Dodaj do ulubionych

Nie cierpię peciarzy! (obok tematu)

18.04.05, 00:12
Wątek trochę nie na temat, ale chciałem się podzielić...

Otóż bardzo nie lubię palaczy, zwanych dalej śmierdzielami. Piszę dlatego, bo mój brat wrócił zachwycony z Włoch... Zachwycony przestrzeganiem zakazu palenia w miejscach publicznych w tym kraju. W żadnym budynku, hotelu, restauracji, pubie, lokalu NIE WIDZIAŁ śmierdzieli! Śmierdzieć można tylko na zewnątrz, no i w specjalnie przeznaczonych do tego śmierdzielniach. To jest, niestety, u nas nie do pomyślenia. Czego serecznie żałuję. Spróbujcie wybrac się do jakiejś knajpy! Siekiera wisi w powietrzu tuż za progiem. Co za syf! I pomyśleć, że 99% palaczy to katolicy, którzy powinni miłować bliźniego i go nie truć...
Obserwuj wątek
    • xy2 Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 00:15
      byłam w Rzymie i jakoś nie miałam problemu z zapaleniem papierosa... a palę
      tylko w miejscach gdzie można palić
      • 0golone_jajka Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 00:20
        > a palę tylko w miejscach gdzie można palić

        Czyli pod chmurką lub w palarniach. Kiedy byłaś w Rzymie?? Te przepisy o niepaleniu wprowadzono/zaostrzono bardzo niedawno. Szkoda, że u nas to tylko teoria...
        • dupekzoledny Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 09:04
          paliłem, pale i nie dam się sterroryzować niepalącym.
          • 0golone_jajka Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 09:52
            Pierdziałem, pierdzę i nie dam się sterroryzować niepierdzącym.
            • red_one Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:09
              i bardzo dobrze jajko, pierdz dalej. a komu sie nie podoba - zawsze moze
              zrezygnowac z twojego towarzystwa.

              uwazam, ze to jest wolny wybor, a ze sprawa w lokalach nie zostala rozwiazana,
              to nie jest wina palaczy tylko regulacji. niestety jak zapewne wiesz, byl czas,
              ze w knajpach wprowadzono zakaz palenia i liczba klientow bardzo zmalala. wiec
              zakaz odwolano. aczkolwiek ostatnio bedac w polsce bylam w restauracji gdzie
              przedzial dla niepalacych byl odgrodzony szyba.

              poza tym twoj watek przypomina nagonke na kk. nie wierzysz, nie chodz do
              kosciola. nie palisz, nie wchodz w zadymione miejsca. przypuszczam, ze mozna
              znalezc restauracje gdzie sa podzialy. no, wybor zapewne ograniczony.

              nawiazujac do tematu z innej strony. mi nie podoba sie np, ze do restauracji
              przychodza ludzie z malymi dziecmi, ktore placza i wiszcza. i bardzo mi to
              przeszkadza mojemu zdrowiu psychicznemu. :o)
              i mozna tak ciagnac temu podobne watki.
              • niedzwiedziczka Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:18
                red_one napisała:

                > uwazam, ze to jest wolny wybor, a ze sprawa w lokalach nie zostala rozwiazana,
                > to nie jest wina palaczy tylko regulacji. niestety jak zapewne wiesz, byl czas,
                Wolny wybór przestaje być, kiedy idę ulicą albo steję na przystanku i duszę
                się, bo ktoś ma ochotę truć się akurat w moim pobliżu.

                > poza tym twoj watek przypomina nagonke na kk. nie wierzysz, nie chodz do
                > kosciola.

                Ja to odebrałam jako nagonkę na palczy.

                >nie palisz, nie wchodz w zadymione miejsca. przypuszczam, ze mozna
                > znalezc restauracje gdzie sa podzialy. no, wybor zapewne ograniczony.

                Tak, nie stój na przystanku, nie chodź ulicami - prawdziwa wolność wyboru.

                > nawiazujac do tematu z innej strony. mi nie podoba sie np, ze do restauracji
                > przychodza ludzie z malymi dziecmi, ktore placza i wiszcza. i bardzo mi to
                > przeszkadza mojemu zdrowiu psychicznemu. :o)

                Bo dzieci się ma tylko i wyłącznie dla przyjemności, a pali się z z potrzeby
                przedłużenia gatunki. Jakoś nie przypuszczam, że papierosy na starość dołożą się
                do twojej emerytury, a dzieci - i owszem, nawet jeśli nie będą chciały.

                P.S. Co to znaczy "wiszcza"?
                • red_one Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:38
                  > Ja to odebrałam jako nagonkę na palczy.
                  dobrze to odebralas. tak jak dobrze odebralas nagonke na kk.

                  > Tak, nie stój na przystanku, nie chodź ulicami - prawdziwa wolność wyboru
                  jakbys powiedziala, ze dusisz sie w pomieszczeniu zamknietym gdzie nie zawsze
                  jest mozliwosc manewru do innego stolika, to bym zrozumiala. ale ulica i
                  przystanek.. nie przesadzaj. w parku tez ci przeszkadzaja? to i zaraz we
                  wlasnym domu beda.

                  > Bo dzieci się ma tylko i wyłącznie dla przyjemności, a pali się z z potrzeby
                  > przedłużenia gatunki. Jakoś nie przypuszczam, że papierosy na starość dołożą
                  >się do twojej emerytury, a dzieci - i owszem, nawet jeśli nie będą chciały.

                  to twoje zdanie. mi dzieci do emerytury nie sa potrzebne. to nie afryka czy
                  indonezja. fakt faktem, ze tak jak palacy sa wiekszoscia w knajpach - niepalacy
                  maja wybor: wejsc tam lub nie. taki sam wybor mam ja - majaca alergie na
                  dzieci.

                  > P.S. Co to znaczy "wiszcza"?

                  łośny, przeraźliwy krzyk, pisk (wydawany przez człowieka, zwierzęta, ptaki)

          • niedzwiedziczka Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:12
            Chcesz się truć - truj się prywatnie, we własnym mieszkaniu.
            Nie znoszę, kiedy mam katar, wyschniętą śluzówkę, a jakiś "przyjemniaczek" dymi
            tak, że nos mi pęka z bólu.
            Ja jestem ciekawa, czy odważyłbyś się chodzić po ulicy wyperfumowany gnojówką,
            bo dla mnie efekt zapapchowy jest taki sam. To po prostu kwestia kultury. Ale,
            szczerze mówiąc, nie spotkałam jeszcze kulturalnego palacza. Nawet tzw.
            wykształcony palacz (i do tego kobieta) potrafi rzucić peta na podłogę.
            A najbardziej wkurzała mnie kobieta (akurat nie deklarująca się jako
            katoliczka), która, sama paląc w ciąży, kompletnie nie zważała na prośby
            niepalenia w mojej obecności, kiedy byłam w ciąży.
            • red_one Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:22
              no to wspolczuje ci znajomych niedzwiedziczko. ja jestem palaczka. lubie przy
              kawce czy po obiedzie sobie zapalic. szanuje wymagania innych osob i mam swoje
              wlasne dotyczace palenia rowniez. np bedac w hotelowym pokoju z niepalaca
              kumpela - nigdy bym nie zapalila fajki. zreszta nie zapalilabym rowniez bedac
              sama ( spanie w smrodzie). a jesli mi smierdzi, to moge sobie wyobrazic jak
              moze to odebrac ktos niepalacy. jestem tez za wprowadzaniem miejsc dla
              palacych.
    • niedzwiedziczka Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:19
      0golone_jajka napisał:

      > I pomyśleć, że 99% palac
      > zy to katolicy, którzy powinni miłować bliźniego i go nie truć...
      I do tego zdecydowana większość z nich to mężczyźni. Jak sie z tego
      wytłumaszysz, ogolone?
    • cechatehace Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:28
      Chyba powinieneś napisać, ze nie cierpisz palenia, a nie palaczy. Skąd możesz
      wiedzieć, czy ich lubisz czy nie, skoro ich nie znasz?
    • user0001 Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 10:49
      Nie obwiniałbym palących, oni korzystają z wolności którą dostali.

      IMHO problem leży raczej w niepalących. Po prostu mamy w d...e, czy ktoś pali
      koło nas czy nie. Gdyby niepalący omijali lokale w których w powietrzu wisi
      siekiera, restauratorzy bardzo szybko oddzielili by miejsca dla niepalących od
      miejsc dla palących. Dopóki właściciele pubów i dyskotek nie otrzymają wyraźnego
      sygnału (w postaci spadku obrotów), nie kiwną palcem.
      • 0golone_jajka Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 12:44
        Mam wrażenie, że WIĘKSZOŚĆ młodych ludzi pali. To istna plaga. Jak katolicyzm. Tyle, że gorsza, bo od katolika nie cuchnie wiarą smile

        A w pubach wystarczy zaledwie kilka palących osób by zaczęło śmierdzieć. Niestety, najczęściej nie ma przedziałów dla palących i niepalacych, a jak są to wygląda to tak, że kilka stolików w rogu to stoliki dla niepalących (!). I mogą sobie tam nie palić uncertain ale smród i tak ich dosięgnie. Ostatnio nawet jakiś student zaskarżył pub i wygrał przed sądem. Odważny człowiek. Za to po łbie można w nasyzm katolickim kraju dostać.
        • user0001 Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 14:17
          Z tą większością, to przesada. W grupie na studiach (PW) paliło <20%, (pomijam
          kolegów żeglarzy, którzy na mazurach nabijali fajkę i to palili).

          Obserwując moich znajomych zauważyłem, że palą tylko ci którzy zaczęli w
          podstawówce (wtedy była 8 klasowa). nikt nie zaczął palić w liceum, nikt też
          trwale nie uzależnił się w technikum.

          Przed tygodniem, spacerując nad rzeką, zauważyliśmy 11-12 letnich szczeniaków,
          popalających sobie, zastanawiam się, co takiego widzą oni w smrodzie papierosów.
        • mr_pope Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 22:06
          No właśnie, jedna osoba tak zrobiła. Dlaczego? Dlatego, że generalnie niepalący
          wolą jak Ty skarżyć się w internecie albo wśród znajomych, ale potem wychodzą na
          piwo i siedzą wśród takich palaczy.

          Tymczasem czystym debilizmem jest zmuszanie właścicieli lokali do zakładania
          miejsc dla niepalących czy dla palących. To ich lokale, ich sprawa czy chcą mieć
          smród w knajpach czy nie. Niepalący niech sobie chodzą tam gdzie palić nie można
          i są takie lokale.
      • klara.brzoza user0001 19.04.05, 11:35
        user0001 napisał:

        > Nie obwiniałbym palących, oni korzystają z wolności którą dostali.

        Hehehe! O jakiej wolności Ty piszesz?
        Wolnośc to rozumiem: palę, ale nie wtedy, gdy mnie nałóg do tego zmusza (bo to
        przecież zniewolenie, a nie wolność). Rozumiem, ze palacz np. powie: nie pale
        przez 3 dni, to taka mam ochotę (i to jest przejaw wolności) ale... nie zrobi
        tego, bo mu na to nałóg nie pozwala i zapalić MUSI- czasami nawet wtedy, gdy
        nałogu juz ma dosyć. Czyli jest zniewoloy...
        To jak jest z ta wolnością? Bo ja widzę w paleniu papirochów zniewolenie, a nie
        wolność.

        >
        > IMHO problem leży raczej w niepalących. Po prostu mamy w d...e, czy ktoś pali
        > koło nas czy nie.

        własnie tez mam takie spostrzeżenie, ze palący sa prawie zawsze takimi
        egoistami- widzą tylko siebie.Tylko oni się liczą, a innych maja własnie w
        doopie...

        Gdyby niepalący omijali lokale w których w powietrzu wisi
        > siekiera, restauratorzy bardzo szybko oddzielili by miejsca dla niepalących od
        > miejsc dla palących.

        Mylisz sie: wśród gości wystarczy 1 by zniechęcił do skorzystania z
        restauracji. Jak wychodzę na niedzielny obiad to mamy swoja restaurację, gdzie
        się nie pali. Ale jak jestem na wyjeździe, to szlag mnie trafia, bo głód kiszki
        ściska, a ja nie mogę znaleźć porządnej restauracji. A nas- niepalących- jest o
        wieeeele więcej. Tylko że egoiści palacze zazwyczaj nie zwracaja uwagi na
        niepalących.

        Dopóki właściciele pubów i dyskotek nie otrzymają wyraźneg
        > o
        > sygnału (w postaci spadku obrotów), nie kiwną palcem.

        Wystarczyłby pozew pracownika, barmana o odszkodowanie- wszak przebywanie w
        dymie tytoniowym grozi utratą zdrowia na róni z paleniem czynnym. Tylko przy
        takim bezrobociu jest to nierealne. Co do spadku obrotów- nie kpij sobie. W
        Irlandii nie było mowy o tym, że w pubie mozna siedzieć, piwczyć i nie palić. A
        teraz proszę- pełna kultura. Wprowadzono zakaz i -jak każdy myślący i prawy
        obywatel- nikt tam zakazu nie łamie. Barmani oddychaja świeżym powietrzem,
        niepalący rónież, no i wreszcie mozna sie tam wybrać z dziećmi na niedzielny
        lunch. Spadku obrotów nie stwierdzono, a wręcz przeciwnie- atmosfera wolna od
        dymu tytoniowego zachęca do dłuższego pobytu i zamówienia jeszcze czegos,
        oprócz ohydnego Guinnesa.
        Podsumowując- jesli ktoś ma ochote na powolne trucie sie i popełnianie
        samobójstwa, to niech przy okazji nie wciąga w to innych osób.
        Przez zniewolenie nałogiem my- niepalący- nie mamy prawa wyboru by posiedzieć w
        jakiejś miłej knajpce, tylko musimy wybierac inne miejsce. I to ma być wolność?
        • mr_pope Re: user0001 19.04.05, 17:01
          > własnie tez mam takie spostrzeżenie, ze palący sa prawie zawsze takimi
          > egoistami- widzą tylko siebie.Tylko oni się liczą, a innych maja własnie w
          > doopie...

          Bywają tacy palacze i bywają inni. Tyle, że ci inni palacze nie rzucają się w
          oczy, bo nie palą w tłumie niepalących, etc. Dlatego uwagi "palacze to egoiści"
          są poprostu powodowane brakiem wnikliwej obserwacji.

          > Mylisz sie:

          Stwierdzenie pomyłki w toku rozumowania usera, w tym przypadku, to stwierdzenie,
          iż restauratorzy mają gdzieś zyski i klientów, a liczy się tylko..co?

          A nas- niepalących- jest o
          >
          > wieeeele więcej. Tylko że egoiści palacze zazwyczaj nie zwracaja uwagi na
          > niepalących.

          Znów ta sama uwaga co wcześniej. Nie widzisz tych palaczy, którzy nie chcą
          zatruwać innych dymem papierosowym. To rzecz kultury, a nie palaczy i niepalących.

          > Wystarczyłby pozew pracownika, barmana o odszkodowanie- wszak przebywanie w
          > dymie tytoniowym grozi utratą zdrowia na róni z paleniem czynnym.

          Niby z jakiej racji wystarczyłby pozew? Choroby płuc nie są chorobami zawodowymi
          barmanów, renta wypadkowa też się nie należy.

          > Co do spadku obrotów- nie kpij sobie.

          To nie jest kpina. Żartem raczej jest porównywanie Polski do Irlandii czy
          Polaków do Irlandczyków. Różne są knajpy i różna klientela. Na pewno część
          restauratorów zyskałaby gdyby tylko wprowadziła całkowity zakaz palenia w
          lokalu, część zaś tylko by straciła. Wątpię czy kluby młodzieżowe i dyskoteki
          notują taki sam zysk jak przed wprowadzeniem zakazu.

          > Przez zniewolenie nałogiem my- niepalący- nie mamy prawa wyboru by posiedzieć w
          > jakiejś miłej knajpce, tylko musimy wybierac inne miejsce. I to ma być wolność?

          Taką argumentację można odwrócić. Niepalący są zniewoleni bo koniecznie muszą
          chodzić do knajp gdzie palą. Tymczasem ja wciąż uważam, że zakaz palenia lub
          brak tego zakazu powinien leżeć wyłącznie w gestii właściciela lokalu, a nie
          państwa.
        • user0001 Re: user0001 19.04.05, 19:05
          Chyba niewiele zrozumiałaś z mojej wypowiedzi.

          1. Na tych palaczy którzy wszystkich mają w d...e nie wywrzesz skutecznego nacisku.
          2. Nacisk należy wywrzeć stopień wyżej: na właścicielach lokali.
          3. Nacisk wywierany z wykorzystaniem polskich sądów jest mało skuteczny,
          postępowania przed naszymi sądami ciągną się latami.
          4. Inną, znacznie skuteczniejszą, legalną, metodą wywarcia nacisku na
          restauratorów, byłby bojkot przez nie palących tych lokali w których pali się.

          Słusznie zauważyłaś, że jeden palacz może zepsuć atmosferę. Ten sam, jeden
          palacz, nie zapewni restauratorowi zysku. Dlatego będzie on wolał wydać zakaz
          palenia, a tych którzy nie będą chcieli się dostosować kulturalnie poprosić o
          palenie na zewnątrz.

          A teraz ping-pong.
          > Hehehe! O jakiej wolności Ty piszesz?

          Ach ci katolicy, napiszesz "wolność", oni zrozumieją "wolność od (złych)
          przywiązań".

          Piszę "wolność" w znacznie popularniejszym znaczeniu: "prawo do" (lub po polsku:
          "mogę to robić bezkarnie").

          > nie zrobi
          > tego, bo mu na to nałóg nie pozwala i zapalić MUSI- czasami nawet wtedy, gdy
          > nałogu juz ma dosyć. Czyli jest zniewoloy...

          "Wolni i Wyzwalający" x. Blachnickiego, czy "Z młodzieżą spokojnie o ..."
          x.~Pawlukiewicza?

          > własnie tez mam takie spostrzeżenie, ze palący sa prawie zawsze takimi
          > egoistami.

          Uff, cieszę się, że użyłaś kwantyfikatora "prawie zawsze", na okolicznych forach
          aż roi się od niesprawiedliwych uogólnień.
          Ja bym jednak powiedział: "bywają". Wszyscy moi znajomi nałogowcy, wychodzą na
          zewnątrz/klatkę aby zapalić, a gdy zapomną się (podobno sięgnięcie po papierosa
          może być odruchem warunkowy w sytuacji stresowej) to wystarczy kulturalnie
          poprosić aby palili na zewnątrz.

          > zamówienia jeszcze czegos, oprócz ohydnego Guinnesa.

          Wytłumacz mi proszę, co jest w Guinnessie tak ohydnego, mnie to piwo smakuje.
    • bigq Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 14:45
      >I pomyśleć, że 99% palaczy to katolicy, którzy powinni miłować bliźniego i go
      nie truć...

      Aleś się zawziął na katolików już mi to zaczyna tracić fanatyzmem - nie lubię
      katolików, nie lubię palaczy to musi znaczyć: katolik = palacz. Brawo.
    • murowany Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 16:11
      Ja tak samo nie znosze palenia papierosow przy mnie - dla mnie to oznaka szacunku dla mojej osoby, brak wychowania i brak kultury osobistej. Dokladam do tego tez chodzenie po miescie z petem w gebie i rozdeptywanie tego peta na chodniku czy ulicy - to jest to samo co sranie przez psy prosto na chodnik czy trawnik.
      • red_one Re: Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 16:59
        to juz tak odbiegajac od tematu: a na co maja srac psy jak nie prosto na
        trawnik czy chodnik. ciagniete na smyczy przez wlascicieli nie maja zazwyczaj
        wyboru. natowmiast wlasciciel ma - sprzatnac czy nie.

        daj inny przyklad. moze guma do zucia? bardzo dlugo "rozklada sie" i niszczy
        srodowisko. a moze auta bez katalizatorow - zabronic i to juz, bo nie mozna po
        ulicach chodzic tak zanieczyszczaja srodowisko. a sztuczne barwniki,
        spulchniacze itp? tylko co.. nie wlazi to w oczy, wiec i problemu nie widac!

        zastanowcie sie
        • murowany Re: Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 18:14
          no ale peta mozna wrzucic do kosza na smieci a nie prosto pod nogi innych ludzi
          • iran_europy jajka zapal se, bo juz nie wiesz do z soba poczac 18.04.05, 19:28
            ja(j)ka Ty jestes wrazliwa!!! lacze sie z Toba w bolu ..moze miast do knajpy
            zacznij chodzic do kosciola-tam sie n.i.e p.a.l.i!!!!(tak pamietam,dobzre?) a
            smrod kadzidla po spalinach Tojego auta bedzie Ci aromatem,a propos skad Ci sie
            wzielo tych 99% katolikow palacych doliczasz do tego stosy ?...ja bym nie byl
            taki ostrozny 167% katolikow ..kto da wiecj
          • red_one Re: Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 19:59
            mozna. i papierek po ciastku, skorke od banana itp, itd. ale my o smieciach nie
            dyskutujemy, a o szkodliwosci dla zdrowia palenia.

            to moze zacznijmy od tego co nam najbardziej szkodzi na codzien. brak
            tolerancji?
            • iran_europy Re: Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 20:07
              brak tolerancji ???..chyba tak
              albo to jakies forum dla egzaltowanych ateistow, czy to ja zawsze muszem byc na
              nie ?
              a propos zdrowia ...to moze by tak ktorys z auta zrezygnowal dla dobra zdrowia
              pieszych ?
              • murowany Re: Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 22:04
                Jestescie nastepnym przykladem tego, ze dyskusja z palaczami zawsze dochodzi do tego samego - konczy sie na takich samych absurdalnych argumentach i kontrargumentach jak likwidacja przemyslu samochodowego itp sprawy.
                • iran_europy Re: Jajo - masz moje poparcie 18.04.05, 22:22
                  to raczej nie dyskusja tylko szukanie problemow ...przy takiej tolerancji pewno
                  nie macie niepalacy znajomych palacych, wiec ?.....wiec jest wiele np.knajp dla
                  niepalacych to tam idziecie i juz....ale oczywiscie sobie niepalacy wybiora
                  knajpe, dyskoteke, czy przedzial dla palacych byle siebie i innych ostentacyjnie
                  wqrwiac. wWnajwiekszym syfie znajda peta i sie beda rozculac cwoki nad dziura
                  ozonowa
                • red_one Re: Jajo - masz moje poparcie 19.04.05, 07:46
                  argumenty nie sa absurdalne. to ty zaczales schodzic na psie kupki.
                  wszyscy rozumieja problem palenia "z drugiej reki". kulturalny palacz uszanuje
                  niepalacego, jesli zachodzi taka sytuacja. ale w lokalu gdzie palenie jest
                  dozwolone, nie mozesz wymagac od palaczy zeby chodzili i pytali innych gosci
                  czy to ok jak sobie zakurzy. mozesz natomiast powiadomic o problemie
                  wlasciciela i zbojkotowac kanjpe. ewentualnie zalozyc mu sprawe sadowa, jak to
                  jajco przytoczylo.

                  rozsmiesza mnie stwierdzenie:"nie nawidze palaczy". wszystko do jednego wora. a
                  jak!
                  a co wy niepalacy robicie, zeby wywalczyc swoje prawo do pachnacej knajpy?
                  mam nadzieje, ze nie tylko tu wykladacie swoje zale i nadal idziecie
                  siedziec "w dymie".

                  zmiencie to, a my palacy - dostosujemy sie.

                  • murowany Re: Jajo - masz moje poparcie 19.04.05, 10:50
                    no wlasnie nie przesiaduje w smierdzacych knajpach i czekam na letnie ogrodki
    • fehu1 Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 18.04.05, 23:45
      Hey, swieta inkwizycja? ja rozumiem ze nie znosisz papierosow w swojej
      obecnosci, w kawiarniach tez sa wydzielone sale dla palacych, wiec nie rozumiem
      o co ci chodzi.A ja na przyklad nie znosze ludzi niepalacych qale im nie
      dokuczam i jak mam na przyklad w domu goscia co nie pali to sobie wychodze
      zapalic do lazienki, do kuchni czy na balkon, ale go nie gnebie powiedzeniem ze
      go nie znosze...
      • dupekzoledny Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 19.04.05, 16:12
        żebys wypalił jednego papierosa biernie, ja musiałbym wypalić 400 papierosów w
        małym pomieszxczeniu i ciebie do niego na siłkę wprowadzic. a tyle rtóżnej
        różnistej trucizny ludkowie produkują. a ty się uoparłęś na papieroska.
        ale może cohoidzi o moje zdróko? dziękuję za pamięć.
    • umfana Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 20.04.05, 17:35
      Ja patologicznie nie znoszę dumu z papierosa...
      • dupekzoledny Re: Nie cierpię peciarzy! (obok tematu) 20.04.05, 21:05
        tzn że bardziej sie kwalifikujesz sie do leczenia niż palacze.
    • t0g Hi, hi! Ameryki Jajek nie odkryl jakos do tej pory 21.04.05, 04:05
      Przecie to, co on pisze o Rzymie, to sytuacja juz od kilkunastu lat obowiazujaca
      w USA.

      Ostatnio w naszej miescinie sa duze naciski na Rade Miejska, by wprowadzic zakaz
      palenia we wszystkich miejskich parkach. Nie w zamknietych pomieszczeniach w
      tychze parkach, tylko na otwartej przestrzeni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka