nachtigall28
08.02.10, 16:36
Przed porodem stwierdziłam, że jak nie będzie żadnych przeszkód to
będę karmiła synka przez jakieś osiem miesięcy, bo według mnie i
lekarzy zresztą (co jest poparte badaniami) to wystarczy, bo wtedy
daje się dziecku potrzebne składniki odżywcze, później to tylko wybór
matki. Dla mnie osobiście to chore karmić dziecko przez kilka lat. Ja
mam raczej i miałam od początku inny problem. Chciałam karmić moje
dziecko na osobności a nie wśród "gapiów", to był mój wybór, a
rodzinka mojego męża miała to gdzieś. Jak jeździliśmy w odwiedziny
albo ktoś wpadał do nas miałam tylko potwornego stresa, że znowu ktoś
będzie się na mnie gapił i gadał tylko o moim biuście. Nikt nie
potrafił uszanować tego, że dla mnie to sprawa intymna i proszę nie
włazić do pokoju jak karmię. Tylko słyszałam teksty: " a co my cyców
nie widzieliśmy". Totalna porażka, jak mały tylko kwęknął zaraz
słyszałam, " mama daj possać cyca, cyca by chciał". Zawsze myślałam
że to się nazywa karmienie piersią a nie dawanie ssać cyca. Nie wiem
jak dla innych ale dla mnie to obrzydliwe tak mówić. Przez godzinę
słyszałam ze 100 takich tekstów. W rezultacie nie potrafiłam poradzić
sobie sama ze sobą, nie rozbierałam się przed mężem, czułam się jak
jakaś dojna krowa a nie kobieta. Chociaż krowa też ma wymiona a nie
cyce. Przez takie ciągłe gadanie z ich strony, zainteresowanie jaki
noszę rozmiar stanika, ile mam pokarmu itd. karmienie stało się złem
koniecznym a nie przyjemnościa. W końcu nie wytrzymałam i wygarnęłam
mojemu mężowi (całe szczęście jest ze mną), ale oczywiście pretensje
się zaczęły że nie przyjeżdżamy. Uważam, że każda kobieta ma wybór i
może podejmować sama decyzje, gdzie karmić ile czasu karmić itd. i
nikt nie powinien się do tego wtrącać. Wszyscy znajomi rodziny męża
chyba już sądzą, że mam wielkie banie, zakończone wielkimi brodawkami
z których leją SIĘ LITRY MLEKA. Pomimo, że wyglądam nieźle i to
nieprawda co mówią. Moja teściowa przy obcych na imprezie przy stole
wyskakiwała z tekstami typu, "ma dużo pokarmu bo ma wielkie cyce i
brodawki", aż mnie zemdliło. Ludzie, matka karmiąca jest nadal
kobietą i próbuje po ciąży i porodzie nadal być atrakcyjna. Nie
potrzebuje oceny wielkości biustu ze wszystkich stron. Mało tego, jak
mały przytula się do mnie to zaraz słyszę:"do cyca się przytula
pewnie chce possać", jak nie chce być u kogoś na rękach tylko u mnie
to oczywiście: "bo cycem związany" itd. Od porodu nie słyszę nic
innego. Chyba, że zamykam się z dzieckiem w domu i nie odbieram nawet
telefonów to mam spokój. Czy któraś z was miała bądź ma podobny
problem?