polubu
13.10.06, 10:22
Kiedyś kobiety nie miały praw wyborczych a murzyni byli niewolnikami to mamy
mam nadzieję za sobą. Największe jednak okradanie i poniżanie trwa nadal, to
okradanie dzieci, które rzekomo wszyscy
kochamy!
Fakty i mity o "pomocy" społecznej źródłem powstawania zła
Dziecko od urodzenia jest źle traktowane przez dorosłych i później musi się
odwdzięczyć. Dużą niesprawiedliwością byłoby gdyby z okradanych dzieci
wyrastali dobrzy ludzie. Od
dwudziestu lat piszę o przyczynach, bez zrozumienia. Społeczeństwo traktuje
dzieci jak przyszłych darmozjadów, o czym świadczy udzielanie im "pomocy".
Kto traktuje dziecko jak przyszłego przeciętnego pracownika ten wie, że
przeciętny nie potrzebuje pomocy. Jeśli dziecko nie ma, co jeść to dowód, że
je ktoś okrada i to wbrew pozorom nie rodzice a ci, co dzieci nie mają.
Jest Polska, w której
żyją dwie charakterystyczne rodziny, jedna ma taką cechę, że "ubzdurała" mieć
z pokolenia na pokolenie troje dzieci i dobiera się w pary z dziećmi gdzie w
rodzinie również jest troje dzieci. Druga to rodzina, która ma jedno dziecko
i dobiera się w pary z jedynaków. Dane: wszyscy przedstawiciele tych rodzin
są nauczycielami, rozpoczynają pracę w wieku 25 lat, zarobki wszystkich to
średnia krajowa, na emeryturę przechodzą w wieku 50 lat a żyją 75 lat. Ślub w
wieku 25 lat, dziecko przed ślubem jedynak i trojaczki, emerytura to 2/3
średniej płacy. Rozpatruję życie jedynaka wybranego z dowolnego pokolenia tej
rodziny. w wieku 0-25 lat przypada na niego 2/3*25*12=200 średnich. w wieku
25-50 lat 2/3*25*12=200 średnich. emerytura to 2/3*25*1`2=200 średnich. Razem
w ciągu życia 600 średnich!! Przedstawiciel drugiej rodziny. w wieku 0-25 lat
2/5*25*12=120 średnich. 25-50 lat 2/5*25*12=120 średnich emerytura 200
średnich. Razem w ciągu życia 440 średnich płac. Różnica, więc 160
średnich*2500 zł=400 000 zł.(za taką samą pracę-co na to prawo, równość wobec
prawa, itp. itd.) Przeliczając podobnie dla całej rodziny z
dziesięciorgiem dzieci mamy, (jeśli dziesięcioro dzieci i ich rodzice zarobią
średnią krajową), że reszta społeczeństwa okrada tą rodzinę na kwotę, która w
różnicy daje 9 000000 zł. Przy tych rozważaniach nie brałem pracy przy
dzieciach pod uwagę. Głównym punktem ekonomii wynikającym z tych rozważań to,
że kto nie zwraca kosztów swojego wychowania dzieciom z następnego pokolenia
jest złodziejem okradającym te dzieci! Dla zachowania sprawiedliwości te
dzieci muszą się odwdzięczać. Wasze rodziny nie zostałyby patologicznymi, źle
wykształconymi gdyby je tak okraść? Później za swoje okradanie wymierzamy
okradanym karę śmierci.
To, że ktoś nie może mieć dzieci to jeszcze nie powód by okradać tych, co
mogą je mieć! Dorosły człowiek powinien zwracać koszty swojego wychowania nie
rodzicom, lecz następnym dzieciom (tak zrobili jego rodzice), Jeśli nie chce
lub nie może mieć dzieci to powinien te koszty zwrócić innym dzieciom.
Zwolnieni z tych opłat mogą być tylko ci, co nie mogą pracować lub nie mają
pracy. Te koszty to 250 000 zł. Takie rozumowanie wynika ze zwykłej
uczciwości, którą poniżej przedstawiam. Każdy człowiek powinien zapracować na
całe swoje życie tzn. od zera do śmierci. Za okres dzieciństwa np. od 0 do 23
lat otrzymuje on na wychowanie od rodziców, dziadków, domu dziecka, itp. i
właśnie to, co od kogoś otrzymał później musi zwrócić następnym dzieciom lub
wpłacić do "puli" z przeznaczeniem na te dzieci. Kto tych kosztów nie zwraca
jest złodziejem okradającym dzieci z nowego pokolenia. Przy czym nie idzie tu
o sprawiedliwość, która zawsze jest constans-tylu jest w społeczeństwie
bandytów, alkoholików, narkomanów morderców itp. na ilu to społeczeństwo
zasługuje. Ja tylko wskazuję zgodnie ze zwykłą matematyką, że dzieci są
okradane wybór postępowania i tak należy do społeczeństwa. Najlepiej to, co
tu piszę sprawdzić robiąc takie założenie, że wszyscy ludzie są równi i
wykonują jednakową pracę i dla takiego założenia, które jest mocno
uproszczone przyjąć płace. Kto tego nie potrafi zrobić prawidłowo niech nie
marzy, że potrafi to zrobić w społeczeństwie, w którym ludzie są różni. To
tak jak mówić o matematyce bez ustalonych zasad! Jeśli komuś trudno przyjąć,
że ludzie są równi niech przyjmie, że jedna rodzina wielodzietna (jak moja)
jest taka, że wszyscy jej członkowie pracują powyżej przeciętnej!! Pomoc
dzieciom zaś to ich poniżanie. Kto dzieciom "pomaga" daje tym dowód, że
traktuje dzieci jak przyszłych darmozjadów (wszak przeciętnym nikt nie może
pomóc-cudów nie ma) Każdy dorosły był dzieckiem i otrzymywał "pomoc" od
innych. Obowiązkiem dorosłego jest tą "pomoc" zwrócić następnym dzieciom, ten
obowiązek to normalna ekonomia i ta zwykła uczciwość. Kto nie zwraca tych
kosztów swojego wychowania jest złodziejem okradającym dzieci z nowego
pokolenia. Pomoc dzieciom udzielana przez tych, co nie rozumieją swego błędu
powoduje, że ci, co dzieci okradają mogą śmiało zwiększyć kwoty okradania.
Owsiaki zwracają raptem po 100 zł i myślą, że należy im się nagroda za
dobroć. 70 % Polaków "pomaga" dzieciom, to ci dopiero afera! Jakiej ekonomii
uczą w naszych szkołach ? Jakich rachunków uczą w naszych szkołach, jakiego
prawa uczą w naszych szkołach? Pomoc nie jest potrzebna, to normalna ekonomia
jest potrzebna!!!!!
Sprawiedliwość najlepsza dla wszystkich
dzieci bez wyjątku!
1. Dla
dzieci jestem komunistą, uważam, że im wszystkim bez wyjątku należą się
pieniądze od wszystkich dorosłych, bez łaski, bez wyjątków, bo to
matematycznie pieniądze tych dzieci a na pewno dzieci nie potrzebują "pomocy"
np. W.O.Ś.P.-TO PONIŻANIE DZIECI. Nie powinno być tak, że dorośli przyznają z
ich pieniędzy im zasiłki rodzinne boś biedny, stypendia boś zdolny, pomoc boś
ładny itd. Wszystkie te organizacje to NIEPOTRZEBNE IDIOTYZMY. Zamiast
dzieciom pomagać należy przestać dzieci
okradać.
2.
Dla dorosłych jestem kapitalistą, uważam, że każdy dorosły musi zwrócić
koszty swojego wychowania ( za okres dzieciństwa) zapracować na życie
dojrzałe i odłożyć na emeryturę. Kto tego nie zrobi jest złodziejem
okradającym dzieci z punktu pierwszego. Uważam, że Ktoś ten świat tak
stworzył, by sprawiedliwość zawsze była constans. Dlatego nie idzie tu o
sprawiedliwość. Wielką niesprawiedliwością byłoby jednak, gdyby z okradanych
dzieci wyrastali dobrzy ludzie! Dlatego ci, co są za karą śmierci dowodzą, że
nie znają się na ekonomii. Ciekawe, ja nie mam szczęścia, nie spotkałem
jeszcze w Polsce NORMALNEGO człowieka a znam wielu profesorów i polityków nie
wiem gdzie pochowali się matematycy? 3.
Jeśli np. załatwisz sobie rentę i tylko ty wiesz, że jesteś zdrowy, nie myśl,
że cię kara nie dosięgnie. Część okradanych dzieci umrze z głodu, część
zostanie bandytami i siedząc w więzieniu na koszt społeczeństwa odbierze
kradzione. Najważniejsze jednak, że z tych okradanych dzieci nie wyrośnie
dobry lekarz, naukowiec, którzy z kolei mogliby wydłużyć tym, co ich okradają
życie, poprawić im warunki życia itp. Marnuje się wspólne dobro! Jeśli
traktuje się dziecko jak przyszłego darmozjada to darmozjada się otrzymuje.