Niedawno korzystałam z porady logopedy, bo moje dziecko jest
małomówne.
I specjalistka poinformowała mnie, ze dziecka nie powinno się
karmić powyżej roku, właśnie ze względów logopedycznych. To znaczy
dziecko nie powinno po roku już ssać.
Przypominam sobie, że w artukułach logopedycznych swego czasu
wyczytałam, że pionizacja języka ma nastąpić do 4 r.ż. a podobno
ssanie w tym przeszkadza. Jakoś tego dnia nie miałam chęci
dyskutowania i, niestety, nie dopytałam o co chodzi a teraz
zastanawiam się skąd ten pogląd? Czyżby pani wrzuciła do jednego
worka ssanie piersi i smoczka? Ale przeciez każdy logopeda wie, że
język inaczej układa się przy obu tych technikach ssania - przy
piersi pracuje więcej mięśni, żuchwa wykonuje ruchy żujące, język
nie leży płasko, co nie występuje przy ssaniu smoczka. Do tego nie
jest tak, że ponadroczne dziecko nic nie je poza pokarmem matki -
zwykle jest to dodatek do pozostałego gryzionego menu.
Ale też, gdyby n.a.l.e.ż.a.ł.o przerywać nagle karmienie z powodu
kształtowania się wymowy, to długokarmiona ludzkość dawno by
sepleniła

a przecież karmienie butelką jest zafałszowaniem w
rozwoju pewnych funkcji językowych i to ono sprawia, że dziecko jest
w grupie ryzyka wad wymowy.
Piszę o tym, bo zdziwiła mnie opinia reprezentanta tej profesji.
A jak szybko rozwija się mowa Waszych dzieci?
Bo moje, pod wzgledem wymowy, w normie, bez wad, choć bywa,
że 'butelkowi' rówieśnicy mówią od nich wyraźniej.