kubus_2004g
12.10.04, 23:02
Dla mnie jest. Tu się urodziłem i wychowałem. Tu załatwię wszystkie sprawy, tu mam wszystko pod ręką. Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej, nawet w dużym mieście, nie mówiąc już o wsi. Z Okęcia do domu mam kwadrans samochodem. Z Centralnego tyle samo. Większość pociągów tuzaczyna bieg - zawsze znajdzie się wolne miejsce. W Warszawie jest kilkadziesiąt liceów i kilkanaście wyższych uczelni - do wyboru do koloru.
Dużo bywałem za granicą. I jak mówiłem, że jestem z Warszawy, to każdy wiedział o co mi chodzi.
Nie ma to jak Warszawa.
Jestem dumny z tego, że jestem warszawiakiem. I przykro mi, jak "nowi warszawiacy" (tacy kilkumiesięczni) po wiejsku reprezentują stolicę i robią jej złą prasę. Cóż, nic na to nie poradzę. Opowiem tylko taką historię. Byłem kiedys na nartach, gdzieś w polskich górach. Sznur samochodów zjeżdża z góry po skończonym dniu. My staliśmy przy samochodzie i przebieraliśmy się, a z góry jechały auta. Nagle jakiemuś narciarzowi wypadły narty z rąk na środek drogi. Samochody się zatrzymały, by gość mógł zabrac narty. Wtem, drugi w kolejności samochód, zaczął przeraźliwie trąbić i wyjechał z kolejki, minął pierwszy samochód niemal sie o niego ocierając i popędził w dół drogi przejeżdżając po leżących nartach. Wszyscy patrzyli za samochodem jak za jakimś debilem. I nagle krzyk: wiadomo! warszafka. Tak, to był samochód na warszawskich numerach. Chwilę potem, wraz z kolegami, głośno przeprosiliśmy ludzi za zachowanie tamtych wieśniaków mówiąc, że prawdziwy warszawiak się tak nie zachowuje i że to prawdopodobnie był jakiś wieśniak w służbowym aucie (oczywiście z kratką). Niestety, złą opinię warszawiakom często robią właśnie przyjezdni, którzy sie nie identyfikują z miastem, a jak chcą zrobic dym, to mówią, że są z Warszawy. Taka prawda.