kociak40
14.05.07, 02:33
Niedziela upłynęła u mnie w rytm śpiewów koscielnych (sam proboszcz śpiewłał,
dość ładny ma głos, taki uduchowiony) bo w kościele obok obchodzono "hucznie"
rocznicę Fatimy. Od rana już znoszono sztandary i figury, obrazy i chorągwie.
Przyjechał jakiś biskup, ulica w girlandach i szarfach. Nie wiem co się tam
działo, a działo się zapewne dużo bo śpiew był bardzo donośny. Sądzę, że
żadne pióro (nawet moje) nie jest w stanie oddać atmosfery jaka tam panowała.
Dzwony wygrywały rózne koscielne melodie, chóralne modlitwy trwały non stop,
łaska płynęła zapewne jak rzeka, tyle tych figur, róznej wielkości, starsze
panie niosły własne figury z domu (taka figura domowa też pragnie posłuchać
kazania, zwłaszcza jak mówi biskup). Uroczystość wspaniała, a auto biskupa
dość słabe, tylko Lacia, jak byle jaki poseł z sejmu.
Pomyslałem sobie, że podobno biskupów w RP mamy około 320 sztuk, dość
straszna liczba do pochłaniania pieniędzy, czy takie "bogactwo" narodowe nie
mogłoby być eksportowane? Czy nie można części tych biskupów wyeksportować,
nawet za symboliczną złotówkę? Lekarze się kształcą w RP i wyjeżdzają za
granicę, czy nie mogliby tak robić biskupi?