Dodaj do ulubionych

Data Armagedonu

26.12.05, 02:22
W związku z dyskusją jaka ma miejsce, w ustalaniu pewnych wypadków jak dla
przykładu-ile lat żydzi byli w niewoli?, co podobno ma bardzo duży wpływ na
ustalenie daty Armagedonu, chciałbym wyrazić swoje przypuszczenie w tym
temacie. Oczywiście, nie w sprawie podania terminu daty, ale sposobu jej
ustalenia, gdzie należy szukać danych, aby to przewidzieć. Zaznaczam, że jest
to tylko moje odczucie, moje przemyślenie, ale być może naprowadzające.
Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że wszystkie religie, bez żadnego wyjątku,
muszą opierać się, aby mogły istnieć tu na ziemi, na "zastrzykach"
podtrzymujących ich "życie", czyli funduszach finansowych, ziemskich
finansach. Bóg bardzo lubi budowane ku jego chwale, wszelkie świątynie, sale
Krolestwa, wydawnictwa itd., a to kosztuje. Bóg bardzo to lubi, ale pieniędzy
nie daje, muszą dać na to wierni. Tu może być "pies pogrzebany"?
Jaką mamy sytuację w przesłaniu ŚJ? Otóż, w 1914 r. Jezus już zasiadł na
tronie w Niebie i jest gotowy do rządzenia Królestwem, zakończony jest wybór
24 Starszych, 144000 zasiadających itd. Wszystko zostało skompletowane.
Wiadomo kto będzie rządził, kim, jak. W 1918 r. Jezus na Ziemi był na
inspekcji, sprawdził, ocenił, wszystko OK, można zaczynać. Co do samego
Królestwa, wiemy wszystko. Kto w nim będzie, jak tam będzie, co będziemy
jeść, pić, co zwierzęta będą jadły, a nawet takie szczegóły jak hierarchia
przebiega - tu cytuje (Objawienie str. 279) - "wszystkim aniołom polecono
oddawać pokłon Jezusowi", wszyscy inni mają przyklękać. Mamy więc sytuacje,
że wszystko jest "zapięte" na ostatni guzik, gotowe do działania. Nie wiemy
tylko, tego jednego, jaki termin? O tym terminie zapada decyzja "wyżej", w
centrali w USA, jest przekazywana nie do dyskusji, ale dla wiernych do
dostosowania się. Mogę coś na ten temat powiedzieć, bo ~1971 r. znałem ŚJ,
który wierzył, tak jak pisały o tym pisma skierowane do "braci i sióstr", że
ma to być w 1975r. Znając go, czytałem przez kilka lat te pisma jakie mi
dawał do czytania, dyskutowałem, on sam jak i cała jego rodzina
przygotowywała się do tego. Co to znaczy przygotowywała się? W Królestwie,
które ma nastąpić, walory pieniężne są niepotrzebne, to co? mają się
zmarnować? Gigantycznie, wzrosła ofiarność wiernych w przekazywaniu tych
walorów na odpowiednie konto. Przecież ten termin 1975 to nie był dla mnie,
dla katolików czy innych, ale właśnie dla własnych wyznawców. Od 1971 roku
ten przekaz w pismach narastał, stopniowo wypełniał całość jednym tematem.
Tak się złożyło, że nie poznałem "finału", bo ten gość, "kopnął w kalendarz"
na początku 1974r. i przestałem dostawać do czytania te publikacje.
Oczywiście, jakby się to nie stało, to mógłby się osobiście przekonać, że jak
minął ten 1975 r. to jak to mówią, "obudził się z ręką w nocniku" a nie w tym
Królestwie. Podobno (tego dokładnie nie wiem, tak słyszałem) były już
podawane kilkakrote takie pewne w 100% terminy. Można sobie wyobrazić, jak
znakomicie, powiększało to konto bankowe. Aby określić następny termin,
trzeba przyjrzeć się właśnie kontu bankowemu, jak szybko rosło przed tą datą,
jak się raptownie załamało, co ewentualnie zmieniło się u tych, co mają
możliwość pobierania z tego konta, ile znikło. Prezesi, zarządy, banki,
wszyscy vice itd. czyli wszyscy ci, którzy decydują o pobraniach z tego
konta, są "połączeni rurami", jak w jednej brak, to z drugiej napływa.
Nie mam na myśli takiego "prostactwa", że jakiś prezes nagle z kasą się
ulotnił, jak kamfora, raczej coś bardziej przemyślanego, dla przykładu:
niby jakiś prezes jest, ale jakby go nie było, wypadek miał, samochodowy. Tak
złoki zmasakrowane, że za "cholerę" nikt nie wie, on, czy nie on? On, bo
wizytówka jest. Raczej coś takiego. Ci z poprzedniego terminu Armagedonu już
nie żyją, lub są tak starzy (minęło 30 lat!!!), że można na nich już uwagi
nie zwracać. Jest nowe pokolenie, można więc powtórzyć ten "numer". Wydaje mi
się, że kluczem do tego terminu jest aktualny stan konta bankowego. Jeśli
wpływy przewyższają wydatki tych co pobierają z niego, konto jednak rośnie,
to na Armagedon jest jeszcze czas, poczeka sobie. Jeśli od kilku lat
systematycznie konto maleje, to oznaka, że Armagedon jest bliski, czas
na "powtórkę". Co do samych ŚJ, tych szeregowych, to przypominają owce, w
owczym pędzie, tam lecą gdzie ich steruje Centala, nie patrzą "na boki", tego
już się dawno pozbyli. Nie żadne lata niewoli, nie żadne studiowanie Pisma,
ale wgląd do finansów daje możność określenia tego terminu, tak mi się zdaje.
U ŚJ sprawy finansowe są tak okryte tajemnicą, że przewyższają
w "tajemniczości" termin Armagedonu, to Centarla ma możność odkrywania tej
tajemnicy.
Obserwuj wątek
    • stek22 Re: Data Armagedonu 26.12.05, 09:45
      Cóż. Nic dodać, nic ująć. Toż to dobry sposób na pustą religijną sakwę. W USA
      oo jakiś czas jest skandal z takim czy innym, który w ten czy inny sposób
      nabija swoją kabzę. KK w średniowieczu co robił - pozwalał na handel odpustami.
      I kasa szłoa. Więc ŚJ też musieli wymyśleć coś. Ale coś co ludzie by kupili i
      co by przebiło pozostałych.
      I wrócili do korzeni chrześcijaństwa jak to pewne małżeństwo zostało ukarane
      śmiercią za to że nie podzielili się całym majątkiem na rzecz wspólnoty.
      PRzecież to od judeochrześcijan jest wiara w tak rychłe przyjście Królestwa
      Bożego, że to nastąpi jeszcze za ich życia. Stąd przez kilkadziesiąt lat
      wyczekiwanie na Królestwo i przez to nie ma żadnych wytworów kultury i
      zapisków - bo i po co. A teraz cierpimy na brak literatury z tego okresu.
      Tej daty nie można ustalić dokładnie z dwóch powodów. Między Józefem a
      Mojżeszem jest wyciętych 400 lat z żydowskiej chronologii. Tylko Biblia
      sugeruje, że to nastąpiło jedno po drugim. Między ST a NT też jest ok. 400 lat
      przerwy. A w daty wynikające z genealogii był nie wierzył. Wystarczy poczytać o
      Abramie i jego ojcu.
      Jeden ze ŚJ mówiąc mi o tym iż w królestwie niebieskim będą stały koło siebie
      lew i osioł i obaj będą gryźli trawę dał mi taki przykład.
      Patrz, nawet taki pies, niby mięsożerny to wcina trawę. Jest to pamięć, po tym
      jak kiedyś jadł trawę i może do tego wrócić. Bzdura totalna, - pies nie je
      trawy. Pies wyszukuje odpowiednie zioła, które pomagają mu wymiotować gdy ma
      problemy żołądkowe. Właśnie on zwraca te zioła z treścią pokarmową i staje się
      jeszcze głodniejszy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka