vitmik 26.10.05, 14:53 zetchaenowiec premierem, rydzyk bedzie teraz szalal na warszawskich salonach. co pozostaje? zamach? rewolucja? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kapitan.kirk Re: zetchaenowiec marszałkiem- mein gott 26.10.05, 15:35 E tam. Chrzanowski już ongiś był przez kilka lat i nawet lewica nie miała zastrzerzeń do bezstronności, chociaż ZChN był wówczas niepomiernie bardziej zębaty niż dziś. Może i Jurek nie taki najgorszy będzie? Pzdr Odpowiedz Link
wanda43 Re: zetchaenowiec marszałkiem- mein gott 26.10.05, 15:48 poczytaj Vituś! www.wprost.pl/ar/?O=23905 Odpowiedz Link
miriam_73 Re: zetchaenowiec marszałkiem- mein gott 26.10.05, 16:19 Wandziu, wytłumacz mi proszę co ma piernik do wiatraka, albo Jurek jako marszałek do Dzieła??? Odpowiedz Link
miriam_73 Sorki 26.10.05, 16:24 doczytałam. Ale Jurek jest tylko sympatykiem. Takich jest sporo. Poza tym zwracam uwagę, że Dzieło kładzie nacisk na wolność osobistą, ciężką solidna pracę, formację i osobistą odpowiedzialność. Czy jest w tym coś złego? Odpowiedz Link
wanda43 Re: Sorki 26.10.05, 17:01 Jest czlonkiem.Jak Gaspar,Mech,Walendziak czy Ujazdowski.W PiS jest rozniez wielu sympatykow dziela,w tym i bracia. Czytalam co nieco na temat ich udzialu w prawicowych rządach hiszpanskich,nie jest to moim zdaniem powod do radosci.Ale.....zobaczymy. Przewiduje jeszcze wieksze zkatolicyzowanie polityki i prawa w Polsce.I to mi sie juz nie podoba. Panstwo powinno byc neutralne swiatopoglądowo, a religia prywatną sprawą obywatela.Chocby wedlug gloszonej przez Jezusa zasady : co boskie Bogu,co cesarskie cesarzowi. Odpowiedz Link
miriam_73 Re: Sorki 26.10.05, 17:08 Cytat: W kręgu oddziaływania dzieła pozostają Wiesław Walendziak (poseł PiS), Maciej Srebro (były minister łączności), Jerzy Polaczek (poseł PiS), Marek Jurek (poseł PiS), Kazimierz M. Ujazdowski (poseł PiS) i Jarosław Sellin (członek KRRiTV). Przyznają, że uczestniczą w spotkaniach Opus Dei. Nie jest członkiem. Jedynie uczestniczy w spotkaniach. Na tej zasadzie to i ja sie mogę uważać za "członka", hehehehe. A tak nie jest. PS. 1. Religia dla katolika nie jest "prywatną sprawą" a codziennym życiem. My nie dzielimy świata na sacrum i profanum. 2. Nie do końca rozumiesz cytat który zalączyłaś... Odpowiedz Link
wanda43 Re: Sorki 26.10.05, 17:21 > PS. > 1. Religia dla katolika nie jest "prywatną sprawą" a codziennym życiem. My nie > dzielimy świata na sacrum i profanum. > 2. Nie do końca rozumiesz cytat który zalączyłaś.. No wlasnie.Szkoda,ze tak jest. Dla mnie wyznawca danej religii powinien postepowac wedle jej zasad.POSTEPOWAC!! A nie miec ją tylko w ustach. Ja jako nieutozsamiająca sie z zadną religią,uwazam,ze religia powinna być sprawą prywatną kazdego i nie wolno nikomu zadnej religii narzucać.Niestety,w Polsce tak nie jest. Odpowiedz Link
billy.the.kid Re: Sorki 26.10.05, 18:17 bdezxie zaczynał obrady od niech będzi pochw.j.ch.i m.z.d. Odpowiedz Link
celsusz Re: Sorki 27.10.05, 03:08 Wanda,masz całkowitą rację. To Miriam nie rozumie niczego.Ale to nie jej wina, tylko indoktrynacji i prania mózgu,który przechodzi od dziecka w sferze religii. Boże wybacz Miriam,bo nie wie co czyni. Odpowiedz Link
miriam_73 Re: Sorki 27.10.05, 09:51 Pudło Misiu. Na katolicyzm przeszłam jako dorosły człowiek, po latach namysłu i osobistych poszukiwań. Z wyboru. Nikt mnie w dzieciństwie nie indoktrynował, ani nie nie prał móżgu. Obecnie też nie. Odpowiedz Link
celsusz Re: Sorki 27.10.05, 10:46 Jeżeli piszesz prawdę to przepraszam.Ale odnośnie indoktrynacji. Choć osobiście trudno mi w to uwierzyć.Jeżeli można zapytać - kiedy byłaś ochrzczona ? Odpowiedz Link
miriam_73 Re: Sorki 27.10.05, 11:15 A dlaczego miałabym pisac nieprawdę??? Kiedy? Niedawno, parę lat temu. celsusz napisał: > Jeżeli piszesz prawdę to przepraszam.Ale odnośnie indoktrynacji. > Choć osobiście trudno mi w to uwierzyć.Jeżeli można zapytać - kiedy > byłaś ochrzczona ? > Odpowiedz Link
celsusz Re: Sorki 27.10.05, 12:26 Domyślasz sie,że nie pisałem tego w złych intencjach.Wszyscy bylismy indoktrynowani przez krk i tak jest nadal.To,że jedni okazali się odporni to niemal"cud".Z resztą to jest tak jak z odpornością organizmu. Pragnąłbym aby religia była prywatną sprawą każdego obywatela a cóż dopiero polityka,nie mówiąc już o premierze czy o prezydencie. Deklaracja Kaczyńskiego ,zawsze byłem i będę katolikiem w normalnym kraju uznana by była za polityczne samobójstwo.A u nas. Chciałbym aby istniał faktyczny rozdział kościoła(kościołów)od państwa. Dla mnie obrazą jest wieszanie symboli religijnych w instytucjach państwowych. Chciałbym aby w szkołach zaprzestano nauki religii,aby każdy mógł świadomie wybrać jaka religię chce wyznawać. Chciałbym aby kościół utrzymywał się z podatków zadeklarowanych katolików. Ja przeznaczyłbym pieniądze z moich podatków na szpital onkologiczny. Chciałbym,chciałbym i cóż z tego.Na nic nie mam wpływu.Ach szkoda pisać...... Odpowiedz Link
miriam_73 Re: Sorki 27.10.05, 13:16 Wiesz, ja tez wielu rzeczy z moich podatków nie chciałabym utrzymywać... Bardzo, bardzo wielu. Celsusz, odpowiedz mi na jedno zasadnicze pytanie - jak sobie w praktyce wyobrażasz prywatność religii???Jak to ma wyglądać? Za progiem domu nie mam mieć prawa do własnego światopoglądu i kierowania się wartościami które wyznaję? Religia w szkołach nie jest obowiązkowa, podobnie jak alternatywna do niej etyka. Jesli zaś uważasz, że symbole religijne w miejscach publicznych są obraźliwe, to śą środki prawne, które można podjąć, aby to zmienić. Ja też jestem za podatkiem koscielnym. Byłoby to całkowicie klarowne i racjonalne. W BRD świetnie funkcjonuje. Jesli deklarujesz się jako katolik czy luteranin twoje pieniądze wedrują pod właściwy adres. PS. Żeby było jasne - Kaczor nie jest moim prezydentem i nigdy nie bedzie. Posobnie jest z PiSem. A od gloszenia wszem i wobec że się jest katolikiem do bycia katolikiem czasem jest jak stąd na księżyc. Kościół to nie partia, a wiara to nie deklaracja członkostwa... Pozwól też,że coś Ci zacytuję: Kandydat na prezydenta oświadczył w sobotę, że "do śmierci zamierza być katolikiem". Choć słowa te miłe są dla katolickiego ucha - "oto jeden z nas" - przecież świadczą o istotnym niezrozumieniu wiary. Może więc kilka słów wyjaśnienia. Kościół to nie partia, a wiara to nie deklaracja członkostwa. Tradycja katolicka uważa wiarę za łaskę od Boga, a więc człowiek nie jest jej dysponentem. W naszej duchowości wierzący raczej prosi Boga, by mógł wytrwać w wierze do śmierci, a nie butnie taką wiarę deklaruje. Przyszłość, przyszłość w Bogu, jest dla wierzącego tajemnicą, jest obietnicą, której ufnie się spodziewamy. Nie my jednak rozdajemy karty. Wiara jest przyjaźnią z Bogiem. Nie wykorzystuje się przyjaźni, zwłaszcza takiej przyjaźni, jako wyborczego hasła. Imię Boga nie powinno być nadaremnie wzywane. Chyba że kandydat na prezydenta pierwsze słyszy, że wiara jest łaską. Unikając politycznych zapasów, trzeba bronić prawdy religijnej przed jej zepsuciem, przed ideologizacją, by nie została zasypana pod gruzowiskiem politycznych odpadów. To taki mały replay pewnego mądrego duchownego (o. Bartosia OP) na teksty Kaczki. Moje Podróże community.webshots.com/user/miriam_1973-date Odpowiedz Link
celsusz Re: Sorki 27.10.05, 13:45 Miriam,to proste - masz prawo za progiem domu wyznawać swoją religię nie masz prawa jej nikomu narzucać.Wybacz nie lubię pisać truizmów a ty świetnie orientujesz się o co mi chodzi. P.S.Moja żona jest wierzącą i praktykującą katoliczką,dzieci też,tylko ja jestem "czarną owcą" a żyjemy już razem ponad 25 lat. Odpowiedz Link
wanda43 Re: Sorki 27.10.05, 15:09 Celsusz!!! masz moje 5 i wpisuje cie na zielono,jako przyjaciela.))) Odpowiedz Link
celsusz Re: Sorki 27.10.05, 17:53 Miło to usłyszeć.Dzięki temu dokonałaś równowagi,gdyż jedna z pań napewno zaznaczyła mnie na szaro. Odpowiedz Link
grgkh Prywatna sprawa 27.10.05, 10:04 > Religia dla katolika nie jest > "prywatną sprawą" a codziennym życiem. > My nie dzielimy świata na sacrum i profanum. Popierdywanie JEST PRYWATNĄ sprawą. Kiedy się mu nie możesz oprzeć, to starasz się to robić tak, by nikomu nie narzucać dźwięków i zapachów, bo mogą być przykre. Tak samo jest z Twoim sacrum. Miej je sobie dla siebie, z dala od życia publicznego. Tylko tyle. Czy to rozumiesz? Odpowiedz Link
miriam_73 Re: Prywatna sprawa 27.10.05, 10:42 Aha, czy ty ateisto możesz sobie wszem i wobec ze swoimi podglądmi wychodzić (boc to wszak neutralne) a ja mam obowiązek wychodząc z domu zawiesic swoje poglądy na kołku. Tak?! Suuuuuuuper. Odpowiedz Link
grgkh Re: Prywatna sprawa 27.10.05, 13:46 > > > Religia dla katolika nie jest > > > "prywatną sprawą" a codziennym życiem. > > > My nie dzielimy świata na sacrum > > > i profanum. > > Popierdywanie JEST PRYWATNĄ sprawą. > > Kiedy się mu nie możesz oprzeć, to starasz > > się to robić tak, by nikomu nie narzucać > > dźwięków i zapachów, bo mogą być > > przykre. Tak samo jest z Twoim sacrum. > > Miej je sobie dla siebie, z dala od > > życia publicznego. Tylko tyle. > > Czy to rozumiesz? > Aha, czy ty ateisto możesz sobie wszem > i wobec ze swoimi podglądmi wychodzić > (boc to wszak neutralne) a ja mam > obowiązek wychodząc z domu zawiesic swoje > poglądy na kołku. Tak?! Suuuuuuuper. A czy ja Ci każe coś zawieszać? A czy ja wychodząc z domu pokrzykuję rytmicznie w marszu, żem ateista? A czy ja buduję świątynię dla uprawiania swojego kultu? A czy ja szczuję ludzi, jak Dyrektor Smardzyk, na siebie? Jak ja wychodzę z domu to swoje poglądy zawieszam na kołku. Rób to i Ty. Ja w ogóle tych swoich poglądów nie mam i nie chcę mieć, bo one nie istnieją jako coś integralnego, a jedynie jako odpowiedź na agresywność Twoich. JA CHCĘ MIEĆ SPOKÓJ. W miejscu publicznym nie chcę tych skrzyżowanych listewek nad drzwiami, bo mi się źle kojarzą, a za skojarzenia nie ja odpowiadam, bo nie powstały bez powodu. Nie chcę by nacjonalizm, faszyzm, rasizm, antysemityzm i inne anty, które dzielą ludzi i są od tysięcy lat źródłem nienawiści kumały się z Twoją duchowością, której nie możesz utrzymać na wodzy i zostawić w domu na kołku. Twój dom, Twój kołek - możesz nam wieszać, co chcesz, ale na kołkach w miejscu publicznym mają wisieć tylko rzeczy obojętne światopoglądowo. I wtedy dopiero będzie suuuuuuper. Odpowiedz Link
vitmik Re: Prywatna sprawa 27.10.05, 14:13 wlasnie sobie uswiadomilem ze to wszystko czego ty nie chcesz mnie sie bardzo podoba. anty to, anty tamto. jestem chyba niezle skrecony,skoro tego typu hasla nie wywoluja u mnie odruchow wymiotnych. moze to jest spowodowane ze takie same poglady maja moi znajomi, mlodzi,wyksztalceni, chodzacy w garniturach, znajacy jezyki obce, nie dresiarze, nie lysi, bez tatuazy, heteroseksualni, zarowno katolicy jak i ateisci ale raczej religijnie obojetni. nie nalezymy do zadnych neonazistowskich partii ani tym bardziej lewicowych choc glosujemy roznie (ach ten socjal,miesza ludziom w glowach) jednocza nas wlasnie te brzydkie poglady Odpowiedz Link
grgkh Ważna sprawa publiczna 27.10.05, 16:21 Wczytuję się w Twoją wypowiedź, ale nie jestem pewien jak mam ją rozumieć. NIe jestem pewien poglądu (tak/nie), ale także, czy dotyczy to bezpośrednio tego o czym mówiliśmy z MIriam, bo... sprawa polegała na tym, że mówimy o nieco różnych sprawach. Spróbuję wyłowić coś u Ciebie i do tego się odnieść. > wlasnie sobie uswiadomilem ze to > wszystko czego ty nie chcesz mnie sie > bardzo podoba. anty to, anty tamto. Ależ ja też lubię, a nawet uwielbiam rozmaitość. Szanuję gejów i lesbijki, bo zauważam w nich coś, co ich łączy - uczucie, a NIE PODOBA mi się, że ktoś w imię jakiejś POKRĘCONEJ idei wywołuje (upowszechnia) nienawiść do nich. Lubię się identyfikować z kimś poprzez sygnał - element ubioru, sposób mówienia, robienia czegoś w szczególny sposób. To jest piękne. Wspaniała jest rozmaitość i możliwość wybierania z niej. WOLNA rozmaitość. Nie mam kolczyków, ale ktoś może mieć i u mnie może to wywołać pozytywne wrażenie. Ale NIE ZNOSZĘ twierdzenia, że kolczyki są lepsze od nieokolczykowanego ciała. Czy teraz rozumiesz? Nikomu, pod żadnym pozorem nie wolno niczego narzucać. Jeśli palący papierosy wkracza na teren publiczny, to: 1) u nie lubiących dymu wywołuje dyskomfort, 2) truje ich. Moje zastrzeżenie dotyczy głównie pierwszego elementu, bo drugi jest oczywisty, gdyż powoduje nie tylko odczucie, ale także szkodę fizyczną. Moje poszanowanie drugiego cżłowieka dotyczy szanowania jego odczuć. Dokładnie tych samych, które wierzący nazywają "religijnymi", a nie wiem dlaczego u mnie, w mojej psychice miałaby w tym miejscu być jakaś czarna dziura. Ja też mam te uczucia (niereligijne, dowolne jakieś), ale takie same i cenne. Uczucia religijne rani się niebacznie wypowiedzianym słowem, dlatego WSZYSCY muszą się mieć na baczności. Mnie też można ranić słowem, ale i głupotą, którą dla mnie jest nachalność kultu w miejscach publicznych, wygłaszanie i postępowanie według regułek, które uważam za idiotyczne, regułek, które CZYNIĄ ZŁO. > jestem chyba niezle skrecony, > skoro tego typu hasla nie > wywoluja u mnie odruchow wymiotnych. Wyobraź sobie, że był czas, gdy ja swoje małe dzieci (na swoją zgubę) prowadziłem do kościółka, a potem gdzieś tam pod ścianą lub w kącie czekałem na koniec celebry, starając się wsłuchać, co się dzieje, a nawet wyłowić coś pożytecznego dla siebie. A teraz moja skłonność do wymiotów jest proporcjonalna do agresji sączącej się z otoczenia. Chodzą ludzie do tych świątyń, a grzeszą jak dawniej, albo i więcej. Narasta fałsz. Coraz więcej modlitw i stawiania pomników, domów modlitwy, coraz większy przepych, blichtr, a coraz większa niechęć ludzi do siebie. Coraz więcej nienawiści, także tej nieconej przez religię, za jej pomocą. W czasach PRL było biedniej, było tej religii niedużo, bo z musu ograniczała się do prywatności. Byliśmy dla siebie bardziej... ludzcy. Teraz religia stała się narzędziem. Chleba i igrzysk. Głodny, biedny, ogłupiały tłum, coraz bardziej dziki w swych reakcjach, ale coraz bardziej religijny. Dzikość, sprymitywnienie nie przeszkadza klerowi - oni wyświęcają kolejnych złotych cielców i wciąż huk, wrzask, bełkot "filozoficzny", jacy to my jesteśmy dobrzy. Więcej i więcej - powiesić jeszcze następny krzyżyk, zbudować jeszcze jeden kościółek, kapliczkę śliczności przenajwiększej i przenajświętszej. Pcha się chamstwo, razem z religią, jak ci, co papierosy paląc mieli zawsze za nic zesmradzanie powietrza dla ludzi chcących wdychać świeżość. Religia daje im poczucie ważności własnej i wyższości nad tymi, co jej nie chcą. Powszechny smród. Sięgnęli po władzę. Mają ją i upajają się nią. Mają za sobą truchło bóstwa. Religia jest PASOŻYTEM. To wkraczanie w życie publiczne, to metoda upowszechniania tego pasożyta. Pragnę wolności. I niech będzie rozmaitość. Ale wiem - z pasożytem nie ma rozmowy "po dobroci", on NIGDY nie będzie uczciwie, po cichu, nie narzucając się egzystować obok mnie. Będzie natrętny, bo pożąda przewagi nad wszystkimi i werbunku coraz to nowych nosicieli. Choć ja mu powiedziałem NIE i uważam, że to powinno wystarczyć... I DLATEGO TO WSZYSTKO PISZĘ. Odpowiedz Link
celsusz Re: Ważna sprawa publiczna 27.10.05, 18:04 Nawet się nie wysilaj grgkh,zrozumieć Vitmika to taki problem,jak z kwadraturą koła ( problemy z Delos) Odpowiedz Link
nick_penis Re: zetchaenowiec marszałkiem- mein gott 27.10.05, 09:13 Co Ci się, Vitmik, nie podoba? Toż to zwolennik bicia dzieci, zupełnie jak Ty. W ogóle to jakby Twoja ekipa: Prezydent - homofob i marszałek - zwolennik kar cielesnych. Odpowiedz Link
vitmik Re: zetchaenowiec marszałkiem- mein gott 27.10.05, 10:37 bicie dzieci a dawanie klapsa to roznica, przynajmniej dla mnie. jak pocalujesz swoje dziecko to oznacza ze je molestujesz? prezydent homofob bo jego brat jest homo. to taki naturalny odruch ponoc ze jak ktos bliski jest taki to sie jest wtedy anty. Odpowiedz Link