Gość: haneczka40tka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.04.09, 11:57
Byłam W Sousse, w Hotelu Riadh Palms w dniach 9-16 kwietnia 2009
(Wielkanoc) EXIM TOURS. Wylot z Wrocławia. Ja , mąz i córka!
Jak zawsze po powrocie staram się zamieścić szczegółowy opis hotelu,
by posłużył kolejnym turystom, bo jak zawsze (i naiwnie) liczę na
rewanż przy kolejnych wyjazdach
Jednoczesnie pragnę dodać, iż jest to mój własny opis i moja
subiektywna ocena, inni być może napisaliby o hotelu coś zupełnie
innego. Rzecz gustu i oczekiwań. Ja bywałam w dużo lepszych hotelach
w różnych częściach Europy i nie tylko, ale z wakacji Tunezji
wróciłam zadowolona bo pojechałam odpoczywać a nie szukać dziury w
całym, ale mam świadomość, że były osoby niezbyt zadowolone. Jak
zawsze.
Dodam także, że nie byłam nigdy w sześciogwiazdkowych hotelach w
Dubaju czy na Malediwach, jeśli już jadę to zwykle do hoteli 3*lub
4* i zwykle wracam zadowolona. Jeśli ktoś jest i w stanie zakłócić
wakacje to najczęściej drugi człowiek
Przed wyjazdem zawsze staram się znaleźć na forum informacje o
hotelu do którego chce się wybrać i jest mi bardzo miło, gdy
znajduję wsparcie i pomoc. W wypadku informacji O Riadh Palms
takiego wsparcia raczej nie otrzymałam więc mam nadzieję, że
zadziałam jak wolontariusz i mój opis komus pomoże.
A teraz słów parę o Tunezji...
Na początku powiem, że był to o wiele przyjemniejszy pobyt niż pięc
lat temu, przede wszystkim dlatego, że nie było upałów więc można
było spokojnie spacerować, zwiedzać, odpoczywać...człowiek nie był
taki umęczony słońcem i opalaniem, po drugie i najważniejsze-NIE
DOPADŁA mnie żadna zemsta faraona (pięc lat temu tydzień
cierpiałam!!!) i byliśmy poza sezonem więc nie było wrzasków, płaczu
dzieci i łupanki przy basenie.
1.PODRÓŻ.
Podróz planowa, odprawa Eximu na lotnisku szybka i sprawna, podobało
mi się, że biuro vouchery i bilety dawało w takiej torebeczce na
szyję, dobry pomysł, nie trzeba było co minutę otwierać torebki i
dzięki temu cała odprawa szła szybko.
Po odprawie bezcłówka i do samolotu!
Llinie lotnicze Aurela Airlines takie same jak wszystkie, Boening
737 , dość wiekowy i podniszczony ale leciał....:o
Obsługa samolotu angielsko języczna. Lot bez cateringu. Na pokładzie
można kupić kanapki i napoje. Jak lecieliśmy do Monastiru to za euro
a jak wracaliśmy to w złotówkach. Nie wiem dlaczego tak dziwnie???
W Monastyrze też szybciutko wszystko poszło, walizki wyjechały
natychmiast i po dziesięciu minutach byliśmy w autokarze, w którym
pół godziny czekalismy na rezydenta-transfermena ,który miał
pieriepałki na lotnisku z powodu turysty z Wrocławia który.....nie
mial paszportu, przyleciał na dowód i trzeba go było odesłać do
kraju:( Ciekawe swoją drogą, jak go wypuszczono z Wrocka?????
Na lotnisku przywitał nas chłód wieczoru, spora wilgoć i niezwykła
przejrzystość powietrza.
W hotelu pokoje przydzielał stary dziad, poprosiłam o pokój w nowej
części hotelu, zabrał mnie na bok i powiedział, że w nowej
części "nie ma" pokoi trzyosobowych ale da mi PIĘKNY pokój z
widokiem na morze. I dał klucz a ja mu potem 20 dolców.
Jak się potem okazało, gdy inni prosili o widok na morze , to
zażądał 75 dolarów ale sąsiedzi stargowali się do czterdziestu!!!!
Nie wiem, czy mu się podobalam czy był już zmęczony, że ja dostałam
za 20cia i bez dyskusji???(:D
Pokój okazał się stary i zdezelowany, dwuosobowy z na siłe upchniętą
dostawką, bez lodówki i suszarki, o wiele gorszy niż ten w Kheopsie
w Nabeul ale za to widok z balkonu rzeczywiście zapierał dech w
pierśiach więc stwierdzilismy, że nie będziemy się wykłócać i tak
oto zaczęliśmy urlopowanie.
Do czwartej rano siedzielismy na balkonie opatuleni kocami i
popjaliśmy drineczki.
Poza pokojem hotel mi się podobał, windy jeździły szybko, jedzenia
było mnóstwo i bardzo dobre, śniadania dla spiochów, późne kolacje,
po południu naleśniki. Lody, ciacha, desery, full wypas.
Rezydent: miły Tunezyjczyk świetnie mówiący po polsku.
2. JEDZENIE!!!
Śniadania: bagietki, rózniste sałatki, warzywa, ziemniaki, gulasz,
gulasze warzywne, puddingi ryzowe, dzemy, jogurty, rózne płatki i
mleko, mnóstwo ciastek i ciasteczek,słodkie bułki i paczki na
gorąco, wędlina (taka mortadela!) i ser zółty i biały, zawsze jajka
sadzone i omlety na zyczenie. Kawa, herbata.Tostar, można było sobie
robić grzanki. Napoje z dystrybutorów.
Bagietki połozone w wielkim koszu, obok deska do krojenia i nóz,
każdy odkrawał sobie tyle ile potrzebował.
Obiady i kolacje: tak samo ale dużo więcej: zawsze dwa rodzaje
spaghetti, ryby, dwa trzy gulasze do wyboru, rózne zapiekanki,
ziemniaki, frytki,bakłażany pieczone, cukinie pieczone, nadziewane
papryki, pomidory, ogórki, zupy, zawsze lody rózniste, desery,
puddingi, bita smietana. Piwo, wino oraz rózne napoje.Bywały także
moje ulubione krewetki, sałatka z kalmarów, gulasz z kalmarów itd.
Śniadania od 6.00 do 10.00, od 10.00 do 11.30 późne sniadania (duzo
skromniejsze) obiad 12.30 do 15.00, kolacja od 18.30 do 21.00, od 22
do 24tej późna kolacja (skromna)
Raz na pobyt możliwość rezerwacji kolacji w restauracji a la
carte „Le Baron” (Także napoje i alkohole) byliśmy ale nam nie
smakowało i przenieśliśmy się do ogólnego bufetu.
Od 16.00 naleśniki, o tej porze roku podawano je na świezym
powietrzu obok sceny do animacji, latem pewnie w restauracji Neptun
przy basenie.
Przez cały dzień dostępna kawa, herbata, napoje, od dziewiątej do
00.00 bar z alkoholem i napojami.(Lobby bar na poziomie-1)
Wiem jakie będą Wasze pytania więc już odpowiadam:
2a. DRINKI:
Vodka Orange
Gin Tonic
Gin Cola
Martini Sprite (tunezyjskie)
Boukha Cola(Taki bimber)
Boukha Orange
Whisky Cola
Sun Riadh : Boukha, Orange, sos truskawkowy
White Lady: Gin, Jus de citron, Sirop Oregat
Blue lagon: Vodka, jus d,ananas, jus d,Orange
Wina: czerwone, białe, rózowe, Martinii,
Piwo Celtia
Dla dziec Milch Shake
Tutti Frutti
Wszystkie alkohole są produkcji miejscowej choć może nazwy SA jak u
nas i do drinków dodaje się napoje typu cola, sprite itd. Nie ma
soków jak u nas.
Alkohole zagraniczne w drink barze w kawiarni po prawej stronie
recepcji (płatne oczywiście od 6-10 DT)
Kelnerzy bardzo mili i choć ciężko pracuja to są zawsze bardzo
uśmiechnięci, usłuzni i mile. Ja nawet miałam swojego ulubionegoX(
Dodam, że mąż bez problemu dał sobie załozyć branzoletkę , a
WSZSTKICH wrednych forumowiczów co to nie chcieli odpowiedzieć na
moje pytania na forum o Sousse informuję , że branzoletki z ALL
INCLUSIVE były niebieskie dla dorosłych i pomarańczowe dla dzieci i
młodzieży (uniemowżliwiały dostęp do alkoholu!) a Ci bez all mieli
zielone.
Basen rzeczywiście piekny i duzy ale już o 7mej rano rezerwowałam
leżaki bo później te w najlepszych miejscach były zajęte przez
niemieckich staruszków którzy już chyba o szóstej rano jedli
śniadanie.
W ogóle wstawałam codziennie przed siódma i to bez bólu, jak widać,
na czas urlopu zwoje mózgowe mi się poprzestawiały na jeden
tydzień>:D<
Woda zimna jak jasny pieron, wykręcało mi jajniki i skończyło się na
moczeniu nóg ale córka i mąz popływali. Pływały tez bohaterskie
staruszki i kilkoro dzieciakow.
Restauracja Neptun pomiędzy basenem a morzem była w remoncie,
dostępne były tylko napoje oraz piwo i wino. W ogóle było sporo
remontów, wstawiano nowe barierki na mostkach nad basenem, ale mnie
to nie przeszkadzalo. Palmy pięknie pochylały się nad głowami,
uprzejmy pracownik od razu przynosił materace gdy tylko brało się
leżaki, miło było leżeć z książeczką, popijać piwo, i nie mysleć:?
Przy basenie albo nie było muzyki wcale, albo cichutka relaksacyjna,
cały czas słychać było cudny szum morza, spiew ptaków, wielbiałam
tak polegiwac nawet wtedy jak nie było upału, parę razy byliśmy sami
we troje na leżakach, poubieranie ale zrelaksowani!!!! Jak ktoś nie
ma takiej zapierdolki jak my to nie wie co to prawdziwy urlop