Dopłata do pensji... pytanie

24.09.06, 18:43
rozpoczęłam w tym roku pracę jako nauczyciel angielskiego mimo że jestem
studentką i nie mam nawet licencjata. Moja stawka wynosi 395zł za 10h
bynajmniej nie na rękę;) Z racji tego ze wychodziła śmiesznie niska kwota
dopłacono mi do najniższej średniej i tak dostałam te 395 na czysto. Teraz
jednak dowiedziałam się że już tak nie będzie, bo nie mogą mi dopłacać z
racji tegoze to moja pierwsza praca w życiu:( Czy orientuje się ktoś z Was
jak to jest z tymi przepisami? Czy naprawdę w pierwszej pracy nie obowiązuje
dopłata? Rany wychodzi na to że będę wolontariuszem:)
    • asia23bb oooo 24.09.06, 20:01
      Mnie istotniejsze wydaje sie, ze jak Cie zatrudnili, jesli nie masz
      kwalifikacji?? Nie traktuj tego personalnie, ale jak w szkole moze pracowac
      nauczyciel, ktory jest dopiero na 2 roku studiow?? Nie ma pelnych kwalifikacji,
      nie ma doswiadczenia....????

      • truscaveczka Ja też 24.09.06, 20:56
        pracowałam bez kwalifikacji i za grosze... Welcome to the real world...
        • asia23bb prosze o obiektywizm:) 24.09.06, 23:54
          > pracowałam bez kwalifikacji i za grosze... Welcome to the real world...
          Ale zmienily sie przepisy i osoby bez kwalifikacji ponoc nie powinny byc
          zatrudniane!?

          Spojrzcie obiektywnie, nie ujmujac nic Waszym zdolnosciom (tzn
          truskaweczka-Twoim-wtedy, gdy pracowalas BEZ kwalifikacji), czy chcialybyscie,
          aby Wasze dziecko bylo uczone jezyka przez studentke 2 roku, dla ktorej jest to
          tzn skok na gleboka wode i ktora nawet jeszcze nie skonczyla kursu metodyki?
          Wiem, wiem, ze 'starsze' nauczycielki tez moga miec mnostwo niedociagniec w
          nauczaniu, ale na tym akurat teraz nie chcialabym sie skupiac....
          • pandora_ Re: prosze o obiektywizm:) 25.09.06, 07:33
            Asiu, a jak myślisz, kto zatrudnia maturzystki, ludzi z FC oraz studentki
            pierwszych lat za dyszkę na korepetycje dla dziecka? U mnie na zajęcia
            przychodzi pewna pani. Mowi niezle, gramatyke zna, caly czas brzeczala, ze chce
            sie podszkolic z nativem, ale namowilam ja dodatkowo na polskiego lektora i
            odrobine pracy nad pewnymi elementami (wymowa, intonacja, bardziej zawiła
            gramatyka, potoczne słownictwo). Po pierwszej lekcji wygadala sie w tajemnicy
            native speaker'owi, ze ona sama uczy angielskiego dzieci w swoim miasteczku,
            prywatnie. Z jednej strony cieszy to, ze cche sie podszkalac i jest naprawde
            chetna do pracy, a z drugiej - coz, tak to jest w dzisiejszych czasach, kazdy z
            byle angielskim mile widziany. O przygotowaniu metodycznym nawet nie wspomnę.
            • fifkaa Re: prosze o obiektywizm:) 25.09.06, 08:23
              jeśli chodzi o metodykę, psychologię, pedagogikę itp mam już zaliczone.
              Zatrudniono mnie ze względu na brak anglistów chętnych do podjęcia pracy w
              szkole;)
            • gorzatax Re: prosze o obiektywizm:) 25.09.06, 17:35
              pandora_ napisała:

              > wygadala sie w tajemnicy
              > native speaker'owi,

              he he he, a imię jego "Top Secret Native Speaker"
            • jotka001 Re: prosze o obiektywizm:) 25.09.06, 19:53
              A w szkołach językowych, tych, które biorą duże pieniądze za kursy, to niby kto
              uczy? Też duża część lektorów to mniej lub bardziej zaawansowani studenci. Sama
              kilka lat temu zapisałam się do jednej ze starszych i lepszych szkół jęz. w W-
              wie na francuski. Lektorka była właśnie studentką 2 czy 3 roku, ale czasem
              miałam wrażenie, że w zakresie znajomości francuskiego i przerabianych
              zagadnień jest jeden rozdział przed nami. Że o jej (nie)przygotowaniu do lekcji
              nie wspomnę (często nie znała odpowiedzi do ćwiczeń i musiała je sprawdzać w
              książce nauczyciela). Przestałam chodzić po jakichś dwóch miesiącach (i tak
              byłam wytrwała, węszość z grupy zezygnowała wcześniej).

              Ale swoją drogą nie uważam, że ukończenie studiów w jakimkolwiek
              zawodzie/kierunku jest jednoznaczne z tym, że człowiek będzie dobrze i fachowo
              wykonywał swoją pracę. Bywa i tak, że osoba nie po filologii o wiele lepiej
              nauczy języka niż filolog. Wszystko zależy od człowieka: na ile się angażuje w
              swoją pracę, dokształca się, pracuje nad sobą itp.
              • asia23bb Re: prosze o obiektywizm:) 25.09.06, 20:50
                O tym, czy tylko ukonczenie studiow jest gwarancja sukcesow jako nauczyciela,
                juz sie toczyla dluuuuga dyskusja. Natomiast widac, jak marny moze byc poziom
                nauczania nawet w szkole jezykowe. Dziwic sie potem, ze co 3 Polak nie potrafi
                sie porozumiec w obcym jezyku...(bez urazy, oczywiscie:)
              • pandora_ o szkołach językowych 25.09.06, 21:25
                ... dlatego takie wziecie mają tanie szkoły, byle jakie... w Katowicach jest
                szkoła pt. "Angielski w 10 dni". Nie pytajcie, jacy lektorzy tam uczą :)))
                Wszystko zależy od prowadzącego szkołę. Ja w najgorszych chwilach wolałam sama
                prowadzić zajęcia (mimo braku czasu) niż dac je byle komu - ale nie każdy jest
                w tak komfortowej sytuacji i trudno znac biegle wszystkie jezyki, których
                naucza szkołą :D
Pełna wersja