policzek

IP: 213.17.234.* 20.12.02, 12:49
uderzyłam swojego faceta w twarz.za bolesne słowa które usłyszałam.w odwecie
otrzymałam siniaki na szyi od duszenia i wyzwiska.kazałam mu się
wynosić.spakował torbę i na razie spał w przedpokoju dopóki nie poszuka
sobie alternatywy.przeprosiłam, chociaż moim zdaniem winni jesteśmy
oboje.jego zdaniem to ja właśnie zakończyłam ten związek bijąc go.
w tej chwili łączy nas jeszcze jedna sprawa którą musimy załatwić razem.a co
potem?jest lodowaty, niedostępny i odzywa się tylko "służbowo".potem
odegramy mały teatr, żeby nie psuć zabawy na weselu (jesteśmy świadkami)i
chyba koniec.kto waszym zdaniem jest winny, jak ja mam się zachować?zależy
mi na nim, kocham go.on mnie podobno też, ale po czymś takim być ze sobą
jego zdaniem nie sposób.czego się spodziewać, jak się teraz zachowywać.jak
winna czy ofiara.mam pustkę w głowie
    • procesor Re: policzek 20.12.02, 12:59
      Gość portalu: pustka napisał(a):
      > jak się teraz zachowywać.jak
      > winna czy ofiara.mam pustkę w głowie

      Ofiara to ty dopiero MOZESZ zostac.
      Siniaki na szyi od duszenia? Chcesz za parę lat - jesli jednak zostaniecie
      razem..- powiększyc statystyki policyjne? Zdecydowana liczba zabójstw w tym
      kraju rozgrywa się w kregu rodziny i znajomych. Mało osób nad tym sie
      zastanawia - bo bardziej działą na wyobraźnię jakis seryjny zabójca, psychol
      itd. - na to rzucaja się media.

      Uderzyc kogoś w twarz - paskudna rzecz.
      Ale dusić?!..

      Przeciez to nie zaczęlo się nagle? Wcześniej nie widzieliscie że coś z wami nie
      tak?? Po co grac komedie dla innych . To nie oni za was przezyja wasze życie?
    • Gość: a Re: policzek IP: *.katowice.pik-net.pl 20.12.02, 13:51
      Oj to paskudna sytuacja. Nie powiem czy dobrze czy zle ze
      iedzy wami koniec. Pomysl o jednym - jak raz tak zrobil
      to co go powstrzyma za kolejnym razem?
      Zastanow sie czy koniec nie jest najlepszym i
      najbezpieczniejszym wyjsciem.

      Uwazaj na siebie.
      • Gość: julka Re: policzek IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 14:04
        Beznadziejna sytuacja jest wtedy, gdy ktoś bijący udowadnia i jest święcie
        przekonany, że to ofiara jest sama sobie winna. Bo może się zdarzyć, że ktoś w
        dzikiej awanturze komuś przywali, ale to od razu powinny zapalić się czerwone
        lampki, że sprawy zaszły za daleko i powinno pojawić się poczucie winy i
        skruchy; nie wspominając o głębszej refleksji.
        Jeśli tego nie ma- sprawy bardzo źle rokują na przyszłość.
        • Gość: Maryla Re: policzek IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 14:28
          Nie szukaj winnych , sytuacja jest na najlepszej drodze aby ja
          zakonczyć i to z powodzeniem dla Ciebie.Dzisiaj Ty "byłas winna" innym
          razem tez sie wina znajdzie.
    • Gość: carduus Re: policzek IP: proxy / 10.30.1.* 20.12.02, 15:00
      Dziewczyny mają rację. Wykop go za drzwi czym prędzej.
      Ja nie wiem, dlaczego niektórzy faceci wciąż zamykają oczy na fakt, że popyt na
      damskich bokserów jest coraz mniejszy. Idioci, czy co?

      carduus
      • hookean Re: policzek 20.12.02, 15:11
        Gość portalu: carduus napisała:


        > Ja nie wiem, dlaczego niektórzy faceci wciąż zamykają oczy na fakt, że popyt
        >na damskich bokserów jest coraz mniejszy. Idioci, czy co?

        A na meskie bokserki, to popyt jest duzy niby , idiotki czy co ;-))
        • Gość: Malwina Re: policzek IP: *.abo.wanadoo.fr 20.12.02, 15:36
          oprocz tluczenia w klatke piersiowa i kinowego policzka najwieksza idiotka
          bokserka nie zrobi nic ale to nic najmniejszemu chuderlakowi.
          az mnie kusi zeby dopisac "niestety"
          ale sie powstrzymam
          M. (zawsze pacyfistka)
          • Gość: Aga Re: policzek IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 20.12.02, 17:47
            Uważaj, bo on już zaczął Cię obwiniać za tą sytuację. Wiem, bo sama to
            przeszłam. To jest błędne koło. Jeśli masz wyrzuty sumienia, to znaczy że
            jesteś człowiekiem. A on? Uważaj bo nakręci spiralę twojej winy!!!!!!! Całe
            życie Twoje błędy będą świadczyły przeciw Tobie. On powie: "jakbyś Ty inaczej
            postąpiła to ja bym cie nie uderzył". Wierz mi, znam to i chcę Cię ostrzec.
            Jeśli prosisz o ocenę na tym forum, to już jest źle. Jeśli nie chcesz żyć z
            wiecznym poczuciem winy, to niestety musisz to zakończyć.

            Życzę Ci aby Nowy Rok przyniósł rozwiązanie tego i innych Twych problemów z
            korzyścią dla Ciebie.

            pozdr.
    • hookean Re: policzek 20.12.02, 15:09
      Jedni powiadaja, ze powinnas nadstawic drugi, ale...


      Moim zdaniem sama wzajemna miłosc to zbyt mało, by zagwarantowac szczęście.


      Hej !
      • mulinka Re: policzek 20.12.02, 18:03
        uderzylas go w twarz "za przykre slowa"
        a teraz jestes posiniaczona i bylas duszona
        i....masz poczucie winy....

        sorry,
        to nie jest zadna nadzwyczajna sytuacja
        tak po prostu bardzo czesto zaczyna sie koszmar maltretowanej kobiety
        pieklo przez cale zycie
        zycie z psycholem

        jesli chcesz miec takie pieklo, jesli chcesz wycierac pul przed jego nogami,
        dostawac regularne baty i wciaz slyszec, ze to Twoja wina - to z nim zastan -
        idziesz w doskonalym kierunku, a na weselu macie szanse sie pogodzic, on po
        kielichu Cie przytuli, Ty bedziesz wniebowzieta....jakis czas...

        Zycze Ci, zebys miala sile kopnac go tak mocno, zeby lecial dalej niz widzi i
        zeby juz nigdy nie pojawil sie w Twoim zyciu
        Moze na tym weselu znajdzie sobie inna ofiare (to smutne, ale tak jest - dopoki
        nie znajdzie innej ofiary, bedzie nekal Ciebie)
        Dziewczyno, nie marnuj swojego zycia z facetem, ktory nie jest mezczyzna, a....
        (nie chce uzywac brzydkich slow)
        pozdr
    • Gość: maly.k Ech, wy swieci panscy IP: *.BrockU.CA 20.12.02, 18:13
      Jak Ona uderzy jego, to dobrze. Jak On ja, to zle. A ze wogole nie nalezy
      wzajem na siebie reki podnosic, to wam do glowy nie przyjdzie, prawda?

      Tobie zas Pustka powiem, ze rozstac sie powinniscie. Wiecej, jesli jego reakcja
      zdecydowanie wykroczyla poza Twoja, prawdopodobnie powinniscie sie rozstac
      natychmiast, bez stadiow posrednich. Dla Twojego bezpieczenstwa.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Co to znaczy: uderzylam w twarz? Kinowy policzek, czy raczej tluczek do
      miesa?
      • Gość: Aga Re: Ech, wy swieci panscy IP: router:* / 10.102.21.* 20.12.02, 23:56
        Gość portalu: maly.k napisał(a):

        > Jak Ona uderzy jego, to dobrze. Jak On ja, to zle.

        Nikt tak nie twierdzi. Jest jednak pewna różnica między spoliczkowaniem kogoś,
        a duszeniem i biciem, prawda?
        • Gość: maly.k Re: Ech, wy swieci panscy IP: *.BrockU.CA 21.12.02, 00:28
          Prawda. Tak tez napisalem. Napisalem, co napisalem, bo irytuja mnie takie
          pojekiwania: robi z Ciebie winna, podczas kiedy jestes ofiara, Ty biedna...
          uderzyl raz, napewno uderzy znow.. brzydki.. paskudny...

          Oczywiscie, ze niepiekny. Kobieta czuje sie zagrozona - trzeba zmykac, bo
          zartow nie ma. Ale coz my o tym wiemy... "uderzyla raz, napewno uderzy znow,
          moglibysmy doradzic temu drugiemu. Moze nastepnym razem wezmie noz... "

          Nie nalezy na siebie wzajem podnosic reki - i koniec.

          Pozdrawiam,

          mk.

        • proo Kto święty kto grzeszny? 21.12.02, 00:49
          Dziewczyny , na miłość boską!
          Przecież prawie wszystkie kobiety w tym wątku nie widzą winy Pustki ale widzą
          okrucieństwo jej faceta! Ona uderzyła a W ODWECIE otrzymała wyzwiska i siniaki
          na szyi - to jej słowa. A jak miał zareagować?
          Stanąć z otwartą oprzyłbicą i prosić katuj , tratuj .. ja przebaczę wszystko
          Ci jak bratu??? Takiej postawy należy oczekiwać od zdenerwowanego faceta który
          niespodziewanie dostał w pysk??? Przeciez jej nie bił , nie prał po twarzy ,
          prawdopodobnie przytrzymał bo może jeszcze mu chciała dołożyć - takiej
          ewentualności nikt nie bierze pod uwagę?
          Uważam że mężczyzna nie powinien z żadnego powodu uderzyć kobiety , ale czy on
          uderzył? Ktoś tu podaje namiary na niebieska linię - dla kogo ta informacja?
          Dla faceta Pustki?!
          Dziewczyny , odrobina obiektywizmu przydałaby się Wam w tej sprawie!
          Nie wszyscy faceci to potwory maltretujące biedne , nieśmiałe , skromne
          kobietki. Wśród nas też istnieją jędze , sekutnice i hetery.
          proo

          PS.
          Przeproś go , Pustko i powiedz że nigdy na niego ręki nie podniesiesz ,
          powiedz że rozumiesz dlaczego zareagował agresją i wyzwiskami ale i tak
          okaże się być mięczakiem jeśli Ci wybaczy.
          Moja rada jest daleca łagodniejsza i bardziej liberalna od tej jaką otrzymałby
          facet który podpisałby się pod Twoim postem , prawda dziewczyny?
          • procesor Re: Kto święty kto grzeszny? 21.12.02, 01:04
            Proo - wybacz!
            Jeśli ktos mnei spróbuje uderzyć - bliski mi zwłaszcza (czego mu nie radzę!) -
            to reakcja będzie złapanie za RĘCE!!
            Na litość - nie za szyję!!!!!!!!

            Nie mówie że ONA dobrze zrobiła. Dałam komus kiedyś w twarz - i do tej pory to
            pamiętam choc wiele lat upłyneło i nie jestem z siebie dumna. Ale wiem ze jeśli
            ktos wyjątkowo obelżywie by mnie potraktował - facet zwłaszcza - ręka moze mi
            sama skoczyc mimo woli!!

            Ale to musi byc baaaarzdo mocny powód! Od tamtej pory jakos się wiecej nie
            zdarzył, moze jestem odporniejsza psychicznie?
            Jeśli ona go miała nawet - i tak nie byłoby jej dobrzez tym co zrobiła.
            Ona go nie tłukła na odlew - napisała że uderzyła go w twarz.
            Obroną przed czymś takim ma byc DUSZENIE?
            Od byle czego na szyi nie robą się siniaki!
            A trzymanie za szyję nie powstrzyma kogos przed szarpaniem - TYLKO
            przytrzymanie RĄK.

            Nowoczesny (niedoszły) Otello??
            • proo Re: Kto święty kto grzeszny? 21.12.02, 01:22
              procesor napisała:

              > Proo - wybacz!
              > Jeśli ktos mnei spróbuje uderzyć - bliski mi zwłaszcza (czego mu nie radzę!) -

              > to reakcja będzie złapanie za RĘCE!!
              > Na litość - nie za szyję!!!!!!!!
              >
              > Nie mówie że ONA dobrze zrobiła. Dałam komus kiedyś w twarz - i do tej pory
              to
              > pamiętam choc wiele lat upłyneło i nie jestem z siebie dumna. Ale wiem ze
              jeśli
              >
              > ktos wyjątkowo obelżywie by mnie potraktował - facet zwłaszcza - ręka moze mi
              > sama skoczyc mimo woli!!
              >
              > Ale to musi byc baaaarzdo mocny powód! Od tamtej pory jakos się wiecej nie
              > zdarzył, moze jestem odporniejsza psychicznie?
              > Jeśli ona go miała nawet - i tak nie byłoby jej dobrzez tym co zrobiła.
              > Ona go nie tłukła na odlew - napisała że uderzyła go w twarz.
              > Obroną przed czymś takim ma byc DUSZENIE?
              > Od byle czego na szyi nie robą się siniaki!
              > A trzymanie za szyję nie powstrzyma kogos przed szarpaniem - TYLKO
              > przytrzymanie RĄK.
              >
              > Nowoczesny (niedoszły) Otello??

              Absolutnie się z Tobą zgadzam , niemniej jednak ona nie powinna uderzyć
              go w twarz w dodatku oczekując że on nie zareaguje agresją. To nie jest
              nigdzie zagwarantowane że NAM WOLNO bić mężczyzn a oni nie MOGĄ się bronić
              tylko dlatego że jesteśmy słabymi kobietami.
              Wiesz Procesor .. nie cierpię facetów którzy piorą swoje kobiety ale
              szczerze wyznam że w tym wypadku wybaczam mu nawet to przytrzymanie za szyję.
              Wybaczam mu ponieważ on także MA PRAWO do braku opanowania w takiej sytuacji
              tak samo bowiem ona (jako pierwsza) nie zapanowała nad swoim gestem.
              Nigdy nie uderzyłam mężczyzny w twarz (nikogo zresztą) bo uważam że to
              jest haniebny raz - uderza w ciało a boli duszę.
              proo

              • Gość: maly.k Re: Kto święty kto grzeszny? IP: *.sympatico.ca 21.12.02, 03:35
                Swoja droga - jestem ciekaw, jak takie towarzyskie
                duszenie wyglada 'technicznie'. Od przodu, chwytajac
                dlonmi za szyje? Czy raczej od tylu, unieruchamiajac reke
                w tzw. 'nelsonie', druga reka wokol szyi?

                Pozdrawiam,

                mk.

                • Gość: maly.k dopisek IP: *.sympatico.ca 21.12.02, 03:40
                  To nie glupi zart. Pierwsze to atak, drugie raczej proba
                  obezwladnienia kogos bez wyrzadzenia krzywdy.
                • Gość: Pustka Re: Kto święty kto grzeszny? IP: 213.17.234.* 23.12.02, 15:43
                  "towarzyskie" duszenie wygląda tak: łapy przy gardle i tekst zniszczę cię
                  k........i tak jeszcze kilkakrotnie z innymi epitetami.bynajmniej nie
                  wyglądało to na obronę.jesteś ustatysfakcjonowany???
                  Ja też uważam, że przemoc nie powinna tu mieć miejsca.
                  Ten "policzek" to policzek a nic innego, wiem nie powinnam, gdybym tak samo
                  dostała w twarz nie miałabym pretensji ale taki atak to przekroczenie bardzo
                  cienkiej linii.
                  Pozdrawiam
                  • maly.ksiaze Re: Kto święty kto grzeszny? 23.12.02, 17:07
                    Czemu piszesz 'usatysfakcjonowany'? Ale to chyba sporo
                    wyjaśnia. To atak gniewu, utrata kontroli nad własną
                    osobą - i czyn bezpośrednio niebezpieczny dla Twojego
                    zdrowia (może nawet i życia). Uważaj, naprawdę bardzo
                    uważaj.

                    Co do reszty zaś - chciałem po prostu podkreślić, że
                    walenie partnera w dziób nie jest dobrą metodą na
                    budowanie trwałego związku. Niezależnie od tego, jak
                    naganne jest to, co on potem zrobił. Ale to już sama
                    wiesz, prawda?

                    Pozdrawiam - i trzymaj się,

                    mk.
    • joanna_1 Re: policzek 20.12.02, 18:17
      Niestety, łatwo ulec eskalacji uczuć, emocji. Gorzej znaleźć hamulce, zatrzymać
      machinę. Teraz są sińce po duszeniu, później będzie przestawianie ścian głową,
      albo chwytanie za narzędzia, które wybitnie nie służą do tego...
      Przemyśl, czy w obecnej sytuacji stać Cię na pracę nad sobą a i pewnie nad
      partnerem.
      Przemoc rodzi przemoc, ale nie daj sobie wmówić, że za policzek nalezy się
      cios "z akt FBI", nigdy!
    • tessa13 Re: policzek 20.12.02, 18:27
      Hallo,

      sytuacja jest niełatwa, bo masz od razu dwa problemy...

      1. Ty uderzyłaś
      2. Ty zostałaś udeżona (duszona, kopana, itd.)

      Kto bije, temu brakuje argumentów... Ale to nie jest upoważnienie do bicia.

      > jak się teraz zachowywać.jak
      > winna czy ofiara.mam pustkę w głowie

      Szukaj profesjonalnej pomocy www.niebieskalinia.pl/mainframe.html.

      Serdecznie pozdrawiam

      Tessa
    • kjuik Re: policzek 20.12.02, 20:30
      Mój Dziadek mawia: prawdziwy mężczyzna nawet kwiatkiem kobiety nie uderzy.

      Do przemyślenia.
      • Gość: Renka Re: policzek IP: *.home.cgocable.net 21.12.02, 05:09
        Jak ma zareagowac kobieta urazona atakiem agresji slownej ? Moze odejsc,
        milczac i potem splakac sie jak bobr.. lub tez w ciszy obmyslac zemste.Moze
        odpowiedziec rownie agresywnie i zacznie sie walka na slowa, w wyniku ktorej
        ktos moze nie wytrzyma i uderzy.
        Jak uderzy kobieta , skutek jest niewielki, tyle ze sie pan czuje upokorzony,
        ze oberwal od slabszej. Jak uderzy mezczyzna, jest to obrzydliwe, bo wiadomo,
        ze mezczyzni maja naturalna sile w sobie i pokazanie jej w formie przemocy do
        kobiety jako istoty fizycznie i psychicznie bardziej wrazliwej jest
        tchorzostwem. Prawdziwi mezczyzni walcza tylko miedzy soba i nie ponizaja sie
        do klotni i walki z kobietami.
        Nie ma kogo i czego zalowac.
        • Gość: Melba Re: policzek IP: *.chello.pl 21.12.02, 16:56
          Popoieram Malego Księcia i Proo. Oboje nad sobą nie zapanowaliście, oboje
          uzyliscie agresji i przemocy. Wyzwiska, wraski, straszenie, to także przemoc.
          Nie wiem, czy oczekujesz tu Pustko porady - odejść czy zostać. I nie znając
          Was - nie doradzę. Ale cokolwiek zdecydujesz - bądź pewna na 100%. Powodzenia.
          PS. Nie obwiniaj SIEBIE. Oboje jesteście winni.Oboje powinniście się
          przeprosić. Nawet jesli się rozstaniecie...
    • sellma Re: policzek 21.12.02, 17:02
      Ech, gdzie ci faceci, dla ktorych przyjecie policzka bez slowa (i rekoczynu)
      bylo kwestia honoru?

