powatpiewajac w sprawiedliwosc Boga zadalam gleboko wierzacemu znajomemu
pytanie dlaczego Bog kaze jednym zyc w czasach wojny i dajmy na to "pozwala"
aby doswiadczyli nieludzkiego traktowania np w obozach zaglady a innym
pozwala sie urodzic w czasach pokoju, bezpieczenstwa i prowadzic szczesliwe
zycie.
obaj moga pojsc do nieba, wiec byc tam jednakowo szczesliwi, ale chyba gryzie
tu to co przezyli na ziemi.
znajomy mi odpowiedzial ze to nie ma znaczenia,ze to nie przekresla
sprawiedliwosci Boga, bo tu zyje sie zaledwie kilkadziesiat lat, a w niebie
nieskonczenie, wiec kilkadziesiat czy nawet sto plus nieskonczonosc daje i
tak nieskonczonosc.
jakos mi to okrutnie brzmi, nie wydaje mi sie to sprawiedliwe i przywoluje
pytania o sens cierpienia na ziemi.
wszelkie komentarze mile widziane