Dodaj do ulubionych

ech...odwoływacze

01.03.11, 14:13
Hej,
mam pewien malo oryginalny problem-2 maturzystki bardzo slabe z angielskiego i non stop odwolujące zajęcia. Zdarza się to notorycznie, przeprowadzilam juz powazne rozmowy i wytlumaczylam im, ze biorę odpowiedzialnosc przygotowując je do matury i nie moga tak odwolywać. Poza tym to moja praca więc nie mogą odwolywac zajęc 2 godziny wczesniej bo inna osoba juz nie skorzysta a ja tracę godzinę. Wydawalo się, ze to zrozumialy, przez chwilę bylo lepiej. Jednak jedna z nich zaczęla stosowac rozpaczliwe apele w stylu: bardzo przepraszam, ale naprawdę jestem bardzo chora, nie dam rady dzis przyjsc, oczywiscie mogę zaplacic za stracona godzine albo przepraszam ale obudzilam sie ze strasznym bolem gardla i ledwo mowie itd. Dzis dostalam sms, ze miala usuwanego zęba i umiera z bolu i jutro (tak, jutro) nie przyjdzie. Druga z kolei juz przed feriami oznajmila, ze w ferie nie bedzie przychodzic (no gdziezby-przeciez nic to, ze nic nie umie a matura tuz tuz) a dzis dostalam sms-a, że wrocila z ferii chora wiec jej mama uznala, ze spotkamy sie za tydzien.
Ja naprawde rozumiem choroby ale toz to jakas puszka Pandory.Odpuscic sobie te lekcje? Wiecie, troche naprawde sie boje, ze one nie zdadza tej matury (nic nie umieją a chodzą na angielski raz na 3 tygodnie),chyba szkoda moich nerwow bo pieniędzy z tego i tak prawie nie mam.
Obserwuj wątek
    • poziomka001 Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 14:27

      Odpuściłabym sobie, bo to zawracanie głowy a nie nauka, tym bardziej że zarobku z tego nie masz. Ale jeśli nie chcesz odpuścić, to zadzwoniłabym do rodziców i stanowczo poinformowała, że w takiej sytuacji nie bierzesz żadnej odpowiedzialności za maturę ich córki. Skoro one nic nie umieją, a do tego sie nie uczą, to marne szanse na powodzenie. A wiesz kto będzie winny po niezdanej maturze.....?? :)
      • nighthrill Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 14:49
        Zrezygnowałabym ( informując o tym rodziców, nie dziewczyny), podałabym wyraźnie powód. Nie ma sensu taka nauka, a raczej pseudonauka, bo one chyba są bardzo niedojrzałe, jeśli nie dotrzegają,że od matury wiele obecnie zależy. Ustukają może 30% z podstawowej ściągając czy strzelając w karcie odpowiedzi, ale gdzie się z takim wynikiem dostaną?

        Odwołujących maturzystów nie miałam, zazwyczaj chodzą regularnie, zwłaszcza ci z poziomu rozszerzonego. Miałam natomiast dziewczynę, która miała nie zdać do następnej klasy ( bodajże z pierwszej do drugiej liceum), była na poziomie wczesnej podstawowki, nie znała czasów, czytała tak, jak się pisze itp. I po pierwszych dwóch lekcjach (a zgłosiła się na wiosnę, nie we wrześniu) zaczęła za aprobatą matki odwoływać z argumentami typu "W szkole mieliśmy odwołane lekcje, więc nie ma nowego materiału" ( dla niej cały angielski był nowym materiałem! Powinna mieć korki codziennie i sama ślęczeć w domu), a raz nie otworzyła mi drzwi, mimo że wiedziałam, że jest w domu i słyszałam szepty. No komedia normalnie...
        Zerwałam współpracę, pisząc, że nie biorę odpowiedzialności i że takie zachowanie jest skandaliczne. Nie dostałam odpowiedzi...po czym na początku czerwca (!) zadzwoniła ta matka, błagając bym przyszła choc na kilka godzin, bo dziewczyna ma w szkole ostatnią szansę, by zdać na 2. Odmówiłam i odłożyłam słuchawkę.
        Skąd się biorą tacy ludzie?!

