Dodaj do ulubionych

szkoły językowe...

02.03.08, 19:17
Cześć,

Pracuję w kilku szkołach językowych. Na początku myślałam, że jest to o wiele lepsza praca niż w gimnazjum czy podstawówce. Chyba się pomyliłam;/ w większości szkól językowych w ogóle nie liczą się z człowiekiem.
Przykład: po przerwie semestralnej (1,5 miesiąca:|) miałam wrócić do swojej grupy a tu się okazuje, że już jej nie mam. Szkoła mnie o tym nie poinformowała, dowiedziałam się tego od kursanta. Pomijam fakt, że ze szkołą mam umowę do czerwca. Napisałam do nich maila- czekam na odp.

Tego typu sytuacji było więcej, niestety.
Nie wiadomo już, gdzie szukać pracy:( Ręce opadają.

Macie podobnie, czy tylko ja mam takiego pecha?

Obserwuj wątek
    • very.martini Re: szkoły językowe... 02.03.08, 19:23
      Trzeba czytać dokładnie umowę, porządnie skonstruowana powinna
      przygtować obie strony na wiele sytuacji.

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • independent27 Re: szkoły językowe... 02.03.08, 19:30
        zawsze czytam porządnie umowy.
        Ale tu chyba nie o to chodzi, tylko o traktowanie pracownika.
        • very.martini Re: szkoły językowe... 02.03.08, 19:54
          jeśli podpisujesz umowę na przeprowadzenie kursu, to tam chyba
          powinno być jasno określone, od kiedy do kiedy ten kurs trwa itp, i
          co będzie, jeśli się skończy wcześniej. Po to są umowy, teoretycznie

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • independent27 Re: szkoły językowe... 02.03.08, 20:36
            od kiedy do kiedy pisze.
            Nie ma natomiast punktu typu: Szkoła może zmienić lektora bez jego wiedzy;)
            • independent27 Re: szkoły językowe... 02.04.08, 20:08
              Wiecie co, byłam w końcu u prawnika i on poradził napisać do szkoły pismo, celem
              wyjaśnienia mojej sytuacji. Jeśli to pismo pozostanie bez odzewu, to mam iść do
              sądu pracy...

              Poza tym, ostatnio miałam propozycję pracy w szkole uczącej metodą callana. Jak
              zobaczyłam zapis fonetyczny to się przeraziłam:)
              Sama zaś metoda do mnie nie przemawia, więc zrezygnowałam.
    • yoka1 Re: szkoły językowe... 02.03.08, 19:29
      pracowałam w szkołach językowych kilka dobrych lat i też wtedy uważałam, że to sto razy lepsze od publicznej szkoły. Nie miałam takiej sytuacji opisanej przez Ciebie, ale wiele innych równie niemiłych i wniosek jest prosty - pełen wyzysk, jak najwięcej cię wykorzystać, aby mieć klientów-uczniów. Lektor to tylko narzędzie do przytrzymania ludzi płacących w danej szkole. I jesteś cacy, jak robisz to, co oni chcą, żebyś robił.

      Zwykłą szkołę doceniłam w momencie zajścia w ciążę, wtedy dopiero zrozumiałam słowa mojego ojca, że ta moja praca w szkole jęz oprócz ulotnych pieniędzy nic mi nie da. Drugi raz doceniłam niedawno, jak poważnie podupadło mi zdrowie i w szkole jęz już dawno poszłabym z torbami i została bez jakichkolwiek pieniędzy, jakże potrzebnych na leki, lekarzy i rehabilitację.

