Witam wszystkich starych i nowych forumowiczów. Klamka zapadła Wracam! Dla tych co nie wiedzą króciutkie wspominki. Mam trzydzieści parę latek, 176 cm wzrostu. Na wiosnę 2010 roku ważyłem bagatela ok 150 kilo +/- 3 kg. Od marca 2010 zacząłem walkę o zrzut. Ostatecznie do listopada 2010 zjechałem do 124 kilo, potem waga utknęła - max zbiłem 2,3 kilo, ale mimo że trzymałem się reguł waga wracała. W międzyczasie w kwietniu zostałem ojcem, więc i obowiazki itd

Waga generalnie stała, mimo że sobie pozwalałem na coraz więcej. Niestety od września skoczyło w piorunującym tempie sadło. W efekcie 1 grudnia to waga 132 kg

W sumie roczny bilans strat to 8 kilo, więc średnio 0,5 / miesiąc, ale tak różowo nie było bo do końca sierpnia utyłem może kilo, dwa
Od poniedziałku jadę na 1 fazie uderzeniowej. Do tego uderzenie basenowe - ci z Was którzy mnie znają, wiedzą że basen i rower to moje ulubione sporty

W prawdzie na rower mi się nie chce, ale basen z rozkoszą

chodzę. Na razie nie wchodzę na wagę, zobaczymy po tygodniu co się będzie z wagą dziać. Czuję już mały skok i wypompowanie wody z organizmu, spodnie jakieś luźniejsze są. No i jedziemy, 1 fazę skończę nieco później bo 15 XII, a 16 XII ciepłe kraje na tydzień. Dwa lata temu identyczny scenariusz miał miejsce, po 1 fazie wyjechałem na tydzień i mimo folgowania sobie z amciu amciu nic nie utyłem a po powrocie znowu szło w dół aż miło. Ciekawe jak teraz się uda
Tak więc - życzcie mi powodzenia, wracam do gry z Wami !!!