie. Chciala tylko kopie podstawowych
        dokumentow, takich jak IRS, rejestracje z centrum zdrowia, druk ktory dostalem
        na miejscu i zaswiadczenie z pracy z datami poczatku i konca kontraktu i zarobkiem.
        Wizyta odbyla sie bezproblemowo i jak na Portugalie w tempie ekspresowym.
        Fakt, ze czekamy juz blisko 5 miesiecy mimo, iz na druku, ktory dostalem z sef
        potwierdzajacym odbior dokumentow, jest napisane, ze w ciagu 60 dni roboczych
        bedzie decyzja to i tak jestem zadowolony, ze zalatwialem to w Lizbonie. Poszlo
        zdecydowanie lepiej.

        Podobno, wiem to z opowiadan innych i w Cascais sie polepszylo, ale jakos nie
        wierze.

        I na koniec jak powiedzialem swojemu szefowi cala historie z Cascais to sie za
        glowe zlapal i skomentowal to tak, ze te panie na prowincji spotykaja sie
        glownie z ludzmi, ktory staraja sie o wizy i maja problemy z czytanie i pisanie,
        wiec i same one nie musza zbyt wiele wiedziec, poniewaz sa dla imigrantow
        bramami do troche lepszego swiata. Wiec co powiedza to jest swiete.

        Tak wiec zycze powodzenia.
        Rafal
    • assim Re: sef....czas walki 04.07.06, 19:39
      idziesz do regionalnego punktu SEF:
      www.sef.pt/portal/V10/PT/aspx/contacto/index.aspx#0
      prosisz o "autorizacao de residencia (de nacional de um estado membro das
      comunidades europeias)". wypelniasz wniosek, skladasz 2 fotki i komplet
      niezbednych dokumentow: ubezpieczenie, NIF, udokumentowanie srodkow na zycie
      (np. wyciag z banku) badz kontrakt o prace czy tez dokument poswiadczajacy
      otwarcie dzialanosci gosp. i kopie paszportu. wydaje mi sie ze to wszystko ale
      moglem o czyms zapomniec. dostajesz niebieski papierek wazny 90 dni, i po
      wezwaniu droga pocztowa (co rzadko sie zdarza) udajesz sie po odbior karty za
      ktora placisz niecale 3 euro. powinni cie wezwac do odbioru karty w przeciagu
      90 dni od daty zlozenia dokumentow, ale jest wysoce prawdopodobne ze tego nie
      zrobia. mozesz zatem sam sie udac do urzedu, poprosic o sparwdzenie czy karta
      jest gotowa jesli nie to masz problem... (ja na karte czekalem ponad 18mcy) i
      skonczylo sie oficjalnymi reklamacjami i straszeniem wpisu do livro das
      reclamacoes (pomoglo). w razie wiekszych problemow (batalii) z SEF pomaga
      SOLVIT: ec.europa.eu/solvit/site/index_pl.htm

      zycze powodzenia
      assim pozdrawia (chyba sie moge do tych dobrych zaliczyc, he? ;)
      • leslaw201 Re: sef....czas walki 05.07.06, 13:18
        Informacje sa bezcenne...powoli bede sie przygotowywal do walki,swiadomosc tego
        ze jest w sieci ze mna, kilka dobrych osob dodaje mi wiary w ludzi...

        KTO MA WIEDZE,TEN MA WLADZE..

        P.S. Postawiles na tej ziemi swoja stope, otworzyles swiat na
        informacje.Razem z innymi na tym forum dajecie cos co jest
        bezcenne...informacje. Tak,tak...jestes dobry.Pozdro...Lesior
        • assim Re: sef....czas walki 05.07.06, 14:05
          lesior, jakiej walki? od maja masz prawo do tego dokumentu - nie jest to
          widzimisie pani urzedniczki... jak beda ci bardzo chcieli utrudnic zycie to
          moga cie poprosic o zaswiadczenie o niekaralnosci. walka moze sie zaczac jak
          nie wydadza ci karty w terminie. ot co.

          tak wiec spokojnie, bez nerwow :)
          z niespodzianek moze cie spotkac niedoinformowanie pracownikow SEF dot. wejscia
          PL do unii i zniesienia okresu przejsciowego. jak urzednik bedzie nieuprzejmy i
          uparcie twierdzil ze nie masz racji popros o rozmowe z przelozonym.

          tutaj jest wszystko o twoich i SEFu prawach, obowiazkach i powinnosciach:
          www.sef.pt/portal/V10/PT/aspx/legislacao/legislacao_detalhe.aspx?id_linha=4208#0

          pozdr/a
          PS. no stress ;)
          • mariosoares Re: sef....czas walki 05.07.06, 15:07
            Cóż, dołączmy się do ciekawej dyskusji. Lesławie! Poznaj i mój punkt widzenia.

            Związek z SEFem składa się z trzech etapów.
            1) Przed. Przed zbliżeniem się do SEFu przyjmujesz nastepującą postawę:
            czujesz się dumny, że jesteś biały, jesteś Europejczykiem, członkiem Unii
            Europejskiej, czujesz się jak Bóg. Nie interesuje Cię podział na dwie kolejki:
            jedną dla trzeciego świata i jedną dla Unii. To nic nie znaczy (w pierwszej
            stoją czarni, w drugiej inni), ale Ty jesteś członkiem Unii Europejskiej,
            jesteś Bogiem, więc idziesz (łokcie się przydają) wprost do św. Piotra, czyli
            gościa odpowiedzialnego za wpuszczanie ludzi do środka. Pokaż mu coś co
            stwierdza, że jesteś członkiem Unii Europejskiej (ach te gwiazdki). On ma za
            zadanie wpuszczać takich jak Ty, a innych zatrzymywać. Drugi gość za nim da Ci
            upragniony numerek. I jesteś w środku! Aha, idź tam na dziesiątą, nie
            wcześniej, bo może być za dużo ludzi i nie później, bo mogą nie zdarzyć Cię
            przyjąć. Zapomnij, że istnieje coś takiego jak strefa Schengen, bo
            Portugalczycy o niej nie wiedzą.

            2)W środku. Tutaj masz sporo czasu (widzisz to po numerkach) na zmianę swojej
            postawy. Zapominasz o wszystkim co było w punkcie pierwszym. Jesteś małym
            trybikiem, jednym z wielu, ale jesteś mądrym trybikiem i wiele znaczysz, ale
            nie okazujesz tego. Jesteś jak dobry katolik, dobrze wiesz jak masz postępować,
            ale właśnie czeka Cię spotkanie z papieżem. Papież jest nieomylny, papież ma
            władzę. Papież zna wiele języków, ale posługuje się tylko oficjalnym, więc
            przedtem zaznajom się z podstawowym słownictwem, abyś mógł trochę pokonwersować
            w portugalskim. Papież lubi jak wszystko przebiega zgodnie z planem, więc
            przygotuj wszystko co może się przydać: np. kopię paszportu, kopię
            ubezpieczenia, i oczywiście wypełnij wcześniej kwestionariusz ściągnięty z
            netu. Czuj się jak na audiencji. Choć papież jest nieomylny, bazuje tylko na
            opiniach. Jeśli zapomni, że Polska jest w Unii, pokaż mu coś co go przekona, że
            jest. Dobitnie, ale nie natarczywie. Powinieneś dostać jakąś kartkę
            potwierdzającą, że starasz się o cartao de residencia. Kiedyś były niebieskie i
            z datą ważności 60 dni użytecznych, ale ostatnio po prostu drukują zwykłe białe
            z komputera i nawet daty ważności nie mają. Powinno być wszystko dobrze. Spokój
            i uśmiech na twarzy.
            Uwaga: może Ci się dłużyć to czekanie (różnie, od 0.5h do 3h). Niektórzy
            wciskają się do kolejki, gdy widzą, że nie ma osoby z danym numerkiem. Ale to
            wyższa szkoła jazdy. Ci wciskacze są denerwujący, ale to zwykle znajomi królika.

            3)Po. Teoretycznie masz dostać awizo w ciagu tych 60 dni użytecznych.
            Praktycznie dostajesz awizo po 6 miesiącach. To awizo jest dość istotne, więc
            podaj dobry adres w kwestionariuszu. Oczywiście zawsze możesz pofatygować się
            jeszcze raz po kolejną kartkę rozpoczynając od punktu 1). Punkt trzeci wymaga
            cierpliwości, dużo ciepliwości, ale do tego już się powoli przyzwyczaiłeś.
            Przy odbiorze trzeba zapłacić ze 3 euro, no i oczywiście ponownie przejść
            punkty 1)-2) -:) (wtedy machasz św. Piotrowi tym awizo).

            Powodzenia, Lesławie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka