16.04.10, 14:19
Wiele z mam pisał już o trudnych momentach w karmieniu, a ja zastanawiałam się
kiedy mnie to dopadnie. I dopadło
Zuzia ma 17 miesięcy. A ja zaczynał łapać się na myślach że chętnie
wywiozłabym ją na dwa dni do babci żeby pobyć sama. i nie o karmienie tu
najbardziej chodzi (choć pewnie gdybym nie karmiła to pewnie bym ją wywiozła),
a o całokształt.
Dziecko potrzebuje mnie i ja to wiem i nie kwestionuję, do tego gorący okres
na uczelni (muszę oddać doktorat), no i zaczęłam organizować bardzo dużą
imprezę i dużo z tym pracy.
Po prostu nie wyrabiam się na zakrętach.
Jestem rozbita zniechęcona, zmęczona i wiem że odbija się t na Małej
W sumie jest masa możliwych powodów takiego stanu: zmęczenie, stres,
przesilenie wiosenne, w dodatku bardzo kiepskie noce Zuzi, bo trójki i są
takie dni że tylko mama.
Tylko nie bardzo umiem sobie z tym poradzić...
tylko mi nie piszcie że przesadzam bo słyszę to chyba zbyt często...
Obserwuj wątek
    • asjula1 Re: Kryzys 16.04.10, 19:12
      Na pewno nie przesadzasz. Opieka nad dzieckiem to najbardziej odpowiedzialna,
      obciazajaca psychicznie i fizycznie oraz niedoceniana przez niewtajemniczonych
      praca na swiecie.
      Trudno ja sie laczy z innymi zajeciami.
      Co Ci to powiedziec na pocieche - moja babcia mawiala: "male dzieci, maly
      klopot, duze dzieci, duzy klopoot"wink)_
      Jako mama 19-latka i dwulatka moge tylko potwierdzicwink
      Male dziecko wymaga wielkiej uwagi i duzego nakladu sil fizycznych, duze potrafi
      psychicznie zabicwink
      Sama ocen, co lepszewink
      • kasiaizuzia1 Re: Kryzys 16.04.10, 19:43
        asjula1 napisała:

        > Jako mama 19-latka i dwulatka moge tylko potwierdzicwink
        > Male dziecko wymaga wielkiej uwagi i duzego nakladu sil fizycznych, duze potraf
        > i
        > psychicznie zabicwink
        > Sama ocen, co lepszewink


        Pewnie z perspektywy czasu też tak pomyślę.....
        • asjula1 Re: Kryzys 16.04.10, 20:03
          Szukaj pomocy - babcie, ciocie, maz, niania. Chocby na ten najtrudniejszy czas.
          Pare zet sie wyda, a bedzie latwiej i nie bedzie sie potem miec moralnego kaca.
          Szkoda dziecka.
          • mania2347 Re: Kryzys 16.04.10, 20:58
            A ja Ci mogę tylko napisać że nie tylko Ty masz takie kryzysy i nie pocieszy Cię
            to co teraz napisze ale istnieje możliwość że to nie ostatni sad. Ja zawsze biorę
            kartkę i długopis i wypisuje sobie na co jestem zła i z czego się cieszę. Bo
            wszyscy mi mówią że powinnam przestać karmić,a na kartce zawsze jest to pomimo
            wszystkich złości OGROMNY POWÓD DO RADOŚCI zarówno karmienie jak sam fakt że
            jestem mamą. winka zeby mi było jeszcze lepiej to na samym dole sobie piszę że
            super mamą ;P wychodząc z założenia że jak sobie sama nie pomogę to nikt mi nie
            pomoże buhahaha
          • kasiaizuzia1 Re: Kryzys 16.04.10, 21:13
            asjula1 napisała:

            > Szukaj pomocy - babcie, ciocie, maz, niania. Chocby na ten najtrudniejszy czas.
            > Pare zet sie wyda, a bedzie latwiej i nie bedzie sie potem miec moralnego kaca.
            > Szkoda dziecka.


            No właśni mi szkoda dziecka zostawiać z kimś, mam wrażenie że Zuza źle znosi
            brak mojej obecności, moja mama bardzo chętnie zajmuje się Zuzią i najchętniej
            zabrałaby ją na tydzień (gdyby przyjechała do nas nie bardzo miałaby nawet
            gdzie spać) tylko ja się zastanawiam jak Zuzia zniesie rozstanie z mamą
            Mąż zajmuje sie Małą zawsze kiedy jest w domu i dziecko jeszcze nie śpi, ale to
            raptem max dwie godziny wieczorem, i weekendy
            Ale jak jestem w domu to mama jest na pierwszym miejscu i co mi najbardziej
            doskwiera - mama usypia
            A jeśli chodzi o nianię to jest, ale sprawdza się tylko kiedy ja wychodzę na
            uczelnie, w większości teraz pracuję w domu, a nie ma szans żeby ktoś zajął się
            Nią kiedy ja jestem w domu
            Taki egzamplarz
            • asjula1 Re: Kryzys 16.04.10, 21:42
              No widzisz. Pewnie Cie nie pocieszę, ale może spojrzysz inaczej na sprawy.
              Mnie mianowicie nikt nie pomaga, a nawet wrecz przeciwnie, bym powiedziala.
              Napotykam tylko jakos ostatnio patologiczne przypadki ludzi, ktorzy nie tylko
              mnie wspieraja, ale przyprawiaja na setki sposobów o zalamanie nerwowewink No i co
              tu robic?
              Ciezko.
              Ale wlasnie dlatego to male upierdliwe dziecko ze wszystkimi swoimi
              przynudzaniami ,wiszeniem przy piersi itd. jest jasnym punktem w moim zyciu. No
              właśnie - moze to kwestia TŁAsmile
              • kasiaizuzia1 Re: Kryzys 17.04.10, 09:45
                Ajsula1
                Wiem że to zależy od TLA
                I wiem że są mamy które mają gorzej
                Tylko mi nie chodziło o porównania, bo każda z nas stara się sobie radzić z
                codziennością jak potrafi.
                I ostatnie co mogę powiedzieć o swoim dziecko to że jest upierdliwe - bo jak
                wracam z uczelni to jej uśmiech to najskuteczniejszy wspomagacz, a czas kiedy
                ssie to czas dla mnie kiedy w końcu mogę sobie poleżeć i pomyśleć o rzeczach
                przyjemnych

                Boję sie tylko że takie pierwsze myśli że bez dziecka byłoby mi łatwiej sie z
                tym wszystkim uporać mogą źle wpłyną na relacje w mojej małej jeszcze rodzince
                Karmienie nie ma tu nic, albo naprawdę bardzo niewiele do rzeczy.

                Najbardziej to przestraszyłam sie właśnie tych myśli

                Wcześniej też było dużo obowiązków ale jakoś sobie radziłam
            • oda100 Re: Kryzys 16.04.10, 21:50
              i ja musze dolozyc, ze ostatnio moj prawie 5 latek meczy mnie
              bardziej i wyprowadza gorzej z rownowagi niz poltoraroczna corka z
              tymi cycyc cycy.... macierzynstwo nie konczy sie na karmieniu. Mam
              kiepskie okresy i wtedy wydaje mi sie, ze to dlatego ze zle sypiam,
              ze za duzo wymagam od siebie i rodziny. W moim przypadku przechodzi,
              niezaleznie czy mam luzniejszy dzien czy nie, to chyba kwestia
              osobowsci, duzo nie trzeba mi do szczesciasmile jesli czujesz, ze
              musisz koniecznie podjac jakies kroki to do dziela
    • fizula Re: Kryzys 17.04.10, 08:48
      Kasiu, powiem szczerze, że myślałam ostatnio o Tobie i o Magdzie, że właśnie
      Wasz czas kryzysowania nadszedł, bo Twoja Zuzia właśnie w takim wieku. A i
      jeszcze mnogość Twoich obowiązków dokłada swoje.
      Czy myślisz, że gdybyś nie karmiła piersią, to opieka nad Zuzią:
      -byłaby łatwiejsza?
      -byłaby mniej czasochłonna?
      -dziecko mniej do Ciebie przywiązane, mniej szukające Twojej obecności?
      3 x nie.
      Byłoby równie bardzo przylepne, bo to taki dokładnie wiek maksymalnego trzymania
      się mamy, korzystania z jej dobrodziejstw.
      Łączę się z Tobą w utrudzeniu i całkowicie rozumiem.
      Jeśli zmęczenie zbyt Cię przytłacza- nie jest takie złe na jakiś czas nie nazbyt
      długi (czyli tydzień to jednak przesada, bo to niewyobrażalny okres czasu dla
      dziecka) nawet się rozstać z córcią. Jeśli osoba, która zajmie się Twoją córcią,
      ma z nią bliski kontakt - to nawet nie spodziewasz się, jak dobrze Twe dziecię
      zniesie rozstanie. Gorzej Ty je zniesiesz ;o) Ale potem z ulgą powrócisz- jeśli
      to by Ci pomogło docenić, trochę się zregenerować- możesz zaryzykować rozstanie
      się na "chwilę". Ale spróbuj też wtedy znaleźć czas na odpoczynek oprócz doktoratu.
      Uściski dla Was!
      • kasiaizuzia1 Re: Kryzys 17.04.10, 09:40
        Fizula
        Dzięki za odpowiedź
        Wiem że to ja źle zniosłabym nasze rozstanie, dlatego nie chcę o tym myśleć,
        tylko czasem takie cienie myśli chodzą mi po głowie i że to objaw zmęczenia
        materiału (mojego)
        Karmienie samo w sobie nie ma tu wiele do rzeczy, raczej całokształt.
        Na przykład zastanawiam się czy gdybym przełożyła oddanie pracy czy zrezygnowała
        z Kongresu, albo nie miałabym Zuzi to czy kryzys by mnie nie dopadł - z tego co
        czytam to pewnie by dopadł, choćby z braku zajęcia.
        Wiem że wszystko minie, wiem że może być gorzej


        Chciałabym tylko być znów bardziej cierpliwa dla otoczenia, chciałabym być
        bardziej spokojna, bo moje nerwy szkodzą córeczce, mężowi, relacjom przyjacielskim

        Z Zuzia i tak spędzi u babci dwa dni (jedną noc), kiedy ja będę na konferencji -
        może to chwilowe oderwanie od rzeczywistości i Kraków zaraz po pogrzebie
        prezydenckiej pary sprawią że nabiorę dystansu i odpocznę od codzienności


        Dziękuję wszystkim za odzew
    • nurfe Re: Kryzys 17.04.10, 10:11
      To zupelnie normalne, przychodza takie okresy.
      U mnie jak sie nie wyspie, albo maz mi cisnienie podniesie.
      Tylko, ze wtedy....swiadomie rezygnuje z zajec dodatkowych. Bo tak naprawde z
      tego wszystkiego karmienie jest najmniej absorbujace.
      Podziwiam mamy, ktore majac male dzieci jeszcze pracuja, chodza na uczelnie - ja
      bym odpadla i czasami odmawiam chociazby sprzatniecia domu czy ugotowania
      obiadu. Maz sie pogodzil, wyjscia nie mial wink
      Uwazam, ze te pierwsze lata dziecka sa tak bezcenne i tak krotkie, ze na inne
      rzeczy naprawde przyjdzie czas.
      I nie biore na siebie wiecej niz naprawde moge.
      Nauczylam sie mowic "nie" i glosno informowac o swoich potrzebach.
      A Gabrysi nic tak nie robi jak 2h z tata na pl zabaw w weekend (wtedy ja robie
      absolutnie nic), albo i nawet troche wiecej czasu kiedy ja wyskakuje do kina czy
      na kawe z przyjaciolka. Tak dla higieny mozgu.
      Karmienie tutaj nie jest niczemu winne chociaz obwiniac je najlatwiej.
      • asjula1 Re: Kryzys 17.04.10, 11:32
        Dokładniesmile Ja mam system rezygnowania ze wszytskich działan, ktore nie sa teraz
        konieczne. Dziecko jest malutkie tak krotko - praca poczekasmile
        Nawet nie bardzo moge gosci zapraszac, bo tu wieeele rzeczy z zakresu prac
        domowych czeka na zrobieniewink)) Trzeba sie luzowac. Swiadome "odpoczywanie na
        siłę", jak to moja babciqa mawiaławink
        • molly_bloom Re: Kryzys 19.04.10, 10:51
          dziewczyny mają rację!! piszesz o swoich zajęciach,o karmieniu piersią, ale CZY
          TY ODPOCZYWASZ?? mój mąż mawia, że odpoczynek, to jest taki sam obowiązek jak
          praca smile i ma rację! tylko trzeba go mądrze zorganizować (ten odpoczynek, nie
          mojego męża wink)
          a swoją drogą, to kryzys jest z definicji zjawiskiem przejściowym
          trzymaj się!!
          • verdana Re: Kryzys 19.04.10, 11:35
            praca poczeka, albo i nie poczeka. Nieoddanie doktoratu w terminie
            konczy się na ogół wyrzuceniem z pracy i wieloletnią frustracją. Nie
            mowiac już o takim drobiazgu, ze praca na uczelni jest bezcenna w
            wychowaniu także starszego dziecka - sesje, wakacje, dowolne godziny
            pracy. Więc warto.
            Ja się wylamię z chóru - dzieciństwo jest krotkie, ale nie oznacza
            to, ze cokolwiek się traci, oddając kochającej babci czy ojcu
            dziecko na dwa-trzy dni. Przeciwnie. Wypoczynek - takze od dziecka -
            dla niektórych jest bezcenny, pozwala zregenerować sily i cieszyć
            się macierzynstwem nadal, zamiast być nim zmęczonym. Nie tylko
            dzieci są rózne, matki również. Widze w otoczeniu sporo matek, ktore
            dzielnie, nie odpoczywając, trwały 24 godziny na dobę z dziećmi
            pierwszych parę lat i wypalily się - w rezultacie mają gorszy
            kontakt z dziećmi, niż te "wyrodne". Pewnie,z e to nie reguła, ale
            gdy matka czuje, ze odpoczynek jest jej potrzebny - powinna dwa dni
            pobyć sama, bez dziecka.
            • kasiaizuzia1 Re: Kryzys 19.04.10, 11:51
              Dzięki za ten post. Kocham moje dziecko ale praca również jest dla mnie ważna i
              nie chcę je odpuszczać, bo to lubię no i daje mi satysfakcję
              Pozdrawiam serdecznie
    • waiting_for Re: Kryzys 22.04.10, 22:05
      O, cześć Kasiu smile Znam Cię z naszego rówieśniczego forum smile

      A może mogłabyś wychodzić popracować poza domem i wtedy niania zajmowałaby się
      Zuzią? Nie wiem - czytelnia, kawiarnia + laptop, uczelnia?
      Ja wróciłam do pracy od lutego, synkiem zajmują się moi rodzice (głównie mama) i
      jest super! Ja tęsknię bardzo, ale jednocześnie doceniam możliwość pracy i bycia
      wśród ludzi, do młodego wracam wypoczęta (!) i pełna energii. Z kolei on chyba
      wcale nie tęskni (babcia jest z wykształcenia przedszkolanką, więc pomysłów ma
      bez liku), ale wieczorami i w weekendy jest straszną przylepką. Czasem mi z tym
      ciężko (chciałabym np. w sobotę pospać dłużej, ale nie ma szans, muszę wstawać
      zawsze razem z nim, o 6!), ale generalnie uważam, że dobrze zrobiłam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka