mmoni
27.03.09, 11:24
Przemęczyłam się 2 tygodnie na fazie 1, zeszłam z 62 kg do 59. Pod koniec
fazy 1 dostałam okres tydzień wcześniej pomimo tego, ze biorę pigułki anty,
ale kobiety na anglojęzycznych forach pisały, że to się zdarza. W tym czasie
dodałam do diety 1 pełnoziarnistą bułkę dziennie (pół na śniadanie i pół na
kolację) i zaczęłam tyć w tempie 0,5 kg dziennie. Na początku myślałam, że to
wahania wagi związane z miesiączką, ale okres mi się prawie kończy, a ja
dzisiaj rano ważyłam 60,5 kg. Jestem wściekła i rozczarowana, bo w pięć dni
zmarnowałam połowę tego, co z takim wysiłkiem zrzucałam przez dwa tygodnie.
Diety przestrzegam dokładnie, poza tym, że piję colę light - wiem, nie
powinnam, ale albo to, albo tabliczka czekolady, zwłaszcza gdy jestem tak
sfrustrowana, jak dziś. Zwłaszcza że nie palę, nie piję, jakiś nałóg muszę
mieć. Drugi nałóg to ważenie się codziennie, też wiem, że nie powinnam, ale
co rano mam cichą nadzieję, że może stanie się cud i znowu zacznę chudnąć.