kociak40
26.08.06, 01:26
Wydaje się, że wszystko w kraju idzie w złą stronę, tym bardziej cieszy to,
jak coś idzie w dobrą. W zdeaktualizowanym (nie aktualnym, leżące na stoliku
przy bramie kościoła, przyciśniete kamieniem, do brania za darmo przez
wszystkich) numerze "Gościa Niedzielnego" jest wytłuszczony tytuł - "Nastąpił
przełom...". Wystarczyło mi przeczytać dwie linijki dalszego tekstu i już
wiem o co chodzi. Przełom ten nastąpił w ciężkiej pracy 32 biskupów, ktorzy
zostali oddelegowani kilka lat temu do pracy nad udokumentowaniem możliwości
kanonizacji kard. Wyszyńskiego. Na początku sprawa wydawała się beznadziejna,
aby zostać świętym, trzeba "cierpieć za wiarę", a on "cierpiał za politykę",
dwie różne sprawy i to dość odległe. Jakby UB przymknęło kardynała na
Rakowieckiej, sprawa byłaby dziecinnie prosta, już dawno byłby w aureoli.
Niestety, UB internowało go w klasztorze, miał własny rozkład dnia, miał
wszystko co chciał, służbę, wyszukane jedzenie i napoje, opiekę lekarską itd.
jak w sanatorium. Chodziło o to, aby udowodnić, że brak tz. gremium, czyli
widoku zgromadzonych wiernych, powodowało u niego takie cierpienia, że
większe one były od męk piekielnych. Udało się, nastąpił przełom, sprawa
zbliża się do końca. Biskupi odwalili kawał ciężkiej, wieloletniej roboty, i
teraz pogwizdując sobie wesoło, mogą zająć się cudem. To już błahostka, sama
przyjemność. Bardzo dużo zakonnic już modli się do kardynała w swoich
przypadłościach zdrowotnych i tylko należy wybrać, wybór jest duży.
Mnie odpowiadałaby, wiekowa przeorysza, ktora od lat cierpi na nieuleczalną
dolegliwość, tz. "nocne moczenie". Jakby pewnego poranka, obudziła się i
była "sucha", oznaczałoby to, że .... pampersów już nie potrzeba. Cud
praktyczny, każda oszczędność się liczy. O oszczędnościach natomiast nie ma
mowy, w przyszłych budowach kosciołów pod wezwaniem św.Jana II, św.Kardynała,
a zwłaszcza w plebaniach jakie buduje się w pierwszej kolejności, a jak
jeszcze coś starcza, to kościół. Plebania musi powstać szybko, kościół nie,
czym dłużej się go buduje, tym dłużej wierni dają. Biskupi bardzo dziękują za
modlitwy, bo to one największy wkład mają w ten przełom. Same modlitwy, bez
tytanicznej pracy biskupów, nic by nie dały, były chaotyczne,
nieuporządkowane. To oni skupili je, ukierunkowali, nadali odpowiednią
prędkość i efekt jest. Jak widać nie wszystko w kraju idzie w złą "stronę",
jest i "dobra".