kociak40
24.07.15, 03:52
Człowiek pierwotny, żyjący w jaskiniach, nie umiejący rozpalać ognia, a tylko go podtrzymywać, czyli człowiek neandertalski, już sam wyobrażał sobie bogów. Nie było pisma, nie było ksiąg, a religia już była. Świadczą o tym groby, gdzie zmarłym dodawano do grobów, to co mogło się przydać w dalszym "życiu" po śmierci. Stąd wniosek, że człowiek od zawsze potrzebował oparcia myślowego w różnych bóstwach, którym przypisywał wszystko to, co sam nie mógł pojąć i nie rozumiał. Potrzebował bogów na kształt czarodzieja, który może wszystko i zapewni dalsze "życie" po śmierci. Taka jest tęsknota ludzka zapisana już w genach.
Wraz z rozwojem cywilizacyjnym pojawili się różni szamani i pośrednicy, którzy umieli wykorzystać tą potrzebę ludzką dla własnych korzyści, dostatniego życia bez pracy użytecznej, odbieranie dla siebie splendoru i wywyższenia. Aby odziaływanie było większe powstawały coraz okazalsze świątynie, bogate szaty, różnorakie ceremoniały itd. Tak jest i obecnie.
Mnie wydaje się, że prawdziwa wiara nie potrzebuje żadnych pośredników, którzy raczej wpuszczają w maliny. Religia ma sprawiać, że mamy być coraz lepsi dla innych i całej przyrody, a wszystkie ceremoniały, nie są potrzebne żadnemu Bogu, zabierają tylko niepotrzebnie czas. Czyżby Bóg lubował się w słuchaniu modlitw do siebie, cenił ilość zmówionych różańców i koronek? Byłby to bożek, a nie Stwórca wszechświata i zawartej w nim mądrości. Człowiek powinien wykorzystywać dar inteligencji jaką posiada i zagłębiać się w nauce, poznawać mądrość praw przyrody, a nie klepać w kółko jakieś teksty.