grgkh
05.02.06, 15:24
Pod koniec "przerwy urlopowej", której doświadczałem ostatnimi dniami, natknąłem się na pewien artykuł - o wolności. Pisałem już wcześniej o wolności myślenia, a w tym tekscie jest o wolności jakiej doświadczamy pomiędzy innymi ludźmi.
Kaczyńscy powoływali się podczas swych kampanii wyborczych na solidarność. Myśleli o solidarności "styropianowej", o "braci robotniczej", o walce z komunizmem w polskim wydaniu przy pomocy związkowego komunizmu w polskim wydaniu. Myśleli o pokonaniu dyktatury proletariatu dyktaturą proletariatu.
Gdy zdarzyła się tragedia w Katowicach, w której zginęli przypadkowi ludzie, cała Polska SOLIDARNIE - nie jak przy urnach upapranych jadem politycznych waśni, ale jak ludzie, którzy w najprostszym odruchu pomagania, rozumienia niedoli innych ludzi - ruszyła z pomocą finansową.
Rząd nawet nie pomyślał o deklaracji rezygnacji z podatku od tej darowizny, bo nasz solidarny rząd jest zajęty... przejmowaniem całej władzy na własność.
Ile po tej obrzydliwej akcji kleropartii zostanie wolności? Dla nas? Dla mediów?
Musimy jej bronić, bo wolność to największa wartość jaką ma myśląca istota.
A oto treść tego artykułu (ze skanu, bo nie mogłem już dotrzeć do oryginału).