Tj histeria, jak go nie ma ;P
Generalnie mała ma ciężki okres w życiu, dwulatka cierpliwości przecież nie ma, ale ja o 5 rano też nieszczególnie.
Jak można lepiej reagować? Dzisiaj o rzeczonej 5 rano taka sytuacja:
Młoda przychodzi do mojego łóżka, że chce mleko. Ja śpię z 2-miesięcznym młodym, starsza od jego urodzenia śpi z tatą w drugim pokoju, bo by stratowała mnie i jego. Mówię: chodź, przykryj się kocykiem, zaraz Ci dam. Młody zaczął się ruszać, więc żeby się nie rozbudził - odwracam się plecami od starszej i karmię młodego. (Jak oboje wstają o 5 to szlag mnie trafia i padam od 16) Kwękanie starszej przechodzi w regularny płacz. Wypraszam ją z pokoju. U taty w objęciach absolutny ryk i histeria, dziewczyna się zapowietrza, że do mamy. Zamykam drzwi i czekam aż młody uśnie. Usypia, idę do starszej, mówię, że powiedziałam, że dam zaraz, no i daję. Czyli nie strzeliłam focha, tylko dotrzymałam obietnicy, ale nie może tak wyć. Młoda się najada i zasypia z tatą, happy end, wszyscy dosypiają do 7.
Dodam, że karmię starszą najczęściej na południową drzemkę, czasami jej proponuję sama, żeby nie czuła się zapomniana w tej kwestii. Teraz zasysa przy kompie mi na kolanach i usypia

Także histerie są bardzo rzadko, kiedy już naprawdę nie mam jak się rozdwoić. Jednoczesne karmienie odeszło szczęśliwie w niepamięć, mi strzelił kręgosłup od niewygodnej kanapy.
No to jak można lepiej reagować w podobnych sytuacjach? Będę wdzięczna za rady