Chciałbym "podzielić się z wami" pewną informacją i "dać świadectwo prawdzie"
o tym, co robimy na lekcjach religii. Na początku przytoczę kilka tematów
lekcji:
- Dar konsekracji ludzkiej miłości - małżeństwo
- Miłość małżeńska darem Boga
- Sens czystości przedmałżeńskiej
Na co wskazują powyższe tematy lekcji? A na to, że wszystko co mamy, wszystko
co jest piękne, zawdzięczamy bozi. To, że mąż kocha żonę, a żone męża, nie
jest ich zasługą. To dzięki Bogu się kochają. Oczywiście, aby "w pełni"
doświadczyć miłości małżeńskiej należy mieć ślub kościelny. Nie komentuję...
Analizując kolejne tematy:
- Moc modlitwy nienarodzonego
Oczywiście chodzi o aborcję. Puścili nam film pana Pospieszalskiego (wszyscy
znamy jego "obiektywne" opinie), w którym jakiś rosyjski pseudolekarz
wypowiadał się na temat tego, że dokonał aborcji w 4 miesiącu ciąży.
Opowiadał drastyczne historie, jak to wyciągał ręce i nogi, kawałki serca
itd. Ale oczywiście nie wspomniano w filmie o tym, że prawo zezwalające na
aborcję stanowi jasno, że można jej dokonać do 3 tygodnia (jeśli się mylę
proszę mnie poprawić).
- Odpowiedzialne przekazywanie życia
Zdaniem pani katechetki odpowiedzialnym przekazywaniem życia jest stosowanie
tylko naturalnych metod, które są bardzo skuteczne. Sprowadza się to zwykle
do tego, że takie małżeństwo ma 6 dzieci. I to jest odpowiedzialne -
sprowadzanie na świat kolejnych dzieci przez przypadek. Bo jak się używa
środków antykoncepcyjnych to jest grzech. A dlaczego? Bo tak.
-Homoseksualizm - czy to jest normalne?
A wiedzieliście, że statystyczny związek homoseksualny trwa najdłużej około 2
lat i że niektórzy homoseksualiści mają w ciągu życia ok. 500 partnerów? Nie?
Ja też nie. Za to pan Pospieszalski wiedział
-Wielki Post - Bóg szuka człowieka
Że co? To pewnie kolejna "tajemnica wiary"
-Miłość promieniująca z krzyża
Tą lekcję mieliśmy ostatnio. Niedawno oglądałem "Żywot Brian'a" i
przypomniała mi się końcowa scena (kilkanaście osób na krzyżach
śpiewa: "Always look on the bright side of life..."), oczywiście nie
omieszkałem zanucić koledze z ławki

No i wiedzieliśmy już jaka miłość i
optymizm promieniują z krzyża

Później pani katechetka spytała się, kto w
swoim życiu kierował się miłością. Padły odpowiedzi:
-Jan Paweł II (nie komentuję)
-Matka Teresa (z tym się akurat zgodzę, bo ciężko pracowała przy chorych)
-Faustyna Kowalska (Jaka miłość? Co ona zrobiła dobrego? Twierdziła, że
rozmawiała z Jezusem. No cóż. Niektórzy rozmawiali z Elvisem, inych porwało
UFO)
-Maksymilian Kolbe (Kojarzy mi się z antysemityzmem. To on chyba pisał, aby
dzieci nie kupowały książek u Żydów, o ile się nie mylę)
To tyle. Wolałbym, szczerze mówiąc, 2 godziny fizyki zamiast wysłuchiwania
głupot.