      pzdr,
      sellma
      P.S.: Podobno wielu policjantow wolaloby miec do czynienia z rasowymi
      bandytami, niz z przemoca domowa.
      • Gość: unknown Re: policzek IP: *.hartford-04rh15rt.ct.dial-access.att.net 22.12.02, 18:43
        sellma napisała:

        > Ech, gdzie ci faceci, dla ktorych przyjecie policzka bez slowa (i rekoczynu)
        > bylo kwestia honoru?
        >
        > pzdr,
        > sellma
        > P.S.: Podobno wielu policjantow wolaloby miec do czynienia z rasowymi
        > bandytami, niz z przemoca domowa.
      • Gość: unknown Re: policzek IP: *.hartford-04rh15rt.ct.dial-access.att.net 22.12.02, 18:55
        zgadza sie, agresja w jakimkolwiej wydaniu jest nie do przyjecia. ale
        usprawiedliwiac faceta za duszenie i bicie drugiej osoby i to tej ktora podobna
        sie kocha?
        Opierajac sie na tym co napisala autorka - jej policzek byl reakcja na JEGO
        bolace i raniace slowa. Jej czyn byl rowniez nie na miejscu ale jego duszenie i
        pobicie jej jest reakcja jakiegos nieopanowanego psychola. Nic nie wiemy czy
        autorka tego listu tez powiedziala cos raniacego i w jaki sposob sytuacja
        wzniosla sie na szczyt agresji.
        Jedno jest pewne oni oboje maja problemy z wyrazaniem swoich emocji w
        niewlascwy sposob i nie powinni byc razem z soba.
        Ale usprawiedliwianie faceta ktorego czyny zagrazaja czyjemus zyciu, tak jak to
        uczynila Proo - budzi moj niesmak. Policzkowanie kogos tez, ale ten czyn
        przynajmniej nie zagraza zyciu.


        sellma napisała:

        > Ech, gdzie ci faceci, dla ktorych przyjecie policzka bez slowa (i rekoczynu)
        > bylo kwestia honoru?
        >
        > pzdr,
        > sellma
        > P.S.: Podobno wielu policjantow wolaloby miec do czynienia z rasowymi
        > bandytami, niz z przemoca domowa.
        • Gość: Renka Re: kontrolowanie swoich emocji IP: *.home.cgocable.net 23.12.02, 03:47
          Ja mysle, ze w tym poscie widac wieksza sprawe: sprawe kontrolowania swoich
          negatywnych emocji.Zarowno jedna jak i druga strona powinna sie kontrolowac.
          Latwo powiedziec, trudno wykonac.Uwazam, ze zalezy to od wielu czynnikow:
          temperatury powietrza, fazy ksiezyca, diety, sytuacji finansowej itd, itp.:)
    • Gość: pustka jak to wygląda teraz IP: 213.17.234.* 23.12.02, 15:04
      Dziękuję Wam wszystkim za komentarze, dają mi dużo do myślenia, mimo, że
      sytuacja jakby sama się tymczasowo rozwiązała (???sama się???).
      Przestraszył się nie na żarty kiedy następnego dnia zemdlałam w pracy (efekt
      wyczerpania fizycznego i psychicznego) troszczył się o mnie jak nigdy
      przedtem, przeprosił (przeprosiliśmy się nawzajem), dał mi dużo ciepła i
      miłości i o całej sprawie zapomnieliśmy na zewnątrz.Nie wiem jak jest w
      środku, bo we mnie pozostała jednak obawa, czy kiedykolwiek to się nie
      powtórzy.Mój "policzek" to ohydna reakcja i wstydzę się że tak mnie poniosło;
      wyciągnę z tego wnioski i nigdy więcej w stosunku do nikogo tak nie postąpię.
      Dałam mu po buzi bo mnie obraził podczas kłótni,jak zapytałam co te jego
      wypowiedziane słowa znaczą to odpysknął i obraził mnie jeszcze raz.Wtedy nie
      wytrzymałam.To ja zawsze dążyłam do porozumienia, próbowałam wyjaśniać;on
      milczał obrażony lub twierdził, że nie będzie ze mną dyskutował bo się nie da
      ze mną rozmawiać.Na jakiej podstawie tak twierdzi- nie mam pojęcia, nie
      narzucam swojego zdanie ślepo i bezmyślnie, tylko przedstawiam swój punkt
      widzenia i pragnę kompromisu, jeśli już o coś się kłócimy. Odnoszę czasem
      wrażenie, że gdyby nie to że czasem potrafię przymknąć oko na pewne sprawy i
      się nie czepiać byle czego to kłótnie byłyby częstrze.Nie kłócimy się wcale
      dużo,ot o jakieś drobiazgi i raczej mało istotne sprawy.Ale właśnie coś
      takiego czasem spowodować może burzę.Nie wiem, co myśleć, szóstym zmysłem
      wyczuwam, że on zbyt idealizuje nasz związek i niezdrowo podchodzi do każdego
      nieporozumienia.Tak jakby bał się rysy na naszym związku.
      trochę się zapędziłam, ale naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać.
      Proszę rozwiejcie lub potwierdźcie moje obawy: czy to jest reguła,że jak facet
      użyje przemocy to obojętnie- ale i tak to zrobi po raz kolejny?
      Obawiam się tego podświadomie; nie jestem pewna w 100% ale drugiej szansy
      naszemu związkowi raczej bym nie dała po czymś takim.
      Jednocześnie zależy mi na nim i jemu na mnie też, czuję to aczkolwiek on
      raczej nie jest wylewny w wyrażaniu swoich uczuć i w porównaniu do stosunków
      ze swoją ex i tak bardzo dużo udało mu się osiągnąć w tym związku.
      Wybaczamy sobie ale ja wiem, że to ten jeden jedyny raz.
      Teraz jest tak jakby sytuacja w ogóle się nie zdarzyła.
      Wypowiedzcie się proszę, jak wy się na to zaopatrujecie?
      Dziękuję za wszystkie posty.
      Pozdrawiam i życzę rodzinnej i ciepłej atmosfery w Święta.
      Bardzo was wszystkich lubię; 3 majcie się cieplutko

      • carduus Re: jak to wygląda teraz 23.12.02, 15:36
        To ja jeszcze od siebie parę słów. Tak mi sie cosik widzi, że jak Wy teraz
        macie takie problemy z komunikacją miedzy sobą, to czy to rzeczywiście warto
        ciągnąć? Bo jakos nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś tu jest nie tak i to
        chyba mocno nie tak.

        carduus
        • Gość: Pustka Re: jak to wygląda teraz IP: 213.17.234.* 23.12.02, 15:51
          Owszem, ja też to czuję, ale to nie we mnie tkwi problem.Ja potrafię
          rozwiązywać problemy i nie boję się rozmów.
          Tylko jak dotrzeć do kogoś, kto tego nie potrafi, buduje wokół siebie mur nie
          do przebicia kiedy jest żle.próbuję zawsze łagodnie, bez nerwów i tylko
          spokojem.ale wtedy mnie naprawdę poniosło.On ma problemy w rodzinie, duże
          napięcie i do tej pory nieudany związek.Nie zna bliskości między dwiema
          osobami.Ja go nie chcę z tego powodu rzucać, mam nadzieję, że zrozumie że nie
          tędy droga, że wszystko inaczej da się rozwiązać.Popracuję nad tym a
          ostatecznością będzie rozstanie.Naprawdę ostatecznością.Jeśli się nie uda bo
          np.TO się powtórzy to będzie dla mnie nauczka.
          Dzięki i pozdrawiam
        • Gość: julka Re: jak to wygląda teraz IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 23.12.02, 15:56
          A ja myślę, że powinnaś dać szansę temu związkowi, ale tylko raz- jeden raz.
          Jeżeli cokolwiek by się powtórzyło z tej beczki, skończyć to natychmiast.
          Z przemocą bywa bardzo różnie, właściwie nikt z nas nie wie w którym momencie
          jakaś sytuacja może nas przerosnąć a jeśli do tego dochodzą jakieś złe wzorce
          zachowań wyniesione z domu lub tłumiona agresja (często skierowana zupełnie do
          kogoś innego)- to zaczynają się rękoczyny. Najważniejsza jest świadomość, że to
          jest najgorsze co może się zdarzyć, no i chęć zmiany swoich zachowań.
          Myślę, że powinniście porozmawiać o całym zdarzeniu, poznać swoje motywacje i
          punkty widzenia, broń Boże nie udawać, że "nic się nie stało". Bo się właśnie
          stało.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: Melba Brawo Pustko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.02, 20:06
            Pustko kochana, Twoja reakcja psychosomatyczna jest rozczulająca ...:) Twój
            organizm zareagował tak, że wykreowałaś / liście - pogodzenia się. Jeśli o to
            chodziło, to świetnie, podświadomość raczej wie, co robi. Jednak na pewno nie
            możesz tej sprawy tak zostawić. Wiesz już, że oboje POTRAFICIE UŻYWAĆ
            PRZEMOCY!!! Wyciągnijcie z tego wnioski. Obgadajcie to na spokojnie, najlepiej
            w neutralnym miejscu, przy ludziach (kawiarnia, spacer w parku itp.)Tam, siłą
            rzeczy, nie dojdzie do krzyku, łez, przemocy. Przegadajcie - minuta po minucie -
            co się wtedy zadziało, z jakich odczuć wypłyneły te skrajne reakcje. Co TAK
            NAPRAWDĘ czuliscie, myśleliście, mieliscie przed oczami, walcząc ze sobą,
            znieważając się? Wiesz, chodzi o to, że ludzie w kłótni szarpią a tak naprawdę
            stoi za tym inny komunikat...Nie wiem, czy piszę jasno? Kiedy poznacie
            komunikaty i uczucia, MUSICIE nauczyć się wyrażać je inaczej. Pięściami i
            inwektywami już oboje umiecie i owszem, istnieje zagrożenie, że się to
            powtórzy. A nie powinno, bo to wiedzie do patologicznego związku. Trzeba jasno
            i cierpliwie komunikować się ze sobą, ponosząc odpowiedzialność za przekaz.
            Pamiętaj, odpowiedzialny jest NADAWCA przekazu.
            A to, że idzie w kłótniech o drobiazgi...cóż, nie znam innych kłótni par, a
            zajmuję się tym zawodowo :)
            Buziaki , trzymaj się i poczytaj co nieco o komunikacji, koniecznie podsuwając
            partnerowi takie dziełko , może pod choinką? Wesołych Świąt!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja