kociak40
05.03.07, 01:38
Jak podaje "Gazeta", klarystki ujawniły wielką tajemnicę swego zakonu, oto
ona:
"Ich dzień toczy się według rymu wytyczonego przez pokolenia. Pobudka o godz.
4.50. Czterdzieści minut później poranne modlitwy. Obiad w samo południe i
godzina rekreacji. O godz. 18 druga w ciągu dnia msza św. Kładą się spać o
21, ale nie przesypiają całej nocy - do rana mają dwugodzinne dyżury przy
adoracji Najświętszego Sakramentu."
To naprawdę wielka tajemnica, nikt nawet by nie przypuszczał, zwłaszcza ta
godzina pobudki. Mnie trudno to pojąć, tą tajemnicę, wstać z własnej woli o
4:50, niepojęte. Położyć się spać o 4:50 to rozumiem, nawet sam często to
robię, ale co innego przerwać sen o takiej godzinie. 40 minut później poranne
modlitwy, do kogo? Wszyscy świeci przecież jeszcze kimają. Widać modlitwy
mogą stać w kolejce i czekać, która pierwsza to lepsza. Obiad w samo południe
czyli chyba o 12:00, dość wcześnie, apetyt jeszcze nie dopisuje. Widać chodzi
o towarzystwo anioła co przylatuje na "anioł pański" właśnie o tej godzinie
według zegara atomowego w Monachium. Po obiedzie godzina rekreacji, muszę
zajrzeć tu do słownika bo sądzę, że to o godzinę rozrywki chodzi. Tak jest,
to godzinna rozrywka dla klerysek. Tej tajemnicy nie zdradzono, czym
się "rozrywają", co robią w tej godzinie dla swojej przyjemności, a mogłoby
to być ciekawe.
Podobno zdradzenie tej tajemnicy spowodowało raptowny napływ chętnych kobiet
do tego zakonu, nawet z Niemiec i Rosji. Nie sądzę aby ta godzina pobuki była
zachętą, raczej ta rekreacja, której można się tylko domyslać.