Hej dziewczęta i kobiety

)
Po tygodniu wypoczynku wróciłam w nocy do domu. Dziś rano weszłam na wagę i
bęc: 1,2 kg więcej. Nie rwę sobie z tego powodu włosów z głowy, bo - po
pierwsze - obwody są identyczne jak przed wyjazdem, a po drugie - tyle się
nachodziłam po górach i ich okolicy, że po cichu liczę, że to może
mięsnie

. O ile chleba i ziemniaków nie zjadłam ani razu, o tyle
pofolgowałam sobie nieco w słodkościach, więc tak naprawdę stąd ten kilogram
więcej.
W górach spotkała mnie dziwna przypadłość - wstawałam rano cała zapuchnięta -
oczy wygladały jakbym całą noc płakała, czasem cięzko mi było wbić się w
buty. Może któraś ma pomysł co to może być? Kiedy dziś wstałam w domu -
miałam to samo, ale jechałam z gór 14 godzin i chyba się zmęczyłam, że już o
braku ruchu nie wspomnę

) Ale czemu tak się działo w górach, gdzie samochód
widziałam z okna pokoju, jak grzecznie sobie stał na parkingu? Czyżby alergia
na górskie powietrze?
Dziś od rana jestem na pierwszej fazie

))
Pozdrawiam
M.