        Teraz mam nową "przekładaczkę". Umawiamy się na 12. Dzień przed dzwoni, że ma jednak zajęcia na uczelni i czy można na 9. Zgadzam się. Za kilka godzin dzwoni, że jednak nie może rano i chciałaby w sobotę...
        • lemonzest Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 15:00
          Chyba tak zrobię bo to nie ma sensu. Nie mam kontaktu do rodziców tej drugiej dziewczyny więc chyba p prostu jej to napiszę, w koncu dorosła juz jest...
          • alina.walkowiak Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 15:13
            Miała podobny problem. W styczniu zadzwoniłam do mamy lesera i poinformowałam o sytuacji. Zrezygnowałam z tego ucznia.
            • engteacherka Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 16:00
              Miałam podobny problem, z tym, że mama leserki nie miała pojęcia o odwołaniach i normalnie dawała jej pieniądze na korki.....
        • baba67 Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 16:58
          Jesli nie lubisz przekladaczki to nie zgadzaj sie na jej pomysly-chce przelozyc, zaproponuj swoje. Daj do zrozumienia ze nie jestes tak bardzo dyspozycyjna zeby calymi dniami czekac na to az sie laskawie pojawi. W koncu albo zacznie sie dyscyplinowac, albo zrezygnuje i bedziesz miala z glowy.
    • baba67 Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 16:52
      Unikam przyjmowania matuirzystow bez kontaktu z rodzicami. Rodzicom na wstepie przedstawiam diagnoze i zaznaczam ze pomoge jesli bedzie systematyczna praca w domu i regularne lekcje. W innym wypadku nie biore odpowiedzialnosci za nic. jesli problemy sie pojawiaja informuje rodzicow.
      W Twoim wypadku powiedz ze zrobisz co mozesz, za efekt juz nie reczysz, cudotworczynia nie jestes.
    • amused.to.death Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 21:25
      > zaczęla stosowac rozpaczliwe apele w stylu: bardzo przepraszam, ale naprawdę je
      > stem bardzo chora, nie dam rady dzis przyjsc, oczywiscie mogę zaplacic za strac
      > ona godzine

      no i trzeba było powiedzieć, że tak, oczywiście.
      I wtedy albo by do niej dotarło i zaczęła chodzić, albo by przemyślała i w ogóle zrezygnowała.

