cog79
11.09.09, 22:05
Właśnie wróciłem z Sousse z hotelu Karthago El Ksar (TUI ,127.08-
11.09.09r.), a wiec:
Wylot z Pyrzowic liniami TunisAir. Jako, że jestem z
Krakowa pojechałem do Pyrzowic swoim autem (około godzina i 15 min
drogi), które zostawiłem na parkingu „Pod Skrzydlami” – dosłownie
najbliżej lotniska położony parking, na piechote 5 min do terminalu.
85 zl za 15 dni, auto w nienaruszonym stanie po powrocie. Bagaż
ważony łącznie – na 2 osoby 32 kg. Lot Boeingiem 737-600 trwał około
2,5 godz., przebiegł spokojnie, mimo że kilkoro dzieci miało przed
lotem objawy ADHD ;) Oczywiście posiłek podczas lotu. I już jesteśmy
w Tunezji.
A tam kałuże na lotnisku na dzień dobry :). Odprawa poszła
błyskawicznie, u nikogo nie wykryto podwyższonej temperatury, krótka
gadka rezydentów i do autobusu. Szybka jazda i jesteśmy w hotelu.
Hotel Kartago El Ksar robi dobre wrażenie od pierwszego
momentu, a grunt to dobre pierwsze wrażenie :)
Wypełniłem karty pobytu w recepcji, gościu z recepcji
zaproponował, że pokaże mi dwa pokoje do wyboru (bez wręczania
kasy). Połaziłem z nim, pooglądałem, pogadałem – mówią po
angielsku, francusku, niemiecku - wybrałem pokój i do spania – na
zewnątrz właśnie się rozwidniało. Co do pokoju - niewiem jak jest
poza Ramadanem, ale byłem w skrzydle do strony SPA i balkon miałem
też na tą strone i co się z tym wiąże na stronę dyskoteki Bora-Bora
i spokojnie dało się spać. Jakieś lekkie basy dolatywały, ale w
spaniu absolutnie to nie przeszkadzało. Tylko tak jak napisałem –
był Ramadan. Nie wiem jak jest poza nim z głośnością muzyki z
dyskoteki, ale chyba może być ciężko ze spaniem o ile jest głośniej.
Rano nawet wcześnie wstaliśmy i koło 8 byliśmy na śniadaniu
(od 6 do 10). Restauracja hotelowa duża, nie zdarzyło się, żeby
nie było miejsca. Tutaj wręczyłem na dzień dobry kelnerowi 1 DNT,
tak na dobra znajomość :) (potem też co jakiś czas 1 DTN) Najlepiej
jest zajmować miejsca w części między bufetem a basenem, ponieważ
krąży tam najwięcej kelnerów i są przez większą część tygodnia ci
sami. Maja mniej więcej 1-1,5 dnia wolnego. Kelnerzy przynoszą kawę,
sztućce, filiżanki. Jedzenie ok. Ser żółty, biały, dżemy, jogurty,
kilka rodzajów płatków, jakaś wędlina w dziwnym kolorze :) jajka na
miękko, jakieś ciepłe dania, sałatki, oliwki, owoce, kucharz smaży
placki. Do picia kawa, kilka rodzajów herbaty, ichnie soki, cola,
fanta, mineralna, Ogólne mnie odpowiadało.
Po śniadaniu czas na plaże. Plaża zajebista – chyba
najlepsza w Sousse – bylśmy się przejść i w lewo plaża i w prawo.
Jeszcze w miarę jest przy Marhabach, Marabucie, ale i tak ta przy El
Ksarze najlepsza. Szeroka, dużo parasoli, strzeżona. Sprzątali
codziennie z większych śmieci i z trawy wyrzucanej przez morze.
Oczywiście były pety z papierosów, ale to już wina tylko i wyłącznie
ludzi, którzy z niej korzystali. Mimo, że śmietników jest cała masa,
muszą rzucać pety w piach.
Cały dzień można było znaleźć dobre miejsce pod parasolem na
leżakach. Kilkanaście (na ponad 300) najlepszych parasoli było
okupowanych przez szwabenów, którzy dali w łapę sporo euro obsłudze
i mieli rozłożone ręczniki.
Po plaży - tylko wzdłuż morza - łażą sprzedawcy paciorków,
winogron, latawców, jakiś placków, muszli, skór, papierosów. Tylko
jeden młody z paciorkami zapuszczał się w głąb plaży, ale był nie
szkodliwy – można było z nim pogadać i szedł dalej.
Na plaży można przelecieć się spadochronem ciągniętym przez
motorówkę, dmuchanej „kanapie”, bananie, kole, wypożyczyć skuter,
kajaki i rowery wodne (kajaki i rowery w wersji all-incl. za darmo).
Morze świetne – ciepłe i czyste. Trochę trawy morskiej
się poniewiera pływają jakieś rybki. Meduz nie stwierdzono przez
całe 2 tyg. Po przyjeździe przez 2 dni było gładkie jak stół, potem
zrobiły się fale, ale nawet przez to było fajniej.
Schodząc z plaży (lub z basenu) na obiad lub do baru
zostawialiśmy ręczniki, czasem nawet wszystko co mieliśmy ze sobą i
nigdy nic nie zginęło.
Między plażą a basenem był bar, w którym oprócz napojów -
woda, piwo, drinki, cola, itd. (od 10:30 do wieczora) można było
także zjeść obiad (od 12:30). Moim zdaniem, tam nie opłaca się dawać
napiwków, bo i tak nic to w ich obsłudze nie zmieni. No chyba, że
jakieś większe ilości DTN wchodzą w grę. Ja dałem na początku z
rozpędu 1 DTN a potem już ich olewałem i nic nie dawałem.
Po barze łazi parę kotków dokarmianych przez turystów w porze
obiadowej. Nieszkodliwych.
Baseny odkryte są 3 – główny (ozonowany) ma 2 niecki
(jedna głęboka od 1,2 do 1,4m, druga 1,6m) i jakby przejście w
środku (gdzieś 30- 40 cm). Obok jest okrągły brodzik z „grzybkiem” w
środku. Pozostałe dwa są po bokach - jeden koło SPA (od 1,2 do
1,9m), drugi z drugiej strony (od iluś tam :) do chyba 2 albo 2,1).
Obok tego drugiego jest coś dla dzieci i chyba jakiś bar. Nie wiem,
bo nie dotarliśmy tam przez cały pobyt :)
Na głównym basenie leżaki do 9:00 na luzie i dobre miejsca.
Potem leżaki też były, tylko miejsca już gorsze.
Na tym basenie przy SPA cały dzień ze 2-3 osoby i cały czas stało 5
leżaków i 2 parasole.
Animacje – nauka tańca, wodny aerobik, rzutki, strzelania
z łuku, piłka plażowa (ludzi zbierali i z basenu – prawie nikt nie
szedł i z plaży – tu jak najbardziej grali) i jakieś tam jeszcze
inne.
Czas na obiad, można go zjeść przy barze przy
plaży/basenie, można w głównej restauracji (od 12:30 do 14:30). W
pierwszy dzień trafiliśmy na innego kelnera niż na śniadaniu, tak że
poszedł 1 DTN, żeby nas zapamiętał. I potem na dzień dobry pokazywał
stolik i pytał co podać do picia. Oczywiście co jakiś czas
wspomagany dinarkiem.
Picie – wino białe, różowe, czerwone, woda, cola, piwo itd. Co do
jedzenia to kurczak, indyk, baranek, spaghetti, jakieś różne czary
mary z mięsem i jarzynami :) , ziemniaki, frytki, ryba i jeszcze
parę innych potraw. Oczywiście sałatki, oliwki, owoce, ciasta
(słoooodkie), lody. Nie można powiedzieć, żebym chodził głodny :)
Na kolacji (dwie tury -18:00-19:30 i 20:00 do chyba
21:30) podobne dania jak na obiedzie. I podobna sytuacja z
kelnerami. Chbya, ze był jakiś ze śniadania albo obiadu to nie
dostawał drugi raz.
Co do owoców, to były – arbuzy (wcięło je gdzieś po tyg :
( ) brzoskwinie, nektaryny, jabłka, gruszki, śliwki i w ostatnie
dzień załapałem się na winogrona.
W hotelu można sobie siąść na fotelach w recepcji albo
zaraz obok w barze. Na ostatniej stronie menu są wypisane napoje i
alkohol dla all-incl. Wcześniej są płatne drinki. Kelnerzy
proponują „speszial coktajls” płatne, ale zostałem uprzedzony o
cenie takiego drina.
Co do alkoholi to są jakie są – szału nie ma. Wszystkie praktycznie
to ichniejsze odpowiedniki, tak że można trochę się zdziwić smakiem
zamówionego drinka :)
Koło baru stoi też ekspres-automat z kawą i po południu stawiają
ciasto.
W hotelu jest Shisha-bar, czynny od około 17:00 – polecam,
kafejka internetowa – 3 DTN za 15 min, 5 za 30, 10 za godz., sklepik
z pamiątkami, kartkami (z Sousse są wszędzie takie same, więc nie
opłaca się szukać innych na mieście), słodyczami, jakimiś artykułami
kosmetycznymi i higieniczn., można zagrać w bilard, gdzieś ponoć
jest dyskoteka hotelowa ale nie dotarliśmy.
cdn.