kociak40
24.11.11, 14:00
"Droga do świętości". Nasz administrator forum, zniecierpliwiony brakiem nowych tematów, podrzucił nam 6 tematów z informacji prasowych, które każdy może sobie sam przeczytać, na każdym portalu. Ja zajmę się informacją, która jest "ulotna" i nie każdy ma do niej dostęp, a jest tak ważna, że nie można jej pominąć. Otóż: w skrzynce na listy dostałem kolorową ulotkę (bardzo ładnie wydrukowaną), która reklamuje i zachęca do zakupu książki -"Ojciec Pio. Droga do świętości". Wydawnictwem tej publikacji i tej ulotki, jest Instytut im. Ks. Piotra Skargi w Krakowie. Książka (jak jest napisane w ulotce) jest wydana na eleganckim, kredowym papierze i zawiera kolorowe fotografie. Książka jest dość tania -12 zł i ma dodatek gratis w prezencie - "pachnący kwiatami różaniec z Ojcem Pio". Jak zapewnia ulotka, ten Pio jest bardzo ochoczy do robienia cudów i będzie spełniał nasze prośby zawarte w modlitwie do niego. Trudno sobie wyobrazić Boga, łatwiej tego Pio (to ten święty z brodą) i w końcu zależy nam na doznanej łasce, a nie kto to zrobi. Więcej, po co jakiś nam Bóg w niebie, jak mamy tego Pio tak chętnego do wyczyniania cudów. Następną informację muszę zacytować dokładnie z ulotki, bo kto nie chciałby przebyć taką drogę do świetości i stać się włascicielem własnej aureoli. Cytuje - "W książce znajdziemy opisy jego (tego Pio, moja uwaga) nadludzkich zmagań z bólem, szatanem, pokusami ....". Jak obecnie podają w prasie, Ojciec Pio był stałym klientem w aptece, gdzie kupował kwas karbylowy, ktory powoduje krwawienia.
Tak zeznała przed śmiercią aptekarka, która miała zachować to w tajemnicy. Można zatem pominąc ten ból stygmatów, chyba, że to nam odpowiada. Najważniejsza jest "nadludzka walka z szatanem i pokusami" jako niezbędny czynnik do świętości. Jak rozumiem, ten Pio był zakonnikiem - kapucynem, mieszkał samotnie w celi i nadludzko walczył z szatanem i pokusami. Inaczej mówiąc, sam walczył nadludzko ze swoimi myślami. Szatan posyłał mu pokuse za pokusą (może nawet i młodziutkich ministrantów), a on nadludzko, samotny w swojej celi, walczył z tymi pokusami. Prawdziwie heroiczna nadludzka walka.
Trochę martwi mnie to, bo jakoś nie mam odpowiednich do świętości pokus i nie mogę walczyć nadludzko z nimi, więc aureola tylko dla mnie jest marzeniem. Wynika z tego także to, że o świetości decyduje szatan i jego odpowiednie pokusy. Np. arcybiskup Petz też mógł być świętym, pokusy miał jak trzeba ale nie chciał nadludzko walczyć z nimi będąc kierownikiem męskiego seminarium. Taką okazję zmarnował. Być może coś źle zrozumiałem czytając tą ulotkę i niepotrzebnie zrezygnowałem z "drogi do świętości", bo nie dokonam zakupu tej książki i tego różańca. Jeśli jednak ktoś z tego forum, chciałby pogrążyć się w zapachu kwiatów i wykorzystać ten rózaniec, to niech sprawdzi w skrzynce pocztowej czy nie ma tam tej ulotki, a później określi jego skuteczność.