to_fly
20.08.05, 16:54
On jest do tego przyzwyczajony, a mnie coś trafia!!!
Długi czas próbuję mu wytłumaczyć, że coś tu jest nie tak, ale nic nie
dociera... Jak go przekonać???
Żeby nie było, że piszę ogólnikami, to przykład:
on prosi ojca o pozwolenie wyjscia na koncert, ten się zgadza i każe wrócić
przed północą. Następnego dnia przed wyjściem, pytanie od ojca: "o której
zamierzasz wrócić", odpowiedz: "no przed północą", a ojciec: "masz być na
21...", a on tylko stwierdza, że się dostosuje :(
u mnie: "tato, za godzine jade na koncert, wróce o 2 w nocy", a odpowiedz -
"dobra" i tyle
Takich przykładów mogę podać tysiące i dotyczących nawet poważniejszych
spraw, nie podoba mi się, że rodzice decydują o jego życiu, ale ich nie
zmienię. Bardziej nie podoba mi się, że on sobie tak daje robić :(
A obydwoje mamy po 20 lat!!! Chłopak mi wmawia, że byłam inaczej wychowana,
więc tego nigdy nie pojmę, że zawsze bez słowa trzeba się dostosowywać do
rodziców, bo to rodzice, bo szacunek, bo coś tam jeszcze....
Jak go przekonać, że czasem powinien powalczyc (chociażby dyskusja) o
swoje??? No, chyba, że to ja się mylę i on robi dobrze. Co Wy na to?