Dodaj do ulubionych

Czym się różnią?

03.02.06, 18:17
Może ktoś mi wyjaśni,czym się różnią agnostyk od ateisty oraz dewotka od
fanatyka?
Obserwuj wątek
    • jan_stereo Re: Czym się różnią? 03.02.06, 18:23
      tessa18 napisała:

      > Może ktoś mi wyjaśni,czym się różnią agnostyk od ateisty oraz dewotka od
      > fanatyka?

      Ateista nie wierzy absolutnie w jakiegokolwiek Boga,agnostyk równiez ale
      dopuszcza ze moze sie mylic,dewotka jest zazwyczaj postrzegana w przesadnym
      (ponadnormowym)wypełnianiu religijnych obowiazków takie 500% normy( i
      niekoniecznie musi sie odznaczac jakas wielka wiara w Boga),fanatyk jest
      natomiast zwykłym fanatykiem bo ta profesja nie jest powiazana z jakakolwiek
      religia aby w pełni zaustniec.Taka slepota na oczywiste fakty i bezgraniczna
      gotowosc na jakiekolwiek posiwecenie dla dobra danej sprawy.
      • tessa18 Re: Czym się różnią? 03.02.06, 18:35
        Fanatyzm kojarzy mi się między innymi z religią.Choć można być też fanatykiem
        czegoś innego.Fanatyzm to przesadna gorliwość,szaleńcza gorliwość.
        Można być w czymś gorliwym i nie jest w tym nic złego.
        Lepiej być gorliwym niż obojętnym.
        "Znam twoje uczynki wiem że nie jesteś ani zimny ani gorący.Obyś był zimny albo
        gorący .Tak skoro jesteś letni i ani zimny ani gorący zamierzam wypluć cię
        z mych ust". Objawienie 3:15-16
        Zatem pewien zapał w tym co robimy jest konieczny.Gdzie zatem leży granica
        między fanatyzmem i gorliwością?
        • nangaparbat3 Re: Czym się różnią? 03.02.06, 18:40
          tessa18 napisała:

          > Fanatyzm kojarzy mi się między innymi z religią.Choć można być też fanatykiem
          > czegoś innego.Fanatyzm to przesadna gorliwość,szaleńcza gorliwość.
          > Można być w czymś gorliwym i nie jest w tym nic złego.
          > Lepiej być gorliwym niż obojętnym.
          > "Znam twoje uczynki wiem że nie jesteś ani zimny ani gorący.Obyś był zimny
          albo
          >
          > gorący .Tak skoro jesteś letni i ani zimny ani gorący zamierzam wypluć cię
          > z mych ust". Objawienie 3:15-16
          > Zatem pewien zapał w tym co robimy jest konieczny.Gdzie zatem leży granica
          > między fanatyzmem i gorliwością?
          >
          Fanatyk to ktoś, czyja gorliwość powoduje zło, cierpienie, krzywdę. Może to
          robić w najlepszej wierze, na przykład w to, że paląc kogoś na stosie ratuje
          jego duszę przed wiecznym potępieniem.
          • tessa18 Re: Czym się różnią? 03.02.06, 18:51
            Ponoć słowo "fanatyk" pochodzi od łacińskiego słowa znaczącego "natchniony
            przez bóstwo";w dalszej części wyjaśnienia czytamy:opętany lub jakby opętany
            przez demona ,szerzej zwariowany ,oszalały ,obłąkany,odznaczający się nadmierną
            gorliwością ,nierozsądny,zagorzały zwłaszcza w kwestiach religijnych.
            Poza tym podano,że "Okrucieństwa rozwiązłość i fanatyzm podczas wypraw
            krzyżowych nie miały w sobie równych w historii".
            Dzieje chrześcijaństwa wręcz roją się od fanatyków którzy nierzadko winni byli
            najcięższych zbrodni.Więc fanatyzm nie wydaje dobrych owoców.
            Jak zatem osądzić pierwszych chrześcijan?
            Czy byli oni fanatykami?
            Jezus nigdy nie namawiał swych uczniów do tego,by sobie lub drugim zadawali
            cierpienia ,przytaczając jedno z dwóch najważniejszych przykazań powiedział:
            "Będziesz miłować swego bliżniego jak siebie samego".
            Prawdziwy chrystianiz nie rodzi więc fanatyków.
            • jan_stereo Re: Czym się różnią? 04.02.06, 00:07
              Przyznam sie szczerze ze pewnego czasu jawiłas mi sie własnie jako fanatyczka
              wiaru,ze wzgledu na to,ze pewne fakty interpretowałas na swoja korzysc i
              robiłas to ze 100% przekonaniem,chociaz równie dobrze mozna było te same fakty
              potraktowac zupełnie inaczej. Jako ze nie uwazam zebys była zła,stwierdzam ze
              moze nie kazdy fanatyzm jest zły,a konkretniej,rodzaj fanatyzmu okresla
              charakter danej osoby.
              • grgkh Re: Czym się różnią? 05.02.06, 16:18
                Zły jest nie człowiek lecz jego czyny postrzegane w pewnym kontekscie.

                Tessa jest dobrym człowiekiem smile, a jej fanatyzm ogranicza się do czynów "mówionych", a szkodliwość tych z reguły nie jest rozpoznawana natychmiast i bezpośrednio. Tak samo odczuwamy na pierwszy rzut oka szkodliwość religii (no bo niby wielu ludziom pomaga, a wojny krzyżowe to taka odległa przeszłość; Rydzyk się do Bozi modli, a że szczuje innych, to już kłopot tych "innych").

                Szkodliwość komunizmu zaczęliśmy dostrzegać, gdy "za bardzo" ograniczył wolność ludzi i nie sprawdził się w roli rozdawcy dóbr wszelakich nie wiadomo skąd mających się do tego rozdawnictwa wziąć.

                Szkodliwość fanatyzmu dostrzegamy, gdy ta względna "odległość" od "myślenia" do "bardzo szkodliwego" zadziałania się minimalizuje, jak u zamachowców-samobójców islamskich.

                Taka to już cecha ludzkiego myślenia większości ludzkiego stada i niewiele można na to poradzić. Niewiele, poza edukacją... smile))
      • fan_gazety Nie, to nie tak z agnostykiem : 03.02.06, 19:04
        > Ateista nie wierzy absolutnie w jakiegokolwiek Boga,agnostyk równiez ale
        > dopuszcza ze moze sie mylic,

        Rozumiem to tak jak w Wikipedii:

        Agnostycyzm to pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść istnienia
        Boga, ale nie ma też możliwości dowiedzenia, że Boga nie ma.

        -------------------------
        Tak więc agnostyk w ogóle nie zajmuje się sprawami w które jedynie można
        uwierzyć lub nie. Dla niego to raczej strata czasu smile.

        To zasadniczo inna postawa nić ateisty, który nie wierzy w Boga, w istocie
        wierząc, że go nie ma smile. To też wiara... ze znakiem "minus".
        • nangaparbat3 Re: Nie, to nie tak z agnostykiem : 03.02.06, 22:07
          fan_gazety napisał: >
          > Agnostycyzm to pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść
          istnienia Boga ale nie ma też możliwości dowiedzenia, że Boga nie ma.
          >
          > -------------------------
          > Tak więc agnostyk w ogóle nie zajmuje się sprawami w które jedynie można
          > uwierzyć lub nie. Dla niego to raczej strata czasu smile.
          >
          Nieprawda. Jestem głęboko przekonana o tym, ze nie można udowodnić ani
          istnienia Boga, ani nieistnienia. Ale jednocześnie jestem równie głęboko
          przekonana, że nie ma nic od niego ważniejszego - niezależnie od tego, czy jest
          tylko wytworem naszych mysli i emocji, czy nie. smile))
          >
          • fan_gazety To wiara - w jego nieuchwytność, więc w istnienie 03.02.06, 23:21
            nangaparbat3 napisała:

            > Nieprawda. Jestem głęboko przekonana o tym, ze nie można udowodnić ani
            > istnienia Boga, ani nieistnienia. Ale jednocześnie jestem równie głęboko
            > przekonana, że nie ma nic od niego ważniejszego - niezależnie od tego, czy jest tylko wytworem naszych mysli i emocji, czy nie. smile))

            ** Hmmm, jak to możliwe ? Piszesz "nie ma nic od niego ważniejszego". Ale od czego/kogo "niego"? smile) Z tego twierdzenia bije wiara, a nie agnostycym smile Ja czuję tu sprzeczność, bom chyba agnostyk właśnie big_grin Poszukuję prawdy (jak pewnie wszyscy ludzie - po swojemu) o świecie, bo warto znać prawdę w moim przekonaniu. Jeśli widzę możliwość poznania prawdy - sprawa dana spełnia wstępne warunki przyciągnięcia mojej uwagi. Jeśli nie spełnia - to po cóż się tym zajmować smile. No chyba, żeby poćwiczyć umysł smile . Albo - żeby sprawdzać prawdziwość tezy: wiara w wytwór myślowy zwany Bogiem jest ważna dla ludzkości. Ale to już zupełnie inne historia.

            • nangaparbat3 Re: To wiara - w jego nieuchwytność, więc w istni 05.02.06, 21:03
              fan_gazety napisał:

              >
              > ** Hmmm, jak to możliwe ? Piszesz "nie ma nic od niego ważniejszego". Ale od
              czego/kogo "niego"? smile)
              Albo od "niego" - Boga , jesli jest, albo od pojęcia, idei, drogi - czegoś, co
              jest wytworem mysli (intuicji? emocji?). Nie wiem.

              Z tego twierdzenia bije wiara, a nie agnostycym smile
              Ta mówię, że jestem głęboko wierząca.

              Ja c
              > zuję tu sprzeczność, bom chyba agnostyk właśnie big_grin Poszukuję prawdy (jak
              pewni
              > e wszyscy ludzie - po swojemu) o świecie, bo warto znać prawdę w moim
              przekonan
              > iu. Jeśli widzę możliwość poznania prawdy - sprawa dana spełnia wstępne
              warunki
              > przyciągnięcia mojej uwagi. Jeśli nie spełnia - to po cóż się tym zajmować :-
              )
              ale ja nie widzę możliwości poznania zadnej prawdy, moze poza taką, że źle
              krzywdzić innych, ale to też nie jest oczywiste, bo ja kiedys wkazał grghk
              wcale nie jest oczywiste, co jest krzywdzeniem, a co na odwrót.
              Poza tym zauważyłam, ze od jakiegoś czasu uspokajam sie dopiero wtedy, kiedy
              mogę stwierdzić, że "nie wiem" - wtedy wiem, ze przemyslałam dostatecznie smile)))


              > . No chyba, żeby poćwiczyć umysł smile . Albo - żeby sprawdzać prawdziwość
              tezy:
              > wiara w wytwór myślowy zwany Bogiem jest ważna dla ludzkości. Ale to już
              zupełn
              > ie inne historia.
              >
      • seth.destructor Re: Czym się różnią? 04.02.06, 16:49
        Hem, to agnostykiem nie jestem, bo wierze w istnienie, ale uznaje, ze moge sie
        mylic...
    • chelseaa Re: Czym się różnią? 03.02.06, 19:16
      Może ktoś mi wyjaśni , to co już sama wiem ; ))


      tessa prowokacyjnie napisała :

      "Może ktoś mi wyjaśni,czym się różnią agnostyk od ateisty oraz dewotka od
      fanatyka?"
      • tessa18 Re: Czym się różnią? 04.02.06, 15:04
        No nie do końca wiemsmile
        Czym wyróżnia się dewotka? Tego do końca nie wiem.Kojarzy mi się to ze ślepym
        zapatrzeniem w kościół i księży.
        • chelseaa Re: Czym się różnią? 04.02.06, 18:45

          tessa18 napisała:

          > No nie do końca wiemsmile
          > Czym wyróżnia się dewotka? Tego do końca nie wiem.Kojarzy mi się to ze ślepym
          > zapatrzeniem w kościół i księży

          Czyli jednym słowem syndrom zdewocenia raczej Ci nie grozi .
          • kociak40 Re: Czym się różnią? 04.02.06, 22:12
            ""> Czym wyróżnia się dewotka? Tego do końca nie wiem.Kojarzy mi się to ze
            ślepym
            > zapatrzeniem w kościół i księży"" - Tessa18

            fanatyzm, to ideologia, dewocja to praktyka, to wiara, że przez ceremoniał,
            przez pewne czynności niejako "techniczne" można zyskać łaskę boską.
            Takim przykładowym rekwizytem dewotki jest różaniec. Nigdy nie mogłem zrozumieć
            zasady działania rożańca. Wiem tylko tyle, że odmawia się 10 "Zdrowaś.." i 1 raz
            "Ojcze .....". Powtarza się to cyklicznie i aby się nie pomylić (jak klepie się
            z pamięci stale to samo, nie można tego liczyć, łatwo o pomyłkę) przesuwa się
            koraliki różańca. Bóg zna te modlitwy, mu też znamy i wkółko mówimy to na głos
            lub w pamięci. Jeśli nie możemy już rozdzielić naszej uwagi aby móc liczyć te w
            kółko zmawiane modlitwy i potrzebujemy koralików do przesuwania, więc nie ma
            mowy abyśmy mogli myśleć o Bogu. Nie mogę zrozumieć czemu to ma służyć?
            Dewotka wierzy, że takie zmówienie różańca będzie wynagrodzone przez Boga,
            rozumie też, że jeśli tak jest, to zmówienie 2 różańców jest lepsze od jednego,
            3 od dwóch, 4 od...... i tak w nieskończonść. Można przecież założyć, że możemy
            tą modlitwę (my znamy, Bóg zna) zapisać na papierku, (nawet własnoręcznie) i
            umieścić wewnątrz młynka modlitewnego. Możemy "umówić" się z Bogiem, że jak
            zakręcimy tym młynkiem, to jeden obrót jest "zaliczeniem" tej modlitwy. To jest
            już lepsze od różańca. Możemy wtedy myśleć o Bogu, a kręcąc młynkiem (nie
            wymaga to już skupienia) "zaliczać" te modlitwy. Oczywiście, jak szybciej
            będziemy kręcić to więcej modlitw zaliczymy (o ile są one tak ważne). A jak
            zastosujemy napęd elektryczny (bateryjny) i tylko naciśniemy przycisk (aby
            jednak był to nasz wkład w to kręcenie, zakładam, że musimy trzymać wciśniecie
            tego przycisku, można zastosować silną sprężynę, aby był jakiś trud tego
            wciśniecia, aby była świadomość, że te "zaliczanie modlitw" od nas pochodzi.
            Tu ciśnie się samoistne pytanie, jak szybko taki młynek może się kręcić?
            Najszybciej to tak jak cynterfuga lub tarcza żyroskopu, czyli 20 tys. obrotów
            na minutę. To byłby doskonały młynek modlitewny. Przy takich obrotach, nie może
            być już łożysk ślizgowych, bo przerywa się klin smarny, a łożyska toczne mają
            zbyt krótką żywotniość. Trzeba łożyskować w próżni, wykorzystując pole
            magnetyczne, a to drogi młynek, ale za to, "konkurencję do łask" zostawiamy w
            tyle. Właśnie taki młynek modlitewny jest marzeniem dewotki. Pozostaje jednak
            pytanie, po co to wszystko, jaki to ma sens? Czy nie większą łaskę bożą zyskamy
            jak dla przykładu z własnej incjatywy i myślac o Bogu, pogodzimy się z
            sąsiadką, z którą "drzemy koty" od wielu lat? Dewotka, tego nie zrobi, "niech
            ta sąsiadka ze schodów spadnie i połamie się cała" i w tej intencji (ukrytej)
            właśnie zmawia te różańce, bo ją Bóg wynagrodzi, sąsiadka nie zmawia więc ją
            ukarze.
            • markus.kembi Re: Czym się różnią? 04.02.06, 22:17
              No, niezupełnie. W przypadku różańca nie chodzi o samo "zaliczenie" zdrowaśki,
              bo Bóg za każdą daje ileś pnktów i po zsumowaniu spełnia życzenie osoby
              odmawiającej. Nie, tu istota tkwi raczej w samym powtarzaniu modlitw. Odmawianie
              różańca to raczej rodzaj mantry, osoby "klepiące" w kółko te same sentencje
              wprowadzają się w taki swoisty trans. Buddyści też mają różańce.
              • marekwojciechowski Re: Czym się różnią? 04.02.06, 22:22
                "Różańce" lub "różańco podobne urządzenia" są w buddyzmie, konfucjonizmie,
                hinduizmie, islamie, judaizmie. Znali je takze wyznawcy Mitry.
                Mantra...
                Technika stara jak świat...praktykowana prawie we wszystkich religiach świata.
                • kociak40 Re: Czym się różnią? 05.02.06, 02:38
                  Pani Tesso18!

                  W pani poscie chciałbym się zapytać (tylko pani może odpowiedzieć, gdyż właściwe
                  rozumienie Biblii przypisuje ŚJ). Otóż, jest w Biblii pewne polecenie samego
                  Boga, to sam Bóg daje nam taki rozkaz, takie przykazanie - "czarowników
                  (czarownice) nie zostawiajcie wśród żywych!". Wynika z tego, że Bóg wierzy w
                  czary i delikatnie mówiąc, karze ich mordować. Ciekawi mnie, jak ŚJ wypełniają
                  to polecenie, jak pozbywają się tych podejrzanych o czary?
                  • tessa18 Re: Czym się różnią? 05.02.06, 14:05
                    W Biblii jest napisane,że "niech się nie znajdzie wśród was ten kto się tym
                    zajmuje".Więc ŚJ nie mają z tym problemów.Osoby które zostają ŚJ muszą pozbyć
                    się " magicznych rekwizytów" i praktyk z nimi związanymi.
                    Tak samo jak zrobili to w I wieku chrześcijanie w Efezie.Z prawdą głoszoną
                    przez Pawła zetknęli się ludzie związani z magią,związani z nieczystymi duchami.
                    Dzieje Apostolskie 19:19
                    "A niemało tych którzy uprawiali sztuki magiczne poznosiło swe księgi i spaliło
                    je wobec wszystkich.I zliczywszy ich ceny stwierdzili,że były warte
                    pięćdziesiąt tysięcy sztuk srebra".
                    A więc były bardzo cenne,a mimo to ci ludzie uznali prawdę poznaną od Pawła za
                    cenniejszą od tych ksiąg.Paląc je odcinali się od magii i wpływu demonów.
                    Podobne nastawienie miał sam Paweł.Prawdę poznania Jezusa cenił wyżej niż
                    wszystko inne.Sam napisał:
                    "Jeśli już o to chodzi,doprawdy też wszystko za stratę uznaję z uwagi na
                    niezrónaną wartość poznania Chrystusa Jezusa mojego Pana.
                    Ze względu na niego zniosłem stratę wszystkiego i uznaję to wszystko za stertę
                    śmieci,bylebym pozyskał Jezusa."
                    Dlaczego Paweł napisał te słowa,człowiek wykształcony ,mający obywatelstwo
                    rzymskie,będący poważany przez otoczenie ,kształcony u stóp Gamaliela i będący
                    faryzeuszem mogący zrobić karierę jako faryzeusz?
                    Uznał poznanie Jezusa za coś najbardziej cennego.Cenniejszego niż
                    kariera ,bogactwo i sława.Podjął się służby dla Boga narażając nawet swoje
                    życie.Znalazł największy skarb ,najcenniejszą perłę za którą oddał wszystko co
                    miał.
                    Co ciekawe uznał to wszystko co poświęcił dla prawdy ,za stertę śmieci czyli
                    coś nie zasługującego na uwagę.Takie samo nastawienie mają ci,co zostają ŚJ.
                    ŚJ nie ścigają ludzi ,nie palą ich na stosach,nie osądzają ich tylko zachęcają
                    do poznawania Boga.Dzielą się tym swoim skarbem z innymi.
                    • wray Re: Czym się różnią? 05.02.06, 16:08
                      Naprawdę niezwykle trudno doszukać się w twoich postach jakiejkolwiek treści.
                      Co prawda istnieją tam zdania a nawet słowa i rozumiem ich znaczenie lecz nie
                      przedstawiają one żadnej wartości. Jeśli prawdą jest że "informacja jest
                      wszyskim i wszystko jest informacją" to twój post świadczy tylko o tym, że nie
                      posiadasz własnego zdania na tematy o których dyskutujesz.

                      Pozdrawiam,
                      Wray
                      • tessa18 Re: Czym się różnią? 05.02.06, 18:24
                        Należy trochę pomyśleć,Biblia jest dla myślących.Można wyczytać następującą
                        treść:Bóg zabrania uprawiania magii i w prawdziwym ludzie Jehowy nie ma się
                        znajdować nikt kto uprawia czary ,wróżby,zajmuje się przepowiadaniem
                        przyszłości.Dlatego osoby zostające Świadkami Jehowy muszą porzucić dawne
                        praktyki,które nie podobają się Bogu.Tak czynili pierwsi chrześcijanie ,którzy
                        palili swe drogie księgi magiczne bo uważali,że poznanie osoby Jezusa jest
                        cenniejsze.Tak samo Paweł ,choć był wykształconym człowiekiem uznał wszystko za
                        coś niewartego uwagi a poświęcił swe życie nauczaniu i głoszeniu ewangelii.
                        Prościej nie można już tego przedstawić ,myślę że zrozumiałeś.
                    • kociak40 Re: Czym się różnią? 05.02.06, 23:15
                      Pani Tesso18

                      Pani zmienia ten zwrot, podaje inne znaczenie. Ja czytając "Sędziowie i
                      spiskowcy" w części "Sukcesy Demonologii" jest przytoczony zapis biblijny
                      o innej treści - "czarowników nie zostawiajcie wśród żywych". Właśnie to
                      przykazanie posłużyło do palenia na stosach czarownic. Benedykt Carpzow,ktory
                      przechwalał się, że 53 razy czytał Biblię od deski do deski, będący zwolennikiem
                      palenia czarownic, ten zwrot przytaczał. Wobec tego, że pani odpowiedz nie
                      potwierdza tego zwrotu, a wprost przeciwnie, podaje inne znaczenie, zachodzi
                      podejrzenie, że treść Biblii jest zmieniana. Powstaje wobec tego inne pytanie,
                      kto może zmieniać treść słów w Biblii?
                • chelseaa Zagłoba był dewotem 05.02.06, 15:18
                  Pan Wołodyjowski Księga ...

                  "W izbie zajętej przez panią Boską słychać już było ruch, ale niecierpliwemu
                  młodzianowi tak pilno było Zosię zobaczyć, że chwyciwszy za kindżał, począł nim
                  mech i glinę między belkami wyłupywać, aby bodaj przez szparutkę jednym okiem
                  na Zosię spojrzeć. Zastał go przy tej robocie pan Zagłoba, który właśnie z
                  różańcem nadszedł, i poznawszy zaraz, co się święci, zbliżył się na palcach i
                  począł okładać sandałowymi paciorkami plecy rycerza. Ów uciekał, wykręcał się,
                  niby się śmiejąc, ale zmieszany bardzo, stary zaś gonił i bił powtarzając:
                  - A Turku jakiś, a Tatarzynie, a naści! a naści! exorciso te! A gdzie mores?
                  To niewiasty będziesz podglądał? A naści, a naści!
                  - Dobrodzieju! - wołał pan Nowowiejski - nie godzi się ze świętych paciorków
                  kańczuga czynić! Zaniechajcie mnie, bom grzesznej intencji nie miał!
                  - Nie godzi się, mówisz, świętymi paciorkami bić? Nieprawda! Palma w
                  kwietnią niedzielę też święta, a przecie nią biją! Ha! to był dawniej pogański
                  różaniec i do Supankazego należał, alem mu go pod Zbarażem wydarł, a potem
                  nuncjusz apostolski go poświęcił. Patrz, sandał prawdziwy!
                  - Jeśli prawdziwy sandał, to pachnie.
                  - Mnie pachnie różaniec, a tobie dziewczyna. Muszę ci jeszcze dobrze plecy
                  przetrzepać, bo właśnie do wypędzenia diabła z ciała nie masz nad święte
                  paciorki! - Nie miałem grzesznej intencji, żebym tak zdrów był!...
                  - Jeno przez pobożność dziurkę dłubałeś, co?
                  - Nie przez pobożność, ale przez miłość tak ekstraordynaryjną, że nie wiem,
                  jeżeli mnie nie rozsadzi jako granat! Co tu klimkiem rzucać, kiedy prawda! Bąki
                  tak konia latem nie ćwiczą, jako mnie afekty ćwiczą!
              • crax Re: Czym się różnią? 05.02.06, 16:57
                markus.kembi napisał:
                "...Bóg za każdą daje ileś pnktów i po zsumowaniu spełnia życzenie osoby
                odmawiającej."

                Nie chodzi o to? A szkoda. To się nazywa "program lojalnościowy". Coś jak
                zbieranie punktów na stacja benzynowych smile
                • tessa18 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 09:00
                  Większość posługujących się różańcem sądzi że jest to chrześcijański zwyczaj
                  jednakże tak nie jest.Paciorki modlitewne mają za sobą prastarą tradycję i
                  wywodzą się prawdopodobnie z buddyzmu.Także muzułmanie posugują się nimi
                  podczas modłów.
                  Jezus gdy nauczał swych uczniów modlitwy przestrzegł żeby nie byli wielomówni
                  jak poganie którzy wciąż powtarzają te same słowa.Mateusza 6:7,8
                  Modlitwa winna być wyrazem przyjażni z Bogiem.
                  A wypowiadanie na różańcu tych samych słów niczemu nie służy i nie przybliża do
                  Boga.Bogu podobają się szczere modlitwy zanoszone z właściwych pobudek a
                  różaniec nie przyczynia się do tego,by modlitwy były szczere i treściwe.
                  Jezus powiedział takie słowa:"Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko
                  przeze mnie".A zatem ani różaniec ani Maria nie otwierają przystępu do Boga w
                  modlitwie.
                  • miriam_73 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 09:27
                    Modlitwa różańcowa, Tesso, nie służy wypowiadaniu tych samych słów, lecz ma
                    pomóc w rozważaniu wydarzeń z życia Chrystusa. I temu (i tylko temu) służy i
                    nie ma bynajmniej nic wspólnego z "wielomówstwem". I potrafi bardzo przybliżac
                    do Pana Boga.
                    Na jakiej podstawie śmiesz oceniac czyjąkolwiek modlitwę, Tesso??? Na jakiej
                    podstawie twierdzisz że ktoś inny, kto z głębi serca modli sie na różańcu, nie
                    zanosi do Boga modlitwy do bólu szczerej i jak najbardziej treściwej? Jak
                    śmiesz??? Znasz ludzkie serca i umysły? Jak Bóg???
                    • tessa18 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 13:29
                      Jaką zatem treść kryje za sobą ta modlitwa?Są to w kółko wypowiadane te same
                      słowa.Czy to jest bogata treść?I przede wszystkim czy jest to szczere i z głębi
                      serca skoro miliony ludzi mówi to samo?
                      Według mnie coś szczerego powinno pochodzić od nas samych.
                      • miriam_73 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 13:49
                        Czy tobie trzeba tłumaczyć DRUKOWANYMI LITERAMI??? Modlitwa różańcowa służy
                        rozważaniu życia Chrystusa, pozwala wejśc w kontemplowanie Chrystusa tu i
                        teraz. Zatem ilu ludzi tyle "wariantów" tej modlitwy, bo każda medytacja jest
                        inna, indywidualna. Nie tobie osądzać, co dany człowiek ma na dnie serca i ile
                        w tym szczerości. IMHO, nie wolno twierdzić że jest inaczej.

                        Czy zatem jeśli modlisz się słowami np. "Ojcze nasz" albo któregos z psalmów to
                        jest to nieszczere??? Przecież nie pochodzi od nas samych.... Więc?
                        • tessa18 Re: Czym się różnią? 07.02.06, 11:11
                          Rozważanie to nie modlitwa.Modlitwa to rozmowa z Bogiem.Tak przedstawia
                          modlitwę Biblia.
                          Przeczytaj sobie modlitwy utrwalone w Biblii:
                          -modlitwa Jezusa w Getsemanii Mateusza 26:39
                          -modlitwa Marii matki Jezusa Łukasza 1:46-55
                          -modlitwa apostołów Dzieje Apostolskie 4:24-31
                          Wszystkie te modlitwy skierowane były do Boga i były wypowiedziami osób które
                          je wypowiadały a nie były to rozważania .Rozważania można sobie
                          czynić osobno rozmyślając o danej sprawie.Modlitwa zaś jest to wypowiedż
                          skierowana do Boga przez daną osobę.Czy rozmawiając z kimś ciągle powtarzasz
                          jakieś słowa?
                          Jak to wygląda gdy przychodzisz do kogoś i ciągle powtarzasz:"Bądż zdrowy,bądż
                          zdrowy,bądż zdrowy" i tak w kółko..Ten ktoś może się nawet zdenerwować i uznać
                          że postradałaś rozum.
                          • miriam_73 Re: Czym się różnią? 07.02.06, 11:42
                            Wiesz Tesso, biedna jesteś bo strasznie ograniczona w swoim patrzeniu na Boga,
                            na relację z nim, na modlitwę...

                            Powracam do zadanego i kilkakrotnie powtarzanego pytania, bo dopóki tego nie
                            ywjaśnimy, to obawiam się, że nadal bedzie to dyskusja jak ze ślepym o
                            kolorach. Jeszcze raz zatem:
                            Kim dla Ciebie, konkretnie dla Ciebie jest Bóg, tu i teraz? Czy Ty go
                            kiedykolwiek spotkałaś? Prawdziwego, żywego, kochającego?


                            A ad rem:
                            Otóż kontemplacja/rozważanie jest bardzo konkretną, prastarą formą modlitwy,
                            doskonałą formą modlitwy, praktykowaną od początków istnienia Kościoła. Polega
                            to na tym, że trwasz przed Bogiem, niezależnie od wypowiadanych lub
                            niewypowiadanych słów, po prostu jesteś dla Niego i z Nim, kierując ku Niemu
                            całego siebie. Różaniec może taką kontemplację budować i wspierać i temu służy.

                            Poczytaj pisma mistyków, zobacz też co to jest i na czym polega lectio divina.
                            A potem zastanów sie nad tym co napisałaś. Bo to bzdura.

                            Btw. Sam Chrystus dał nam modlitwę - konkretne słowa do powtarzania.
                  • grgkh Re: Czym się różnią? 06.02.06, 12:31
                    > Bogu podobają się szczere modlitwy...

                    Podobają się? wink Ładne słowo.
                    No i "staruszek" się czasem z czegoś ucieszy? smile))

                    Wychodzi z tego, że postępuje się jakoś tam dla zwykłego "przypodobania" się, dla zadbania o własny tyłek. Oj, biednaś Ty, Tesso... smile
                    • tessa18 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 13:34
                      Bardzo ładne słowo.Komuś się podobać czyli postępować tak jak ten ktoś tego
                      pragnie.Można się też podobać Szatanowi gdy lekceważy się Boże wskazówki.
                      Jezus powiedział:"A ten który mnie posłał jest ze mną ,nie pozostawił mnie
                      samego poniewaz zawsze czynię to,co się jemu podoba".Jana 8:29
                      Ja wolę zadowalać Stwórcę nie jego przeciwnika,bo trzeciej możliwości nie ma.Są
                      tylko dwie drogi jedna prowadzi do życia a druga do śmierci.
                      • grgkh Re: Czym się różnią? 06.02.06, 13:48
                        > Jezus powiedział...

                        Ble, ble, ble. A co Ty, Tesso potrafisz powiedzieć? Co TY, sama, myślisz?

                        Wycałować "stópki boskie" i postraszyć Szatanem.

                        AUTOMAT. Zero własnej osobowości. Marionetka. Odruch warunkowy. Ty jesteś człowiekiem, czy duszą do zbawienia? Czym (kim) jesteś?

                        > Ja wolę zadowalać Stwórcę nie jego
                        > przeciwnika,bo trzeciej możliwości nie ma.

                        Jest trzecia możliwość - myśleć i być człowiekiem między ludźmi. I olać bożków. Ale Ty się ich boisz. smile))

                        > Są tylko dwie drogi jedna prowadzi
                        > do życia a druga do śmierci.

                        Do śmierci wszyscy zmierzamy. Po śmierci WSZYSTKO, dla tego kto już nie żyje, przestaje istnieć. Wtedy NIE MA Wszechświata, nie było i nie będzie NIC.

                        Jesteśmy w każdej chwili, w której myślimy. Myślimy dzięki ludziom i im swoje myśli oddajemy. To jest jedyny wspaniały świat. Żyjmy dla niego. Chciejmy, by był najlepszy dla wszystkich, na zasadzie wzajemności.


                        • vitmik Re: Czym się różnią? 06.02.06, 13:51
                          po co sie kłócic o to czy jest bog czy go nie ma, czy jest niebo, aniolowie,
                          szatan i pieklo, zycie po smierci, reinkarnacja etc etc.
                          kiedys zdechniem to zobaczym kto mial racje
                          • grgkh Re: Czym się różnią? 06.02.06, 14:26
                            > kiedys zdechniem to zobaczym
                            > kto mial racje

                            Nie zobaczym, bo nas nie będzie. wink
                            • vitmik Re: Czym się różnią? 06.02.06, 14:31
                              no to zobaczym czy coś zobaczym.wink
                        • tessa18 Re: Czym się różnią? 07.02.06, 11:26
                          Misie są grożne.Widzi mi się i do czego doszli?
                          Głód,cierpienia,przestępczość,wojny,zniszczone środowisko,brak
                          zaufania.Odrzucili Bożą mądrość więc jaka mądrość im pozostała? Każdy robi co
                          sam chce to prowadzi do anarchii.Brak zasad, brak mądrego kierownictwa.To życie
                          jak każdemu się wydaje słuszne.Ale człowiek jest omylny i błądzi w mrokach
                          ciemności.
                          Lampą oświetlającą tą drogę jest Słowo od Boga.UWAŻAM że mądrze jest kierować
                          się w życiu wskazókami i zasadami zawartymi w Słowie Bożym.Są one ponadczasowe
                          i zawsze wychodzą na dobre.
                          Ten kto ufa tylko swojemu sercu zawiedzie się."Serce jest zdradliwsze niż
                          wszystko inne i nieobliczalne ,Któż może je poznać?" Jeremiasza 17:9
                          • grgkh Re: Czym się różnią? 08.02.06, 09:46
                            > Głód,cierpienia,przestępczość,wojny,
                            > zniszczone środowisko,brak zaufania.

                            > Odrzucili Bożą mądrość więc jaka mądrość
                            > im pozostała? Każdy robi co sam chce to
                            > prowadzi do anarchii.Brak zasad, brak
                            > mądrego kierownictwa.To życie jak każdemu
                            > się wydaje słuszne.Ale człowiek jest omylny
                            > i błądzi w mrokach ciemności.

                            Jesteś niekonsekwentna, zaślepiona.
                            Od początków historii ludzkości, od samych jaskiń, ludzie pełzają u stóp bóstw.
                            Kiedyś nie było niemal niewierzących. Wiara jest wiarą, u każdego człowieka
                            siedzi w tym samym miejscu świadomości, nad każdym trzyma bat i każdemu
                            obiecuje.

                            I co? Jak wygląda ta ludzka historia? Ile zła własnie przez religię się dzieje?

                            Zbilansuj.

                            Religia miała coś dać, ale nie dała nic prócz ułudy, że da. Powiesz - no to
                            dlatego, że ludzie jej się nie oddali do końca. Ale czy to nie Ty twierdzisz,
                            że ponoć mają "wolną wolę"? A więc zdecyduj się - mają być automatami, które są
                            na usługach bożka, czy nie mają nimi być? Mają dążyć do zmian, mają szukać,
                            nawet kosztem zakłócenia równowagi, kosztem ryzyka konfliktu interesów, czy też
                            raczej mają pozostawać w bezruchu, bo kogoś "przypadkiem" skrzywdzą?

                            Nie rozumiesz zasad działania świata. Nie rozumiesz życia i ewolucji. Nie
                            rozumiesz tego, że narodzenie się nowej istoty jest ŻĄDANIEM dla niej nowych
                            dóbr, które skądś muszą się wziąć, a nasz świat nie jest czarodziejskim,
                            samonakrywającym się stoliczkiem i aż do śmierci ta istota, by żyć, musi brać
                            to, czego nie weźmie ktoś inny.

                            "Boża mądrość" to bajka. Ty jesteś niepoprawną idealistką, która szerzy ideę
                            bajkową wśród istot świata niebajkowego, nakazując im żyć według ideałów,
                            odbierając im prawo do zdobywania - wiedzy (bo jest sprzeczna z zapisami ze
                            świętej księgi), dóbr (bo trzeba je oddać lub równo, "sprawiedliwie",
                            ale "jak?", podzielić), wyborów w imię najlepiej rozumianego stanu równowagi
                            (bo sztywność Twoich nakazów powstałą dla prymitywnych praprzodków uważasz za
                            nadrzędną nad wszystkim).

                            Dobry świat, to świat, w którym jeszcze nie wiemy, co jest (będzie) dobre, ale
                            myślimy nad tym by dobre było dla wszystkich po trochu, a złe było w jak
                            najmniejszym stopniu. Biblia nie odpowiada na te pytania, bo jest tylko
                            historyczną rejestracją ludzkiego okrucieństwa. Gdy potrzebujesz naprawdę się
                            do niej odnieść, to zaprzęgasz do pracy swoje szare komórki, żądasz od
                            nich "interpretacji", a więc w rzeczywistości i tak to ostatecznie TY wymyślasz
                            jak masz działać. Po co siebie i innych oszukujesz? Czyż nie o ten strach przed
                            piekłem i niebiańską obietnicę bez pokrycia chodzi? Czy nie chodzi o to, że
                            jakoś trzeba ludzi ZMUSIĆ do działania w określonym kierunku? Ale przecież to
                            przy okazji jest przejęcie władzy nad ich psychiką i ZAWSZE znajdzie się chętny
                            by z tej władzy skorzystać...

                            > UWAŻAM że mądrze jest kierować
                            > się w życiu wskazókami i zasadami
                            > zawartymi w Słowie Bożym.Są one ponadczasowe
                            > i zawsze wychodzą na dobre.

                            > Ten kto ufa tylko swojemu sercu
                            > zawiedzie się."Serce jest zdradliwsze
                            > niż wszystko inne i nieobliczalne ,Któż
                            > może je poznać?" Jeremiasza 17:9

                            Piszesz o ludziach, że... "odrzucili" bożą mądrość... Ależ, jej "nieodrzucenie"
                            do niczego oprócz stada bezbronnych, pozbawionych samodzielności w myśleniu
                            owieczek nie prowadzi.

                            Piszesz... "brak zasad, brak mądrego kierownictwa"... Ależ, pełno jest na
                            świecie ludzi mądrych, zdolnych sobie samemu takie zasady wymyślać od ręki i
                            żyć lepiej niż tabuny potulnych wykonawców Twoich regułek. Nie widzisz ich?!
                            Bez mądrości bożej. Z mądrością ludzką.

                            Na jakiej podstawie, oprócz dogmatu, negujesz mądrość ludzką? Na jakiej
                            podstawie twierdzisz, żeśmy tylko nędznymi cieniami, durnymi zwierzętami,
                            automatami, że... nie jesteśmy istotami myślącymi?
                            Dlaczego TY odbierasz nam prawo do człowieczeństwa (bo przecież Jeremiasz przez
                            Ciebie przytoczony, to nic więcej jak tylko narzędzie TWOJEGO działania)?


                            • tessa18 Re: Czym się różnią? 09.02.06, 21:28
                              To,że PEWNE religie dopuszczają się zła nie znaczy że religia jest zła.
                              Tylko religia odpowiada na pytania na które NIKT INNY nie może dać odpowiedzi.
                              Boża mądrość to nie bajka można ją zastosować w życiu już obecnie z pożytkiem
                              dla siebie i innych.
                              Kto zabrania ci myśleć?NIKT.Każdy ma prawwo do myślenia tylko jedni z tego
                              prawa korzystają a inni nie.
                              • grgkh Re: Czym się różnią? 10.02.06, 13:17
                                > To,że PEWNE religie dopuszczają się
                                > zła nie znaczy że religia jest zła.

                                Jest zła z dwóch bardzo ważnych powodów:
                                (1) Odbiera innym sferom działania człowieka naturalne uzasadnienie dla działań. Dotyczy to ludzkiej inwencji i twórczości.
                                (2) Ze względu na niemożliwość istnienia człowieka w hierarchii grupowej (we współdziałaniach zawsze ktoś dominuje, a ktoś inny się podporządkowuje) staje się niezwykle silnym i niebezpiecznym narzędziem do sterowania ludźmi, szczególnie tymi... "mniej rozgarniętymi" (tym samym sprzyja temu by takich ludzi było więcej - sprzężenie zwrotne). smile

                                Mówiąc, że religia jest zła, te powody mam na myśli, a Ty musiałabyś podważyć ICH prawdziwość, by zanegować tezę podstawową. To, co zawiera pierwiastek zła, jest złe, jak podwójnie zły jest zbrodniarz, który całe życie się poświęcał dla innych lecz dokonał mordu (1) i nie okazał skruchy (2), a więc jest nadal zdolny do podobnych czynów.

                                > Tylko religia odpowiada na pytania na
                                > które NIKT INNY nie może dać odpowiedzi.

                                Tylko na pytania dotyczące SAMEJ religi. Jest zrozumiałe, że tym zakresem nic poza religią się nie interesuje. I jest to nielogiczny bełkot. Poza sferą "otuliny" religii nie istnieją pytania, na które religia odpowiadałaby lepiej niż na przykład nauka ("prawdziwa", weryfikowalna wiedza wraz z hipotezami, które czekają na swoją kolejkę dla ich lepszego uwiarygodnienia).

                                > Boża mądrość to nie bajka

                                Nie ma "bożej" mądrości. Jest mądrość - wyłącznie. Odbieranie ludziom prawa do samodzielności w swej mądrości to uzurpacja religii.

                                > można ją zastosować w życiu już obecnie
                                > z pożytkiem dla siebie i innych.

                                Wszystko, co pożyteczne dla ludzi istnieje także poza Bogiem. I właśnie to jest manipulacją, bo Ty twierdzisz, że część naszej mądrości pochodzi "od Boga". Nie. Ona jest własnością i twórczością ludzką i jest "nasza", nie boska.

                                > Kto zabrania ci myśleć?
                                > NIKT.
                                > Każdy ma prawwo do myślenia tylko jedni
                                > z tego prawa korzystają a inni nie.

                                A ja mówiłem, że ktoś mi zabrania? wink MNIE NIKT NIE MOŻE TEGO ZABRONIĆ, bo ja jestem wolnym człowiekiem. wink
                          • kociak40 Re: Czym się różnią? 12.02.06, 14:04
                            Pani Tesso18

                            To pani wątek, a jakoś już się nim nie interesuje. Pani koleżanki, czyli ŚJ,
                            właśnie mnie odwiedziły (dwie starsze panie, jakieś nowe, nie widziałem ich).
                            Był prawie rok przerwy i teraz przyszły aby wręczyć mi dwa pisma. Jedno
                            to "Przebudźcie się!" nr 11 z 8 listopada 1990 r., drugie "Strażnica" nr 16 z
                            15 sierpnia 2005 r. Jak rozumiem daty są nie ważne, prawda w nich zawarta jest
                            aktualna, niezmienna, ponad czasowa. W jednym z tych pism jest temat -
                            "Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie? Kiedy to się skończy?". Właśnie te drugie
                            pytanie mnie zainteresowało - kiedy? To pierwsze jest dla mnie na tyle
                            niejasne, bo jakoś nie mogę uwierzyć aby za to jabłko tyle nieszczęść i
                            okropieństw musiało na wszystkich ludzi spaść. To tak trochę jakby ktoś miejsce
                            parkingowe moje zajął, a ja za to, spaliłem mu samochód, zabiłem rodzinę i
                            jeszcze mszczę się na dalszych jego członkach rodziny. Nie daje się za nic
                            przebłagać. Zakładam "w ciemno", że kara boska jest nieskończona, może tak jest
                            i nie podważam tego. Natomiast jestem ciekaw, kiedy to się skończy? Niestety, z
                            atykułu tego nic nie można wywnioskować. Piszecie tylko jak będzie w tym
                            Krolestwie, a to już wiadomo od ponad 100 lat. W krótkiej rozmowie z tymi
                            paniami, uzyskałem potwierdzenie tego co i pani pisze. Wszystko wiecie,
                            zrozumieliście Biblię, Krolestwo już jest przygotowane, wszystko zapięte na
                            ostatni guzik, czekamy tylko na Armagedon, wszystko już jest gotowe. Nasuwa to
                            porównanie jaiejś orkiestry, muzycy już przyłożyli smyczki do strun, trębacze
                            nabrali oddech do płuc, maestro podniósł do góry batute i tak to wszytko
                            zamarło. Kiedy machnie maestro? Pani też siedzi na tej sali i czeka. Nie wydaje
                            się to pani trochę śmieszne? Ile można w tym napięciu czekać? Ile czasu mamy
                            być wyłączeni z tego świata, ktory nas aktualnie otacza, czekając na
                            to "machnięcie"? A życie płynie, zmienia się polityka, powstają nowe warunki
                            ekonomiczne, trzeba się też zmieniać, a my wyłączeni jesteśmy z tego biegu
                            wypadków bo nie uczestniczymy aktywnie w sprawach tego świata, tylko czekamy.
                            Ile można? Wszystko wiecie, a tego nie.
                  • stek22 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 21:49
                    Chrześcijańskie paciorki mają proweniencję nie z buddyzmu lecz ze starożytnego
                    Egiptu. Egipcjanom służyły do wprawiania się w trans by rozmawiać i mieć wizje
                    z bogami. Innych Bogów odrzucono, nasz jedyny jest zbyt abstrakcyjny by mieć
                    wizje z nim więc pozostały same rekwizyty. Ale nic straconego niektórzy w
                    wizjach widzą pośredników z różnych kręgów
                    nieba.....9....8...7...6....5.....4...3..........2..............................
        • stek22 Re: Czym się różnią? 06.02.06, 21:42
          Każdy fanatyzm, każda dewocja zaczyna się od jadu zatruwającego umysł.
          Najbardziej zatrważające rzeczy mają początek w naszym umyśle, który ktoś
          kiedyś zaczął odpowiednio przygotowywać. A początki zawsze są niewinne.
          Fanatyzm i dewocja krzewią się w umysłach, którze uważają, że te jedyne
          rozwiązania są tylko po ich stronie.

          A jak nazwać ślepe zaopatrzenie w Biblię?
    • marcinlet Re: Czym się różnią? 06.02.06, 17:38
      Agnostycyzm niekoniecznie musi odnosić się do samego Boga. Rozumieć też go
      można jako niemożność stuprocentowego poznania praw rządzących światem, np.
      skąd się wzięło życie, czy istnieją cywilizacje pozaziemskie, jak powstał
      wszechświat itd.
      • tessa18 Re: Czym się różnią? 07.02.06, 20:30
        Ale agnostyk w odróżnieniu od ateisty szuka.A ateista z góry zakłada,że tego
        czegoś nie ma i tyle.I nawet nie trudzi się by czegoś szukać.Stawia być może
        błędne aksjomaty bo kto szuka znajduje.
        • stek22 Re: Czym się różnią? 07.02.06, 21:46
          Kto szuka ten znajduje.
          Przez wieki w Europie szukano perpetuum mobile.
          I co znaleźli?
          Nie zawsze istnieje to co szukamy. Bo najczęściej szukamy własnych wyobraźeń
          jak w przypadku kamienia filozoficznego. A może to był ten kamień, który Bóg
          stworzył tylko nie mógł go podnieść?
        • fan_gazety Re: Czym się różnią? 10.02.06, 17:41
          tessa18 napisała:

          > Ale agnostyk w odróżnieniu od ateisty szuka.
          ** Eee, nie. W definicji agnostycyzmu nie ma nic o konieczności szukania smile.
          Także w odniesieniu do Boga.
    • taus Re: Czym się różnią? 07.02.06, 22:13
      Agnostyk dopuszcza istnienie boga, ale z powodu braku dowodów nie uznaje jego istnienia.
      • taus Re: Czym się różnią? 07.02.06, 22:16
        Fanatyk od dewotki różni się chyba znajomością tematu smile na korzyść tego 1.
        • nangaparbat3 Re: Czym się różnią? 07.02.06, 22:26
          Dewotka jest upierdliwa, a fanatyk niebezpieczny.
          • kociak40 Re: Czym się różnią? 08.02.06, 02:05
            nangaparbat3 napisała:

            > Dewotka jest upierdliwa, a fanatyk niebezpieczny.

            Dewotka rozumuje - "Idź precz szatanie, bo ci ulegnę!".
      • marcinlet Re: Czym się różnią? 08.02.06, 08:30
        taus napisał:

        > Agnostyk dopuszcza istnienie boga, ale z powodu braku dowodów nie uznaje jego
        i
        > stnienia.
        To nie jest czasem sprzeczne? Na jakich więc podstawach dopuszcza istnienie
        Boga, skoro uznanie Jego istnienia uzależnia od dowodów?
        • taus Re: Czym się różnią? 08.02.06, 11:54
          Inaczej
          Ateista: "Nie ma boga"
          Agnostyk: "Niewierze w boga, ale nie wykluczam możliwości jego istnienia"
          • marcinlet Re: Czym się różnią? 08.02.06, 15:06
            taus napisał:
            > Inaczej
            > Ateista: "Nie ma boga"
            > Agnostyk: "Niewierze w boga, ale nie wykluczam możliwości jego istnienia"
            Powinno być raczej: "Agnostyk: Bóg jest albo go nie ma".
            Agnostycyzm to postawa "middle of the road". Niby nie wierzę, ale nie wiadomo
            jak jest, więc dla bezpieczeństwa powstrzymam się od sądu. Trzeba się na coś
            zdecydować.
            Ja osobiście, pod wpływem lektur, obserwacji i własnych przemyśleń jestem na
            100 procent przekonany, że Bóg nie istnieje i jest produktem podświadomej
            psychiki.
            • nangaparbat3 Re: Czym się różnią? 09.02.06, 23:19
              marcinlet napisał:

              > taus napisał:
              > > Inaczej
              > > Ateista: "Nie ma boga"
              > > Agnostyk: "Niewierze w boga, ale nie wykluczam możliwości jego istnienia"
              > Powinno być raczej: "Agnostyk: Bóg jest albo go nie ma".
              > Agnostycyzm to postawa "middle of the road". Niby nie wierzę, ale nie wiadomo
              > jak jest, więc dla bezpieczeństwa powstrzymam się od sądu. Trzeba się na coś
              > zdecydować.
              Dlaczego "trzeba się na coś zdecydować"? Ja wierzę w Boga, ale dopuszcza
              (bardzo intensywnie), że go nie ma.
            • fan_gazety Pomieszanie pojęć chyba 10.02.06, 17:38
              marcinlet napisał:

              > Powinno być raczej: "Agnostyk: Bóg jest albo go nie ma".
              > Agnostycyzm to postawa "middle of the road". Niby nie wierzę, ale nie wiadomo
              > jak jest, więc dla bezpieczeństwa powstrzymam się od sądu. Trzeba się na coś
              > zdecydować.
              ** To nie tak. Wg definicji przytoczonej przeze mnie wyżej, dla agnostyka
              temat, któey wymaga ustosunkowania się na zasadzie wiary lub niewiary jest
              nieatrakcyjny poznawczo. Można powiedzieć - jest poza emocjonalnym
              zaangażowaniem się. To nie jest postawa "niby nie wierzę". To jest postawa: "nie
              zajmuję się sprawami rozstrzyganymi na bazie wiary". To zupełnie co innego. Tak
              więc to jest postawa bardzo wyrazista, i w wiązku z tym apel, że "trzeba się na
              cos zdecydować" jest apelem chybionym smile Agnostycy się na coś decydują i to
              bardzo wyraziście.

              > Ja osobiście, pod wpływem lektur, obserwacji i własnych przemyśleń jestem na
              > 100 procent przekonany, że Bóg nie istnieje i jest produktem podświadomej
              > psychiki.
              ** smile "przekonany, że Bóg nie istnieje", to wierzy, że go nie ma. To wiara -
              "negatywna".
              • marcinlet Re: Pomieszanie pojęć chyba 10.02.06, 20:52
                fan_gazety napisał:
                > ** To nie tak. Wg definicji przytoczonej przeze mnie wyżej, dla agnostyka
                > temat, któey wymaga ustosunkowania się na zasadzie wiary lub niewiary jest
                > nieatrakcyjny poznawczo.
                Można powiedzieć - jest poza emocjonalnym
                > zaangażowaniem się. To nie jest postawa "niby nie wierzę". To jest
                postawa: "ni
                > e
                > zajmuję się sprawami rozstrzyganymi na bazie wiary".
                Ale przecież to nie jest sprawa rozstrzygana li tylko na bazie wiary. Wielu
                filozofów dostarcza argumenty za nieistnieniem Boga, nie mające nic wspólnego z
                wiarą. Freud i inni psychoanalitycy dostarczyli przykładów na to, że Bóg
                stanowi projekcję rodziców, a rytuały religijne są czymś w rodzaju zbiorowej
                nerwicy natręctw. Jung raczej też postrzegał idee religijne jako przejaw
                nieświadomej psychiki, a nie jakąś nadprzyrodzoną, transcendentną rzeczywistość.

                > ** smile "przekonany, że Bóg nie istnieje", to wierzy, że go nie ma. To wiara -
                > "negatywna".
                Tu trzeba się zastanowić, co oznacza termin "wiara". Czy np. wierzenie w Boga
                jest tym samym, co np. wierzenie, że lato będzie słonecznego tego roku itp.
                A nawet jeśli ateizm to też wiara, to nic nie zmienia w rzeczywistości. Wg mnie
                argumenty za nieistnieniem Boga (zwłaszcza tego z Biblii) przeważają nad tymi
                za istnieniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka