za kilka dni Julka kończy dwa lata... od dawna karmienie mi ciążyło, a jednak nie potrafiłam... ba! nie chciałam podjąć decyzji. Gdyby to nasze karmienie wyglądało inaczej, niż ciągłe wiszenie na cycu, czasem przychodzenie na kilka cmoków co pięć minut, to pewnie bym jeszcze trochę pociągnęła... Najgorsze noce... Kręgosłup mi odmawia posłuszeństwa od godzin spędzonych z małą przy cycu....
Nie umiałam jej nauczyć, że cyc tylko kilka razy dziennie... lub tylko w łóżeczku...
Ona chce go zawsze i wszędzie!
Dziękuję Wam. Gdyby nie to forum z pewnością karmienie skończyłabym przynajmniej pół roku temu. I trudno mi było, i jednak chciałam choć wytrzymać do drugiego roku. Dziś porozmawiałam z córcią, że kończymy z cycem. trochę mi żal, ale w środku mi jakiś głos krzyczy, że już najwyższy czas.
Ogromnie się cieszę z tych 24 miesięcy wtulenia.
Odcinam kolejny kawałek pępowiny

Przed nami inne, nowe

Pozdrowienia