Dodaj do ulubionych

Nadopiekuńczość

22.07.09, 12:14
Ja to mam kurde poważny problem, który trzeba jakoś rozwiązać. Sprawa przedstawia się następująco. 3 lata temu musiałem się przeprowadzić do innego miasta, gdyż dostałem pracę. W związku z tym moi rodzice przeżyli to bardzo, gdyż jestem ich jedynym dzieckiem. Po roku poznałem w pracy kobietę, w której się zakochałem. Rodzice stwierdzili, że to błąd, że romans jest zły i że nie mam racji bo oni dłużej ode mnie żyją na świecie i że dałem się złapać i zachowuję się jak baba. Pewnie może mają, może w moim 30 letnim życiu za mało widziałem...
Nie mniej jednak związek trwa dalej, zamierzamy się pobrać. I po tej wiadomości w moich rodziców wstąpiła nieopisana złość. Faktem jest, że część spraw załatwiłem bez konsultacji z nimi (i część awantury wynikła przez to, gdyż mówią, że wesele planuje się, że powinni poznać dobrze rodziców spotkać się kilka razy itp. Wiem że rodzice mojej przyszłej małżonki są normalnymi ludźmi). Moi rodzice mówią cały czas, że się nie rozejrzałem, że dałem się złapać. Moja mama nie może zrozumieć, że nie bierzemy ślubu kościelnego, gdyż moja partnerka jest osoba niewierzącą (ja odpowiedziałem, że nie można nikomu nakazywać niczego, a namawianie kogoś to czynności, której się nie pragnie jest niestosowne, zwłaszcza, że poglądy, system wartości są sferą, którą należy szanować). Dodatkowo oliwy do ognia dolewa fakt, że moja przyszła małżonka jest wegetarianką, i czasem mówi, że można by zmieć nawyki żywieniowe, choć z radością patrzy jak pałaszuję kanapki z łososia, czy jakieś mieso.
Tato powiedział najogólniej mówiąc, że moja przyszła małżonka jest do niczego, że jest kontrolerem. (Jest raczej trochę na odwrót, bo to ja jestem trochę zazdrosny), że nasz związek się rozpadnie bo znajoma kabalistka tak wywróżyła mamie. Sytuację komplikuje jeszcze jedna sprawa. Mój tato jest chory na nowotwór i moja mama musi wyjeżdżać dość często i na długo do pracy za granicę żeby zarobić na leczenie taty. Przez to trochę mamy ograniczony kontakt. Z drugiej strony, każda moja rozmowa kończy się kłótnią (fakt jestem uparty i lubię stawiać na swoim, ale ostatnio mnie to męczy i denerwuje, przez co nakręcam się bardziej). Zdaję sobie sprawę, że tato wymaga opieki, a ja nie jestem w stanie poświęcić mu odpowiedniej ilości czasu.
Tak mniej więcej wygląda moja sytuacja.
Obserwuj wątek
    • anbale Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 13:48
      Twoi rodzice najwyrazniej nalezą do ludzi, którzy uwazają dzieci za swoją
      własność, a każdy przejaw usamodzielniania się dzieci za próbę ograbiania z praw
      własności. Twoja kobieta to bardzo silna konkurencja dla nich, projektują na nią
      swoją chęć usidlania i kontrolowania Cię i żyją w poczuciu wielkiego zagrożenia-
      stąd ta ich agresja...
      Myślę, że najlepiej będzie, jak będziesz żył swoim życiem, z pełną świadomością,
      że ze strony rodziców ciągle będą różnorakie ataki na Twoje wybory życiowe; i
      trzeba się do tego przyzwyczaić, zdystansować...zlewać to, mówiąc najkrócej. W
      ich interesie jest zrobienie z Ciebie inwalidy społecznego uzależnionego
      patologicznie od rodziców, oraz wygryzienie każdej osoby, która mogłaby zająć
      ich miejsce; to nie jest nawet zła wola, to tylko koszmarny, rodzicielski egoizm.
      • darek781 Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 13:54
        Dzięki, za odpowiedź :) I słowa otuchy! :)
    • 8magdalena8 Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 14:31
      Chroń swoje życie, w tym swoje malżeństwo przed własnymi rodzicami.
      Myślę,że szanujecie się z żoną, czego nie można powiedzieć o twoich
      rodzicach. Nie szanują ani cebie ani twojej żony, a na czym im
      zależy?.Chyba na tym aby zdobyć jakieś ważniejsze miejsce w twoim
      życiu, nawet kosztem ciebie. Czy można im współczuć ? Czy zawsze
      byli tacy zachłanni ? Kim są,oprócz tego że twoimi rodzicami ?
      • darek781 Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 15:31
        Dzięki za odpowiedź. Można im współczuć, że się denerwują, że się nie cieszą z
        mojego szczęścia, że stali się nieświadomymi egoistami.
    • autumnus666 Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 15:35
      Moja mama ma w sobie sporo nadopiekuńczości.
      Wiecznie się o mnie martwi,dmucha na zimne,żeby nic mi się złego w
      życiu nie stało.
      Całe życie była przy mnie,pozostała sojuszniczką w każdej sprawie.
      Smutne,ale tak bardzo troszczyła się o mnie,ze zapomniała o własnych
      ambicjach,potrzebach.
      Tyle że od pewnego czasu staram się buntować,iść przez życie
      sama.Cenię zdanie matki,ale wolę odnieść porażkę na własnym gruncie
      niż szczęście na cudzym.
      • ca-ti Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 17:02
        autumnus666 napisała:

        >
        > Tyle że od pewnego czasu staram się buntować,iść przez życie
        > sama.Cenię zdanie matki,ale wolę odnieść porażkę na własnym
        gruncie
        > niż szczęście na cudzym.


        Otóż to. Twój post o zauroczeniu pokazuje jak bardzo zafiksowałaś
        się na tej porażce. Teraz daj sobie również prawo do aby odnieść
        również sukces na własnym gruncie.
        • autumnus666 Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 18:12
          Tak,muszę się z tym zgodzić.
          Moja mama była dla mnie bardzo dobra,ale ograniczyła też moją
          wolność.Przez to mam teraz problemy z nawiązaniem kontaktu z jakimś
          mężczyzną (chyba że to zwykły kolega),unikam związków.Paranoicznie
          boję się zranienia,odrzucenia,tego,że ktoś mnie skrzywdzi.
          Dopiero teraz powoli próbuję wyjść sobie naprzeciw.
          • ona3010 Re: Porażka... 22.07.09, 19:30
            Zadaj sobie pytanie kim Ty jestes? I co Ty chcesz?
            Jak dla mnie dziecikiem lub męską cipą dająca sie manipulowac
            rodzicom.
            Dla mnie toksyczni rodzice.
            Wspólczuję tej kobiecie która jest z Tobą... kiedyś sie obudzi.
    • majaa Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 21:00
      Niewesoła sytuacja, obawiam się, że nie pozostaje Ci nic innego jak
      przestać dyskutować z rodzicami i tłumaczyć się im ze swoich
      wyborów. Rób to, co uważasz za słuszne a ewentualne komentarze
      puszczaj mimo uszu. Możesz też spokojnie i stanowczo poinformować
      ich, że decyzje w spawie swojego życia podejmujesz sam. To może nie
      jest łatwe, ale chyba jedyne wyjście.
    • paco_lopez Re: Nadopiekuńczość 22.07.09, 22:38
      oj chłopie, jak będziecie mieli dziecko, to ty tego niewytrzymasz,
      no ale może jak ktoś odpadnie z tego czworokątu to sie zrobi
      luźniej. temat na książkę dla reymonta normalnie.
    • leda16 Re: Nadopiekuńczość 23.07.09, 00:03
      darek781 napisał:

      > 3 lata temu musiałem się przeprowadzić do innego miasta, gd
      > yż dostałem pracę. W związku z tym moi rodzice przeżyli to bardzo, gdyż jestem
      > ich jedynym dzieckiem.


      Dziwisz się, że za Tobą tęsknią? Byliście razem ok. 20 lat. Przeżywają syndrom opuszczonego gniazda. Przecież to najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Mama ma dodatkową traumę związaną z chorobą nowotworową ojca. A Ty zamiast ich psychicznie wspierać w tym trudnym okresie, (również finansowo) ordynarnie się na Nich wypiąłeś i adorujesz zawzięcie kobietę, która istnieje w Twoim życiu zaledwie 2 lata.



      > m. Rodzice stwierdzili, że
      dłużej ode mnie żyją na świecie


      Co racja, to racja. W dodatku nie są w tej kobiecie zakochani czyli zaślepieni miłością, nie patrzą na nią przez różowe okulary, więc widzą ostrzej...


      zamierzamy się pobrać. I po tej wiadomości
      > w moich rodziców wstąpiła nieopisana złość. Faktem jest, że część spraw załatw
      > iłem bez konsultacji z nimi (i część awantury wynikła przez to, gdyż mówią, że
      > wesele planuje się, że powinni poznać dobrze rodziców spotkać się kilka razy it
      > p.


      A jakże inaczej?! Przecież oni będą mieli córkę, a jej rodzice syna, będą wnuki. Cóż to za rodzice, których nie interesuje jakie wartości moralne i etyczne, ambicje, potrzeby, cele życiowe wyniosła ich przyszła synowa ze swojej rodziny? Poza wulgarnym przysłowiem w którym jest dużo prawdy: "jaka mać, taka nać", kobieta z którą się ożenisz wniesie do Waszego małżeństwa model stosunków małżeńskich, jaki oglądała przez ileś tam lat, będzie powielać układ, który wyniosła właśnie z domu rodzinnego, nie inny.


      Wiem że rodzice mojej przyszłej małżonki są normalnymi ludźmi).


      A co to znaczy?


      Moja mama nie moż
      > e zrozumieć, że nie bierzemy ślubu kościelnego, gdyż moja partnerka jest osoba
      > niewierzącą (ja odpowiedziałem, że nie można nikomu nakazywać niczego, a namawi
      > anie kogoś to czynności, której się nie pragnie jest niestosowne, zwłaszcza, że
      > poglądy, system wartości są sferą, którą należy szanować).



      Ach, to wiary własnych rodziców, ich poglądów i systemu wartości nie należy szanować???!!!



      Dodatkowo oliwy do
      > ognia dolewa fakt, że moja przyszła małżonka jest wegetarianką, i czasem mówi,
      > że można by zmieć nawyki żywieniowe, choć z radością patrzy jak pałaszuję kanap
      > ki z łososia, czy jakieś mieso.



      Więc czyjeż to nawyki zamierza zmieniać, chyba nie Twoich rodziców???


      > Tato powiedział najogólniej mówiąc, że moja przyszła małżonka jest do niczego,


      Więc może zapytasz tatę na czym opiera swoje sugestie? My kobiety przecież nie znamy, a Twoje oceny są mocno subiektywne i wybiórcze.



      > . Sytuację komplikuje jeszcze jedna sprawa. Mój tato jest chory na nowotwór i m
      > oja mama musi wyjeżdżać dość często i na długo do pracy za granicę żeby zarobić
      > na leczenie taty. Przez to trochę mamy ograniczony kontakt. Z drugiej strony,
      > każda moja rozmowa kończy się kłótnią


      Denerwujesz śmiertelnie chorego ojca awanturami z powodu jakiejś świeżo poznanej dupy?! Nawet ślubem kościelnym nie raczysz go przed śmiercią uradować? Nawet tyle mu się nie należy za to, że Cię wychował, wykształcił, usrany tyłek wycierał, od ust sobie odejmował byś miał wszystko, co najlepsze?! Chcesz żeby umierał w przekonaniu, iż jedyny syn żyje w grzechu? Dupa też widać do przypodobania się przyszłym teściom nie skora. Byle jej było na wierzchu. Zero empatii i szacunku dla ich poglądów.


      ( Z
      > daję sobie sprawę, że tato wymaga opieki, a ja nie jestem w stanie poświęcić mu
      > odpowiedniej ilości czasu.


      Zapytaj babę, w której takiś zakochany, czy gdyby jej ojciec zachorował na nowotwór i jego miesiące życia były policzone, uwiesiłaby się na jakimś świeżo poznanym penisie, jak najdalej od nich, pod pretekstem "pracy", napierdziałaby na wartości religijne, które jej rodzice wpoili, bo na szacunek zasługują jedynie poglądy penisa, na którym aktualnie wisi? Zapytaj w jaki sposób partycypowałaby finansowo w leczeniu ojca aby wspomóc harującą na drogie leki za granicą matkę?
      Jeżeli zaś moralnej gangrenie - jaką mi się jawisz po przeczytaniu Twojego posta - trafiła się przyzwoita kobieta( w co wątpię, bo za taki stosunek do rodziców zasługujesz tylko na potępienie),powinna wiać od Ciebie jak najdalej. Jeśli zaś wart Pac pałaca a pałac Paca, współczuję Twoim rodzicom i przyszłym dzieciom. Wyrosną na pozbawione zdolności do uczuć wyższych zwyrodnialce, mające na uwadze egoistyczne, sobkowate dogodzenie tylko "swojemu szczęściu" czyli swoim penisom i vaginom, choćby po trupach własnych rodziców.
      • anbale Re: Nadopiekuńczość 23.07.09, 01:07
        Tak, Darku. Rzuć pracę w innym mieście, rzuć kobietę którą kochasz, rzuć
        wszystko. Pędź do rodziców. Śpij z nimi w jednym łóżku, nie opuszczaj ich ani na
        moment, zapomnij, że istnieje jakikolwiek zewnętrzny świat, wszystko to brud i
        zło. Liczą się tylko rodzice, cała reszta to gangreniaste penisy i waginy,
        czyhające na każdym rogu jak zagłodzone wampiry...

        Chryste Panie, leda. Czytając ciebie dziękuję Bogu, że nie spotkałam nikogo
        takiego w realnym świecie... Papier i forum zniesie wszystko...Swoją drogą
        mogłabyś pisać scenariusze. Dorabianie faktów do ledwo zarysowanych sytuacji
        masz opanowane do perfekcji.
        • leda16 Re: Nadopiekuńczość 23.07.09, 07:40
          anbale napisała:

          > Tak, Darku. Rzuć pracę w innym mieście, rzuć kobietę którą kochasz, rzuć
          > wszystko. Pędź do rodziców. Śpij z nimi w jednym łóżku, nie opuszczaj ich ani n
          > a
          > moment, zapomnij, że istnieje jakikolwiek zewnętrzny świat, wszystko to brud i
          > zło. Liczą się tylko rodzice, cała reszta to gangreniaste penisy i waginy,
          > czyhające na każdym rogu jak zagłodzone wampiry...
          >
          > Chryste Panie, leda. Czytając ciebie dziękuję Bogu, że nie spotkałam nikogo
          > takiego w realnym świecie... Papier i forum zniesie wszystko...Swoją drogą
          > mogłabyś pisać scenariusze. Dorabianie faktów do ledwo zarysowanych sytuacji
          > masz opanowane do perfekcji.
    • k-57 kitek 23.07.09, 01:57
      darek781 napisał:

      > Ja to mam kurde poważny problem, który trzeba jakoś rozwiązać.
      Dodatkowo oliwy do
      > ognia dolewa fakt, że moja przyszła małżonka jest wegetarianką, i
      czasem mówi,
      > że można by zmieć nawyki żywieniowe, choć z radością patrzy jak
      pałaszuję kanap
      > ki z łososia, czy jakieś mieso.
      Mój tato jest chory na nowotwór i m
      > oja mama musi wyjeżdżać dość często i na długo do pracy za
      granicę żeby zarobić
      > na leczenie taty. Przez to trochę mamy ograniczony kontakt. Z
      drugiej strony,
      > każda moja rozmowa kończy się kłótnią


      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      jako czlowiek.....jestes zwykla kanalia udupiona przez
      manipulantke...jakos tak.....nie trawie takich poyeban na ktore
      cierpisz niedojdo
      • darek781 Re: kitek 23.07.09, 12:44
        Sam jesteś niedojda sieroto zarzygana
        • k-57 Re: kitek 23.07.09, 17:35
          Haha. Wygladasz mi na niedodetego. Wiecej burakow zryj matole.
          • darek781 Re: kitek 24.07.09, 08:13
            Ty to jesteś zryty, nie dość że cię starzy syfem mentalnym zarazili to jeszcze
            cię psy po polach w kondonach ciągały. Gó... wiesz, w budzie śpisz i drabiną
            się nakrywasz. Jesteś cienki goowniarzu. Wal się na ryj dzbanie jeden.
          • darek781 Re: kitek 24.07.09, 08:14
            Wal się kabacie!
    • beasingiel_44 Re: Nadopiekuńczość 23.07.09, 16:25
      nadopiekunczosc i nadgorliwosc sa podobno gorsze od zarazy i nalezy sie tego
      strzec za wszelka cene
      • k-57 o tak 23.07.09, 17:41
        beasingiel_44 napisa?a:

        > nadopiekunczosc i nadgorliwosc sa podobno gorsze od zarazy i nalezy sie tego
        > strzec za wszelka cene

        Xxxxxxxxxxx
        Poradz temu durniowi w zad zapinanemu niech pierdzieli co mu rodzice mowia. Naforum niech slucha tych poyebanych dewoti

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka