Dodaj do ulubionych

Koronny katolicki argument

24.04.05, 23:35
W jednym z wątkó tego forum padł argument, który zwalił mnie z nóg.
Jego treść zawierała się w słowach:
"No i co z tego, że Watykan zakazał czytać skoro większośc ludzi i tak czytać
nie potrafiła".
Cieszę się niezmienie, że go uzyto gdyż obrazuje on samo sedno doktryny
katolickiej. )))
Zawsze obłudnie się wyślizgamy z największej głupoty i największego draństwa.
Innym argumentem z tej samej "paczki" jest ten święty indianin (który wg.
źródeł niektórych nie istniał) i który ma być usprawiedliwieniem dla paru
milionów, których wykończyły misje Hermana Korteza, albo rekolekcje prowadzone
przez ojca Francisko Pizarro.
Obserwuj wątek
    • monhen Re: Koronny katolicki argument 25.04.05, 00:26
      to nasz dyzurny Einstein, Klara, rzucila swoja perle przed swinie:
      "klara.brzoza 23.04.2005 17:09 + odpowiedz
      Pierwsze słyszę, że zwykli ludzie w XVI wieku nie byli analfabetami.
      Jesli ktos nie umie czytać, to jaki sens ma zakaz czytania?"
    • mr_pope Re: Koronny katolicki argument 25.04.05, 12:58
      Argument jest bezcelowy, niemniej okreslanie go jako "koronnego katolickiego
      argumentu" jest obłudą w wydaniu antykatolickiego antyklerykała. To nie jest
      katolicki argument, tylko autorki tej wypowiedzi. Kościół posługuje się inną
      socjotechniką.
      P.S Misja Corteza nie była ewangelizująca, ale typowo imperialistyczna, ku
      chwale Korony Hiszpańskiej.
      • neptyk-sceptyk Re: Koronny katolicki argument 25.04.05, 14:22
        > Kościół posługuje się inną socjotechniką.
        > P.S Misja Corteza nie była ewangelizująca, ale typowo imperialistyczna, ku
        > chwale Korony Hiszpańskiej.

        Chyba dziś z trudem wyłapuję aluzje i szyderstwa, więc osmielę się zapytać:..

        ... Ty serio tak... mówisz ??

        ps. Ciekaw jestem Twego punktu widzenia na to co uważasz za socjokatotechnikę
        • mr_pope Re: Koronny katolicki argument 25.04.05, 14:30
          Tak, serio tak pisze, że Kościół posługuje się inną socjotechniką. Kościół
          przeciez zawsze wyjaśnia, że to dla dobra maluczkich, że duch święty, że tak
          było lepiej. Albo twierdzi, że nigdy czegoś takiego nie było. Tutaj tymczasem
          nie masz powołania się na wolę Boga, papieża czy czegoś podobnego, ale po prostu
          "jaki tam zakaz gdy nikt nie umiał czytać". No, Kościół stać na więcej.
    • klara.brzoza Re: Koronny katolicki argument 25.04.05, 22:51
      Gdzieś dzwonili, ale w którym kościele?
      A co to za róznica W końcu chodzi o paplanie.

      Że cos pisałam, to fakt.
      Że ty TO napisałes- to juz twoja interpretacja moich wypowiedzi.
      Dalej nie wiem, dlaczego KK mial w XVI wieku zakazywac czytania Biblii ZWYKŁYM
      LUDZIOM (jak ktoś napisal w innym watku), którzy i tak byli analfabetami.
      • neptyk-sceptyk Re: Koronny katolicki argument 26.04.05, 21:04

        > Dalej nie wiem, dlaczego KK mial w XVI wieku zakazywac czytania Biblii
        ZWYKŁYM LUDZIOM (jak ktoś napisal w innym watku), którzy i tak byli
        analfabetami.

        Nie ktoś napisał, tylko ty napisałaś. Zaś co do Twego pytania to jego adresat
        nie ten, zapytaj spadkobierców "mądrości piotrowych" pewnie chętnie udzielą Ci
        odpowiedzi w stylu "bo duch święty tak chciał".
        Jesli chodzi zaś o analfabetów to nawet zakładając, że reszta świata była toćka
        w toćkę identyczna z chłopsko-pańszczyźnianą Rzeczypospolitą Katolibańską, to
        nawet pośród tego ciemnego społeczeństwa trafiał się jakiś drukarz laik,
        bakałarz cywil, medyk niewyświęcony i ta wredna politycznie podejrzana banda
        umiała czytać. I mogła się doczytać a co gorsza z kimś podzielić tym czego się
        doczytała na skutek czego co poniektóre czarne owieczki mogłyby się dopatrzyć w
        pasterzach wilczych zębów i ślinotoku na widok błyskotek.
        A tak wystarczyło odpowiednio długo i znacząco obserwować grupę potencjalnych
        wywrotowców i od czasu do czasu zilustrować im w jakimś reality show, na czym
        polegają ognie piekielne.
        Cóż Klaro, doprawdy trzeba "silnej wiary" by z takim przekonanniem uczynić z np
        Guttenberga, Gallileusza i innych jakich było wielu - analfabetów.

        Faktem historycznym pozostaje, że Biblia była na indeksie, obwarowana karą
        śmierci. I nie ma tu żadnego znaczenia czy ktoś potrafił czytać czy nie. Czy
        gdyby rząd Katolibanu wydał zakaz czytania twórczości inkaskiej stwierdziłabyś,
        że taki zakaz powinien być, przecież i tak (prawie) nikt nie zna pisma
        węzełkowego. ?
    • boykotka Re: Koronny medyczny argument 28.04.05, 07:32
      Myślę, że wszyscy jesteśmy sobie winni wjaśnienia jednej ważnej rzeczy.
      Zarówno średniowieczna Eropa jak i Ameryka prekolumbijska zostały poddane
      pewnemu zewnętrznemu niezależnemu czynnikowi - wirusowi, który zdziesiątkował
      ludność 3 tych kontynentów ( oczywiście w różnych odstępach czasowych). W
      Europie była to czarna ospa, w Ameryce bodajże wirus grypy, który zawlekli tam
      piersi Europejczycy. 80 osobowa drużyna Corteza zapewne nie odniosłaby tak
      druzgoczacego zwycięstwa nad armią aztecką, gdyby armia ta nie była trawiona
      gorączką. ( Nie chce mi się w tej chwili przekopywać książek i szukać dowodów
      na to jaki to był wirus, był on niegrożny dla Europejczyków, dla Azteków stał
      się śmiertelny) Proszę zauważyć, że wśród Azteków giną również kapłani, ludzie
      światli - biegli w mowie i piśmie oraz astrologii. Podobna "bezkrwawa" zagłada
      spotkała Wyspę Wielkanocną ( też nie pamiętam jaki wirus tam zadziałał).
      Ponieważ wyginęli tam w bardzo szybkim odstępie czasu prawie wszyscy naturalni
      mieszkańcy - do dziś nie wiemy jak powstały i dlaczego olbrzymie kamienne głowy
      w kapeluszach. Europa zawdzięcza swoje panowanie nie potedze swojej technologii
      lecz malutkiemu wirusowi, który okazał się śmiertelny dla naszych braci
      Azteków.
      Zupełnie inna sprawa to fakt, iż Jezuici wyniszczyli wszelkie księgi azteckie (
      zachowali się po prostu jak zwykli wandale) i w ten prosty sposób ludzkość
      straciła olbrzymią wiedzę w zakresie astrologii; mówi się także o medycynie,
      która u Azteków stała na wysokim poziomie ( przeprowadzali np. operacjie na
      otwartej czaszce).
      Nie chcę tutaj w żaden sposób tłumaczyć barbażyńskiego postępku Corteza.
      Chciałabym tylko umniejszyć jego zasługi.
      • mr_pope Re: Koronny medyczny argument 28.04.05, 12:17
        Znów pisząc o naszych braciach Aztekach i ich zagładzie (nawiasem mówiąc Cortez
        miał ok. 180 konkwistadorów) zapominasz o bardzo ważnym elemencie ich zagłady:
        współdziałanie z Hiszpanami podbitych (i ciemiężonych!) przez Azteków plemion
        indiańskich. Prawda, że 80 osobowa drużyna nie podbiłaby państwa azteckiego, ale
        uczestniczyły tam inne wojska. A propos, solidaryzujesz się z plemieniem, które
        z powodów religijnych potrafiło wymordować w 3 dni 20 tysięcy ludzi?
        • boykotka Re: Koronny medyczny argument 28.04.05, 13:54
          mr_pope napisał:

          > A propos, solidaryzujesz się z plemieniem, które z powodów religijnych
          potrafiło wymordować w 3 dni 20 tysięcy ludzi?

          Nie smile Nie utożsamiam się z żadnym totalitaryzmem. Szkoda mi tylko utraconej
          wiedzy, nie tylko azteckiej; prawdę powiedziawszy wstyd mi jest za ludzkość iż
          dopuściła do takich sytacji jak średniowiecze w Europie czy ten okres o którym
          wspominasz w historii Azteków. Każdy z wymienionych tu przykładów jasno
          zaprzecza istnieniu w nas "boskości" jaką tchnął w nas Bóg, dowodzi, że nie
          jesteśmy jeszcze gotowi na człowieczeństwo. Pozdr.
          • mr_pope Re: Koronny medyczny argument 28.04.05, 14:45
            Aż mi się chce napisać, że może własnie przez pierwiastek owej boskości w
            człowieku dochodziło do masakr wśród "poganów", "heretyków" i "innowierców".
            Trudno mi uwierzyć, że żaden spośród średniowiecznych (i późniejszych) morderców
            nie był faktycznie gorliwym wyznawcą Chrystusa i nie wierzył w to, że zabijając
            heretyka/poganina czyni to na chwałę bożą. Pzdr.
      • fehu1 Re: Koronny medyczny argument 28.04.05, 19:25
        byl to wirus ospy wietrznej. A pozniej jeszcze raz manewr zostal powtorzony
        wobec Indian przez "blekitnych zolnierzy" Polnocy, walczacych jednoczesnie o
        wyzwolenie murzynow z niewolnictwa. Czyli jak widzisz "racja jest jak du.a,
        kazgy siedzi na swojej"
    • lear Ja mam jedną uwagę 28.04.05, 13:03
      nie należy mieszać władzy świeckiej z duchowną

      bo co by nie mówić to Cortez i Pizzaro działali z rozkazu króla - król był
      katolikiem - ale co z tego, kazdy odpowiada za siebie

      Europa średniowieczna jak i późniejsza to nie był kocioł w którym mieszał papież

      byli królowie, cesarze i ksiązęta - normalna władza świecka

      i niech oni odpowiadają za czyny, a nie cały katolicyzm

      Przecież takie coś, utozsamiania całości, ze względu na jedna cechę danej osoby,
      doprowadziło do zagłady Zydów:
      wobec hitlerowskiej propagandy zebrała sie w Genewie jakas rada żydowska i
      uradzili, żeby bojktować towary i przemysł niemiecki. Ogłosił to szef tej
      organizacji. Dla faszystów to była woda na młyn i dowód na zydowski i
      antyniemiecki spisek - a przeciez ten gosciu nie mówił w imieniu wszystkich zydów.
      Tak samo jest tutaj, król hiszpanii może odpowiadać jako człowiek za wyprawy w
      Ameryce Płd, ale co ma do tego jakiś katolik np z Ukrainy lub z Sycylii.

      • mr_pope Re: Ja mam jedną uwagę 28.04.05, 14:51
        Pizarro i Corteza rzeczywiście nie mieszałbym z Kościołem, a i nawet nie z
        królem hiszpańskim. To co oni czynili, czynili na własny rachunek, a królewskie
        patenty potrzebne im były do bezpiecznego transportu złota i usankcjonowania
        własnych wojen.

        Tymczasem jednak olbrzymia część spośród grzechów różnych katolików wpisało się
        w doktrynę Kościoła. Zapewne katolik z Sycylii nie słyszał nawet o Cortezie, ale
        Kościół katolicki to nie tylko wspólnota wiernych. Wojna z herezją była wpisana
        w naukę Kościoła na równi z poparciem monarchii i celibatowi. Katolicy nie
        sprzeciwiali się polityce Państwa Kościelnego i katolickich władców, gdy
        chodziło o herezje. Wręcz przeciwnie, byli nakręceni przez machinę propagandową
        i wcale chętnie rzucali pracę na roli, by wdziać kolczugę i z piką w dłoni
        ruszyć na pogan. pzdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka