Szukam do konsultacji poradni rodzinnej albo światlego ksiedza, ale najpierw
chcialabym poznac zdanie innych osób na temat, który mnie prześladuje. Co
sądzicie o braniu pigułek antykoncepcyjnych (jedynego skutecznego leku na
ogromne bóle menstruacyjne) w sytuacji, gdy Kosciol zabrania antykoncepcji.
Moze jestem niedzisiejsza, ale jest to dla mnie ogromny dylemat - z jednej
strony ból, a z drugiej leczenie, które jednoczesnie dziala antykoncepcyjne,
przez co kłóci sie z moja wiara...
I gdyby antykoncepcja byla moim glownym celem, nie mialabym watpliwosci, ze
postepuje źle. Ale jesli biore, zeby sie leczyc? Wlasciwie uzywam tego srodka
nie ze zlych pobudek (tej mysli sie trzymam), a mimo to ciagle mam
watpliwosci...