pytamboniewiem
06.04.07, 15:16
Mam nadzieję, ze nie powielam jakiegos wątku.
Byłam na przedswiatecznej spowiedzi, bo jestem katoliczką, bo nią się czuję,
ale po raz kolejny dochodzę do wniosku, że spowiedz niczego nie wnosi -
niestety. Staram sie być po prostu dobrym człowiekiem, nikogo nie krzywdzic.
Jesli czuję, ze robię cos nie tak przepraszam albo idę do Koscioła,
żeby "porozmawiac" z Bogiem, zastanowić się. Tylko ze nie potrzebuję do tego
spowiedzi, w ktorej ksiadz wygłasza tylko krótką formułkę, którą pewnie
słyszy co druga osoba.
Po co ten posrednik w postaci ksiedza? Jesli człowiek czuje prawdziwy żal za
grzechy, to ma to wyznac Bogu, a nie ksiedzu.