kociak40
24.08.05, 23:36
Przepraszam, że zwracam się do pani i to w nowym poscie (chcę aby był
zauważony i nie umknął uwadze w innych już zaczętych). Zwróciłem uwagę na
wielką znajomośc u pani Biblii, zagadnień religii itd. Bardzo cenię sobię
wiedzę i niejako do "specjalisty" kieruję pewne pytanie. Nie jest to ogólne
ale raczej osobiste. Rozumiem, że to może być tylko pani osąd, ale mnie to
wystarcza. Może krótkie wyjaśnienie. Mam pewne cechy charakteru wrodzone i
już zmienić ich nie można. Interesują mnie wyłącznie nauki ścisłe, konkretne,
gdzie mamy potwierdzenie poprawności swojego zrozumienia, jak choćby poprzez
rozwiązanie zadania z danego tematu (zwłaszcza jak jest odpowiedz na nie na
końcu podręcznika). Żadne studiowania biblijne mnie nie interesują, wolę
przyjąć dogmat, że jest Bóg, bez czytania Biblii. Do tego skłania mnie raczej
piękno nauk technicznych. Jeśli przyjmuję, że jest Bóg, to wszechswiat ma
jakiś cel i nie dochodzę jaki, zakładam, że Bóg wie co robi. Tak samo, to, że
są pewne prawa dane przez niego, a tym jest dekalog (10 przykazań), mam ich
przestrzegać poprzez pryzmat innych ludzi i z tym się zgadzam, ale na więcej
już nie. Nie obchodzą mnie anioły, diabły, kler, ceremoniały itd. Mam
świadomość kiedy grzeszę przeciwko tym 10 przykazaniom i cała "reszta" jest
mi niepotrzebna. Pani przez zagłębianie się w przekazie biblijnym dąży do
doskonałości, chce pani "wkroczyć" do nieba, a ja tylko, tochę asekuracyjnie,
tylko się "załapać" a później zobaczy się co będzie. Dlatego moje pytanie
jest, czy według pani, taka moja wiara jak to podałem, pozwala się "załapać"
czy nie? Na tyle mogę być wierzącym, diabły, a zwłaszcza anioły są dla mnie
nie do przyjęcia.