neptyk-sceptyk
24.04.05, 23:35
W jednym z wątkó tego forum padł argument, który zwalił mnie z nóg.
Jego treść zawierała się w słowach:
"No i co z tego, że Watykan zakazał czytać skoro większośc ludzi i tak czytać
nie potrafiła".
Cieszę się niezmienie, że go uzyto gdyż obrazuje on samo sedno doktryny
katolickiej. )))
Zawsze obłudnie się wyślizgamy z największej głupoty i największego draństwa.
Innym argumentem z tej samej "paczki" jest ten święty indianin (który wg.
źródeł niektórych nie istniał) i który ma być usprawiedliwieniem dla paru
milionów, których wykończyły misje Hermana Korteza, albo rekolekcje prowadzone
przez ojca Francisko Pizarro.