      Nie mówiąc już o awansie - jeśli zdecydujesz się na szkołę publiczną, zaczniesz od stażysty, a to spory upadek z wyskoich poborów w językowej szkole. Ja właśnie się turlam dopiero jako kontraktowy, a moje koleżanki, które nie eksperymentowały ze szkołami językowymi są już dyplomowane:)
      • myenglish Re: szkoły językowe... 02.04.08, 22:34
        Witam

        nie moge wypowiadać się na temat szkół prywatnych bo jeszcze w nich
        nie uczyłem. Uczyłem natomiast w państwowych.
        Wszędzie są plusy i minusy tej pracy.
        W prywatnych zarobicie więcej, a może i znacznie więcej niż w szkole
        państwowej. Nie ma problemów z dyscypliną,takich jakie sa w szkołach
        publicznych. Małe grupy vs grupy 15 osobowe w publicznych.Czasami
        może się zdarzyć, że jest cała grupa czyli 30 osób. No bo akurat
        nauczyciel, który powinien mieć drugą grupe jest na chorobowym.
        Plusy jakie widzę w szkołach publicznych to to, że jest pensja przez
        12 miesięcy w roku, nie ważne czy pracujesz, czy masz ferie. W
        prywatnych, z tego co wiem, dostajesz tylko za lekcje którą
        przeprowadziłeś. Nie wiem ile jest takich pełnych miesięcy w
        prywatnych szkołach kiedy się uczy, ale myślę, że gdzieś 8,9. Z tego
        co wiem to na wakacjach także są intensywne kursy podczas których
        można zarobić. Nie wiem ile, ale cos tam zarobić się da.
        Ja na razie do szkół publicznych na poziomie gimnazjum czy LO nie
        wracam. Spróbuję tylko prywatne, no i może jak sie uda coś na
        studiach wyższych. Nie wiem czy chciałoby mi się robić tego
        DYPLOMOWANEGO. To jakieś 10 lat zanim ten tytuł dostaniesz, no
        chyba że masz układy z dyrektorem to dostaniesz znacznie szybciej.
        Robienie tych tytułów to bzdurne pisanie jakichś papierków,
        raportów, dokumentowanie wszystkiego co się robiło i wrzucanie tego
        do teczki. Jak zwykle biurokracja.
        Co do szkół prywatnych to przypuszczam, że trafiłyście na te ZŁE.
        Mam znajomych co robią w prywatnych i bardzo sobie chwalą, tak więc
        to wszystko zależy od szkoły do której się trafi. Można trafić do
        publicznej szkoły takiej, że po miesiącu będziecie chcieli uciec, a
        można trafić do fajnej, bo takie też są. I na odwrót. Można trafić
        do złej lub dobrej szkoły prywatnej. To wszystko zależy. Ja w każdym
        bądź razie będę próbował teraz tylko w prywatnych. Jest ich na tyle
        dużo, że jak w jednej będzie źle, to można przenieść się do innej.

        Tak przy okazji: czy pisałyście może o szkołach we Wrocławiu, bo ja
        tam sie wybieram? Jakie mniej więcej są stawki netto za 60 min?

        Pozdrawiam
    • sylwuniaw Re: szkoły językowe... 04.04.08, 21:50
      Jak dla mnie to nie ma jak państwowa posada. Ja pracuję i tu i tu, więc mam porównanie. Atmosferę w obu miejscach mam świetną. Jeśli chodzi o płacę - w językowej rewelacji nie ma. Jak dla mnie opłacają się bardziej korepetycje. Uczeń płaci za indywidualną w skreteriacie 50 zł, ja dostaję z tego połowę. Żenada. Zajęcia czasami przepadają (na tokach indywidualnych), bo kmouś coś nie pasowało. ..Jeśli chodzi o grupy, to ok dorośli uczą się, ale młodzież (z wyjątkami) zachowuje się tak samo jak w publicznej. Rodzice zapłacili, wysłali dziecko, bo :1. ma kłopoty w szkole, 2. trendy jest uczenie się w szkołach językowych, 3. bo wszyscy chodzą. Z motywacją różnie bywa :( No i czas pracy. W publicznej pracuje od 8 do max,14.25. A w językowej ślęczy się do 20.30 :( Wolę zdecydowanie państową + korepetycje w domu. Pracuję w językowej do czerwac i daję sobie spokój.
      • myenglish Re: szkoły językowe... 04.04.08, 23:12
        Zgadza się myślę, że praca w państwowej + korki to niezłe
        rozwiązanie.

        Co do czasu pracy to chyba to zależy czy pracujesz w małym mieście
        czy w dużym.
        W małym jest mało szkół i zajęcia są głównie po południu, w dużym
        jest wiele szkół i zajęcia zarówno przed południem jak i po południu
        + zajęcia w firmach (też zwykle rano)
        Co do korepetycji we własnym domu. Też się zgadza, że więcej
        wezmiesz, tyle,że godzin tak dużo jak w szkole prywatnej to raczej
        mieć nie będziesz-tak więc w rezultacie i tak chyba zarobisz mniej.
        Zdaję sobie sprawę, że w szkołach prywatnych naciągają i oszukują, w
        końcu wszyscy chcą zarobić i niestety tak jest, że lektor na tym
        wszystkim traci. A czy nie jest przypadkiem tak, że zanim zaczniesz
        nauczać to wiesz ile będą ci płacić za godzinę. Jezeli wiem i się na
        to zgadzam to później muszę za tyle robić. Ja osobiście nie zgodzę
        sie na stawkę, która nie będzie mi odpowiadała i tyle. Pójdę gdzie
        indziej,albo w ogóle zajmę się czyms innym. W państwowej nie ma
        możliwości negocjowania ile chcesz dostać...
        • sylwuniaw Re: szkoły językowe... 04.04.08, 23:20
          No właśnie. Ja pracuję raczej w małym mieście. To moja pierwsza praca w szkole językowej, tym sugerowała się moja szefowa przy ustalaniu stawki dla mnie. Koledzy po fachu, z tym samym wykształceniem, którzy pracowali już wcześniej w szkołach językowuch dostali więcej.
          Więc, w przyszłości będę mądrzejsza, i będę negocjować ( o ile się zdecyduję)...
          • angksiazki hospitacje 17.04.08, 18:29
            Dzisiaj zadzwoniła do mnie pani (widocznie nowy metodyk)i
            powiedziała że jutro przyjdzie na moje zajecia. Nie znoszę tego!.
            Jaki macie stosunek do hospitacji? Mnie to STRASZNIE krępuje.
            • yoka1 Re: hospitacje 17.04.08, 19:48
              to miło, że się zapowiada. U mnie w szkole językowej, gdy jeszcze pracowałam, po prostu stawała przy drzwiach z uśmiechem, że ona z wizytą lub gdy drzwi były otwarte i grupa w środku, siadała i wtedy ją dojrzałaś, jak ją dojrzałaś.

              Osobiście nienawidzę hospitacji, zawsze się stresuję nimi, mimo, że pracuję kupę lat i trochę tych hospitacji miałam. Chyba nigdy się do nich nie przyzwyczaję.
              • angksiazki Re: hospitacje 17.04.08, 21:27
                &to miło, że się zapowiada. U mnie w szkole językowej, gdy jeszcze
                pracowałam, p
                > o prostu stawała przy drzwiach z uśmiechem, że ona z wizytą lub
                gdy drzwi były
                > otwarte i grupa w środku, siadała i wtedy ją dojrzałaś, jak ją
                dojrzałaś.

                Dostałabym zawału. Nie będę mogła pracować na luzie, ale to jeszcze
                pół biedy. Moje biedne Panie z banku nie wydukają ani słowa - zajeło
                im dużo czasu żeby się przyzwyczaić a teraz to.
                • gringo24 Re: hospitacje 18.04.08, 01:50
                  Dziwię się takiemu podejściu do hospitacji, być może Panie nie nadają się na
                  lektorki. Po pierwsze hospitacja może byc świetną informacją dla samego
                  nauczyciela jakie popełnia błedy. Czasami sa to pewne drobne elementy po
                  wyeliminowaniu których możemy się stać tylko lepsi jako lektorzy. Obserwator z
                  zewnątrz może wychwycić również pewne pozytywne bądż negatywne cechy uczniów, te
                  wskazówki mogą być kluczowe dla nauczyciela. Myślę również że to chyba dobrze że
                  szkoła interesuje się praca swoich lektorów. Natomiast że jest to kontrola? No
                  cóż pewnie ten element też jest zachowany, ale dobry nauczyciel nie ma się czego
                  obawiać.

                  Jednym słowem hospitacja tak, ale:
                  Poinformowac nauczyciela minimum na tydzień przed.
                  Poprosić o przedstawienie planu zajęć z podziałem na interakcję cele itp
                  zobaczyć lekcję
                  porozmawiać ze studentami
                  zrobić tzw feedback z nauczycielem i analize zajęć

                  Tyle temacie
                  • yoka1 Re: hospitacje 18.04.08, 08:35
                    Rozumiem, że hospitacje moga wiele dać obu stronom.

                    Ale czy nie uważasz, że hospitacja zapowiedziana na tydzień przed to już nie hospitacja? Przecież wiadomo, że lektor ywjątkowo się postara. W mojej szkole językowej chodziło hospitującym głównie o to, aby w ten sposób utrzymać w nas, lektorach, nawyk do ciągłego rzetelnego przygotowania zajęć - ciekawych, dynamicznych, różnorodność ćwiczeń - nigdy nie wiedzieliśmy kiedy nastąpi "ten dzień". A kontakt z grupą, albo jest super albo mniej super i żadne zapowiadanie się na tydzień przed tego nie zmieni. Obserwujący z boku dostrzeże bardzo szybko, jak układają się relacje lektora z kursantami/uczniami.
                    • angksiazki Re: hospitacje 18.04.08, 15:30
                      Ja już jestem w takim wieku że bardziej wypadałoby żebym to ja
                      pouczałam młodziutką panią metodyk plus takie wizyty bardzo mnie
                      stresują, na pewno nie będę zachowywała się tak naturalnie i
                      serdecznie przy obecności obcej osoby więc jakie mogą być korzyści.
                      • avvg Re: hospitacje 18.04.08, 16:04
                        pycha przez Ciebie przemawia. w każdym wieku możesz się czegoś nauczyć
                        od każdego, Pani Mądralińska.
                        • yoka1 hospitacje a stres 18.04.08, 19:18
                          ale stres zostaje. Dla mnie to też jest bardzo stresująca sytuacja i moge być super przygotowana, a ich tak nie będę zachowywała się "zwyczajnie" i zwyczajnie spalam się, haha!
            • jotka001 Re: hospitacje 18.04.08, 23:23
              Ja też się mocno stresuję przed i w czasie hospitacji pomimo, że
              uczę już kilkanaście lat. Uczę dzieci i na normalnych zajęciach mogę
              z nimi robić wszystko: skakać, tańczyć, siadać na podłodze, robić
              głupie miny, śpiewać głośno piosenki, czasem fałszując;), gadać
              dziwnym głosem do pluszowego słonia, robić dzieciakom głupie, ale
              śmieszne dowcipy, udawać, że nie pamiętam podstawowych rzeczy itd.
              Natomiast przy jakiejkolwiek osobie dorosłej czuję się jak kretynka
              i cały czas myślę o tym jak ja, dojrzała, stateczna kobieta:),
              idiotycznie wyglądam i się zachowuję. Poza tym nigdy nie wiem z czym
              wyskoczą uczniowie, bo z dzieciakami to różnie bywa. Ostatnio np. w
              kl. 1 podstawówki rozgorzała nieplanowana dyskusja na temat picia
              alkoholu przez rodziców moich uczniów: jak każdy zaczął opowiadać co
              się dzieje u niego w domu, to... Nie wyobrażam sobie w takim
              momencie hospitacji. Choć oczywiście jestem w stanie taką dyskusję
              zgasić.
              Kiedyś jedno z dzieci poradziło mi, żebym wcześniej z daną grupą
              przećwiczyła zadania zaplanowane na hospitację, to wtedy wszystko
              pójdzie dobrze:). Bardzo logicznie myślące dziecko:). Ale tak nie
              robię, bo po pierwsze to nie jest uczciwe, a po drugie znając moje
              szczęście na 300% jakiś rozkoszny uczeń rzuciłby: a to już było!
              Tak więc niestety stresuję się dalej... I nie dlatego, że się nie
              przygotowuję do zajęć, tylko dlatego, że ten typ tak ma:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka