adam81w
25.08.07, 18:07
Tym razem w ręku trzymam najnowsze dzieło Behemothu, płytę: "The Apostasy".
Czy krążek jest tak dobry, tak mocny, i tak piekielny jak poprzednie albumy?
Na Boga, tak (choć w przypadku tego zespołu zgrabniej byłoby powiedzieć na
Szatana)!
Jednak znaków zapytania przed wysłuchaniem "The Apostasy" było znacznie
więcej. Behemoth do współpracy zaprosił znanego pianistę Leszka Możdżera, a
także chór, czego nie da się znaleźć w wielu deathmetalowych produkcjach. I
zaprawdę powiadam wam, to tylko dodaje płycie mocy.
Trasa promująca krążek liczy ponad 150 koncertów, co pokazuje, jak mało czasu
muzycy mają dla siebie i jak wielką wagę przywiazują do sukcesu longplay'a. A
ten jest niemalże pewny.
Tytuł albumu: "The Apostasy" nawiązuje do apostazji, czyli całkowitego
porzucenia wiary chrześcijańskiej. Chyba wszyscy doskonale wiemy co na ten
temat myśli Ryszard Nowak. Jego zdaniem takie płyty powinny zostać spalone na
stosie, a członkowie grup powieszeni na szubienicy. Jak dobrze, że na razie
takich Nowaków nie ma za dużo, bo kto wie, jak sprawa potoczy się dalej, i czy
w naszym kraju granie muzyki metalowej nie zostanie prawnie zabronione. A
świat patrzy i się śmieje...
www.duzeka.pl/index.php?dzial=muzyka&id=recenzje&dalej=1&data=1184841921
---
super nazwa dla albumu