Dodaj do ulubionych

Zawisc meska .... ?

08.06.06, 22:55
Jestem rozgoryczona zachowaniem sie czlowieka, ktorego uwazalam za swojego
partnera , ktory rowniez deklarowal mi swoja milosc i utrzymywal w
przekonaniu, ze jest jedyna zyczliwa mi osoba w moim zyciu. Ale moze wyjasnie
w czym problem )))
Otoz wyjechalam z Polski trzy lata temu. Osiadlam w nowej rzeczywistosci, w
nowych warunkach i w nowym i obcym mi zupelnie swiecie. Nie bede opisywac
poczatkow swojego pobytu, powiem krotko - bylo mi bardzo ciezko samej
poznawac nowy kraj, nowe zycie, uczylam sie na bledach i wielokrotnie bylam
na skraju zalamania psychicznego. Ale w koncu ostatecznie nie poddalam sie,
wlczylam, zaciskalam zeby i ... plakalam nocami dajac upust swojej
determinacji i potwornemu stresowi.
Moim glownym celem bylo znalezienie pracy takiej jaka chcialabym wykonywac.
Mam za soba juz podle prace ktore w wiekszosci musza wykonywac nowo pryzbyli
zdobywajac tzw doswiadczenie zawodowe. Teraz otworzyly mi sie szanse na
nowa "kariere".
Dodam, ze w miedzyczasie zwiazalam sie z tubylecem, ktoremu imponowala osoba
z europy i inna kultura. I ten wlasnie czlowiek zachowal sie wobec mnie tak,
jak nie zyczylabym chyba nikomu.
Wysylajac swoje resume otrzymalam propozycje stawienia sie na inteview , ale
jednoczesnie musialam podaj personalne referencje. Oczywiscie podalam dane
mojego partnera po uprzedniej z nim konsultacji i aprobacie z jego strony. I
ten oto czlowiek w rozmowie z moim potencjalnuym pracodawca oswiadczyl ze nic
o mnie kompletnie nie wie (jestesmy juz 3 lata razem), i nic nie moze o mnie
powiedziec. Nastapila konsternacja ze strony pracodawcy, musialam potem
stanac na glowie zeby udowodnic ze jestem tym kim jestem. Prace ostatecznie
dostalam, ale nadal nie moge sie pogodzic ze ktos mogl cos takiego zrobic.
Oczywiscie pytalam skad takie zachowanie, wiedzial przeciez jak ciezko walcze
o swoja pozycje. Otrzymalam odpowiedz ze nie mogl zniesc swiadomosci ze oba
osoba przebywajaca w tym kraju dopiero 3 lata moglaby miec lepsze stanowisko
niz on mieszkajacy tu od urodzenia.
Zastanowilam sie czy faktycznie nasze relacje sa na poziomie partnerstwa?
Moje zaufanie do niego padlo w gruzach. Gdybym zwiazala sie z nim na stale,
na co jeszcze moglabym liczyc z jego strony? Na kopaniu dolkow pode mna? Na
ciaglym ogladaniu sie za swoje ramie?
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re:To coś potwornego!Słów brak!!! 08.06.06, 23:05
      I ty jeszcze z nim jesteś? Przecież to nie jest miłość, tam gdzie jest zawiść.
      Znam podobny przypadek przed wielu laty, ale między nami nic mnie było nigdy
      mnie nie kręcił, deklarował jdnak swoją 'wielką' miłość, a był ogromnie
      zwistny o moje sukcesy zawodowe...I co, jaka to miłosć?!! Zauważyłam to, dałam
      kopa w d. I więcej nie mialam z nim żadnego flirtu!:(((
      • annettef Re:To coś potwornego!Słów brak!!! 08.06.06, 23:09
        Czuje ze cos sie we mnie wypalilo i nie moge juz myslec o tym czlowieku
        pozytywnie. Nie znioslabym ponownie z jego strony nastepnego "swinstwa", ciagle
        obawialabym sie , ze moze mi cos zrobic negatywnego z potwornej zawisci. Czuje
        sie okropnie... zawiodlam sie i czuje sie oszukana
    • monika388 Re: Zawisc meska .... ? 09.06.06, 11:56
      ??
    • waldek1610 Wpakowalas sie w nierowny zwiazek... 09.06.06, 12:05
      Sam mialem troche inna sytyacje, choc w USA mieszkam 14 lat, to po 4 latach
      wstapilem do US.Marines, rok potem bylem juz w Japoni przez caly rok, tam
      poznalem Japonke, ktora imponowalo moje "doswiadczenie" bo dla niej nie tylko
      bylem amerykanskim zolnierzem, lecz rowniez Europejczykiem a to w Japoni brzmi
      podwojnie dumnie.

      Teraz zaluje ze zaangazowalem sie w nia, bo czekalem na nia po powrocie do USA,
      i ona wtedy miala przyjechac na studia do USA, ale zamiast jak obiecala
      studiowac blisko mnie, wybrala studia na przeciwleglym wybrzezu, i jeszcze
      oczekiwala zebym ja do niej przyjezdzal i fundowal jej wakacje.

      Ale powinienem sie wczesniej zorientowac, bo gdy poznalem ja w Osace, to mowila
      mi ze chce mieszkac 10 lat w USA, 10 lat w Polsce, i pozatym chciala byc
      stuwardesa i potem poszla na studja kierunek turustyka :)

      Jaki z tego wniosek? Nie jest dobrze angazowac sie w takie nierownie zwiazki,
      bo wtedy nie wiadomo do konca czy partnerka jest z nami dlatego ze nas kocha,
      czy tylko chce sie wyrwac w kraju .

      Wracajac do ciebie, nie przejmuj sie, takie jest zycie, i uczysz sie na bledach!
    • sarka_farka Re: Zawisc meska .... ? 09.06.06, 13:06
      Tak apropos, gdzie przebywasz? Wiem co czujesz jesli chodzi o poczatki -
      jestemw UK od 2 lat i podobnie jak Ty - przyjechalam tu sama, stres,
      niewiadoma, walka o swoje - tez to przerabialam - nie zycze tego nikomu! Tez
      spotkalam tu osobe (Anglik), ktory mi w pewnym momencie pomogl - dzieki Polakom
      zostalam bez dachu nad glowa i nagle okazalo sie, ze on jest moja ostatnia
      deska ratunku. Bede mu wdzieczna do konca zycia, za to co zrobil. Nasza relacja
      nie wykroczyla jednak poza relacje przyjacielskie - owszem, on twierdzil swego
      czasu i do tej pory twierdzi, ze chce byc ze mna - ja tego nie widze. Za bardzo
      sie roznimy! Ja typ new age, on zyjacy z dnia na dzien, w nic niewierzacy (jego
      prawo), mamy totalnie inne zainteresowania, zupelnie inne emocje - to nas
      rozni. Podobni jestesmy w tym, ze jestesmy uczciwi wzgledem siebie i ludzi,
      wartosci moralne mamy bardzo podobne - ja typ poszukujacy, pytajacy - on?
      dobrze mu jak jest - po co za duzo wiedziec na swoj temat, mozna sie jeszcze
      ciezko przerazic i byc zmuszonym pracowac nad soba! ;) Jaki by nie byl - jest
      dobrym czlowiekiem (tak mi sie wydaje).

      Nie wywnetrzniam sie bez powodu - stworzyc udany zwiazek z kims z obcej
      kultury, religii, roznej mentalnosci jest NIESAMOWICIE trudno. Nie jest to
      niemozliwe, ale bardzo trudne. Dodatkowo trafilas na bardzo niedojrzalego
      faceta (masa tu takich - dobrobyt strasznie psuje, tak jak ubostwo - kazde
      psuje jednak inaczej). Nie martw sie, kazda lekcja ma nas czegos nauczyc.
      Czasem takie lekcje duzo nasz kosztuja, ale tez i dojrzewamy dzieki nim. Idz
      swoja droga, realizuj sie zawodowo, nie patrz na niego - mysle ze nic juz z
      tego nie bedzie - wybaczyc mozna, ale zapomniec? Przyjdzie czas, a stanie na
      twej drodze mezyczzna, ktorego twoje sukscesy beda cieszyc, tak jak ciebie
      jego - moze stanie sie to za tydzien, za dwa, a moze jutro, ale zdarzy sie na
      pewno. Trzymaj sie, powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka