Dodaj do ulubionych

Lekcje religii

29.03.06, 16:16
Chciałbym "podzielić się z wami" pewną informacją i "dać świadectwo prawdzie"
o tym, co robimy na lekcjach religii. Na początku przytoczę kilka tematów
lekcji:
- Dar konsekracji ludzkiej miłości - małżeństwo
- Miłość małżeńska darem Boga
- Sens czystości przedmałżeńskiej
Na co wskazują powyższe tematy lekcji? A na to, że wszystko co mamy, wszystko
co jest piękne, zawdzięczamy bozi. To, że mąż kocha żonę, a żone męża, nie
jest ich zasługą. To dzięki Bogu się kochają. Oczywiście, aby "w pełni"
doświadczyć miłości małżeńskiej należy mieć ślub kościelny. Nie komentuję...
Analizując kolejne tematy:

- Moc modlitwy nienarodzonego
Oczywiście chodzi o aborcję. Puścili nam film pana Pospieszalskiego (wszyscy
znamy jego "obiektywne" opinie), w którym jakiś rosyjski pseudolekarz
wypowiadał się na temat tego, że dokonał aborcji w 4 miesiącu ciąży.
Opowiadał drastyczne historie, jak to wyciągał ręce i nogi, kawałki serca
itd. Ale oczywiście nie wspomniano w filmie o tym, że prawo zezwalające na
aborcję stanowi jasno, że można jej dokonać do 3 tygodnia (jeśli się mylę
proszę mnie poprawić).

- Odpowiedzialne przekazywanie życia
Zdaniem pani katechetki odpowiedzialnym przekazywaniem życia jest stosowanie
tylko naturalnych metod, które są bardzo skuteczne. Sprowadza się to zwykle
do tego, że takie małżeństwo ma 6 dzieci. I to jest odpowiedzialne -
sprowadzanie na świat kolejnych dzieci przez przypadek. Bo jak się używa
środków antykoncepcyjnych to jest grzech. A dlaczego? Bo tak.

-Homoseksualizm - czy to jest normalne?
A wiedzieliście, że statystyczny związek homoseksualny trwa najdłużej około 2
lat i że niektórzy homoseksualiści mają w ciągu życia ok. 500 partnerów? Nie?
Ja też nie. Za to pan Pospieszalski wiedział smile

-Wielki Post - Bóg szuka człowieka
Że co? To pewnie kolejna "tajemnica wiary"

-Miłość promieniująca z krzyża
Tą lekcję mieliśmy ostatnio. Niedawno oglądałem "Żywot Brian'a" i
przypomniała mi się końcowa scena (kilkanaście osób na krzyżach
śpiewa: "Always look on the bright side of life..."), oczywiście nie
omieszkałem zanucić koledze z ławki smile No i wiedzieliśmy już jaka miłość i
optymizm promieniują z krzyża smile Później pani katechetka spytała się, kto w
swoim życiu kierował się miłością. Padły odpowiedzi:
-Jan Paweł II (nie komentuję)
-Matka Teresa (z tym się akurat zgodzę, bo ciężko pracowała przy chorych)
-Faustyna Kowalska (Jaka miłość? Co ona zrobiła dobrego? Twierdziła, że
rozmawiała z Jezusem. No cóż. Niektórzy rozmawiali z Elvisem, inych porwało
UFO)
-Maksymilian Kolbe (Kojarzy mi się z antysemityzmem. To on chyba pisał, aby
dzieci nie kupowały książek u Żydów, o ile się nie mylę)

To tyle. Wolałbym, szczerze mówiąc, 2 godziny fizyki zamiast wysłuchiwania
głupot.
Obserwuj wątek
    • episkopat_polski Re: Lekcje religii 29.03.06, 17:33
      A jak mąż okłada pięściami żonę i dzieci, a żona pakuje dzieci do beczek, to
      też zasługa boga?
    • tombra7 Re: Lekcje religii 29.03.06, 18:51
      tematy są oczywiście bardzo ciekawe smile ,ale czy jest jakaś możliwość
      merytorycznej dyskusji z katechetą? czy jest to tylko taki przekaz indoktrynacji
      w jedną stronę?
      • yggdrasill_1987 Re: Lekcje religii 30.03.06, 14:01
        Dyskutować możesz, ale oczywiście jedyną-i-słuszną-prawdę zna pani
        katechetka smile Raz koleżanka powaliła ją swoimi argumentami, a ta, nawet nie
        dbając o pozory, zmieniła po prostu temat smile Bo nie potrafiła odpowiedzieć na
        inteligentne pytania.
    • wanda43 Re: Lekcje religii 29.03.06, 19:04
      Wiesz co?To ja ci sie dziwie po jaką cholere ty chodzisz na ta religie,tracisz
      czas i sluchasz takich pierduł.Przeciez masz wybor.
      • adam81w Re: Lekcje religii 29.03.06, 19:47
        yggdrasil a masz mozliwosc zrezygnowania ze sluchania tych pierdol ? jeszcze ci
        sie cos w glowe stanie .
        • yggdrasill_1987 Do Wandy i Adama 30.03.06, 14:03
          Mam możliwość ze zrezygnowania. Tylko pytanie: po co? Religię mam w środku
          lekcji, więc te 2 godziny musiałbym gdzieś siedzieć. Poza tym musiałbym chodzić
          na etykę (kolejne 2 godziny). Czyli zmarnowałbym w sumie nie 2, ale 4 godziny
          lekcyjne. Nie, to już wolę wysłuchiwać pani katechetki...
        • yggdrasill_1987 Re: Lekcje religii 30.03.06, 14:10
          Nic mi się nie stanie. To właśnie dzięki lekcjom religii, a szczególnie dzięki
          pani katechetce zmieniłem swoje poglądy religijno-filozoficzne. To ona mnie
          przekonała, że KK to zabobony, średniowiecze i maszynka do robienia kasy.
          • wanda43 Re: Lekcje religii 31.03.06, 09:47
            Skoro jest jak piszesz,to masz moje rozgrzeszenie.Widac nie ma tego zlego,co by
            na dobre nie wyszlo.I to jest pocieszające.
    • bez_senna Re: Lekcje religii 29.03.06, 20:24
      Jakieś szczególnie odkrycze to nie jest smile.

      > Puścili nam film pana Pospieszalskiego (wszyscy
      > znamy jego "obiektywne" opinie), w którym jakiś rosyjski pseudolekarz
      > wypowiadał się na temat tego, że dokonał aborcji w 4 miesiącu ciąży.
      > Opowiadał drastyczne historie, jak to wyciągał ręce i nogi, kawałki serca
      > itd.

      I te narządy się ruszały! To jest "Cywilizacja aborcji". Najfajniejsze są
      fragmenty, kiedy pokazują pracę jakiejś koparki na wielkim śmietnisku, w tle
      taka horrorowata melodia. Albo ta piosenka z tekstem "Codziennie jest Auschwitz
      na całym świecie". Ostrzejsze manipulacje to zastosowano już chyba tylko
      w "Niemym krzyku". Warto też prześledzić język tego filmu.
      Swoją drogą prolajfersi mnie fascynują. Jedną z ich charakterystycznych cech
      jest właśnie to, że tworzą sobie takie postacie tragiczne jak chociażby ten
      lekarz, osoby, które przeżyły aborcję, kobiety, które usunęły ciążę itd. Ten
      ruch zawsze wie, gdzie uderzyć, jak najlepiej zadziałać na ludzkie emocje.
      Historia lekarzy zawsze leci mniej więcej tak samo: facet usunął ileśtam (dużo)
      ciąż, ale on nie wiedział, co robi, bo "źli socjaliści" mu wmówili, że płód,
      pardon, dziecko poczęte, to jest coś takiego jak wyrostek robaczkowy - a potem
      nagle cudownie się nawrócił na Drogę Prawdy. Gdyby nie skuteczność pro-life'u
      powiedziałabym, że są nudni.

      > Zdaniem pani katechetki odpowiedzialnym przekazywaniem życia jest stosowanie
      > tylko naturalnych metod, które są bardzo skuteczne.

      Albowiem grzechem jest stosunek, który nie ma na celu wydania na świat
      potomstwa smile. Dlatego jedyną słuszną metodą jest "watykańska ruletka".

      > -Homoseksualizm - czy to jest normalne?
      > A wiedzieliście, że statystyczny związek homoseksualny trwa najdłużej około 2
      > lat i że niektórzy homoseksualiści mają w ciągu życia ok. 500 partnerów? Nie?
      > Ja też nie. Za to pan Pospieszalski wiedział smile

      A wiedziałeś o tym, że po manifestacjach równościowych odbywają się imprezy,
      które mają na celu uwodzenie heteryków i przekonywanie ich do przejścia na
      homoseksualizm? Nie? I kto jest fajniejszy? wink
      Podobno jeszcze materiałem na religii jest taki fajny holenderski film o
      leczeniu (sic!) homoseksualizmu. Podobnie jak "Cywilizacja aborji" promowany
      przez Frondę. Perełka smile.

      Popatrz na to od lepszej strony. Język wroga trzeba znać wink.
      • j611g Re: Lekcje religii 29.03.06, 22:20
        Podejrzewam że Yggdrasill chodzi na lekcje religii z tego samego powodu co ja i
        wielu innych uczniów, mianowicie mozna tam nic nie robić, pośmiac sie, pokłócic
        z katechetą, a przede wszystkim robic pozyteczne rzeczy np uczyc sie czegos
        innego lub czytac smile
        moj katecheta kiedykolwiek zadam mu jakies ciekawe kontrowersyjne pytanie odsyła
        mnie do katechizmu kosciola katolickiego...a lekcja najczesciej polega na
        przepisywaniu ww dzieła ...

        jeśli chodzi o naturalna kontrole urodzeń to fascynujemnie to:
        bez_senna napisała:
        > > Zdaniem pani katechetki odpowiedzialnym przekazywaniem życia jest stosowa
        > nie
        > > tylko naturalnych metod, które są bardzo skuteczne.
        >
        > Albowiem grzechem jest stosunek, który nie ma na celu wydania na świat
        > potomstwa smile. Dlatego jedyną słuszną metodą jest "watykańska ruletka".

        czyli jednocześnie naturalne metody są praktycznie w 100% skuteczne [tak
        przynajmniej slyszalam w tv od jakiegoś katolickiego eksperta] i jak najbardziej
        nalezy je stosowac, a z drugiej musimy sie liczyć ze stosunek odbywa sie w celu
        wydania na świat dzieci....
        ja tu czegos nie rozumiem, to sie chyba wyklucza nawzajem ...
        • kociak40 Re: Lekcje religii 30.03.06, 00:13
          Tylko w sprawie wypowiedzi w pierwszym poscie. Chodzi mi o Maksymiliana Kolbe.
          Nie ma żadnego znaczenia co robił, co mówił. Liczy się tylko jego finał życia.
          Dobrowolnie oddał swe życie za innego człowieka, człowieka, ktory miał rodzinę,
          dzieci i chciał dla nich żyć. Zginął w bunkrze śmiercią głodową, darowując tym
          życie temu innemu człowiekowi. Czyn jego był tak wielki, że zrobiło to ogromne
          wrażenie nawet na ss-manach, uszanowali jego wolę i ten inny czlowiek, ktory
          miał zginąć (Gajowniczek)przeżył. W NT są słowa Jezusa - "Nie ma miłości
          większej, niż aby ktoś swe życie poświęcił dla innego człowieka" (przytaczam z
          pamięci sens nie dosłownie). M.Kolbe tak postąpił i to trzeba widzieć. Można
          nawet powiedzieć, że całe jego życie było tylko dla tej jednej chwili, chwili
          w ktorej podjął tą decyzję.
          • adam81w Re: Lekcje religii 30.03.06, 00:49
            tak sobie mysle i przykro mi ale dla mnie czyn kolebgo wogole nie jest wielki .
            czlowiek ten zachowal sie jak idiota . oddal swoje zycie za zycie kogos
            innego . oddanie zycia za kogos z rodziny moze byc normalne ale oddanie
            wlasnego zycia za zycie obcego czlowieka to raczej choroba umyslowa !
            przepraszam ale tak mysle i nie bede myslal inaczej .
            • vitmik Re: Lekcje religii 30.03.06, 07:06
              zrozumiesz to, jak za 20 lat, muslimy wsadza cie do pierdla,a jakis klecha
              wyprosi by to on zginal zamiast ciebie
              (jezeli muslimy opanuja do tego czasu nasz kraj, co jest calkiem mozliwe)

              rozumiem takze, ze wszyscy ktorzy zgineli w obronie naszego kraju a takze
              wolnosci innych nacji sa wg ciebie chorzy umyslowo
              no gratuluje, dzieki nim mozesz pisac i mowic po polsku a nie po:
              turecku,niemiecku,rosyjsku,szwedzku
              • adam81w Re: Lekcje religii 30.03.06, 20:05
                vitmik nie gadaj bzdur . mowmimy o sytuacji w ktorej kolbe zrobil co zrobil .

                ludzie ktorzy zgineli w obronie kraju a to co zrobil kolbe to sa dwie rozne
                sprawy .

                Masz racje dzieki nim dzieki tym ktorzy gineli za ojczyzne w walce , w obronie
                naszego kraju moge pisac po polsku . natomaist w tym ze pisze po polsku i
                jestem Polakiem nijak w zaden sposob nie pomogl czyn kolbego . Inaczej mowiac
                pierwiastek polskosci nie zwiekszyl sie dzieki czynowi kolbego .

                przykro mi ale tak to widze . trezba byc chorym na umysle zeby w takiej
                sytuacji jak byl kolbe oddac zycie za innego czlowieka . moze mi powiesz ze ty
                bys zrobil jak ten kolbe ? nie patrze na ta sprawe tak jak nakazuje
                katocenzura . patrze na to normalnie . normalnym w czasie wojny jest instynkt
                zachowania zycia , chyba ze trzeba je oddac w walce . nie jest normalnym
                oddawanie zycia za kogos innego w takiej sytuacji jak sytuacja z kolbe . to
                czysty idiotyzm .

                a tego kawalka z muslimami wsadzajacymi mnie do pierdla to wybacz ale o czym ty
                piszesz ? dlaczego mnie stawiasz w takiej sytuacji ? ja moge patrzec na takie
                sytuacje z zewnatrz na szczescie .

                poza tym teraz katole opanowaly nasz kraj i co dobrze jest ? wg mnie nie .
                • grgkh Re: Lekcje religii 15.06.06, 10:09
                  Zastanowiłem się. Masz rację. wink

                  Czyn Kolbego jest postępkiem idealnym i nie mamy prawa traktować go jako jakiś
                  wzorzec. Gdybyśmy my mieli tak postępować, to bylibyśmy stadem samobójców. I
                  wtedy powstał by problem, kto z dwóch chętnych ma większe prawo do popełnienia
                  samobójstwa? A religia przecież nie pochwala samobójstwa, bo KAŻDE życie jest
                  najwyższą wartością dla jego właściciela. smile

                  Czym w takim razie zachwycają się ci, co pokazują ten przypadek jako godny...
                  naśladowania?

                  Spójrzmy na to tak... Gdyby Kolbe nie poświęcił się, to on mógłby ocaleć, choć
                  nie jest to takie pewne (ale nie niemożliwe). A więc jest jeden do jednego. O
                  co więc chodzi? Czy nie o to, by "pod pretekstem" bełkotu intelektualnego mącić
                  ludziom w głowach i pokazywać jak ludzie mogą być "podobni" do "człowieka-
                  boga", któy niby to poświęcił swoje życie dla wszystkich? Po co Bóg-Ojciec
                  wymyślił zabijanie dla poświęcania się? A do tego zabijanie rękami ludzi. To
                  jest zaplanowana zbrodnia. Powtarzanie tego schematu jest absolutnym nonsensem.

                  Wszyscy mamy umrzeć, bo taka jest biologia. Nie myślimy o śmierci jako o czymś
                  bliskim, a żyjąc planujemy przyszłość tak, jak byśmy mieli żyć wiecznie. I to
                  jest ta nieścisłość, na której właśnie takie bzdurne idee poświęcania życia są
                  budowane. W skali pokoleń i w skali społeczeństw liczy się coś innego. Nie
                  jednostka, ale jej dokonania i możliwość przekazu kulturowego. Ale jesteśmy
                  jednak jednostkami i cały wszechświat jest tylko tym, co każdy z nas - tylko w
                  ciągu swojego życia - odczuwa. Tyle jest tych wszechświatów ile nas, ludzi i
                  dlatego wymiana długości istnienia jednego na drugi nie ma żadnego sensu. Nikt
                  niczego nie zyskuje. Sens ma tylko współistnienie owocujące sumą przekazu, a
                  jedyną wspóna korzyscią jest optymalizacja tego współistnienia, a więc NIE
                  WYMAGANIE ŚMIERCI INNEJ ISTOTY.

                  W przypadku Kolbego następuje pomieszanie tych pojęć. Samo NIEUŚMIERCANIE jest
                  mylone z wyborem śmierci między dwiema istotami.

                  Nie pierwsza i nie ostatnia to płytka i durna filozofia religijna służąca
                  wyłącznie samej religii, systemowi ogłupiania i władzy.
          • yggdrasill_1987 Re: Lekcje religii 30.03.06, 14:08
            Oczywiście zgadzam się z tobą. Nie zaprzeczam, że oddał życie za innego
            człowieka. Niewielu z nas miałoby odwagę to zrobić. Bo nie chodzi nawet o
            rozstrzelane, tylko powolną śmierć głodową - wiele dni okropnego bólu.
            Może jednak co do niego akurat się myliłem...
            • grgkh Re: Lekcje religii 15.06.06, 10:18
              > Nie zaprzeczam, że oddał życie za innego człowieka.
              > Niewielu z nas miałoby odwagę to zrobić.

              Po co? Po co oddawać życie za innego człowieka? Dla idei?! Żeby pokazać, że
              jesteśmy śmieciem, a idea ponad wszystko? Żeby pokazać, że nie warto żyć dla
              życia, najpiękniejszego, co nam sie przytrafia?

              Ofiara Kolbego była WYMUSZONA okolicznościami. To oprawcy zadecydowali o
              śmierci człowieka i tylko to się liczy. Reszta jest bełkotem filozoficznym.
              • gytha_ogg Re: Lekcje religii 29.06.06, 01:16
                grgkh napisał:

                > > Nie zaprzeczam, że oddał życie za innego człowieka.
                > > Niewielu z nas miałoby odwagę to zrobić.
                >
                > Po co? Po co oddawać życie za innego człowieka? Dla idei?! Żeby pokazać, że
                > jesteśmy śmieciem, a idea ponad wszystko? Żeby pokazać, że nie warto żyć dla
                > życia, najpiękniejszego, co nam sie przytrafia?
                >
                > Ofiara Kolbego była WYMUSZONA okolicznościami. To oprawcy zadecydowali o
                > śmierci człowieka i tylko to się liczy. Reszta jest bełkotem filozoficznym.

                ofiara Kolbego nie byla nczym wymuszona, a juz na pewno nie kierowal sie
                ideami. myslisz, ze bedac wiezniem obozu koncentracyjnego, patrzac codziennie
                na tragedie, jakie w glowie Ci sie nie snily, potrafisz jeszcze myslec
                idealami? watpie. gosc po prostu pomyslal - "tamten ma dzieci, a ja nie mam juz
                nic do stracenia".
                podziwiam go, bo do tego naprawde potrzeba odwagi. ale nie powiedzialabym, zeby
                mialo to cokolwiek wspolnego z idealami. wielu bylych wiezniow obozow
                koncentracyjnych juz po wojnie popelnialo samobojstwa, bo nie potrafili sobie
                poradzic z tymi wspomnieniami. polecam ksiazke pt. "Bylem numerem.." -
                wspomnienia bylych wiezniow. to byla rzeczywistosc, jakiej my nie potrafimy
                sobie tak naprawde uzmyslowic. ale nie sadze, zeby ktokolwiek stamtad nazwal
                zycie "czyms najpiekniejszym, co sie przytrafia".
                • bruner4 Re: Lekcje religii 29.06.06, 01:54
                  Niekoniecznie musiało być jak piszesz. W obozach koncentracyjnych często
                  zdarzały sie przypadki "pójścia na druty", kiedy więźniowie mając dość obozowej
                  rzeczywistości popełniali samobójstwo. Motywów czynu Kolbego możemy dziś
                  jedynie domniemywać.
                • grgkh Re: Lekcje religii 29.06.06, 10:18
                  > ofiara Kolbego nie byla nczym wymuszona,
                  > a juz na pewno nie kierowal sie ideami.

                  Nie była wymuszona? smile)) A okoliczności pobytu w obozie zagłady i obcowanie z
                  okrucieństwem i śmiercią nie są wymuszeniem? Gdyby był zwykłym, przeciętnym
                  człowiekiem, bez religijnych podstaw ideologicznych, które przewartościowały
                  jego stosunek do własnego życia na ziemi jako mało ważnego, bo czeka go
                  wspaniałe w zaświatach, to jego kalkulacja podświadoma i świadoma byłaby inna.
                  Na podobnym mechaniźmie oparte jest działanie samobójców islamskich. Też
                  wartość własnego życia jest minimalizowana, a nadmiernie wyolbrzymia się
                  potencjalny zysk - to, co można dostać w zamian.
                  Celem jest życie, a nie śmierć. smile Każdy oddech, każdy ruch służy przeżyciu, a
                  nie śmierci i wszystkie odruchy nakierowane są na uniknięcie zagrożeń.

                  Nie łudż się. Jesteśmy tylko automatami. smile

                  W świecie biologii podstawową zasadą jest SKUTECZNOŚĆ PRZEŻYCIA gatunków i
                  doskonalenie się tychże. Żeby to było możliwe muszą umierać osobniki, a ich
                  potomstwo musi mieć możliwość mutacji (a więc tą drogą doskonalenia się), a gdy
                  się już konkretny osobnik urodzi, nauki radzenia sobie w nieprzyjaznym
                  środowisku i późniejszego przekazania genów dalej.

                  Pod tym względem życie każdego osobnika jest tak samo cenne, ponieważ nie
                  jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki będzie wpływ tego życia na cel nadrzędny, a
                  najczęściej tego nadrzędnego sobie w ogóle nie uświadamiamy.

                  Jeśli skutkiem jednorazowego poświęcenia swojego życia ocaleje życie kogoś
                  innego, przypadkowego, to dla tego podstawowego celu nie ma to żadnego
                  możliwego do oszacowania znaczenia, a nawet może być postrzegane jako szkodliwe
                  (i rzeczywiście takim może być).

                  Każdego człowieka można zmanipulować tak, by doprowadzić go do chęci "oddania
                  swego życia za jakiś cel", ale tak naprawdę, ze względu na przypadkowość, służy
                  ona głównie manipulującemu. Jedyny pozytywny efekt poświęcenia Kolbego był
                  taki, że wywołał wrażenie wśród oprawców (a może i innych, którzy się z nim
                  zapoznali), że można swoje życie zlekceważyć dla idei. Nie zmienił losów wojny.
                  Nie ocalił życia większej grupie ludzi. Pokazał natomiast, że MOŻNA dla
                  jakiejkolwiek idei poświęcić wartość najwyższą, a potem już prosta droga do
                  manipulacji, bo ta idea, religia, chełpi się, jaka to ona jest cenna, bo DLA
                  NIEJ ODDAJE SIĘ ŻYCIE.

                  I to ostatnie jest największym oszustwem i manipulacją.

                  > wielu bylych wiezniow obozow koncentracyjnych juz po
                  > wojnie popelnialo samobojstwa, bo nie potrafili sobie
                  > poradzic z tymi wspomnieniami

                  > to byla rzeczywistosc, jakiej my nie potrafimy
                  > sobie tak naprawde uzmyslowic. ale nie sadze, zeby
                  > ktokolwiek stamtad nazwal zycie "czyms najpiekniejszym,
                  > co sie przytrafia".

                  A co ma piernik do wiatraka? smile Czy naprawdę widzisz tu jakąś sensowną
                  korelację? Dokładnie w tej chwili, na całym świecie, niewyobrażalnie cierpiąc
                  umiera mnóstwo ludzi - z głodu, dręczeni, torturowani, w czasie wojen. I tak
                  będzie jutro i pojutrze. To właśnie spróbuj zmienić, a nie odwołujesz się do
                  przykładu. Czy Ty teraz poświęcisz swoje życie, by uratować jakiegoś "dzikusa"
                  z buszu? Albo bezdomnego z Twojego miasta? To co za pożytek ze świetlanego, ale
                  absurdalnego, idiotycznego w swojej wymowie, przykładu Kolbego? Tylko jeden.
                  Nobilitacja apologety i idei, która za nim stoi.

                  Jedna wielka manipulacja. wink

                  A życie jest najpiękniejsze, jeśli my właściwie zadbamy o nie dla siebie i dla
                  innych, ale nie popełniając samobójstwo, lecz rozumiejąc świat i zasady
                  współżycia, i respektując je. Liczy się TYLKO przyszłość, a przeszłość ma
                  uczynić nas mądrymi, a nie zmanipulowanymi.
                  • gytha_ogg Re: Lekcje religii 29.06.06, 19:37
                    piekna przemowa, naprawde. wzruszylam sie, zwlaszcza przy tym fragmencie o
                    rozumieniu i respektowaniu zasad. powinienes zostac negocjatorem w sytuacjach,
                    kiedy ludzie z wiadomych wzgledow staja na parapetach okien na 15 pietrze
                    wiezowca. bedziesz im mogl mowic o tej biologii i jeszcze o tym, jak przeszlosc
                    ma nas uczynic madrymi. a oni rzuca Ci sie w ramiona i powiedza "masz racje,
                    jakze bylem glupi, zycie jest piekne!"



                    kazdy wie, ze gdzies na swiecie ludzie zabijaja sie i cierpia. kazdy wie, ze w
                    obozach koncentracyjnych ludzie mieli ciezko. ale nikt, kto tego nie przezyl na
                    wlasnej skorze nie ma prawa twierdzic, ze rozumie tych ludzi. jesli sadzisz, ze
                    Kolbe naprawde mial jeszcze wtedy glowe pelna idealow, niczym swiezo upieczony
                    kleryk, to naprawde jestes naiwny. gdybys na codzien obserwowal, jak zycie
                    zwyklych ludzi, kobiet, dzieci, jest traktowane gorzej niz scierwo i mieszane z
                    gownem, naprawde nie sadze, zebys myslal o przetrwaniu gatunku, czy pieknie
                    zycia. kiedy w zyciu odebrali ci juz ostatnie resztki godnosci, to marzysz
                    przynajmniej o godnej smierci.
                    • grgkh Re: Lekcje religii 30.06.06, 22:08
                      gytha_ogg napisała:

                      > piekna przemowa...

                      A o co Ci właściwie chodzi? wink Naprawdę się wzruszyłaś, czy jaja sobie robisz? (przepraszam Ogolone, jeśli to czytasz, to nie do Ciebie)

                      > kazdy wie, ze gdzies na swiecie ludzie zabijaja sie i cierpia.
                      > kazdy wie, ze w obozach koncentracyjnych ludzie mieli ciezko.
                      > ale nikt, kto tego nie przezyl na wlasnej skorze nie ma prawa
                      > twierdzic, ze rozumie tych ludzi.

                      Ludzie umierają - z nowotworami, porzuceni, doprowadzeni przez innych do najgorszego upodlenia - w naszym otoczeniu. Nie musisz szukać daleko i dawno temu. A nawet zawód miłosny może doprowadzić do samobójstwa. Nie licytujmy się. Nie o to chodzi.

                      > jesli sadzisz, ze Kolbe naprawde mial jeszcze wtedy glowe
                      > pelna idealow, niczym swiezo upieczony kleryk,
                      > to naprawde jestes naiwny.

                      A to już są twoje nadinterpretacje, bo ja nie pisałem o ideałach, ale o ideach. Wróć do pierwotnego tekstu i postaraj się go jeszcze raz zrozumieć.

                      > gdybys na codzien obserwowal, jak zycie zwyklych ludzi,
                      > kobiet, dzieci, jest traktowane gorzej niz scierwo i mieszane z
                      > gownem, naprawde nie sadze, zebys myslal o przetrwaniu gatunku,
                      > czy pieknie zycia.

                      Owszem, obserwuję to od wielu lat i wiem, co masz na myśli, zgadzam się z tym,ale to nie dotyczy tego, o czym wcześniej pisałem.

                      > kiedy w zyciu odebrali ci juz ostatnie resztki godnosci,
                      > to marzysz przynajmniej o godnej smierci.

                      Tak. Ale co to ma do uogólnienia, o którym wspomniałem?

                      Przede wszystkim kalkulacja. Nie uznaję takich poświęceń, ponieważ przekraczają granicę, której nikt rozsądny nie przekroczy (samobójców nie traktujemy jako rozsądnych i dlatego ten rozsądek staramy się im przywrócić). Każdy osobnik ma tylko jedno życie i podstawową zasadą, którą kieruje się on przez cały czas jego trwania, jest chronić je. Jeśli łamie tę zasadę, to wyłącznie pod wpływem jakiegoś nienaturalnego czynnika. Kolbe miał dwie możliwości, może już nie był rozsądny, a może kierowała nim IDEA (jeśli znasz trochę memetykę, to zamień to na mema), która była sprzeczna z tą podstawową zasadą. Pochodziła ona od religii (być może). Jeśli to była religia, to właśnie ona go ZMUSIŁA - poprzez indoktrynację - do tego czynu. I dlatego, ponieważ był to przymus, czyn pośrednio wysterowany, to nie wolno go używać jako przykładu postępowania dla innych. Tymczasem z aktu samobójstwa robi się coś godnego pochwały. Dla mnie Kolbe był biednym, godnym litości, umęczonym człowiekiem doprowadzonym do ostateczności. I nikim więcej. Żadnego podtekstu religijnego. W przypadku motywów religijnych jedynym beneficjentem korzyści jest sama religia, system (mempleks).

                      Gdy mówiłem o łamaniu zasady ratowania życia jednostki, to muszę wspomnieć czymś, co wygląda na wyjątek od tej zasady, a jednak nie jest wyjątkiem. Na przykład, w imię miłości macierzyńskiej rodzic oddaje życie, by uratować dziecko. Podobna sytuacja występuje gdy dla ratowania życia grupy poświęca się jeden z jej członków. W tej sytuacji jednak można się dopatrzyć interesu gatunkowego (potomstwo jest często cenniejsze niż rodzic) lub grupowego i ta korzyść jest w dalszej perspektywie, dla gatunku lub grupy wyraźnie widoczna. Nie jest to rzadkość w świecie zwierząt. Ludzie przenoszą takie zachowania na relacje między sobą dosłownie, choć bywa że tracą one wtedy czasem pierwotny sens.
                      • gytha_ogg Re: Lekcje religii 01.07.06, 15:02
                        > Ludzie umierają - z nowotworami, porzuceni, doprowadzeni przez innych do
                        najgorszego upodlenia - w naszym otoczeniu. Nie musisz szukać daleko i dawno
                        temu.

                        nie "szukam" - tak sie zlozylo, ze Kolbe zyl akurat wtedy, kiedy zyl, a o nim
                        zaczela sie rozmowa. nie uwazam, zeby cierpienia z przeszlosci byly mniejsze,
                        czy mniej wazne, tylko dlatego, ze juz przeminely.

                        > A to już są twoje nadinterpretacje, bo ja nie pisałem o ideałach, ale o
                        ideach.
                        > Wróć do pierwotnego tekstu i postaraj się go jeszcze raz zrozumieć. [...]
                        Kolbe miał dwie możliwości, może już nie był rozsądny, a może kierowała nim
                        IDEA (jeśli znasz trochę memetykę, to zamień to na mema), która była sprzeczna
                        z tą podstawową zasadą. Pochodziła ona od religii (być może). Jeśli to była
                        religia, to właśnie ona go ZMUSIŁA - poprzez indoktrynację - do tego czynu. I
                        dlatego, ponieważ był to przymus, czyn pośrednio wysterowany, to nie wolno go
                        używać jako przykładu postępowania dla innych.



                        chodzi Ci o to, ze Kolbe poswiecil zycie w imie idei chrzescijanskiej, tak? no
                        wiec ja twierdze, ze nie. nie poswiecil niczego szczegolnego, po prostu okazal
                        sie na tyle silny, aby przelamac pierwotny instynkt i przy okazji uratowac ojca
                        rodziny. to, co zrobil, bylo najzupelniej rozsadne i nie wynikalo z zadnej
                        indoktrynacji. tak naprawde wiekszosc wiezniow miala dosc zycia w obozie, ale
                        wlasnie "instynkt przetrwania", o ktorym tak pieknie pisales, kazal im jesc
                        splesniale, znalezione gdzies w rowie ziemniaki, oraz byc poslusznym swoim
                        oprawcom, byle tylko przezyc kolejny dzien, kolejna bezsensowna godzine. to ich
                        nazwalabym "zmuszanymi" - przez jakies wrodzone odruchy.
                        uwazam, ze Kolbe, jakkolwiek byl biedny i godny politowania, jak wszyscy
                        wiezniowie, to jednak mniej, niz pozostali. masz racje, zrobil cos niezgodnego
                        z natura, cos, co nie ma miejsca w zwierzecym swiecie. w ten sposob wykazal sie
                        czlowieczenstwem - prawdziwa wolnoscia, pozbawiona wiezow instynktu. nie kazdy
                        czlowiek to potrafi.
                        jesli wiara pomogla w tym Kolbemu - tym lepiej dla wiary. aczkolwiek nie sadze,
                        zeby Kolbe nie byl w stanie zrobic tego bez wiary, tak jak bardzo wielu bylo
                        wierzacych, ktorzy takich rzeczy nie robili.

                        PS. zeby nie bylo watpliwosc - jestem niewierzaca, nie przemawiaja do mnie
                        religijne bzdety o milosci do wszystkich obcych ludzi, lacznie z wrogami. ale
                        potrafie rozpoznac czyn honorowy, godny szacunku. a Ty myslisz tylko
                        kategoriami biologicznymi - "glupek, nie posluchal naturalnego instynktu
                        przetrwania, chyba jakis nienormalny".
                        • grgkh Re: Lekcje religii 02.07.06, 08:26
                          > chodzi Ci o to, ze Kolbe poswiecil zycie w imie idei chrzescijanskiej, tak?
                          > no wiec ja twierdze, ze nie. nie poswiecil niczego szczegolnego,
                          > po prostu okazal sie na tyle silny, aby przelamac pierwotny instynkt i
                          > przy okazji uratowac ojca rodziny.
                          > to, co zrobil, bylo najzupelniej rozsadne i nie wynikalo z zadnej
                          > indoktrynacji.

                          Nie zrozumiałaś. Ja mówiłem, że religia MIAŁA WPŁYW na czyn Kolbego, a nie, ze
                          dla niej się poświęcił. A nie miała? Wcale?

                          Powtarzam kolejny raz. Religia minimalizuje znaczenie obecności na ziemi
                          twierdząc, że to tylko droga do jakiejś prawdziwej przyszłości. To ma sens
                          tylko o tyle, ze daje nadzieję w sytuacjach beznadziejnych i chroni przed
                          załamaniem się psychicznym, ale wynika ze zdziczenia obyczajów między ludźmi. A
                          więc ostatecznie religia (pośrednio) sankcjonuje to zdziczenie, okrucieństwa
                          dnia codziennego, cierpienia, a także nakazuje bierność wink, rezygnację ze
                          starania się o poprawę warunków życia. To wszystko się ze soba wiąże. Wszystko
                          ostatecznie służy systemowi religijnemu, który okazuje się na końcu narzędziem
                          do trzymania ludzi w uzależnieniu, odbieraniu im prawa do walki i
                          najważniejsze - w tej walce idei giną te łagodniejsze, bo są oczerniane przez
                          religię. Kolbe, wierząc, podporządkowując się, też był niewolnikiem tych
                          fałszywych idei.

                          OK. Uratował ojca rodziny, ale zrobił to wbrew najważniejszej zasadzie - chroń
                          życie, swoje przede wszystkim, bo jest ono jedyna i największą wartością. A
                          przecież ta zakłamana religia tego argumentu uzywa piętnując samobójcow i
                          aborcję, nieprawdaż?

                          NIKT i OD NIKOGO nie ma prawa WYMAGAĆ poświęcenia swojego życia. Dlaczego więc
                          jeśli ktoś je poświęci to stawia się to za przykład? Ja dokłądnie ten aspekt
                          cakowicie odrzucam smile. To on jest na rękę systemowi religijnemu, który mówi nie
                          myślącym logicznie durniom - patrzcie jaka ta religia jest ważna, poświęcił się
                          jak... Jezus na krzyżu wink. On uratował innego więźnia, a Jezus uratował
                          ludzkość. BZDURA!!! To jest nadużycie, filozoficzny bełkot, opowiastka z
                          fałszem w treści dająca fałszywe wnioski. Nikt nikogo, tak naprawdę nie ratuje,
                          bo i tak wszyscy kiedyś umrzemy. Ważny jest jedynie sens... nie wiem... może
                          grupowy, może gatunkowy, może przyszłości całej cywilizacji, inteligencji,
                          Wszechświata. Ja nie chcę tu niczego definiować, bo tego nie da się zrobić, ale
                          nie pozwolę sobie wciskać, że takie poświęcenie ma sens ogólny. Jeden do
                          jednego. Jeden zginął, drugi ocalał. Ale przyszłość jest nieokreślona i tamten
                          mógł (być może) ocaleć mimo wszystko i bez tego poświęcenia, a wtedy ofiara
                          jest niepotrzebna. I znów się okazuje jak fałszywe jest przypisywane jej
                          znaczenie.

                          ŻYCIE JEST WARTOŚCIĄ NAJWYŻSZĄ TYLKO DLA ISTOTY ŻYJĄCEJ. Ponieważ jesteśmy z
                          założenia śmiertelni, to niewyznaczalna jest jego wartość w innych kontekstach.
                          Szanujemy życie innych, by na zasadzie wzajemności oni szanowali nasze. To
                          niemal prymitywny i bezideowy handel, ale świat taki właśnie jest. A mimo to
                          jest piękny. smile

                          > tak naprawde wiekszosc wiezniow miala dosc zycia w obozie, ale
                          > wlasnie "instynkt przetrwania", o ktorym tak pieknie pisales,
                          > kazal im jesc splesniale, znalezione gdzies w rowie ziemniaki,
                          > oraz byc poslusznym swoim oprawcom, byle tylko przezyc kolejny dzien,
                          > kolejna bezsensowna godzine.

                          > to ich nazwalabym "zmuszanymi" - przez jakies wrodzone odruchy.

                          Ale to jest jedyne zmuszenie jakie uznaję. Uznaję je tak, jak uznaję, że
                          Wszechświat zaistniał i jest ono konsekwencją tego. Niech się wypełni to, co
                          może (musi) się wypełnić jako konsekwencja istnienia, ale istnienia
                          Wszechświata i naszej tutaj obecności, a nie parszywego, religijnego systemu
                          władzy nad ludźmi. Jesteśmy dla harmonii, współżycia, współistnienia, ewolucji,
                          doskonalenia się naszego i Uniwersum. Jesteśmy częścią Wszystkiego. Nie tylko
                          tą materialną, ale i informacyjną. Jesteśmy wiedzą o świecie. Niech ona będzie
                          najlepsza.

                          > uwazam, ze Kolbe, jakkolwiek byl biedny i godny politowania,
                          > jak wszyscy wiezniowie, to jednak mniej, niz pozostali.
                          > masz racje, zrobil cos niezgodnego z natura, cos, co nie ma miejsca
                          > w zwierzecym swiecie. w ten sposob wykazal sie czlowieczenstwem -
                          > prawdziwa wolnoscia, pozbawiona wiezow instynktu. nie kazdy
                          > czlowiek to potrafi.

                          Złamał zasadę, ale zasady zawsze są kontekstowe, a więc w pewnym sensie wolno
                          mu było to zrobić. A nam nie wolno przypisywać do tego czynu żadnego
                          uogólniającego znaczenia. Bo to jest nadużycie. Na to się nigdy nie zgodzę.

                          > jesli wiara pomogla w tym Kolbemu - tym lepiej dla wiary.

                          Fałsz. I tego właśnie nie rozumiesz. Zakłamane wykorzystywanie nieprawdziwych
                          wniosków.

                          > aczkolwiek nie sadze, zeby Kolbe nie byl w stanie zrobic tego bez wiary,
                          > tak jak bardzo wielu bylo wierzacych, ktorzy takich rzeczy nie robili.

                          Oczywiście. Ludzie oddają życie niezależnie od tego, czy wierzą w ramach
                          jakiejś religii. Robią to pod wpływem okoliczności (zewnętrznych!!!). ZAWSZE I
                          TYLKO.

                          > PS. zeby nie bylo watpliwosc - jestem niewierzaca, nie przemawiaja do mnie
                          > religijne bzdety o milosci do wszystkich obcych ludzi, lacznie z wrogami.
                          > ale potrafie rozpoznac czyn honorowy, godny szacunku.

                          Ja też to rozpoznaję. I wyczuwam w tym nadrzędność interesu grupowego nad
                          indywidualnym. I podoba mi się to, bo czuję się częścią ludzkości. Wiem, że
                          jestem tym kim jestem, dzięki tym wszystkim ludziom, którzy żyli przede mną i z
                          którymi obecnie współistnieję. I chcę po sobie pozostawić ślad takich właśnie
                          idei.

                          > a Ty myslisz tylko kategoriami biologicznymi - "glupek, nie posluchal
                          > naturalnego instynktu przetrwania, chyba jakis nienormalny".

                          Naprawdę tak płytko mnie podsumowujesz? wink
                          Ja szukam naturalnych podstaw, praw i prawd. One są. Nie da się ich odrzucić,
                          bo tak nam się podoba. Chcę je poznać i akceptuję je. Dzięki tej wiedzy nie
                          pozwalam się uwodzić cienkim filozofom. Ale poza tym jestem normalnym
                          człowiekiem i "czuję" smile, i jest mi z tym wszystkim dobrze, i, mam nadzieję, że
                          innym ze mną też nie jest źle. smile

                          pzdr
          • irenik1 Re: Lekcje religii 26.06.06, 10:28
            Do Kociaka.
            Dlaczego całe życie się nie liczy, a tylko liczy się jego końcówka?
            To jak, odpowiadamy za swoje czyny, czy nie?
            Można broić, byle tylko na koniec coś cennego zrobić? Odkupić swoje winy, lecz bez rekompensaty wyrządzonych krzywd?
            Chyba że dla dobra Kościoła...
      • yggdrasill_1987 Re: Lekcje religii 30.03.06, 14:04
        "Watykańska ruletka" smile Omal nie spadłem z krzesła smile
        Dobre, na prawdę dobre.
      • angels_dont_kill Re: Lekcje religii 29.06.06, 12:53
        > Podobno jeszcze materiałem na religii jest taki fajny holenderski film o
        > leczeniu (sic!) homoseksualizmu. Podobnie jak "Cywilizacja aborji" promowany
        > przez Frondę. Perełka smile.

        http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,3407056.html
    • falafala Re: Lekcje religii 30.03.06, 11:41
      To najwyrazniej wiele z wierzacych opuszcza ten temat o czystosci
      przedmalzenskiej, bo ciaze przedmalzenskie wsrod praktykujacych sa jakos dziwnie
      czeste....
      • adam81w Re: Lekcje religii 30.03.06, 20:09
        bo wielu katolikow z zrozumialych dla mnie powodow nieprzystawania kanonu zasad
        narzucanych przez katocenzure ma najzwyczajniej w swiecie w dupie nauki
        kosciola . cieszy mnie to .
    • donkichol Re: Lekcje religii 14.06.06, 23:47
      > - Odpowiedzialne przekazywanie życia

      Jak można to tak nazwać?? Bezmyślne rozmnażanie się i zagrażanie życiu (AIDS)
      jest przykładem odpowiedzialności, a bezpieczny seks - nieodpowiedzialności??
      Typowa manipulacja "na bezczelnego" czyli odwrócenie znaczenia słów o 180
      stopni. Tak jak u Orwella: "Wojna to pokój", "Wolność to niewola".
      Stosują to wszystkie instytucje totalitarne - państwa komunistyczne najczęściej
      miały w nazwie "demokratyczna republika..." a prawdziwe demokracje już
      niekoniecznie. W ZSRR gazeta drukująca propagandowe kłamstwa nazywała się
      "Prawda", Kościół też ciągle używa tego słowa ("głośmy tą wielką Prawdę") bo
      jest najbardziej zakłamaną instytucją w historii i głosi niczym nie podparte
      "prawdy" na podstawie wielokrotnie fałszowanych przekazów.
      • wladi3 Re: Lekcje religii 15.06.06, 00:52
        Nie da się rozmawiać o czymś czego się nie rozumie . Życie człowieka - to
        etapy . Dziecko - wiek młodzieńczy - dojżałość . Tak samo jest z podejściem do
        odpowiedzialności , do seksu , do Miłości . Nie chcę prawić morałów , gdyż
        przeszedłem już te etapy . Ze smutkiem wspominam zmarnowane lata . Każdy
        człowiek szuka w życiu jednego - chce być Kochanym . Czy jesteś ateistą , czy
        wierzącym - chcesz być kochanym i Kochać . Młodość - hormony , niedojżałośc
        uczuciowa pcha nas w seks w poszukiwaniu prawdziwej Miłości . Ja też szukałem
        prawdziwej Miłości i szukałem jej w seksie - nie znalazłem tam jej poza
        chwilową przyjemnością . Nadal szukałem i znowu seks i znowu obrzydzenie do
        samego siebie . Po co to ? Ale hormony i pociąg seksualny nadal kusiły i znowu
        szukałem ....
        Gdy po latach spotkałem Moją Prawdziwą Miłość - nikt mi nie musiał mówić co to
        wierność , co to odpowiedzialność , co to oddanie dla drugiej osoby , Dojżałem
        i jestem szczęśliwy . Młody człowiek nie jest zły ! Każdy szuka Miłości ! Jeden
        znajduje Ją wcześniej /szczęściarz/ drugi szuka całe życie !
        Bóg nie jest buchalterem , Który liczy nasze upadki . ON daje człowiekowi całe
        życie aby poznał Prawdę i nauczył się Miłości . Jak to się stanie wszystko zło
        przemija , bo Miłość leczy . Bóg Jest Miłością ! Pozdrawiam Was młodzi ludzie i
        życzę abyście jak najszybciej poznali Miłość ! Wtedy wszystko będzie jasne !
        Trzymam za Was kciuki i nie osądzam - sam byłem młody / nadal jestem i zawsze
        będę - Duchem/ .
        Ktoś napisał że katechetka zmieniła temat gdy nie umiała odpowiedzieć - ja nie
        zmienię ! Jeszcze raz Was pozdrawiam i przesyłam Energię Miłości - czyli dobre
        życzenia .

        Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
    • yggdrasill_1987 Re: Lekcje religii 15.06.06, 17:53
      A tak przy okazji, wczoraj spaliłem zeszyt z religii. Ulżyło mi smile
      • wladi3 Re: Lekcje religii 16.06.06, 21:59
        A gdzie ochrona środowiska ?
        Pozdrawiam i przesyłam Tobie Energię Miłości - od niej też robi się ciepło smile
        Kocham Cię Boże Ojcze !Władek .
        • yggdrasill_1987 Re: Lekcje religii 18.06.06, 20:13
          Spaliłem JEDEN zeszyt. Uwierz - na Śląsku to nie robi różnicy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka