anka0
13.11.04, 21:53
Nie wiem, co się stało tak dobrze mi szło. Po trzecim dniu, kiedy wyczerpanie
spowodowane brakiem węglowodanów ustąpiło, w ogóle nie czułam głodu ani
ochoty na słodycze. Byłam zachwycona dietą. Teraz, kiedy więcej o niej
poczytałam, dowiedziałam się o różnych smakołykach, kupiłam sobie słodzik,
non stop mam ochotę na jedzenie. Czy to jest spowodowane codziennymi deserami
(dozwolonymi)? Czy po prostu mam gorsze dni? Jak na razie nie rzucam się na
jedzenie, ale boje się, że to niedługo nastąpi. Nigdy nie byłam na diecie
dłużej niż 13 dni (kopenhaska), dziś mija dzień 12 I etapu a ja już wariuję.
Błagam o słowa otuchy