      W sumie to trudno coś doradzić.
      Ja w takich sytuacjach się, albo:
      a) nie przejmuję odwołaniami, bo zajęcia są w czasie kiedy i tak nic innego nie wezmę, więc w sumie mi wszystko jedno
      b) mówię, że 'dziękuję, ale to chyba nie ma sensu' jeśli nie jest to sytuacja a) powyżej albo mi nie zależy, albo mnie to po prostu wkurza
      • j8ded Re: ech...odwoływacze 04.03.11, 13:20
        Maturzyści pewnie sami nie płacą za te zajęcia, więc poinformowałabym rodziców, mają prawo wiedzieć na co idą ich pieniądze. Raz tak miałam i tak zrobiłam. Matka była zdziwiona, bo co tydzień młody "chodził" na zajęcia, uczył się też niby :) I ustaliłabym tak - albo płacą z góry za miesiąc, jeśli coś im wypadnie za usprawiedliwieniem rodziców (może dziecinne, ale ty też masz swoje prawa) to umówicie się na odrabianie. Jeśli i ten sposób nie będzie skuteczny to podziękowałabym za współpracę :)
    • johnnysucker Re: ech...odwoływacze 01.03.11, 22:05
      Ale nad czym się tutaj zastanawiać? Ja bym je wyrzucił po jednym SMSie na godzinę przed lekcją. Nie zdadzą matury - trudno. Ich problem.
      • claratrueba Re: ech...odwoływacze 02.03.11, 09:05
        Dokładnie jak piszą Ci wszyscy tutaj- zrezygnować z tych panienek jak najszybciej. Najlepszy byłby kontakt z rodzicami bo co prawda panny pełnoletnie ale lekcje opłacają raczej rodzice.
        Nie tylko unikniesz niedogodności czekania na niepoważne osoby, ale przede wszystkim ich nędzny wynik maturalny nie pójdzie" na Twoje konto". Bo możesz być pewna, że takie osoby po kiepskim zdaniu lub niezdaniu w ogóle, nie powiedzą "byłam niesolidna, nie przygotowywałam sie przyzwoicie" tylko spokojnie powiedzą, że "korepetytor nie nauczył". Z pretensjami mogą zgłosić sie też rodzice, nierzadko nie mając żadnej świadomości, że dziecko nie chodzi a kasa idzie na Mc Donalda czy szminkę.
        Jednoznaczne postawienie sprawy ma i inną zaletę- jesteśmy często polecani "pocztą pantoflową" przez uczniów czy rodziców. Wieść, że u Ciebie nie chodzi się jak się chce uchroni Cie przed takimi leserami w przyszłości. Podobnie wyniki naszych uczniów są ta sama drogą przekazywane więc jesli te panny zdadzą słabo to masz antyreklamę, być może na długo.
        • lemonzest Re: ech...odwoływacze 02.03.11, 11:04
          Tak wlaśnie zrobię, i tak się tylko wkurzam, pieniędzy z tego nie mam więc nie będę tez robila z siebie pośmiewiska, ze cos takiego toleruję.
          Akurat mamę jednej z nich znam i pewnie wie o większości odwoływań. No chyba ze czasem dziewczyna mi pisze: 'Błagam, nie gniewaj sie, jutro mam poprawke z matmy, jak nie zdam to mama mnie zabije itd'. To juz w ogole przekracza jakies granice spoufalania się ze mną, bo tak naprawdę co mnie to obchodzi. Jeszcze nigdy nie chcą odrobić zajęc, przełożyc.
          W tamtym roku chodził do mnie maturzysta-bardzo rozwydrzony, imprezowy i troche leser ale chodził ZAWSZE. Nigdy nie odwoływał, moze przez caly rok z raz odwołał bo gdzies wyjezdzał. Dzieki temu chociaz scenki z nim wycwiczyłam takze zdał całkiem niezle, przed matura chodził przez 2 tygodnie 3 razy w tygodniu, nawet w weekend. Widziałam, ze mu zalezało.No i wlasnie on mnie polecil tym dwóm gwiazdom.
          • baba67 Re: ech...odwoływacze 02.03.11, 14:08
            Masz nauczke. Z maturzystami trzeba od razu na wstepie zadac kasy z gory za miesiac, wyznaczyc termin odrabian i miec staly kontakt z rodzicami. Jak rodzice zaplaca z gory sami beda pilnowac. Maturzysci nigdy nie sa jakims wstrzasajacym procentem uczniow, wiec mozesz takie zaporowe warunki na wstepie postawic. Stracisz niewiele a mozesz sporo zyskac.I dam Ci osobista rade-nie podejmuj sie uczenia dzieci przyjaciol. ja sie zgodzilam i teraz zaluje.
    • very.martini Re: ech...odwoływacze 02.03.11, 16:15
      Ja na szczęście nie uczę dzieciaków, ale gdybym uczyła, to bym od razu powiedziała, że o odwoływaniu decydują rodzice i tylko telefon od rodzica jest dla mnie podstawą do odwołania lekcji, koniec kropka. Maturzystom się wydaje, że są dorośli i mogą decydować o swoim losie? Mają rację - wydaje im się:P
      Poważnie brałabym tylko te dzieciaki, które same płacą za swoje lekcje, z własnego kieszonkowego albo z pieniędzy zarobionych na inwentaryzacjach w supermarketach. Jeśli za lekcję płaci rodzic, to on decyduje o losie edukacji dzieciaka danego dnia - ale ja go uprzedzam o swoich warunkach, tak jak uprzedzam dorosłych uczniów.

      Swoją drogą, niedawno u dentysty podpisywałam papier, że jak nie przyjdę na umówioną wizytę, to mnie kasują na 250 PLN, hehe. Może by to wprowadzić na własnym podwórku? Ale wtedy musiałabym też zainwestować w jednorazowe szczoteczki do zębów, bo dentysta to ma, a ja nie;)

      16%VOL
      22%VAT
      • j8ded Re: ech...odwoływacze 04.03.11, 13:20
        Maturzyści pewnie sami nie płacą za te zajęcia, więc poinformowałabym rodziców, mają prawo wiedzieć na co idą ich pieniądze. Raz tak miałam i tak zrobiłam. Matka była zdziwiona, bo co tydzień młody "chodził" na zajęcia, uczył się też niby :) I ustaliłabym tak - albo płacą z góry za miesiąc, jeśli coś im wypadnie za usprawiedliwieniem rodziców (może dziecinne, ale ty też masz swoje prawa) to umówicie się na odrabianie. Jeśli i ten sposób nie będzie skuteczny to podziękowałabym za współpracę :)
    • esteve14st Re: ech...odwoływacze 06.03.11, 13:35
      Olej je i ich maturę. A najlepiej załatw sobie kogoś innego na korepetycje za nie i będziesz miała problem z głowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka