Dodaj do ulubionych

Do pani Tessa18

24.08.05, 23:36
Przepraszam, że zwracam się do pani i to w nowym poscie (chcę aby był
zauważony i nie umknął uwadze w innych już zaczętych). Zwróciłem uwagę na
wielką znajomośc u pani Biblii, zagadnień religii itd. Bardzo cenię sobię
wiedzę i niejako do "specjalisty" kieruję pewne pytanie. Nie jest to ogólne
ale raczej osobiste. Rozumiem, że to może być tylko pani osąd, ale mnie to
wystarcza. Może krótkie wyjaśnienie. Mam pewne cechy charakteru wrodzone i
już zmienić ich nie można. Interesują mnie wyłącznie nauki ścisłe, konkretne,
gdzie mamy potwierdzenie poprawności swojego zrozumienia, jak choćby poprzez
rozwiązanie zadania z danego tematu (zwłaszcza jak jest odpowiedz na nie na
końcu podręcznika). Żadne studiowania biblijne mnie nie interesują, wolę
przyjąć dogmat, że jest Bóg, bez czytania Biblii. Do tego skłania mnie raczej
piękno nauk technicznych. Jeśli przyjmuję, że jest Bóg, to wszechswiat ma
jakiś cel i nie dochodzę jaki, zakładam, że Bóg wie co robi. Tak samo, to, że
są pewne prawa dane przez niego, a tym jest dekalog (10 przykazań), mam ich
przestrzegać poprzez pryzmat innych ludzi i z tym się zgadzam, ale na więcej
już nie. Nie obchodzą mnie anioły, diabły, kler, ceremoniały itd. Mam
świadomość kiedy grzeszę przeciwko tym 10 przykazaniom i cała "reszta" jest
mi niepotrzebna. Pani przez zagłębianie się w przekazie biblijnym dąży do
doskonałości, chce pani "wkroczyć" do nieba, a ja tylko, tochę asekuracyjnie,
tylko się "załapać" a później zobaczy się co będzie. Dlatego moje pytanie
jest, czy według pani, taka moja wiara jak to podałem, pozwala się "załapać"
czy nie? Na tyle mogę być wierzącym, diabły, a zwłaszcza anioły są dla mnie
nie do przyjęcia.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Do pani Tessa18 24.08.05, 23:46
      Mam nadzieję, że tess18 wybazy mi, że się wtrącam, ale akurat siedzę przy kompie i pojawił się ten wątek. Otóż wg teorii katolickich (czyli jedynie słusznych) NIE MASZ PRAWIE SZANS na wejście do królestwa niebieskiego. grzeszysz ciężko i śmiertelnie. Nie, nie robie sobie jaj. Na innym forum, jakiś katolik tłumaczył mi, że NIE WYSTARCZY BYĆ DOBRYM CZŁOWIEKIEM by pójść do nieba, trzeba jeszcze trzymać się dekalogu oraz przykazań kościelnych, chodzić na mszę itd itp.
      Ciekawe czy na forum jest jakiś katolik, który może to skomentować? Wpadała tu kiedyś pewna biegła w piśmie, ale ostatnio cos nie bardzo jej sie chce. Poprosze ję emailem, może sie skusi?
      • kociak40 Re: Do pani Tessa18 25.08.05, 00:30
        Och! Bardzo mnie pan zmartwił. To może być bardzo deprymujące dowiedzieć się po
        śmierci, że nie jest się zbawionym. A zwłaszcza, że powodem tego było
        nieprzestrzeganie 5 przykazania kościelnego, nie dawanie na tacę podczas mszy,
        na której się nie bywało. Co gorsza, już się tego nie naprawi.
    • wcalenietakimaly Re: Do pani Tessa18 24.08.05, 23:49
      Pascal ze swoim zakladem sie klania. On tez byl asekurantem. Mimo to
      czesto "wielcy w wierze" cytuja go np. slynne czlowiek jest jak trzcina na
      wietrze, rozumna trzcina.

      PS. Biblia to ciekawa lektura, polecam tym bardziej ze nie nalezy byc tak
      jednostronnym jak Pan kociak sam sie przedstawia.
      • vitmik Re: Do pani Tessa18 25.08.05, 07:14
        buddysta na przyklad, pacyfista jest,zwierzatek nie je ,wybacza wrogom.
        dlaczego nie pojdcie do nieba , przeciez nie grzeszy,robi dobre uczynki?
        jakis pener chleje,klnie jak szewc,bije zone,zdradza ja, dzieciaki przed nim
        uciekaja ale jak sie na lozu smierci wyspowiada to nagroda czeka tak? zarty
        chyba sobie kler robi
        • tessa18 Re: Do pani Tessa18 25.08.05, 08:37
          Panie Kociak ja nie jestem Bogiem abym wyrokowała kto pójdzie do nieba kto nie.
          Od tego jest Bóg.Ja nie wybieram się do nieba.Wole żyć na ziemi /wiecznie/.
          Jeśli rzeczywiście pan chce się przekonać,czy będzie pan zbawiony,to konieczne
          jest zajrzenie do Biblii i sprawdzenie,co Bóg wymaga od człowieka.Czy tylko tego
          żeby był "dobry'?
          Co to znaczy ,że jest się dobrym,czy to znaczy,że sie nie robi krzywdy innym
          ludziom? Że uważa się samemu,że jest się dobrym? Czy raczej to, jacy jesteśmy w
          oczach Boga?Biblia jest zwierciadłem w którym możemy się przejrzeć i ujrzeć jacy
          jesteśmy naprawdę.
          Jak na tą sprawę zapatruje się Bóg?Bo chyba nasze zdanie się tu nie liczy ,tylko
          jego.
          Jako podpowiedż polecam Mateusza 24:36-41.Dlaczego oni zginęli?
          • kozborn Re: Do pani Tessa18 25.08.05, 18:16
            Dziecko rób spację po przecinkach i kropkach! Czytać tego nie można... Skoroś
            taka zorientowana na Biblię to zauważ, że tam tak drukują...
    • sion2 Re: Do pana kociaka cz.1 25.08.05, 12:01
      Rzeczywiscie jajek aż szkoda - ze względu na dobro osoby pytającej - nie
      odpowiedzieć.
      Mnie nie zalezy na przekonaniu nikogo ale na odpowiedzeniu na pytanie.
      Kosciołowi katolickiemu nie zaszkodzi żadne bluzganie ani rozpowszechnianie
      bzdur na jego temat, szkodzi natomiast konkretnym osobom, poszukującym i
      wątpiącym gdyż może nakierować ich na złą drogę, gdy nieświadomie przyjmą za
      pewnik czyjes teorie na temat KK. Bo z mojego doświadczenia wynika że w ok 90%
      rozmów muszę "walczyć" wcale nie o uzasadnienie prawdziwej nauki KK tylko
      przekonywać że to co ktoś sobie sądzi o nauce, wierze i praktykach KK jest
      fantazją wynikającą z czyjegoś przede wszystkim lenistwa i ignorancji tematu
      oraz uprzedzeń (które są zresztą wtórne do ignorancji). Tak na przykład z
      jajcowym stwierdzeniem w tym wątku o tym że zakładajacy wątek "według
      katolickich teorii na pewno nie bedzie zbawiony" - parafraza nie cytat. Jajco
      charakteryzuje sie zadziwiającą logiką: jak wypowie sie na jakiś temat dowolny
      katolik albo jakiś czyn dokona katolik Jajco automatycznie stwierdza "KATOLICYZM
      prowadzi do / głosi że / powoduje że itp. Oczywiście obowiązuje to tylko wtedy
      gdy mamy doczynienia z czymś negatywnym. Jakoś nigdy Jajco nie uzmysłowił nam
      logicznie że skoro Matka Teresa poświęciła sie najbiedniejszym i najbardziej
      pogradzanym ludziom to że KATOLICYZM ją do podjęcia tego dzieła doprowadził. I
      Podobnie z setkami innych dobrych rzeczy dziejacych sie na co dzień w i poprzez KK.

      Wracając do pytającego: są pewne niespójnosci w pana wypowiedzi czy postawie.
      Sądzę że jeszcze nie odkrył pan Boga osobowego, który jest Miłoscią. Skoro jest
      osobą to zaprasza każdego do relacji z Nim, relacji osobowej i pokazuje nam
      drogę jak do niej dojść. Tą drogą jest Biblia czyli Słowo Boże, to jest taki
      "list" Boga do człowieka. Przepraszam ale nie da sie wierzyc w Boga - Osobę, nie
      należąc do żadnej wspólnoty ani nie czytając Biblii.
      Pisze pan o przestrzeganiu przykazan Bozych - ale przeciez jedno z nich brzmi
      "pamiętaj abyś dzień swięty święcił" a pan dalej pisze że nie obchodza pana
      żadne ceremonie, anioły ani kler. Przeczy pan sam sobie, bo skoro chce pan
      przestrzegać przykazań... Jedni za dzien święty uważaja szabat a inni za
      najważniejsze uważają zmartwychwstanie Chrystusa czyli niedzielę i ją czczą "po
      Bozemu". Uczetsniczenie w nabozenstwach, świetowanie niedzieli nie jest
      "nakazem", spelnianiem obowiązku jak chce Jajco ale jest łaską spotkania z
      Bogiem. Tylko dla tych, którym sie poprzewracało w głowie i uważają że to oni
      robią łaskę Bogu przychodząc do kosćioła/zboru w niedzielę, uczestniczenie w
      zgromadzeniu w niedzielę jest "obowiązkiem" i "nakazem". Bóg nas nie potrzebuje,
      to my potrzebujemy Jego.
      A co Biblia mówi o tym co pan odrzuca?
      Jezus był Żydem, uczestniczył w żydowskiej liturgii, nie odrzucał jej ani nią
      nie gardził. Jako Syn Boży, jako Pan szabatu (a nie jego wykonawca)
      zapoczątkował nową liturgię, nowe zgromadzenie, wyrosłe z Izraela. W cz. 2
      przytaczam biblijne wypowiedzi na ten temat. Niech panb zauważy że jestem
      katoliczką a dyskusji posługuje się WYŁACZNIE argumentami biblijnymi. Podobnie
      zresztą wypowiedziałam się w watku o chrzcie dzieci - tylko wkleiło mi w sam
      środek wątku (tytuł "o rany smile)))" może pan zajrzec).
      • sion2 Re: Do pana kociaka cz.2 25.08.05, 12:05
        Czy pierwsi chrześcijanie byli "samotnymi wyspami"? Czy uważali za nieistotne
        życie wiarą we wspólnocie?

        „Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem
        niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej
        widzicie, że zbliża się dzień” (Hbr 10,25 BT)

        "· „Gdy się zgromadzicie w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wy i duch mój
        z mocą Pana naszego, Jezusa”… (1 Kor 5,4 BW)
        · „Tak więc, bracia moi, gdy zbieracie się, by spożywać [wieczerzę], poczekajcie
        jedni na drugich!” (1 Kor 11,33 BT)
        · „Tak więc, gdy się zbieracie, nie ma u was spożywania Wieczerzy Pańskiej” (1
        Kor 11,20 BT)
        · „Słyszę bowiem najpierw, że gdy się jako zbór schodzicie, powstają między wami
        podziały; i po części temu wierzę” (1 Kor 11,18 BW)
        · „A dając to zalecenie, nie pochwalam, że się schodzicie nie ku lepszemu, ale
        ku gorszemu” (1 Kor 11,17 BW)
        · „Przede wszystkim słyszę – i po części wierzę – że zdarzają się między wami
        spory, gdy schodzicie się razem jako Kościół” (1 Kor 11,18 BT)
        · „Niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić; lecz
        niech będą poddane, jak i zakon mówi” (1 Kor 14,34 BW)

        „Jeśli się tedy cały zbór zgromadza na jednym miejscu i wszyscy językami
        niezrozumiałymi mówić będą, a wejdą tam zwykli wierni albo niewierzący, czyż nie
        powiedzą, że szalejecie?” (1 Kor 14,23 BW)

        "Cóż więc pozostaje, bracia? Kiedy się razem zbieracie, ma każdy z was już to
        dar śpiewania hymnów, już to łaskę nauczania albo objawiania rzeczy skrytych,
        lub dar języków, albo wyjaśniania: wszystko niech służy zbudowaniu” (1 Kor 14,26 BT)

        "Pozdrawiają was Kościoły Azji. Pozdrawiają was serdecznie w Panu Akwila i
        Pryscylla razem ze zbierającym się w ich domu Kościołem” (1 Kor 16,19 BT)

        „Pozdrówcie braci w Laodycei, zarówno Nimfasa, jak i Kościół [gromadzący] się w
        jego domu” (Kol 4,15 BT)

        „[…] do Apfii, siostry, do naszego towarzysza broni Archipa i do Kościoła
        [gromadzącego] się w tym domu” (Flm 1,2 BT).

        „A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i
        napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże” (Dz
        4,31 BW)

        „A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele znaków i cudów. I
        zgromadzali się wszyscy jednomyślnie w przysionku Salomonowym”… (Dz 5,12 BW)

        „I podobał się ten wniosek całemu zgromadzeniu, i wybrali Szczepana, męża
        pełnego wiary i Ducha Świętego, i Filipa, i Prochora, i Nikanora, i Tymona, i
        Parmena, i Mikołaja, prozelitę z Antiochii”… (Dz 6,5 BW)

        „Gdy sobie to uświadomił, udał się do domu Marii, matki Jana, którego nazywano
        Markiem, gdzie było wielu zgromadzonych na modlitwie” (Dz 12,12 BW)

        „A gdy wysłańcy przyszli do Antiochii, zgromadzili zbór i oddali list” (Dz 15,30 BW)

        „A pierwszego dnia po sabacie, gdy się zebraliśmy na łamanie chleba, Paweł,
        który miał odjechać nazajutrz, przemawiał do nich i przeciągnął mowę aż do
        północy” (Dz 20,7 BW).


        Jak widac wszędzie jest mowa o g r o m a d z e n i u s i ę .


        Pytanie kolejne: czy wśród pierwszych chrześcijan było dopuszczalne dowolne
        interpretowanie Pism, czy każdy był "sam sobie Duchem św."?

        „Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie
        usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt 18,17 BT).

        „Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, i wybranych aniołów, abyś tego
        przestrzegał bez uprzedzeń, nie powodując się w niczym stronniczością” (1 Tm
        5,21 BT).

        „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił
        was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią”
        (Dz 20,28 BT)

        „Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i bądźcie im ulegli, ponieważ oni czuwają
        nad duszami waszymi i muszą zdać sprawę z tego. Niech to czynią z radością, a
        nie ze smutkiem, bo to nie byłoby dla was korzystne” (Hbr 13,17 BT)

        „Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych
        podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem”
        (1 Tm 5,17 BT)

        „Prosimy was, bracia, abyście uznawali tych, którzy wśród was pracują, którzy
        przewodzą wam i w Panu was napominają” (1 Tes 5,12 BT)

        „Jeżeli ktoś nie posłucha słów naszego listu, tego sobie zaznaczcie i nie
        obcujcie z nim, aby się zawstydził” (2 Tes 3,14 BT)

        „Jeżeli ktoś jest głodny, niech zaspokoi głód u siebie w domu, abyście się nie
        zbierali ku potępieniu [waszemu]. Co do reszty, zarządzę, gdy do was przybędę”
        (1 Kor 11,34 BT)

        „Poza tym, niech każdy żyje tak, jak mu wyznaczył Pan, w takim stanie, w jakim
        powołał go Bóg; tak też zarządzam we wszystkich zborach” (1 Kor 7,17 BW)

        „W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś zaległe sprawy należycie załatwił i
        ustanowił w każdym mieście prezbiterów. Jak ci zarządziłem, [może nim zostać]”…
        (Tt 1,5 BT)

        „Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany,
        przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel, […] który by własnym domem dobrze
        zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości”… (1 Tm 3,2.4 BW)

        „Bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na
        pieczy Kościół Boży?” (1 Tm 3,5 BW)

        „Biskup bowiem winien być […] przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby
        przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych” (Tt
        1,7-9 BT).

        Wyraźnie w tych tekstach jest mowa o p o s ł u s z e ń s t w i e . Autorzy
        tekstów nakazują posłuszenstwo swoim słowom. Wyraźnie jest mowa o tym, że
        apostołowie wydają zarządzenia oraz przekazują władzę dalej "... w każdym
        mieście abyś ustanowił prezbiterów...". Nie rozumiem w kontekście tych cytatów
        twierdzeń niektórych jakoby hierachia nie pochodziła od Boga, posłuszeństwo
        prezbiteroi, episkopoi było wymysłem ludzkim. Niektorzy mówią "my sie sluchamy
        Boga jak pierwsi chrześcijanie a nie ludzi jak katolicy". Czy naprawdę pierwsi
        chrześcijanie byli samowolni w wierze, nie uznawali autorytetów
        ludzkich-ustanowionych przez Boga? Te teksty temu przeczą. Oczywiście za czasów
        Jezusa i apostołów nie było hierarchii w takiej formie zewnętrznej jak jest
        teraz - niewątpliwie. Tylko jest zaprzeczaniem Biblii twierdzenie ze
        chrześcijanstwo u początków nie uznawało żadnych autorytetów ludzkich w
        głoszeniu Ewangelii, że każdy byl "wolnym strzelcem" i co mu Duch św prywatnie
        objawił to zaraz po dachach głosił. Biblia pokazuje że było posłuszenstwo wiary.

        • tessa18 Re: Do pana kociaka cz.2 25.08.05, 12:36
          Istnieje pytanie czy ten kościół który założył Jezus jest tym samym kościołem
          który się za niego podaje.
          Nie wystarczy mówić że nasz kościół jest prawdziwy,trzeba to jeszcze wykazać.
          Patrząc na historię kościoła katolickiego wielu ma co do tego wątpliwości.
          A dla pocieszenia pana kociaka 40 podam przykład,że łotr przed śmiercią uwierzył
          w Jezusa i Jezus mu obiecał życie wieczne w raju.
          My jesteśmy w lepszej sytuacji,bo nie musimy z tym zwlekać do śmierci,możemy już
          teraz zacząć poznawać Boga nie tylko z księgi natury,jak to pan czyni,lecz także
          z księgi objawienia Biblii.
          • sion2 Re: Do pana kociaka cz.2 25.08.05, 13:30
            tessa18 napisała:

            > Istnieje pytanie czy ten kościół który założył Jezus jest tym samym kościołem
            > który się za niego podaje.

            istnieje też pytanie CZYM jest Kościoł i jakiego Koscioła chciał Jezus?

            Kościół jest wspólnotą Bosko-ludzką, ma wymiar doczesny i nadprzyrodzony,
            strukturę widzialną oraz duchową. Niestety czynnik ludzki niewłaściwie widziany
            i rozumiany staje się często przyczyną odpadnięcia od wspólnoty wiary. Trzeba
            jasno powiedzieć, że grzech jest obecny w Kościele od początku jego istnienia.
            Wielu z nas ma błędne przekonanie, że wspólnota pierwszych chrześcijan
            odznaczała się taką świętością życia i nieskazitelnością postępowania, że
            współczesnemu Kościołowi daleko do tego. Zobaczymy więc najpierw, z jakich ludzi
            Jezus tworzy pierwszą wspólnotę. Wśród Jego uczniów powszechna jest postawa
            niezrozumienia tego czego są świadkami, źle interpretują naukę Jezusa, łamią się
            przy byle próbie wiary (np. burza na jeziorze). W dodatku na ich czele ma stanąć
            Piotr, który z lęku o własne życie wypiera się Jezusa całkowicie. Później, po
            Zesłaniu Ducha Świętego, Apostołowie zostają przemienieni i umocnieni mocą
            Chrystusa Zmartwychwstałego, którą są zdolni przyjąć tylko dlatego, że tak
            bardzo doświadczyli swojej niemocy i grzeszności. A ile problemów mieli w
            pierwszych gminach chrześcijańskich! Mało kto z nas wie, że wszystkie listy
            apostolskie, których lektura jest dziś stałym elementem liturgii Mszy św.,
            zawdzięczamy właśnie przeróżnym problemom, herezjom i zgorszeniom obecnym wśród
            pierwszych chrześcijan. Oto niektóre z nich: rozłamy, spory, opieranie się na
            mądrości ludzkiej a nie boskiej, pycha, kazirodztwo, przewrotność, pijaństwo,
            niegodne spożywanie Wieczerzy Pańskiej czy obojętność na ubogich (por. np. 1
            Kor; Jk).
            Nasuwa się pytanie: czy Jezus chciał, żeby Kościół był idealną wspólnotą, a
            ludzie Mu go popsuli? Nie!

            Kościół został założony dla grzeszników, aby mocą obecnego w Nim Chrystusa
            doprowadzać ludzi do zbawienia.

            A więc idea Kościoła musiała zakładać różne jego ułomności. Źródłem świętości
            Kościoła jest sam Bóg i żadne zło ludzkie czy nawet szatańskie nie jest w stanie
            tego zmienić. Chrystus przyszedł do grzeszników, nikt z nas nie może stać się
            dobry bez Niego.

            > Nie wystarczy mówić że nasz kościół jest prawdziwy,trzeba to jeszcze wykazać.
            > Patrząc na historię kościoła katolickiego wielu ma co do tego wątpliwości.

            a czy istnieją jakieś wskazówki biblijne jakoby Jezus miał na mysli założenie
            WIELU kościołow
            i że zło ludzkie jest w stanie zniszczyć dzieło Boga?

            ".... zbuduję mój kościoł a bramy piekielne go nie przemogą..."




            > A dla pocieszenia pana kociaka 40 podam przykład,że łotr przed śmiercią uwierzy
            > ł
            > w Jezusa i Jezus mu obiecał życie wieczne w raju.
            > My jesteśmy w lepszej sytuacji,bo nie musimy z tym zwlekać do śmierci,możemy ju
            > ż
            > teraz zacząć poznawać Boga nie tylko z księgi natury,jak to pan czyni,lecz takż
            > e
            > z księgi objawienia Biblii.

            O, a tu się zgadzam smile.
            • tessa18 Re: Do pana kociaka cz.2 25.08.05, 15:40
              Polecam czytać książki na temat życia pierwszych chrześcijan.
              Szczególnie Jan Wierusz Kowalski "Wczesne chrześcijaństwo I-X wiek"
              Okazuje się,że pierwsi chrześcijanie byli znani z tego,że nie brali broni do ręki
              i nie zabijali w imię wiary.Kościół katolicki splamił się krucjatami,wojnami
              światowymi,które wybuchły w łonie "chrześcijańskiej Europy".
              Jezus o swoich uczniach mówił,że nie należą do świata .Jana 17:14
              Jezus też nie należał do świata w tym sensie,że nie mieszał się w sprawy tego
              świata.Nie namawiał do rewolucji,zamachów stanu,nie chciał zostać królem
              .Mówił,że jego królestwo jest nie z tego świata.
              Dzisiejsi duchowni postępują inaczej mieszają się do polityki zamiast zająć
              się tym co najistotniejsze,uczyć prawdy Bożej.
              Wiem,że wielu ludzi jest zbulwersowanych tym faktem.
              Oczywiście,że nikt od chrześcijan nie wymaga doskonałości,ale te podstawowe
              wymogi jak miłość bliżniego i zajmowanie się tylko sprawami duchowymi powinna
              być wymagana od kościoła który podaje się za prawdziwy.
              • sion2 Re: Do pana kociaka cz.2 25.08.05, 16:51
                tessa18 napisała:

                > Polecam czytać książki na temat życia pierwszych chrześcijan.

                A ja polecam tobie poczytac sobie nie książki O PIERWSZYCH CHRZEŚCIJANACH lecz o
                pisma samych pierwszych chrześcijan smile.
                Róznica jest taka, że książki, artykuły są przeważnie napisane z jakąś intencją,
                w duchu konkretnym, aby udowodnić coś tam itd. czyli są skażone interpretacją.
                Ze starozytności zachowały się setki (bez przesady żadnej) pism biskupów
                wczesnochrześcijańskich, listów pasterskich, opisów zwyczjaów oraz apologii
                czyli całych tomów broniących chrześcijańskiej wiary przed prądami ówczesnej
                filozofii. Protestanci unikają tych pism jak ognia, nie wiedzieć czemu... Wolą
                pisać swoje teorie, swoje wersje wczesnochrześcijańskiej wiary, bez odniesienia
                do źródeł.


                > Szczególnie Jan Wierusz Kowalski "Wczesne chrześcijaństwo I-X wiek"
                > Okazuje się,że pierwsi chrześcijanie byli znani z tego,że nie brali broni do rę
                > ki
                > i nie zabijali w imię wiary.Kościół katolicki splamił się krucjatami,wojnami
                > światowymi,które wybuchły w łonie "chrześcijańskiej Europy".
                > Jezus o swoich uczniach mówił,że nie należą do świata .Jana 17:14
                > Jezus też nie należał do świata w tym sensie,że nie mieszał się w sprawy tego
                > świata.Nie namawiał do rewolucji,zamachów stanu,nie chciał zostać królem
                > .Mówił,że jego królestwo jest nie z tego świata.
                > Dzisiejsi duchowni postępują inaczej mieszają się do polityki zamiast zająć
                > się tym co najistotniejsze,uczyć prawdy Bożej.
                > Wiem,że wielu ludzi jest zbulwersowanych tym faktem.
                > Oczywiście,że nikt od chrześcijan nie wymaga doskonałości,ale te podstawowe
                > wymogi jak miłość bliżniego i zajmowanie się tylko sprawami duchowymi powinna
                > być wymagana od kościoła który podaje się za prawdziwy.


                Owszem duchowni katolicy często mieszali sie w politykę. Podobnie jak duchowni
                protestanccy. Radziłabym zainteresowac się trochę historią reformacji: paleniem
                na stosie katolickich Biblii, paleniem na stosie katolików, nakładaniem "klątw",
                wojnami religijnymi itd. itd. Radziłabym zainteresowac się bardziej co się
                dzieje na własnym podwórku zamiast ciągle spogladac na cudze.
                Rozumiem że jesteś mądzrejsza od Jezusa i uważasz że jednak zło ludzkie
                zwyciężyło Boże dzieło i świętość i kościoł założony przez Jezusa został
                pokonany przez szatana i jego sługi aż do czasów Wielkiego Lutra, który okazał
                się jedynm godnym oświecenia przez Ducha św od czasów apostołów.
                Przeczytaj jeszcze raz: wolno i uwaznie, to co napisałam o kościele jako
                wspólnicie bosko-ludzkiej. Zło jest dziełem człowieka a dobro i świętośc WIARY
                (a nie obyczajów ludzkich!!!) pochodzi od samego Boga i jest nienaruszalna dla
                nikgo, nawet dla najwwazniejszego diabła i jego sług.

                Nie przeczę że postępowanie ludzi katolików wiele razy było w historii złe,
                zbrodnicze, okrutne i nie miało nic wspólnego z chrześcijaństwem. podobnie jak
                postępowanie duchownych protestanckich. Nigdy żadna wojna nie jest
                "chrześcijańska". Natomiast nie zmienia to w niczym faktu że WIARA w sensie
                wykładni prawd, pozostała Boża i nieskażona w płeni tylko w KK gdyż tylko on
                istenieje od poczatków, nie było żadnej przerwy w jego istnieniu.
          • sojuz1 Re: Do pana kociaka cz.2 27.08.05, 09:57
            tessa18 napisała:

            > Istnieje pytanie czy ten kościół który założył Jezus jest tym samym kościołem
            > który się za niego podaje.
            Jezus nie założył "kościoła", ale Kościół Rzymskokatolicki (tryumfujący). Sekta
            jehowitów powstała długo później po Chrystusie, nie mogła więc być prze Niego
            założona.
            > Nie wystarczy mówić że nasz kościół jest prawdziwy,trzeba to jeszcze wykazać.
            > Patrząc na historię kościoła katolickiego wielu ma co do tego wątpliwości.
            www.katolikos.republika.pl/
            Tu cała prawda o sekcie jehowitów.
            • tessa18 Re: Do pana kociaka cz.2 29.08.05, 09:41
              Na samej głównej stronie polecanej przez sojuza1 jest Maria wstępująca do
              nieba.Katolicy sądzą,że została zabrana z ciałem do nieba.A co mówi Biblia?
              I Koryntian 15:50
              "Zapewniam was bracia,że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego i że to
              co zniszczalne nie może mieć dziedzictwa w tym co niezniszczalne"

              Ciało jest materialne a niebo to dziedzina duchowa ,ta wypowiedż Pawła jasno
              wyjaśnia,że ciało materialne nie może pójść do nieba.Zatem Marja nie mogła być
              zabrana do nieba z ciałem,jak uczy kościół katolicki.
              Ale żeby to zrozumieć,trzeba myśleć i wyciągać wnioski.
              Jezus wprawdzie założył kościół ,ale nie katolicki.Założył zbór chrześcijański
              w I wieku.Po śmierci ostatniego apostoła Jana do tego zboru zaczęło wkradać się
              odstępstwo.Odstępcy sprzeniewierzyli się czystym naukom Jezusa,wprowadzili
              odstępcze poglądy i własne nauki.W IV wieku ten odstępczy kościół został uznany
              za religię państwową przez cesarza Konstantyna.Stał się kościołem powszechnym
              i miał swych przywódców w Rzymie,dlatego nazwany został kościołem rzymskim.
              Historię Świadków Jehowy znają najlepiej oni sami,dlatego warto zwrócić się do
              samego żródła,zamist słuchać oszczerców z zewnątrz.
              www.watchtower.org
      • sion2 Re: Do pana kociaka cz.3 25.08.05, 12:11
        Oczywiscie nie są to teksty natchnione lecz "tylko" swiadectwa praktyk i zwyczajów:
        „W zgromadzeniu będziesz wyznawał swoje błędy” (Didache, IV, 14).

        „W dniu Pana w niedzielę, gromadźcie się razem, by łamać chleb i składać
        dziękczynienie, a wyznawajcie ponadto wasze grzechy, aby ofiara wasza była
        czysta” (tamże, XIV, 1)

        „Gromadźcie się często razem, by szukać tego co służy duszom”… (tamże, XVI, 2)


        Klemens pisał listy ok 90 roku:
        „Czcijmy Pana Jezusa Chrystusa, którego krew została za nas wylana, szanujmy
        naszych zwierzchników, poważajmy starszych”… (List do Kościoła w Koryncie, XXI, 6).

        „Wy zatem, którzy daliście początek buntowi, podporządkujcie się waszym
        prezbiterom, przyjmijcie karę jako drogę do nawrócenia”… (tamże, LVII, 1).

        „Jeśli ktoś jednak odmówi posłuszeństwa słowom, jakie Bóg przez nas do niego
        zwracał, niech wie, że niemałą ponosi winę i naraża się na niemałe
        niebezpieczeństwo” (tamże, LIX, 1)

        „Sprawicie nam wiele radości i wesela, jeśli będziecie posłuszni temu, cośmy wam
        napisali przez Ducha Świętego” (tamże, LXIII, 2).

        „A nie zadawalajmy się tylko tym, że wydajemy się wierni i uważni, dopóki
        słuchamy napomnień kapłanów”… (Tzw. II List do Koryntian Klemensa, XVII, 3).

        „Także i nasi Apostołowie wiedzieli przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będą
        spory o godność biskupią. Z tego też powodu, w pełni świadomi, co przyniesie
        przyszłość, wyznaczyli biskupów i diakonów, a później dodali jeszcze zasadę, że
        kiedy oni umrą, inni wypróbowani mężowie mają przejąć ich posługę” (List do
        Kościoła w Koryncie, XLIV, 1-2)

        powyżej to opis dokładnie tego co w KK nazywamy "sukcesją apostolską"


        św. Ignacy Antiocheński zginął jako męczennik w 107 roku

        „Należy zatem, abyście postępowali zgodnie z myślą biskupa, co też czynicie”
        (Ignacy Antiocheński, Do Kościoła w Efezie, IV, 1)

        „[…] abyście zjednoczeni w jednym posłuszeństwie, poddani biskupowi i kapłanom,
        we wszystkim byli uświęceni” (tamże, II, 2)
        · „Kto nie przychodzi na zgromadzenie, ten już popadł w pychę i sam siebie
        osądził. Starajmy się zatem nie przeciwstawiać się biskupowi, abyśmy byli
        poddani Bogu” (tamże, V, 3)

        „Każdego bowiem, kogo Gospodarz przysyła jako włodarza swego domu, tak winniśmy
        przyjąć, jak Tego, który go przysłał. Jest więc rzeczą jasną, że na biskupa
        musimy patrzeć jak na samego Pana” (tamże, VI, 1)

        „[…] starajcie się wszystko czynić w zgodzie Bożej pod kierunkiem biskupa, który
        zastępuje wam Boga, kapłanów zastępujących radę Apostołów i moich najdroższych
        diakonów […] nie róbcie niczego bez biskupa i bez kapłanów. I nie próbujcie
        przedstawiać jako rozsądne tego, co robicie na własną rękę, lecz wszystko róbcie
        wspólnie” (Ignacy, Do Kościoła w Magnezji, VI, 1-2)

        „Bądźcie poddani biskupowi”… (tamże, XIII, 2)

        „Jest zatem rzeczą konieczną, abyście – tak, jak to czynicie – nie robili nic
        bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby apostołom
        Jezusa Chrystusa, […] Znaczy to, że kto czyni coś bez biskupa, kapłanów i
        diakonów, ten nie ma czystego sumienia” (Ignacy, Do Kościoła w Tralleis, II, 2 i
        VII, 2; por. tamże, XIII, 2)

        „Jesteście radością moją wieczną i trwałą, zwłaszcza jeśli wszyscy pozostajecie
        w jedności z biskupem, jego kapłanami i diakonami”… (Ignacy, Do Kościoła w
        Filadelfii, wstęp; por. tamże, IV, 1)

        „Trwajcie przy biskupie, kapłanach i diakonach!” (tamże, VII, 1)

        „Nie czyńcie nic bez biskupa” (tamże, VII, 2)

        „Wszyscy idźcie za biskupem, jak Jezus Chrystus za Ojcem, i za waszymi
        kapłanami, jak za Apostołami. […] Niechaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła
        nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko taką Eucharystię, która
        sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa, lub tego, komu on zleci […] Nie
        wolno bez biskupa ani chrzcić ani sprawować agapy, lecz co on zatwierdzi, to i
        dla Boga będzie miłe ” (Ignacy, Do Kościoła w Smyrnie, VIII, 1-2)

        „Godzi się zaś, aby mężczyźni, którzy się żenią i kobiety, które wychodzą za
        mąż, łączyli się z wiedzą biskupa”… (Ignacy, Do Polikarpa, V, 2)

        „Trwajcie przy waszym biskupie, aby i Bóg był z wami. Ofiaruję moje życie za
        tych, którzy poddani są biskupowi, kapłanom i diakonom – i obym mógł dostąpić z
        nimi uczestnictwa w Bogu” (tamże, VI, 1).


        Wkleiłam te cytaty po to, aby pokazać że wyżej wymienione rzeczy dzieją sie w
        pełni WYŁACZNIE w KK. Koscioł katolicki jest JEDEN (choc ma rózne obrządki np.
        grecki, koptyjski, rzymski) ma jedną wiarę, kontynuację tej, którą wyznawali
        apostołowie.
        Kosciołow protestanckich jest kilkaset (sic!) wyznań, rózniących się wiarą,
        zwyczajami i interpretacją Biblii. Dlaczego? Dlatego że nie przestrzegają zasady
        "... żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjasnienia" - list św.
        Piotra. Dlatego każdy sobie rzepkę skrobie, kazdy inaczej wierzy i inaczej
        anucza, zawsze przekonany że to własnie przez niego przemówił Duch św. Nie pisze
        tu złośliwie lecz przedstawiam fakty.
        Co wybrać, zalezy od pana.
        • tessa18 Re: Do pana kociaka cz.3 25.08.05, 15:44
          Czytając te świadectwa okazuje się,że wiele wymogów jakie stawia kościół swym
          wyznawcom to są wymogi nie Boże lecz ludzkie.Zadam pytanie,gdzie w Biblii
          nakazano żeby święcić niedzielę?
          Jest to nakaz państwowy wydany przez cesarza Rzymskiego Konstantyna w IV wieku.
          • sion2 Re: Do pana kociaka cz.3 25.08.05, 22:32
            tessa18 napisała:

            > Czytając te świadectwa okazuje się,że wiele wymogów jakie stawia kościół swym
            > wyznawcom to są wymogi nie Boże lecz ludzkie.Zadam pytanie,gdzie w Biblii
            > nakazano żeby święcić niedzielę?
            > Jest to nakaz państwowy wydany przez cesarza Rzymskiego Konstantyna w IV wieku.


            Te świadectwa pochodzą - widzę że nie zauważyłaś - od uczniów apostołow, bowiem
            taki np. Ignacy Antiocheński był uczniem Polipkarpa, którego bezpośrednim
            nauczycielem był Apostoł Jan - poczytaj troszkę ze starożytności, polecam.
            W tych świadectwach wielokrotnie przewija sie temat że to co piszą ich autorzy
            jest kontynuacją nauki apostolskiej. Rozumiem że ty zyjaca w XXI wieku lepiej
            wiesz czego bezposrednio uczyli apostołowie niż ci, którzy zyli w I połowie II
            wieku....
            A czy ty uważasz że nalezy poddawać się obrzezaniu? Bo wiesz, Jezus to nic o tym
            nie mówił żeby to pomijac, że to już nieważne... Dopiero kilkanaście lat po Jego
            wniebowstąpieniu, apostołowie zebrali sie w Jerozolimie żeby sie zastanowić nad
            tą kwestią i ustalili pod natchnieniem Ducha św, ze poganie przyjmujący wiarę
            chrześcijańską nie podlegają Prawu Starotestamentalnemu. No i apostołwie
            napisali list do gmin, ale ten list sie zachował w oryginale do naszych czasów
            tylko jeszcze kilkanaście lat później autor Dziejów Apostolskich go zacytował w
            Dziejach. No i masz babo placek, przecież to ludzie ustanowili to prawo żeby się
            poganie nie poddawali Prawu Starego Testamentu! Na pewno Bóg nie ma z tym nic
            wspólnego! Poczytaj troszkę Pismo, bo masz zaległosci smile. Dz Ap rozdz 15.

            Co do świętowania niedzieli...
            A gdzież w Piśmie jest mowa o tym, że chrześcijanie są zobowiązani do
            przestrzegania szabatu? Jeśli już apostołowie zadecydowali że pogan nie
            obowiązuje obrzezanie, które było przecież znakiem przymierza z Bogiem a więc
            czymś niesłychanie ważnym, to miałoby obowiązywać przestrzeganie szabatu?

            "Niechaj więc nikt z was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia, bądź w sprawie
            święta czy nowiu, czy szabatu. Są to tylko cienie spraw przyszłych, a
            RZECZYWISTOSC NALEŻY DO CHRYSTUSA." Kol 2, 16-17
            chrześcijanin nalezy do Chrystusa, On jest Panem szabatu - godne zapamiętania!
            Prawo Starego Testamentu zostało wypłenione przez Jezusa, stanowiło ZAPOWIEDŹ
            prawa Mesjasza. Dziwny to chrześcijanin, nie wyzwolony spod Prawa, stawiajacy
            obowiązki Prawa ponad dzieło Odkupienia ludzi przez Syna Bozego i ponad Jego
            zmartwychwstanie....


            A świętowanie niedzieli dziecinko nie rozpoczeło się w IV wieku, ktoś cię źle
            poinformował. W IV wydano nakaz panstwowy, czyniący niedzielę wolnym dniem,
            nakazujący jej świętowanie oficjalnie. Samo zas świętowanie było już w II wieku
            powszechne, choć jeszcze były grupy chrześcijan, głownie Żydów obchodzących
            szabat. O świętownaiu niedzieli jako Dnia Pana mówią pisma
            wczesnochrześcijanskie, ale ty ich nie znasz, bo wolisz tendencyjne opracowania
            współczesne.

            • edico Re: Twórczość kabaretowa jest p;otrzebna :)) 26.08.05, 02:19
              sion2 napisała:

              > Te świadectwa pochodzą - widzę że nie zauważyłaś - od uczniów apostołow,
              > bowiem taki np. Ignacy Antiocheński był uczniem Polipkarpa, którego
              > bezpośrednim nauczycielem był Apostoł Jan - poczytaj troszkę ze starożytności,
              > polecam.
              Jeżeli to ma być ten sam Jan od apokalipsy po spożyciu sporyszu, to chyba nie
              może być lepszego dowodu na bajanie pod wpływem...

              > W tych świadectwach wielokrotnie przewija sie temat że to co piszą ich autorzy
              > jest kontynuacją nauki apostolskiej.
              Świadectwach bajania pod wpływem...

              > Rozumiem że ty zyjaca w XXI wieku lepiej wiesz czego bezposrednio uczyli
              > apostołowie niż ci, którzy zyli w I połowie II wieku....
              O tak :o)). Wystarczy sięgnąć do historii rozwoju chrześcijaństwa, by pozbyć się
              jakichkolweik złudzeń. Ale nie - nietety - trzeba sięgnąć do historii a nuie
              bajania niedoksztalconego prowincjonalnegpo proboszcza.

              > A czy ty uważasz że nalezy poddawać się obrzezaniu?
              A czym się różni egzorcyzm olbrzezania od egzorcyzmu chrzcielnego pokropku?
              Jedno warte jest drugiego, gdzie po przez jakieś egzorcyzmy zdewociałych
              religijnie dewiantów nieświadomemu niczemu nowemu organizmowi ludzkiemu chce się
              z góry narzucić określoną doktrynalną wizję świata. Sięgnij do bBiblii i spróbuj
              odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to jest zgopdne z praktykami Jeshua i jego
              słowami w tych sprawach wypowiedzianych?

              > Bo wiesz, Jezus to nic o tym nie mówił żeby to pomijac, że to już nieważne...
              Oooo... Prywatny katolicyzm na swoją miarę i jego moderowane forumowo pojęcia?
              To po kiego groma powołujesz sie na Biblię?

              > Dopiero kilkanaście lat po Jego wniebowstąpieniu, apostołowie zebrali sie w
              > Jerozolimie żeby sie zastanowić nad tą kwestią i ustalili pod natchnieniem
              > Ducha św, ze poganie przyjmujący wiarę chrześcijańską nie podlegają Prawu
              > Starotestamentalnemu.
              Czy wiesz, jakie echo niesie, gdy krowa wali na asfalt???
              Niestety, historia chrześcijaństwa wydaje się mówić zupełnie co innego ;o))
              Przytocz mi jakąś poważną publikację, który będzie potwierdzał ten prywatny dogmat!

              > No i apostołwie napisali list do gmin, ale ten list sie zachował w oryginale
              > do naszych czasów ...
              To przytocz go w tym oryginale lub podaj link do niego bądź to takiej
              informacji, że apostołowie wspólnie posali jakieś listy do gmin :o))
              Może wcześniej oświecisz mnie, który z apostołów był piśmienny??? :o))

              > ... tylko jeszcze kilkanaście lat później autor Dziejów Apostolskich go
              > zacytował w Dziejach.
              Proszę o ten tak ważki dla ciebie cytat!!!

              > No i masz babo placek, przecież to ludzie ustanowili to prawo żeby się
              > poganie nie poddawali Prawu Starego Testamentu! Na pewno Bóg nie ma z tym nic
              > wspólnego! Poczytaj troszkę Pismo, bo masz zaległosci smile. Dz Ap rozdz 15.
              Doskonałe wskazanie źródła dla parafian :o))
              Bardzo proszę o przedstawienie po kolei enumeratywnie dziei apostołów poza
              Piortem, którzy swoją chrystusową misję zakończyli w Jeruzalem organizując w
              końcu sektę zbierającą pieniądze dla własnych pragmatycznych celów. W tym
              właśnie momencie mamy do czynienia cudownego przemienienia się obywatela Rzymu
              Żyda Szawła, który te doświadczenia spożytkował w bardziej efektywny sposób.
              >
              > Co do świętowania niedzieli...
              > A gdzież w Piśmie jest mowa o tym, że chrześcijanie są zobowiązani do
              > przestrzegania szabatu?
              Jest mowa o sobocie a doktrynalnej zmiany dnia świętego czy też tam świętowanego
              dnia dokonali kościelni interpretatorzy tych biblijnych przekazów dla celów
              stricte ambicjonalnych i nic więcej. Wątpliwej jakości uzasadnienie znajdziesz w
              literackim dorobku nawiedzonych funkcjonariuszy kościelnych.

              O wartości reszty tego typu wypocin:
              "Dziwny to chrześcijanin, nie wyzwolony spod Prawa, stawiajacy
              obowiązki Prawa ponad dzieło Odkupienia ludzi przez Syna Bozego i ponad Jego
              zmartwychwstanie...."
              niech świadzczy zestawienie ze słowami Jeshua "co boskie Bogu..."

              Z kabaretowym pozdrowieniem
            • 0golone_jajka Re: Do pana kociaka cz.3 26.08.05, 10:33
              > A świętowanie niedzieli dziecinko nie rozpoczeło się w IV wieku, ktoś cię źle
              > poinformował

              No nie wiem, Sion2, czy zwracanie się do interlokutorki per dziecinko, to akurat najlepszy pomysł. Żądasz kultury, zachowaj ją sama.

              A co do świętowania niedzieli, to pragnę przypomnieć, że niedziela to Dzień Słońca i była świętowana na dłuuuuugo przedtem zanim urodził się Jezus.
            • tessa18 Re: Do pana kociaka cz.3 28.08.05, 21:32
              Do pani SION 2
              Nie wiem,czy wiesz,że już za czasów apostołów wkradło się do zboru
              chrześcijańskiego odstępstwo.Byli pewni uczniowie .którzy nie zachowali zasady
              zwierzchnictwa i tak jak za czasów Mojżesza Korach i jego towarzysze zbuntowali
              się przeciw naukom starszych zboru w Jerozolimie.Judy 10-13.
              Ale to był dopiero początek .Prawdziwe odstępstwo od czystych nauk Jezusa miało
              nastać po odejściu apostoła Jana .Był on ostatnim żyjącym apostołem i niejako
              działał powstrzymująco na falę odstępstwa.II Tesaloniczan 2:6-7.
              Jeżeli chcemy być wyznawcami czystych nauk Jezusa,to musimy bardziej jego
              słuchać,niz innych ludzi,nawet gdyby to byli uczniowie Jana.
              Paweł nawet pisał,że "gdyby ktoś wam głosił inną ewangelię ,nawet gdyby to był
              sam anioł z nieba ,niech będzie przeklęty".
              Jezus nigdy nie nakazał świętować niedzieli i jego uczniowie nigdy tego nie
              robili.Ja nie znalazłam takiego nakazu w Biblii.
              "Dzień święty święcić"-to nakaz ludzki wymyślony przez kościół katolicki w IV w.
              Żydzi jako naród wybrany mieli przykazanie co do sabatu.Ale nakaz co do sabatu
              nie obowiązuje już chrześcijan.Wrazze śmiercią Jezusa prawo Mojżeszowe łącznie
              z święceniem sabatu przestało obowiązywać.Chrześcijan obowiązuje prawo
              Chrystusowe,a w nim nie ma nakazu świętowania niedzieli.
              Galacjan 3:24,25
            • tessa18 Polikarp i niedziela 29.08.05, 08:55
              Polikarp był rzeczywiście uczniem Jana ,był starszym w zborze w Smyrnie.Jak
              dowiadujemy się z Objawienia 2:8-10 byli tam tacy,co tylko podawali się za
              chrześcijan,a w rzeczywistości byli synagogą Szatana.Głosili na terenie gdzie
              ścierały się różne poglądy ,formy kultu,różne zasady wiary.Głosili na
              terenie,który roił się od praktyk demonicznych ,łącznie z magią i astrologią
              i siłą rzeczy zionął bezbożnością.Polikarp jednak stawił czoło
              niebezpieczeństwu.
              Jak wiadomo,Jezus nakazał upamiętniać swoją śmierć.Uczynił to wieczorem po
              zachodzie słońca 14 Nissan 33 roku ne.Po śmierci zmartwychwstał trzeciego dnia
              w niedzielę rano.Zrodził się więc pogląd,że uroczystość upamiętniającą śmierć
              Jezusa należy obchodzić w stałym dniu tygodnia ,zamiast w dniu który przypadał
              na 14 Nissan.Dlatego wybrano niedzielę.
              Tymczasem Jezus kazał upamiętniać śmierć a nie zmartwychwstanie.Tak czynili
              pierwsi chrześcijanie upamiętniali raz w roku 14 Nissan śmierć Jezusa i tą
              uroczystość nazywani Pamiątką,lub Wieczerzą Pańską.
              Jak pisze Jan Wierusz-Kowalski w książce "Wczesne chrześcijaństwo I-X wiek"
              "Wszystko wskazuje na to,że w pierwszej fazie rozwoju kultu chrześcijańskiego
              istniały dwa rodzaje biesiad:jedna była wyrazem wspólnoty uczniów Jezusa, druga
              aktem kultowym nawiązującym do śmierci Jezusa.Pierwsza niewiele się różniła
              od spotkania towarzyskiego przy wspólnym posiłku wieczornym.Wspólny posiłek
              nazywano agape czyli braterską miłością."
              Agapy przetrwały najwyżej do końca II wieku.
              Natomiast Pamiątka ,Wieczerza Pańska wersja chrześcijańska żydowskiej paschy
              przeobraziła sie w samodzielny ryt sakralny,zatraciła ona cechy wspólnego
              posiłku,aby stać się obrzędem podobnym do misteriów wschodnich.
              Wracając do Polikarpa,Ireneusz z Lyonu napisał w jednym z listów /Euzebiusz
              Historia kościelna księga 5 rozdział 24/:
              "Anicet [z Rzymu].....nie zdołał skłonić Polikarpa do zarzucenia zwyczaju
              jakiego zawsze przestrzegał razem z Janem,uczniem Pańskim i z innymi apostołami
              z którymi obcował.Ani również Polikarp nie przekonał Aniceta ,który twierdził,że
              należy trzymać się zwyczaju prezbiterów ,swych poprzedników".
              Polikarp opierał swe stanowisko na nauce apostołów natomist Anicet powoływał
              się na przykładzie poprzednich starszych z Rzymu.
              Spór ten zaostrzył się w II wieku.Około roku 190 na biskupa Rzymu wybrano
              Wiktora.Uważał on,że Wieczerzę Pańską należy obchodzić w niedzielęi szukał
              poparcia u jak największej liczby przywódców religijnych.Nalegał na zbory
              azjatyckie by zaczęły urządzać tę uroczystość w niedzielę.
              Polikrates z Efezu nie ustąpił wobec tego nacisku i powiedział:
              "My tego dnia nie święcimy lekkomyślnie:nic nie dodajemy i nic nie ujmujemy'
              powołując się na autorytet Jana zaznaczył:"Ci wszyscy przestrzegali
              czternastego dnia Paschy według ewangelii i w niczem od tego nie odstąpili...
              Tedy ja,bracia ja się nie boję żadnych pogróżek albowiem więksi ode mnie
              powiedzieli:"Należy więcej słuchać Boga ,aniżeli ludzi".
              Historia kościelna księga 5 rozdział 24.
              To odstępstwo od prawdziwej wiary zostało w końcu zainstytucjonalizowane w roku
              314 na Synodzie w Arles we Francji.Ostatek kwartodecymanów był nieugięty.Chcąc
              rozstrzygnąć też inne kwestie wywołujące podziaływśród rzekomych
              chrześcijan ,pogański cesarz Konstantyn zwołał w roku 325 do Nicei sobór
              powszechny.
              Katolicy powinni znać historię swego kościoła,bo jest ona bardzo pasjonująca.smile
          • edico Re: Do pana kociaka w niedzielę :)) 26.08.05, 01:19
            tessa18 napisała:

            > Czytając te świadectwa okazuje się,że wiele wymogów jakie stawia kościół swym
            > wyznawcom to są wymogi nie Boże lecz ludzkie.Zadam pytanie,gdzie w Biblii
            > nakazano żeby święcić niedzielę?
            > Jest to nakaz państwowy wydany przez cesarza Rzymskiego Konstantyna w IV
            > wieku.

            Up!!!

            smile)
          • sojuz1 Re: Do pana kociaka cz.3 27.08.05, 10:05
            tessa18 napisała:

            > Czytając te świadectwa okazuje się,że wiele wymogów jakie stawia kościół swym
            > wyznawcom to są wymogi nie Boże lecz ludzkie.Zadam pytanie,gdzie w Biblii
            > nakazano żeby święcić niedzielę?
            A gdzie jest mowa o roku 1914?
      • grgkh Do SION2 25.08.05, 17:24
        > Jakoś nigdy Jajco nie uzmysłowił nam logicznie
        > że skoro Matka Teresa poświęciła sie najbiedniejszym
        > i najbardziej pogradzanym ludziom to że KATOLICYZM
        > ją do podjęcia tego dzieła doprowadził
        A czy jak ja się poświęcę najbiedniejszym bez udziału KATOLICYZMU, to moje
        poświęcenie jest gorsze?!!! Cóż to za zakłamany sposób dzielenia ludzi na
        lepszych i gorszych, dlatego że mieli coś wspólnego z czarną mafią.
        To dzięki temu fałszowi dokonujecie rekrutacji w szeregi wierzących. Uważacie,
        że jesteście lepsi, wybrani, namaszczeni - nie interesuje mnie to wcale,
        możecie sobie wpadać w ekstazę z tego powodu, ale... NIE TRAKTUJCIE INNYCH JAK
        GORSZYCH.

        ONI SĄ TAK SAMO DOBRZY w swej dobroci.

        > Sądzę że jeszcze nie odkrył pan Boga osobowego,
        > który jest Miłoscią.
        A ja odkryłem miłość, która nie jest Bogiem osobowym i całe szczęście, że mnie
        ta dewiacja nie dotknęła.
        Miłość była pierwsza. Bóg jest pasożytem umysłu.

        > Skoro jest osobą to zaprasza każdego do relacji
        > z Nim, relacji osobowej i pokazuje nam drogę jak
        > do niej dojść.
        To samo mówią ci, co werbują do sekt. Najpierw dobro, potem uzależnienie.

        > Tą drogą jest Biblia czyli Słowo Boże, to jest taki
        > "list" Boga do człowieka.
        Gdyby Bóg istniał i chciał, by ludzie przekonali się o Jego obecności, to by o
        to zadbał, a nie posługiwał się nieudolnym, retuszowanym pprzekazem
        beletrystyczno-historycznym. Nie zadbał, więc Go nie ma. Krasnoludki też nie
        zadbały i także ich nie ma.l

        > Pisze pan o przestrzeganiu przykazan Bozych -
        > ale przeciez jedno z nich brzmi
        > "pamiętaj abyś dzień swięty święcił"
        > a pan dalej pisze że nie obchodza pana
        > żadne ceremonie, anioły ani kler.
        > Przeczy pan sam sobie, bo skoro chce pan
        > przestrzegać przykazań...
        Słyszałem o innej wykładni wiary. Bierze ona pod uwagę tych, co nie mogli się o
        Bogu dowiedzieć oraz tych, co się w dowolnym momencie nawrócili. Nie ma tam
        mowy o tym, że trzeba było życie spędzać na wielbieniu Pana (dlaczego nie
        Pani?). Ta wykładnia bierze pod uwagę tzw. "dobre chęci" w stosunkach
        międzyludzkich. Podobno to jednak wystarcza do uniknięcia piekła (potępienia).
        A poza tym w ciągu tysiącleci zmieniały się poglądy na to, jak należy
        interpretować przykazania oraz jak bardzo trzeba czcić, by zadowolić kapryśne
        bóstwo. I co ma zrobić biedny, słąbo doinformowany lub niezupełnie rozumiejący
        niuanse interpretacyjne, człowiek? Będzie za to karany, nagradzany? Toż
        niejasne przepisy ZAWSZE są powodem nadużyć - czy tu więc nie mamy do czynienia
        z jaskrawym przypadkiem nadużywania interpretacji dla własnej korzyści kleru i
        innych szamanów? DLACZEGO bóstwo daje niejasne przepisy? Dlaczego historycznie
        przestarzała księga pasterzy nie jest przez Boga unowocześniona.
        Dla mnie jest to jednoznaczne wskazanie na śmieciową wartość Biblii.

        Moralność ludzka istnieje NIEZALEŻNIE od pełzania u stóp nieistniejących bóstw.
        Prawdziwa moralność to taka, która nie wynika ze strachu lub "zapobiegliwości"
        lecz uwzględnia rzeczywiste relacje między ludźmi oraz ludzi w stosunku do
        świata.
        • sion2 Re: Do SION2 25.08.05, 22:39
          grgkh napisał:

          > > Jakoś nigdy Jajco nie uzmysłowił nam logicznie
          > > że skoro Matka Teresa poświęciła sie najbiedniejszym
          > > i najbardziej pogradzanym ludziom to że KATOLICYZM
          > > ją do podjęcia tego dzieła doprowadził
          > A czy jak ja się poświęcę najbiedniejszym bez udziału KATOLICYZMU, to moje
          > poświęcenie jest gorsze?!!! Cóż to za zakłamany sposób dzielenia ludzi na
          > lepszych i gorszych, dlatego że mieli coś wspólnego z czarną mafią.
          > To dzięki temu fałszowi dokonujecie rekrutacji w szeregi wierzących. Uważacie,
          > że jesteście lepsi, wybrani, namaszczeni - nie interesuje mnie to wcale,
          > możecie sobie wpadać w ekstazę z tego powodu, ale... NIE TRAKTUJCIE INNYCH JAK
          > GORSZYCH.

          Sanowny panie, niczego takiego co mi pan sugerujesz nie napisałam ani nawet nie
          pomyslałam. Może pan zna jakiś inny alfabet, bo za pomocą tego którym ja sie
          posługuję nijak nie moge odczytać w moim poście treści że uważam ateistów za
          "gorszych" i że oni nie czynią dobra. Niczego takiego nie napisałam.
          Przebija z pana wypiwiedzi ból, krzyk, gniew i frustracja. Szkoda, bo to
          niedobrzy towarzysze rozmowy.




          Popełniłam błąd, pisząc znowu na tym forum. Nie będę pisać tutaj, gdzie
          bluźnierstwa są mile widziane.
          Jajco wymysl coś bardziej oryginalnego niż "obraziła sie i zabrakło jej
          argumentów". Na przykład: nie rzuca się pereł przed wieprze, więc Sion tego
          robić nie będzie.
          • edico Re: Katolickie ambicje i argumentacje sion2 26.08.05, 02:28
            sion2 napisała:

            > Popełniłam błąd, pisząc znowu na tym forum. Nie będę pisać tutaj, gdzie
            > bluźnierstwa są mile widziane.
            > Jajco wymysl coś bardziej oryginalnego niż "obraziła sie i zabrakło jej
            > argumentów". Na przykład: nie rzuca się pereł przed wieprze, więc Sion tego
            > robić nie będzie.
            Twoje posty świadczą o tym, że nie odróżniasz wieprzy od pozostałości bytowych
            po nich wzrzucając wszystko razem do strawy warzonej przez siebie. Dowodzisz tym
            samym zasadności tego wszystkiego, co twórczość kościelna wypracowała na temat
            kobiet. Do ciebie należy ocena wypływających stąd wartości i własnego
            posadowienia w realiach smile)
          • tessa18 Re: Do SION2 26.08.05, 07:09
            Sion2 masz rację popieram, proponuję rozmowę na innym forum,wiesz gdzie?
            • tessa18 Re: Do SION2 26.08.05, 07:38
              Na tym forum nie można spodziewać się kulturalnej rozmowy.Rządzi tu nienawiść
              fałsz,oszczerstwo .Nie wiem kto wychowywał tych ludzi? Bo według mnie są po
              prostu nie wychowani.
              • 0golone_jajka Re: Do SION2 26.08.05, 10:37
                Przesadzasz. To że ktoś powie źle o Jezusie nie oznacza od razu że jest źle wychowany.
              • sojuz1 Re: Do SION2 27.08.05, 10:18
                tessa18 napisała:

                > Na tym forum nie można spodziewać się kulturalnej rozmowy.Rządzi tu nienawiść
                > fałsz,oszczerstwo.
                Zwłaszcza pewna jehowitka wykazuje się tym wszystkim w stosunku do Kościoła
                Rzymskokatolickiego. Już wolę ateistów, oni przynajmniej nie kłamią, że są
                chrześcijanami.
          • josarna Re: Do SION2 26.08.05, 10:18
            sion2 napisała:

            "nijak nie moge odczytać w moim poście treści że uważam ateistów za "gorszych" i
            że oni nie czynią dobra. Niczego takiego nie napisałam."

            Na pewno? Oto cytaty:

            "Chrystus przyszedł do grzeszników, nikt z nas nie może stać się
            dobry bez Niego."

            "Zło jest dziełem człowieka a DOBRO i świętośc WIARY (a nie obyczajów
            ludzkich!!!) pochodzi od samego Boga"

            Czyli nikt nie może być dobry bez Boga - to jasne. Jak coś nijak nie pasuje do
            puzzla, to trzeba go przyciąć inaczej. Jeśli Kuroń-ateista był porządnym
            czlowiekiem, to znaczy, że był jednak katolikiem, tylko sam o tym nie wiedział.
            Bez Boga na pewno byłby bandytą.
            • grgkh Znów do sion2 26.08.05, 22:08
              Josarna, dzięki, właśnie o to mi chodzi.

              Jak ktoś ma moralność od samego Boga, to jest to jedyna dobra moralność, a
              nawet jak nie wierzy, to musiał przypadkiem dekalogiem nasiąknąć i stąd spływa
              na niego objawienie jak żyć. Tak myślą i mówią. A ja chcę, by namaszczeni przez
              bóstwo uznali, że moralność jest niezależna od religii i jej sloganów, a stąd
              automatycznie musi się u nich pojawiać przypuszczenie, że może jestem dobry.
              No, bo przecież jestem - czy ktoś na tym forum ma wątpliwości? wink
          • 0golone_jajka Co ja poradzę, że nie potrafisz dyskutować 26.08.05, 10:26
            No powiedz sama, co ja mogę? Na tematy zaczepne możesz nie odpowiadać. Nie musisz od razu uciekać. Wszak jest tu kilka osób, które potrafią dyskutować na poziomie teologiczno-biblijnym. A jeśli ktoś cię gdzieś tu obraża, to daj znać, a ja to załatwię - od pewnego czasu bardzo dbam o kulturę na forum. Co nie znaczy, że bluźnierstwa (czyli zdanie odmienne od jedynie słusznego) będą kasowane. NIGDY.
          • nelsonek Re: Do SION2 26.08.05, 23:56
            > Popełniłam błąd, pisząc znowu na tym forum. Nie będę pisać tutaj, gdzie
            > bluźnierstwa są mile widziane.

            wyjasnij pojecie "bluznierstwo" bo nie bardzo rozumiem co masz na mysli.

            > Jajco wymysl coś bardziej oryginalnego niż "obraziła sie i zabrakło jej argumentów".

            a co? nie obrazilas sie, ze ktos smie miec inne zdanie, w kwestiach wiary, niz Ty?

            > Na przykład: nie rzuca się pereł przed wieprze

            no prosze. taka wrazliwa na to, ze ktos ostro napisal. radze popatrzec w lustro...

            Sion2 po raz kolejny sie obrazila. niech mowi co chce, ale powyzszy post dowodzi tego.
            na prawde szkoda bo fajnie ta dyskusje sie czytalo.
    • hiperrealizm do kociaka 25.08.05, 17:28
      Bądź tak dobrym człowiekiem na ile tylko potrafisz!
      A resztą się nie przejmuj!
      PS
      Czy wyobrażasz sobie że dobry Bóg mógłby skrzywdzić dobrego człowieka tylko
      dlatego że ten nie latał do kościoła i nie oddawał mu tam czci!? Bóg musiałby
      być niewiarygodnym narcyzem żeby tak czynić! Poza tym do kościoła chodzim DLA
      SIEBIE a nie DLA BOGA!
      • grgkh Do hiperrealizm 25.08.05, 17:33
        I o to chodzi, po co się tam chodzi, a jak się tam nie chodzi, to też gdzieś
        się dojdzie. Chodzić trzeba, bo się żylaki od długiego siedzenia robią, ale ja
        wolę spacery wink.
        • abstrakt2003 Spacer to świetna modlitwa 25.08.05, 18:02
          hiperrealizm się kłania w innej postaci smile
          • grgkh Spacer to świetna modlitwa 25.08.05, 20:57
            > hiperrealizm się kłania w innej postaci smile
            W innej postaci? W dwójcy jedyny?

            > Spacer to świetna modlitwa
            A do kogo albo czego ja mógłbym się modlić? Ja jestem wolny wink
            • kociak40 Re: Spacer to świetna modlitwa 25.08.05, 22:34
              Z wielką uwagą przeczytałem te wszystkie posty i jak widzę, jednak nie ma
              jednomyslnosci nawet u ludzi "wiary". Dla mnie wynika taki wniosek, że
              pojęcie "Bog", Jego jakby "wymiar", każdy człowiek sam musi sobie wytworzyć, bo
              żaden przekaz biblijny tego nie zrobi. Dla mnie, dla mojego wyobrazenia,
              Kościołem Boga i to najobszerniejszym jest sam świat (On go stworzył) i dlatego
              ściśnia Majestat Boski ten, kto kościoły, domy modlitwy, klasztory itd. uważa,
              jakoby w nich większa miała być dobroć Boska. Bóg nie mieszka w żadnym kościele,
              one służą tylko dla oddzialywania na naszą psychikę i to raczej niskiego "lotu".
              Padały tu okrślenia, kapłan, ksiądz, biskup, papież (czyli hierarchia), dla
              mojego wyobrażenia, żadnego kapłana nie czyni wyższym godność, ale cnota i
              zasługa jego własnego postępowania. Kapłańskie szaty, ozdoby, korporały,
              kielichy, i inne tego rodzaju naczynia, nie mają żadnego znaczenia, kazdy
              kapłan, w kazdym miejscu może pełnić swoją powinność. Może być ewentualnie tz.
              ceremoniał (dla niektorych jest potrzebny), ale nie może mieć żadnego znaczenia
              w zasługach i nie może być wymiarem religijności. Często obserwuję (blisko jest
              kościół) jak bardzo dużo starszych kobiet (określenie delikatne) z różańcami,
              gromadzi się koło figury NMP (na zewnątrz kościoła, figura ~3 m wysokości) i
              odmawia chóralnie jakieś litanie. Jak patrzę na to, zaczynam się bać, aby po
              śmierci nie trafić "tam gdzie one", to największa byłaby kara, nawet
              przyjmując, że to "niebo". Przyłączyć się nie mogę, raczej mam przemożną chęć
              rzucenia im świecy dymnej jak to widzę, to przecież nie może być wiara dla
              wszystkich.
              • wcalenietakimaly Re: Spacer to świetna modlitwa 26.08.05, 03:54
                Panie kociak, po co sie pan czepiasz. Tyle drog do Boga ile ludzi. Skad pan wie
                ktora droga lepsza?
              • tessa18 Re: Spacer to świetna modlitwa 26.08.05, 07:30
                Widzę,że jest pan człowiekiem myślącym.Zgadzam się z panem,że Bóg nie mieszka w
                świątyniach ręką ludzką zbudowanych ani nie służy się mu rękami jak gdyby czegoś
                potrzebował.On daje wszystko człowiekowi,więc co mu może dać człowiek?
                A jednak człowiek może coś dać Bogu.Co?
                O tym mówi właśnie Biblia.
                Nawet wielu naukowców przyznaje,że tak zwana księga natury jest dla rozsądnych
                ludzi dowodem istnienia Stwórcy.Rzymian 1:20
                Ale księga natury nie mówi wszystkiego o Bogu,ani jego zamierzeniu.Na przykład
                nie wyjawia ,co jest celem życia , jaka będzie nasza przyszłość .
                Stwórca dał nam się poznac także za pośrednictwem innej księgi- Biblii.Jest
                to jego natchnione słowo.II Tymoteusza 3:16.
                Chociaż Biblia nie jest podręcznikiem naukowym, wyjaśnia wszystkie
                najważniejsze kwestie ,które natura pozostawia bez odpowiedzi.Ona jest
                podręcznikiem od Boga.Co zrobić aby nie było tyle różnych poglądów na sprawy
                religii,wyobrażenia sobie Boga/mówi pan,że każdy sam wytwarza sobie obraz Boga/
                Ale czy tak być powinno? Jeśli tak, to niech pan pomyśli;ilu jest ludzi na
                świecie ,tyle różnych wyobrażeń Boga.A Bóg jest tylo jeden prawdziwy.To właśnie
                ludzki umysł wytaża fałszywy obraz Boga.
                A ten prawdziwy obraz Boga zawarty jest w Biblii.
                Ludzie wielbiący Boga w różnych religiach ,mówią: "nasz obraz Boga jest
                prawdziwy". Czy naprawdę? Trzeba to sprawdzić , trzeba sprawdzić jaki obraz
                Boga przedstawia Biblia.Czy Bóg jest TRÓJCĄ tak jak się to uczy w kościele?
                Trzeba to sprawdzić z Biblią w ręku.
                • kociak40 Re: Spacer to świetna modlitwa 26.08.05, 20:34
                  Pojęcie Trójcy, oczywiście, że nie mieści się w logice ludzkiej, ale i nie ,musi
                  się mieścić. Ma jedną wielką zaletę i to różniącą od innych religii, sam Bóg
                  staje się człowiekiem i umiera za ludzi, nie wysyła kogoś, ale robi to sam.
                  Takie pojęcie daje nam największe z możliwych pojęcie miłości. Przyjęcie jako
                  innej osoby, czegoś innego niż sam Bóg (jego syn) pomniejsza wymiar Boga, Bóg
                  nie może mieć syna w pojęciu ziemskim, tak samo jak matki, córki itd.
                  Pozornie tylko pojęcie Trójcy wydaje się nielogiczne, mnie osobiście nie
                  przeszkadza, co więcej uważam, że tylko tak można to pojęciowo interpretować.
                  • kociak40 Re: Spacer to świetna modlitwa 27.08.05, 23:25
                    Pani Tesso!

                    Ośmielam się ponownie zwrócić do pani, gdyż odpowiedzi
                    dla mnie przez panią są bardzo cenne, ale nie zrozumiała
                    pani w pełni moich wątpliwości. Wyczytałem, ze jest pani
                    fizykiem i to mnie ucieszyło, gdyż będę mógł przedstawić
                    pewien przykład (dość dziwny, jeszcze nikt go nie użył),
                    który pozwoli pani zrozumieć mnie, o co mi chodzi.
                    Wyobraźmy sobie układ współrzędnych, przestrzenny, XYZ.
                    Na płaszczyźnie XY postawmy bryłę - stożek, ma on wysokość Z,
                    ta współrzędna to wymiar Boga, współrzędne XY to nasze ludzkie
                    wyobrażenie o Nim, oraz kult religijny, a cała bryła to religia.
                    Tnąc płaszczyzną rownoległą do XY na wysokości Z, otrzymamy
                    wiarę w Boga, ale bez ludzkich wyobrażeń. Jest absolut Bóg
                    nic o nim nie wiemy. Teraz tnąc ten stożek coraz niżej, otrzymujemy
                    płaszczyzny o coraz większych wsp. XY czyli kosztem obniżenia
                    wymiaru Boga, powiększamy swoje ludzkie wyobrażenie. A więc, przyjmujemy,
                    że ten Bóg coś od nas wymaga, że spełnienie przez nas tych wymagań będzie
                    wynagrodzone itd. W miarę powiększania tych wsp. XY dla stożka (religii),
                    pojawiają się anioły, diabły, piekło, czysciec, niebo itd., ale
                    maleje wymiar Boga, bo wprowadzamy ludzkie odczucia, miłości, gniewu, kary,
                    nagrody, po prostu ludzką logikę i to przypisujemy Bogu.
                    Każdy czlowiek, musi chyba sam sobie wybrać "takie cięcie tego stożka",
                    na takiej wysokości, że współrzedna Z, czyli wymiar Boga, jest
                    do pogodzenia z ziemskim jego wyobrażeniem czyli płaszczyzną XY.
                    Co staje się jak zejdziemy zbyt nisko? Wymiar Boga już zaczyna być
                    tylko wyobrazeniem ludzkim, ceremoniał tak się rozrasta, że przestajemy
                    modlić się do niego, a modlimy się do świętych, NMP, zaliczamy
                    różańce jako wyłączny warunek zbawienia, kler urasta do prawie boskiego
                    wymiaru, że jest Jego wysłannikiem, kler może darowywać grzechy, wybawiać
                    z czyśca, otwierać i wpuszczać nas do nieba itd. Czy rozumie mnie pani?
                    Nie można zachować największej wartości Z i najwększych XY.
                    • tessa18 Re: Spacer to świetna modlitwa 28.08.05, 21:11
                      Panie kociak ,jest dużo prawdy w tym co pan pisze,ale nie do końca.Jeśli chodzi
                      o religie,to na całym swiecie jest ich mnóstwo.Różne religie różnie wyobrażają
                      sobie Boga.Tak jak pan pisze,religie te są wymyślone przez ludzi.Cała otoczka
                      religii,ceremoniały ,przeistoczenia,wszystko to jest związane z fałszywym kultem
                      Ciekawa jest historia religii.Może warto zaciekawić się tym tematem.
                      Ale jak pan pisze,jest też prawda o Bogu.Dla pana jest to wierzchołek stożka.
                      Dla mnie zaś jest to prawda zawarta w Biblii.
                      Bóg nie zostawił człowieka samemu sobie dał mu księgę ,która daje prawdziwy
                      obraz Boga.
                      Jednak obraz ten jest dla niektórych zamazany.Dlaczego? Ponieważ tak do końca
                      nie wierzą,że Biblia jest to księga natchniona przez Boga.Tak jak pan pisał,że
                      jest na świecie mnóstwo ksiąg religijnych.Jak poznać która pochodzi od
                      prawdziwego Boga? Trzeba to samemu sprawdzić.
                      Ja tylko poddam taką myśl.Biblia zawsze była najbardziej kontrowersyjna .
                      Za czytanie jej groziła kara śmierci.
                      Sama Biblia była palona przez kościół katolicki.
                      Papieże zabronili tłumaczenia jej na język prostego ludu.
                      Obecnie po dwóch tysiącach lat po ukończeniu jej spisania jest nadal w użyciu.
                      Tłumaczona jest na wszystkie prawie języki świata.
                      Jej treść wywiera wpływ na życie wielu ludzi.
                      Przyzna pan,że warto sprawdzić,co takiego zawiera ta księga?
                      Spytam też pana,czy wiara w anioły kłóci się z wiarą w Boga?
                      Biblia wyjaśnia,że aniołowie to potężne osoby duchowe podległe Bogu.
                      Kościół katolicki bardzo zniekształcił wizję tych osób.Pokazuje ich jako małe
                      dzieci ze skrzydełkami latające w przestworzach.W rzeczywistości są to duchy
                      posyłane przez Boga z misją.
                      Na przykład w księdze Objawienia jest napisane:
                      "Objawienie od Jezusa Chrystusa ,które mu dał Bóg ,aby pokazać swym
                      niewolnikom,co ma się stać wkrótce .A on posłał swego anioła i przez niego
                      przedstawił je w znakach swemu niewolnikowi Janowi." Objawienie 1:1

                      Ten posłany anioł przedstawia orędzie od Boga,jest jego wysłannikiem.Co ciekawe
                      pokazuje co ma się stać w przyszłości.Jest to więc proroctwo i ono spełnia się
                      dziś na naszych oczach.
                      Jak pan wyobraża sobie Boga? Czy pański bóg nie jest wymagający?Czy tylko
                      stworzył świat i nie interesuje się nim?
                      Jak napisałam,różnie sobie ludzie wyobrażają Boga.Ale prawda o Bogu jest jedna.
                      Biblia wyjawia,że Bóg jest kochającym Ojcem.

                  • grgkh Przemyśl to sobie na spacerze ;) 28.08.05, 03:29
                    Do "kociak40":

                    > Pojęcie Trójcy, oczywiście,
                    > że nie mieści się w logice ludzkiej,
                    > ale i nie musi się mieścić.

                    Pozwolę się nie zgodzić z sensem tego zdania.

                    Nie ma wątpliwości, że - by poznawać świat, rozumieć, co znaczy to, co
                    odbieramy zmysłami - musimy oceniać, rozróżniać, szacować, jednym słowem i po
                    prostu - mierzyć. Żeby wiedzieć, czy coś jest większe (hmm... na przykład wiara
                    w Boga) lub w ogóle, czy istnieje lub nie istnieje - musimy NADAWAĆ WARTOŚCI.
                    Posługujemy się matematyką, bo nie ma innego kontaktu naszego myślącego wnętrza
                    ze światem zewnętrznym. Matematyka w tym zakresie jest jedynym i niemożliwym do
                    odrzucenia narzędziem naszej percepcji. Logika jest częścią, działem tej
                    matematyki. Nie istnieje jakaś INNA logika. Nasze umysły posługują się tą
                    matematyką (logiką), bo to wynika z samej natury Wszechświata.

                    To, co mówisz to też logika, jedna jedyna, zawsze ta sama smile.

                    To, co mówisz, to po prostu FAŁSZ, pojęcie z TEJ właśnie logiki. Fałszowi
                    nadajesz miano "innej" logiki, bo chcesz uniknąć okrutnej prawdy, chcesz się
                    łudzić, że jest sens, tam gdzie go nie ma.

                    Gdyby były możliwe odstępstwa od logiki, od matematyki naszego wszechświata, to
                    stałby się on całkowicie chaotyczny, bo każdy najmniejszy element naszego
                    wszechświata jest powiązany siłami, polami i zależnościami ze wszystkimi
                    pozostałymi i nie może funkcjonować wbrew, raz na zawsze, kiedyś na początku
                    ustalonym prawom fizyki.

                    > Pozornie tylko pojęcie Trójcy wydaje się nielogiczne,
                    A może nie Trójcy, ale "Dziesiątcy". Jak będzie większe, to zrobi takież,
                    większe wrażenie, a chyba właśnie o to chodzi, nieprawdaż?
                    • tessa18 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 28.08.05, 21:46
                      Według matematyki 1+1+1=3
                      Ale według katolików 1+1+1=1
                      Jest to oczywiście niezgodne z matematyką.
                      Jak ksiądz na religii tłumaczy dzieciom Boga?
                      Pokazuje trójlistną koniczynę i mówi,że choć jest trzech Bogów,to jest tylko
                      jeden Bóg.
                      Kłóci się to z logiką.
                      • kociak40 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 28.08.05, 22:58
                        Sama matematyka też ma "dogmaty" i pewne założenia jak dla przykładu
                        "każda liczba podniesiona do potęgi zero = 1", liczba zespolona czyli
                        pierwiastek z liczby ujemnej, itd. W fizyce również występują pewne
                        "założenia", co więcej wykluczające się nawzajem. Można dać przykład -
                        tz. dualizm światła. Są zjawiska, które potwierdzają falową naturę światła,
                        np. dyfrakcja, interferencja, polaryzacja ale są takie zjawiska, co temu
                        przeczą i trzeba przyjąć kwantowa naturę, np. zjawisko fotoelektryczne itd.
                        Matematyka nie wszędzie może wszystko udowodnić, tu podam przykład, istnieją
                        dwa pojęcia masy, masa grawitacyjna i masa bezwładana. Przyjęto, że są sobie
                        równe i to jest podstawowe prawo przyrody, ale tego nie można udowodnić
                        matematycznie. Można dużo różnych przykładow podawać gdzie matematyka jest
                        bezradna a logika ludzka "na zdrowy rozum" zawodna (tarcie nie zależy od
                        powierzchni, ciśnienie hydrostatyczne zależy tylko od rodzaju i wysokości
                        słupa cieczy, okres wahań wahadła tylko od długości itd.) Nie wszystko można
                        udowodnić "szkiełkiem i okiem".
                        • kociak40 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 28.08.05, 23:22
                          "Według matematyki 1+1+1=3
                          Ale według katolików 1+1+1=1"

                          Matematyka, to wyłączny twór ludzki, to zawarta wyłącznie inteligencja
                          człowieka, i sam człowiek to rozumowanie wytworzył. Matematyka to bardzo
                          stara nauka już wszystko co tylko można w niej osiągnąć (bez rachunku
                          różniczkowego), osiągnął Archimedes. W tym twierdzeniu odwołuje się pani
                          do rozumowania matematycznego, wobec tego ja też odwołam się do praw fizyki,
                          i zapytam, jakim wykorzystaniem energii posługuje się anioł, że mógł przybyć
                          jako posłaniec? Jako fizyk, wie pani, że są tylko dwa sposoby przekazywania
                          energii na odległość - jako fala elektromagnetyczna i jako "porcjowanie"
                          energii w formie kwantów. Oba te sposoby dotyczą tylko materii, a przecież
                          anioł jest niematerialny?
                          • tessa18 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 29.08.05, 07:36
                            Anioł jest niematerialny będąc w niebie.Ale gdy przybywa na ziemię
                            materializuje się.Tak było na przykład z trzema aniołami posłanymi do
                            Abrahama.Abraham ich ugościł,jedli i pili.Przybrali postać ludzką.
                            Rodzaju 18:1-16
                            "Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie....Ja zaś pójdę
                            wziąć nieco chleba abyście się pokrzepili....19:1 "Owi dwaj aniołowie przybyli
                            do Sodomy wieczorem kiedy Lot siedział w bramie Sodomy."
                            Zatem istnieje coś takiego,jak materializowanie się aniołów i przybieranie
                            przez nich postaci ludzkiej.
                            Matematyka podstawowa jak dodawanie jest oparta na obserwacji przyrody,jest
                            zatem prawem przyrody.Nie ma na ziemi takiego zjawiska które by przeczyło
                            zasadzie,że 1+1+1=3
                            • sojuz1 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 29.08.05, 09:08
                              tessa18 napisała:

                              > Matematyka podstawowa jak dodawanie jest oparta na obserwacji przyrody,jest
                              > zatem prawem przyrody.Nie ma na ziemi takiego zjawiska które by przeczyło
                              > zasadzie,że 1+1+1=3
                              Na Ziemii nie, ale w Niebie tak - Trójca Święta.
                      • sojuz1 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 29.08.05, 09:04
                        tessa18 napisała:

                        > Według matematyki 1+1+1=3
                        > Ale według katolików 1+1+1=1
                        > Jest to oczywiście niezgodne z matematyką.
                        > Jak ksiądz na religii tłumaczy dzieciom Boga?
                        > Pokazuje trójlistną koniczynę i mówi,że choć jest trzech Bogów,to jest tylko
                        > jeden Bóg.
                        > Kłóci się to z logiką.
                        A czy twoja sekta potrafi logicznie wytłumaczyć czemu świat dalej istnieje
                        skoro w 1914 r. miał się skończyć?
                        • tessa18 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 29.08.05, 09:44
                          Potrafi
                          • tessa18 Re: Przemyśl to sobie na spacerze ;) 29.08.05, 14:12
                            Dlaczego sekta?Co rozumiesz pod tym słowem?
              • josarna Re: Spacer to świetna modlitwa 29.08.05, 11:30
                kociak40 napisał:
                "Często obserwuję (blisko jest kościół) jak bardzo dużo starszych kobiet
                (określenie delikatne) z różańcami,gromadzi się koło figury NMP (na zewnątrz
                kościoła, figura ~3 m wysokości) i odmawia chóralnie jakieś litanie. Jak patrzę
                na to, zaczynam się bać, aby po śmierci nie trafić "tam gdzie one", to
                największa byłaby kara, nawet przyjmując, że to "niebo". Przyłączyć się nie
                mogę, raczej mam przemożną chęć rzucenia im świecy dymnej jak to widzę, to
                przecież nie może być wiara dla wszystkich."

                Z jednej strony rozumiem potrzebę tych kobiet, by spotkać się z innymi i
                pośpiewać - kiedyś śpiewałam w chórze i było fajnie. Z drugiej strony drażni
                mnie, że uważają się z tego powodu za lepsze od innych. One się nudzą, ja nie
                mam chwili czasu.
                A co do Nieba - oto anegdotka.
                Mój duchowny sąsiad chciał od innego sąsiada wyłudzić ziemię za grosze.
                Straszył właściciela, że jak nie sprzeda, to Matka Boska nie wpuści go do nieba.
                Ten odpowiedział: "o, jak dobrze, bo w niebie same brzydkie dziewczyny - wolę do
                piekła!"
                Uwielbiam humor chłopów na Pogórzu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka