Dodaj do ulubionych

Wizyta w kosciele

27.12.06, 22:32
Bywacie czasami w kosciele, np. w swieta? Mnie zmusila rodzina w poniedzialek
wiec juz z nimi dla swietego spokoju poszlam i posiedzialam sobie na laweczce
pod kosciolem, ze mialam glosnik nad glowa to nawet posluchalam. Byla to msza
prowadzona przez jakiegos biskupa.
Biskup kazal ludziom modlic sie za:

1. partie rzadzaca
2. zeby opozycja im nie przeszkadzala
3. zeby ludzie mieli dobre serca i jak biednej glodnej pani minister ktos
chce z dobrego serca wyslac kanapke to zeby nikt z tego afery od razu nie
robil
(transkrypcja doslowna slow biskupa, potem jeszcze wiele podobnych tekstow
polecialo)

I te wszystkie mohery siedza i sluchaja zachwycone, teraz pytanie jak ma sie
sytuacja w tym kraju poprawic, skoro ludzi sie indoktrynuje na kazdym kroku??
Ja nie mam pretensji do wierzacych, wierza, to ich sprawa i niech lataja do
kosciola ile tylko zapragna, lepiej to niz zeby znalezli sobie inne hobby jak
np. picie taniego wina czy wizyty w domach towarzyskich bo ludzie tak tez
spedzaja czas, ale czemu zaraz tak upolityczniac msze, ktore dla wielu chyba
jednak maja wielkie znaczenie?
Czy to w ogole jest legalne? Nie ma zadnych przepisow zabraniajacych
indoktrynacji politycznej w miejscu kultu? Moze jest jakas ustawa i mozna
zglosic sprawe np. do prokuratury? To by moglo byc ciekawe smile)))
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Wizyta w kosciele 27.12.06, 22:36
      Nie chodzę do kościoła i nie daję się rodzinie zmusić do pójścia z nimi.
      Odmawiam i koniec. Jak ktoś jest zbyt upierdliwy, to mówię, że moja obecność w
      kościele byłaby zniewagą dla wierzących smile A jesli posługują sie logiką pt. "co
      ludzie powiedzą", to są nieuczciwi, a wg ich religii to grzech.
      Ale najczęściej starcza moje twarde "Niet".
      • mary_an Re: Wizyta w kosciele 28.12.06, 13:21
        A mi tam to wcale nie przeszkadza, doswiadczenie moze byc nawet ciekawe. Bylam
        juz w roznych kosciolach roznych religii w roznych krajach, dopoki to jest raz
        na rok to jakos mi to nie przeszkadza. A skoro to moim pseudowierzacym rodzicom
        co tez chodza raz na rok niby taka wielka przykrosc ma sprawic, to co mi
        szkodzi sobie posiedziec na laweczce na sloneczku i sie posmiac smile
        • the_dzidka Re: Wizyta w kosciele 28.12.06, 19:38
          Mnie też to nie przeszkadza, zdarza mi sie wstąpić do kościoła od czasu do
          czasu - ot tak, żeby popatrzeć i posłuchać. Ale pójście do koscioła dlatego, że
          ode mnie tego żąda rodzina (na przykład), wbrew mojej woli - nigdy smile Takie mam
          zasady smile
          • dagmama Re: Wizyta w kosciele 28.12.06, 21:30
            bywam w kościele na ślubach. Ostatnio pół roku temu. Nie podoba mi się to, o
            czym mówią księża (a potrafią, nawet przy okazji ślubu), ale jakoś to mnie nie
            dotyczy. Nie jest adresowane do mnie.
            A chodzenie do kościoła, bo "co mi szkodzi", "żeby się pośmiać'... To trochę nie
            w porządku.
            • the_dzidka Re: Wizyta w kosciele 29.12.06, 00:00
              > bywam w kościele na ślubach.

              Ja na pogrzebach - z szacunku dla tych, których znałam. Odprowadzam ich na
              grób, kładę kwiat - i kłaniam się nisko (zamiast się przeżegnać).

              > A chodzenie do kościoła, bo "co mi szkodzi", "żeby się pośmiać'... To trochę
              > nie w porządku.

              No, to samo napisałam.
              • dagmama Re: Wizyta w kosciele 29.12.06, 00:23
                > > bywam w kościele na ślubach.
                >
                > Ja na pogrzebach - z szacunku dla tych, których znałam. Odprowadzam ich na
                > grób, kładę kwiat - i kłaniam się nisko (zamiast się przeżegnać).

                A wiesz, że ostatnie trzy pogrzeby, na których byłam, były świeckie? Ślub, to
                taka przyjemna okoliczność.
                Chodzę na cmentarz. Z kwiatami, zniczami...
                pozdrawiamsmile
                • des4 Re: ale bzdury 29.12.06, 08:19
                  Miejsce, czsas, nazwisko - może autorka wątku poda jakieś konkrety, bo póki co
                  wygląda to na nieudolną prowokację, hehe....
                  • the_dzidka Żadne bzdury niestety... 29.12.06, 11:28
                    Ja ci podam, odnosnie innego wydarzenia co prawda, ale na dowód, że takie
                    sytuacje sa niestety jak najbardziej mozliwe. Gryfino, maj 1997, komunia mojego
                    chrzesniaka i ksiądz proboszcz (nazwisko też pewnie można ustalić), który w
                    kazaniu dla dziewięciolatków grzmiał, dlaczego kosciół miał rację odmawiając
                    pogrzebu profesora Deca. I co takiego strasznego robił pan profesor.
                    To była moja ostatnia wizyta w kościele, późniejszych "pogrzebowych" nie licząc.
                    • grgkh Re: Żadne bzdury niestety... 29.12.06, 11:43
                      > ksiądz proboszcz (nazwisko też pewnie można ustalić), który w
                      > kazaniu dla dziewięciolatków grzmiał, dlaczego kosciół miał rację odmawiając
                      > pogrzebu profesora Deca. I co takiego strasznego robił pan profesor.

                      Jakże się z Tobą zgadzam. Porażająca jest ta nienawiść kościoła, bogów, ludzi, którzy występują w ich imieniu, nawet do zwłok, które jak w starogreckich eposach trzeba dla przykładu upodlić.

                      Tylko władza absolutna. Tylko idea. Święta i ponad wszystko. A ludzie są śmieciem...
                  • mary_an Re: ale bzdury 06.01.07, 14:22
                    Zadna nieudolna prowokacja - miejsce: Szczecin, kosciol na ul. Miodowej, czas:
                    25.12 msza chyba o 11, nazwisko: biskup - nie mam pojecia, jak ma na nazwisko.
                    Dla mnie to bylo po prostu oburzajace, bo jak tak sobie siedze i czytam o tym,
                    co sie dzieje w Polsce (sama w Polsce nie mieszkam) to mnie to po prostu
                    przeraza, ale teraz juz widze, ze taka koscielna indoktrynacja jeszcze tylko
                    poglebia kryzys polityczny w jakim ten kraj sie znalazl. Bo mnostwo z moich
                    wyksztalconych znajomych, ktorzy reprezentuja soba jakis poziom nie chodzi na
                    wybory, bo ma to gdzies i tak nie wierzy, ze to cos zmieni (albo nie moze, bo
                    ja np. nie bede marnowala calego dnia i placila ponad 50 Euro za dojazd do
                    ambasady, zeby glosowac a o ile mi wiadomo droga pocztowa nie mozna). A takie
                    mohery pouczone przez ksiedza na kogo maja glosowac cala banda leca po mszy do
                    komisji wyborczej postawic krzyzyk przy LPR czy PIS i mamy taka sytuacje w
                    kraju, jaka mamy.
                • grgkh Re: Wizyta w kosciele 29.12.06, 11:38
                  A ja od kilku lat przestałem chodzić na cmentarz, pozostawiam to wierzącym członkom rodziny. Unikam też, na ile to możliwe, obecności na pogrzebach - nieświeckich, ale innych jeszcze nigdy nie miałem okazji doświadczyć. I nie jest to umotywowane wygodnictwem, ale konstatacją, że uczestnictwo w jakichkolwiek obrzędach, które mają coś wspólnego z religią dodaje się do społecznej sumy akceptacji tejże. Widzę wyraźniej niż kiedyś, że nie można być jednocześnie przeciwko religii i jakkolwiek jej popierać. I nie ma to nic wspólnego z tolerancją.

                  Być może właśnie ta pseudotolerancja Polaków, wmówiona nam konieczność "nieurażania uczuć religijnych", jest przyczyną, że część moich rodaków ukrywa swój negatywny stosunek do religii przed resztą. I dzięki temu, między innymi, ci wierzący uważają, że te religijne przywileje im się należą, a religia w ich oczach ma przez to wyższy, wśród różnych światopoglądów, status ważności.
    • seth.destructor Re: Wizyta w kosciele 29.12.06, 16:39
      No ich to nie razilo, wiec o co chodzi. A ty bywasz w kosciele rzadko, wiec nie
      bedziesz indoktrynowana.
    • watanabe.miharu Re: Wizyta w kosciele 30.12.06, 19:25
      Ja nie bywam. W święta także niesmile Co więcej, moja mama, też od święta chodząca
      do kościoła, raz na rok, tym razem sobie darowała. Czyżby pozytywny przykład z
      mojej strony? wink
      Jak jest pogrzeb, to owszem, pójdę na sam pogrzeb, na cmentarzu, ale nie musze
      siedzieć w kościele. Wystarczy przyjśc później i nie uczestniczyć w mszy czy jak
      tam to się nazywa. Co do ślubu, to nie wiem, nie miałam okazji, ale nie dałoby
      się tak wykręcić jak w przypadku pogrzebu.. hmm..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka