Dodaj do ulubionych

Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej

09.10.09, 19:12
Mam w miarę proste pytanie do zwolenników edukacji seksualnej: czy wierzycie w to, co mówicie? Bo nie wiem już, czy to jest naiwność, czy cynizm. Jak niby edukacja seksualna miałaby zmniejszyć liczbę ciąż wśród młodych ludzi? Na jakiej zasadzie?

W Polsce, na przykład, młodzież pisze i mówi fatalnie, z myśleniem abstrakcyjnym jest jeszcze gorzej, a już fizyka to dla nich czarna magia - a wszystko mimo edukacji polonistycznej, matematycznej i fizycznej w szkołach. Dzieci uczą się fizyki przez ileś tam lat, a mimo to nie są w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania.

Spytaj kiedyś takiego, na czym polega na przykład stan nieważkości kosmonautów - odpowie Ci że na tym, że Ziemia nie przyciąga. Spytaj, czy ciężkie przedmioty spadają szybciej - w mig Ci taki odparuje, że owszem, że dużo, dużo szybciej. Spytaj o treść drugiej zasady dynamiki sir Izaaka Newtona - wzruszy tylko ramionami.

Trzy podstawowe pytania z fizyki, podstawy podstaw, bardziej elementarnych pytań po prostu nie ma. Wszystkie przetestowałem wielokrotnie na absolwentach liceów, jeśli się jacyś napatoczyli - podstawowa wiedza fizyczna u nich leży.

Polskiego ile się dzieci uczą? Za moich czasów było to 12 lat - 8 podstawówki i 4 liceum. Teraz jest zdaje się podobnie. I przez te 12 lat jedyne, czego są w stanie się nauczyć, to debilna i nieprawdziwa zasada, w myśl której "przed że zawsze stawiamy przecinek, a przed i nie stawiamy nigdy". 12 lat nauki, a w głowie jedna tylko i do tego nieprawdziwa informacja.

O matematyce lepiej się nie wypowiadać, podobnie jak o historii.

I zupełnie nie widzę powodu, dla którego z edukacją seksualną miałoby być inaczej. Pomysł śmieszny. Zresztą o ile wiem, dane statystyczne z innych krajów również nie wskazują na skuteczność tejże edukacji - przykład UK choćby. Więc ilekroć ktoś w mojej obecności wyskakuje z pomysłem edukacji seksualnej w szkołach, to nie wiem, czy mam się mu zaśmiać w twarz, czy może gorzko zapłakać we własny rękaw. Obie reakcję są uzasadnione.

A wszystko to piszę zainspirowany taką mianowicie informacją, że w UK, gdzie wskaźnik ciąż u niepełnoletnich dziewcząt jest najwyższy, wprowadzono gdzieniegdzie edukację seksualną 4-latków. Słownie: czterolatków!

Dziękuję niniejszym za uwagę.
Obserwuj wątek
    • powie-wiatru Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 19:24
      Napisz o swoich odkryciach do MEN, niech zlikwidują wszystkie zbędne
      przedmioty.
      • bugmenot2008_2 Tera mnie to wali, bo jestem na fali 09.10.09, 19:34
        Tera mnie to wali, bo jestem na fali. Ale trzeba mi było napisać gryps tej treści, gdy sam byłem uczniakiem.

        Chociaż w sumie? Mógłbym napisać list o swoich propozycjach zmian. Mam szereg wielce rozsądnych przemyśleń w tej materii, jako że przez wiele godzin dziennie oddaję się obszernym dywagacjom, również na temat szkolnictwa i jego absurdalnej bezcelowości.

        I właściwie to co? Napiszę. Nie jest czasem tak, że oni mają mi obowiązek odpowiedzieć? Chyba tak jest. Nie korespondowałem jeszcze nigdy z żadną instytucją tego rodzaju, więc nie mogę mieć pewności. Ale spróbuję.

        Łączę gorące podziękowania za podsunięty mi pomysł. (trenuję już grzecznościowe formy listowne na wszelki wypadek)
    • bertrada Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 19:48
      W UK liczba ciężarnych nastolatek nie jest wynikiem braku edukacji seksualnej,
      tylko wynikiem zbyt rozwiniętej opieki socjalnej. Skoro dzięki ciąży można przez
      resztę życia nic nie robić i mieć wikt opierunek i dach nad głową za free, to
      tylko frajer by na coś takiego nie poszedł.

      Natomiast edukacja seksualna jest potrzeba do ogólnego rozwoju człowieka. W
      końcu lepiej żeby się wszystkiego dowiedział w szkole, niż na podwórku i w
      internecie. Zwłaszcza, że w szkole ma szanse otrzymać rzetelną wiedzę, zgodną z
      najnowszymi osiągnięciami naukowymi. A czterolatki akurat zaczynają się
      interesować tą tematyką, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby im wyjaśnić co
      i jak.
      • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 19:53
        > W UK liczba ciężarnych nastolatek nie jest wynikiem braku edukacji seksualnej,
        > tylko wynikiem zbyt rozwiniętej opieki socjalnej. Skoro dzięki ciąży można przez
        > resztę życia nic nie robić i mieć wikt opierunek i dach nad głową za free, to
        > tylko frajer by na coś takiego nie poszedł.

        Tak, to dość popularne ostatnimi czasy stwierdzenie, niemniej ja bym polemizował. Ciężko mi sobie wyobrazić dziewczynę, która w wieku 14-16 lat zachodzi w ciążę z wyrachowania. Nie… Stawiałbym raczej na ogólną głupotę, beztroskę i, co tu gadać, rozwiązłość.
        • bertrada Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 20:07
          Wyobraź sobie, że dziewczyny w wieku 14-16lat potrafią być cwane i wyrachowane.
          Zwłaszcza dziewczyny z nizin społecznych, wychowane przez ulicę. I zwłaszcza jak
          ciąża jest dla nich jedynym sposobem na wyrwanie się z patologicznej rodziny i
          rozpoczęcia życia na własny rachunek.

          Ale część z nich zapewne zachodzi w ciążę z głupoty. A nikt specjalnie nie ma
          motywacji, żeby im tą głupotę wybić z głowy czy pilnować, bo ciąża to nie
          problem. A skoro nie ma żadnych konsekwencji ciąży, to nie ma też powodu, żeby
          się jej obawiać i w ogóle zawracać sobie głowę myśleniem o antykoncepcji.
          • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 20:21
            > Wyobraź sobie, że dziewczyny w wieku 14-16lat potrafią być cwane i wyrachowane.

            I tak nie rozstrzygniemy tego własnym sumptem, że się tak wyrażę. Ą ę. :) Faktem jest, że socjal dla tamtejszych młodych mamuś jest tak rozdmuchany, że to się w głowie nie mieści. W każdym razie w mojej nie. Ale czy to jest pierwsza przyczyna, nie wiem i powątpiewam.

            Inną sprawą jest, że wpadki niekoniecznie się biorą z ignorancji. Można doskonale wszystko wiedzieć i wpaść. Więc nawet jeśli ktokolwiek cokolwiek z tych lekcyj zapamięta, to i tak go to może nie uchronić. A że większość tak czy inaczej niczego nie zapamięta… Nie no, pomysł poroniony. Jak dla mnie to kolejny sposób na marnotrawienie publicznych pieniędzy i - kto wie, czy nie to właśnie jest główną motywacją pomysłodawców - ograniczanie władzy rodzicielskiej na rzecz państwa, które, jak powszechnie wiadomo, zawsze jest najmądrzejsze.

            • neuroleptyk Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 22:06
              Niezbyt mnie przekonuje argumentacja Bertrady.
              Jeśli chodzi o aborcję to w Anglii i Walii dla grupy 16lat
              wpółczynnik wynosi 18/1000 na rok 2008, czyli tyle samo co dla
              wszystkich grup wiekowych i jest wyższy niż dla grup powyżej 30 roku
              życia. Dla grupy 31lat wynosi on 17/1000
              W Stanach Zjednoczonych jest więcej urodzin w grupie 15-19 ale mniej
              aborcji. Czyżby tam system opieki społecznej był tam jeszcze
              bardziej rozwinięty, lub edukacja seksualna gorszej jakości??
              Czy tłumaczy to aż tak duży różnicę między krajami, gdzie jest też
              edukacja seksualna, ale wpółczynnik urodzin jest dużo mniejszy??
              W 1998r wynosił on (15-19 lat) w UK 30.8 Francji 9.3 Danii 8.1. w
              Szewecji 6.5 Holandii 6.2
              Jeśli chodzi o późniejsze niezatrudnienie (15-19lat) UK 61%, Francja
              61%, Holandia 53%.
              (20-29lat) UK 37%, Francja 35%, Holandia 42%
              • bertrada Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 09.10.09, 23:14
                Dzietność, zwłaszcza nieletnich jest wypadkową wielu czynników. Przede wszystkim
                poziomu libido i zdolności do odpowiedzialnego myślenia o przyszłości. A do tego
                dochodzą jeszcze czynniki ekonomiczne. Jak pojawienie się dziecka nie rozwala
                ani budżetu ani dotychczasowego stylu życia, to nikt nie ma motywacji do
                myślenia o antykoncepcji.
                Dlatego największa dzietność jest wśród klasy wyższej, którą z zasady stać na
                dzieci i wśród klasy niższej, której i tak jest wszystko jedno. Dla nich jedno
                dziecko mniej czy więcej, nie ma większej różnicy.
                Dzieci brakuje w klasie średniej, bo tylko dla niej jest to poważne obciążenie.
                I w krajach, gdzie jest przewaga nizin społecznych, jest też największa
                dzietność. Natomiast większość krajów europejskich, które składają się głównie z
                klasy średniej, jest problem niżu demograficznego. A w USA i UK slumsów nie
                brakuje, mimo że są to jedne z najlepiej rozwiniętych krajów. Dlatego oni też
                mają sporo ciąż i wielodzietnych rodzin.
                • neuroleptyk Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 01:26
                  Jakim cudem tylko dla klasy średniej posiadanie dzieci to poważne
                  obciążenie, a dla biednych już nie???
                  Przyrost naturalny we Francji Szwecji GB jest niemal identyczny ok.
                  0,5 w USA ok. 1 Współczynnik ilości dzieci przypadających na jedną
                  kobietę w wieku rozrodczym jest też bardzo zbliżony w tych krajach.
                  Francji 1.88, USA 2.04, Dania 1.72 UK 1.7
                  Procent żyjący poniżej progu ubustwa
                  USA 12, UK 14, Holandia, 10.5 Francja, 6.2 a dla ciekawości Polska
                  17.
                  Liczba urodzin
                  USA 14/1000
                  Francja 12.2/1000
                  UK 12/1000
                  Szwecja 11.3/1000
                  Dania 11.2/1000
                  Polska 9.5/1000

                  Nie wiem jakim ty cudem chcesz wytłumaczyć tak duże róznice w ilości
                  ciąży nastolatek miedzy USA oraz GB a Francja, Holandią, Szwecją
                  Danią ilością slumsów. Z twojego rozumowania wynika, że to Polska
                  powinna mieć najwięcej ciąż nastolatek, a ma mniej niż GB i USA
                  nawet bez edukacji seksualnej.
                  • princess_yoyo Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 10:33
                    ten watek zaczyna wolac o gleboka analize spoleczna a na to nie ma
                    czasu - na pewno prawda jest ze w polsce ciaza nastoletnia jest
                    problemem (nieletnia matka nie jest nawet pelnoprawnym opiekunem
                    swojego dziecka z tego co wiem, nie mowiac juz o zasilkach i
                    mieszkaniach) w angli pieniadze leca z nieba i jesli sie zarabia
                    malo albo nic twoj dochod sie zazwyczaj poprawia. dzieki temu w
                    angli duzy procent dzietnosci to efekt emigracji, rowniez wschodnio
                    europejskiej (moze pozniej znajde jaki procent urodzen przypada na
                    non british mothers)

                    macierzynski tak jak i inne benefity (rowniez emerytura) nie jest
                    zalezny od dochodu czy ostatniej pensji. w moim przypadku
                    macierzynski wynosilby ok 1/4 mojego obecnego dochodu miesiecznie -
                    tak to wlasnie wyglada jak sie zarabia powyzej sredniej i dlatego
                    wlasnie nie wszyscy moga sobie pozwolic na bezkrytyczne rozmnazanie.
                    • mijo81 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 22:12
                      UK to świetny przykład na to jakie "benefity" przynosi społeczeństwu
                      wszechobecny socjał - ideł naszych feministek-socjalistek ..... a
                      potem dziwota dlaczego tam gender pay gap wynosi 25% !!!
    • six_a Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 00:34
      chyba jest jasne, że najlepiej przyswajasz to, co później wykorzystujesz? czyli
      przyswajasz informacje o tym, jak przechodzić przez ulicę, w której ręce trzymać
      nóż, a w której widelec, gdzie prawo, gdzie lewo, północ, południe... jak
      wykonywać podstawowe działania arytmetyczne, żeby w sklepie nie orżnęli, w banku
      nie nacięli itp., do czego służy prezerwatywa, co to owulacja i tak dalej.
      odpowiedzi na pytania o kosmonautów, nawet najprostsze, niekoniecznie muszą
      zostać zapamiętane, nawet jak się je odbębniło programem i zaliczyło testem.

      to jest po prostu inny rodzaj wiedzy.
      • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 03:17
        > gdzie prawo, gdzie lewo, północ, południe...

        Ooooops! To ja chyba muszę się z deka cofnąć i przejść przez… w której klasie tego uczą? Do tej klasy w każdym razie muszę iść ponownie i uzyskać promocję do klasy następnej. Lewa z prawą mylą mi się notorycznie i zawsze muszę się sporo nagłowić, żeby w końcu dojść do tego, która jest która (aczkolwiek mam swoje sposoby). Ale już stron świata to kompletnie nie jestem w stanie obczaić. :( Ty umiesz!? Skąd niby u diabła mam wiedzieć ot tak z du​py gdzie jest ta cholerna północ, a gdzie południe? Magnes mam mieć w łapach czy jak?

        > przyswajasz informacje o tym, jak przechodzić przez ulicę

        To akurat przyswoiłem, a nawet poszedłem o krok dalej - zweryfikowałem wiedzę szkolną na gruncie obserwacji i przemyśleń własnych. Dawno temu, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem (sięgałem mniej więcej parapetu), pouczano mnie, że przechodzi się przez ulicę, gdy pali się światło zielone, gdy zaś pali się czerwone - wtedy trzeba stać i przechodzić przez ulicę nie wolno. Muszę przyznać, że początkowo brałem to za dobrą monetę. Ale w końcu, jako że Bóg obdarzył mnie umysłem krytycznym (analitycznym niestety już mu się najwidoczniej nie chciało), pomyślałem sobie mniej więcej tak:

        — Hola! Jakie to kur​wa (tak! już wtedy bywałem wulgarny) ma znaczenie, które światło się pali? Istotą rzeczy, pomyślałem, musi być to, czy widać gdzieś złowrogie samochody, czy nie. Zresztą wystarczy - wiodę dalej rozumowanie - popatrzeć na ludzi, jak oni głupawo się zachowują: stoi taki jak kołek, mimo że nic nie jedzie, tylko dlatego, że się pali czerwone. I tak stoi: minutę, dwie, pięć - strata czasu. Drugi patrzy: zielone! Rusza więc rozradowany i pełen entuzjazmu, dając wyraz swej wierności naukom pani wychowawczyni… i bach! została po nim mokra plama.

        Tak się niestety również zdarza, droga Six_o. Istotne jest zatem to, czy coś jedzie, a nie kolor światła. Do tego właśnie wniosku koniec końców doszedłem. :)

        Mam jeszcze ciekawe historyjki o dwóch panach nauczycielach. Byli to mianowicie: pan od muzyki w podstawówce oraz pan od wuefu w liceum. Ale to może innym razem już. O maturze i pani od polskiego zdaje się już Ci opowiadałem.
        • six_a Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 11:44
          > Lewa z prawą mylą mi się notorycznie i zawsze muszę się
          > sporo nagłowić, żeby w końcu dojść do tego, która jest która
          no mam nadzieję, że przynajmniej samochodem nie jeździsz, znaczy jako kierowca?

          >czy coś jedzie, a nie kolor światła. Do tego właśnie wniosku koniec końców
          doszedłem.
          fascynujące. wypróbuj to kiedyś na puławskiej jak już minie szczyt i samochody
          nabiorą rozpędu, idąc przez 6 pasów przy niedziałającej sygnalizacji :)

          jak rany boskie, nie wiesz gdzie słońce wschodzi, od której strony budynku nigdy
          nie masz słońca, albo gdzie najwięcej mchu znajdziesz na drzewsku w lesie?

          widocznie nie uważałaś na edukacji początkowej, klasa 1-3, szkoła podstawowa.


          w ogóle, po co się uczyć czegokolwiek, masz tu rozerwij się w weekend i nie
          zawracaj sobie głowy duperelami, jak edukacja seksualna czy jakakolwiek inna:
          fly guy
          • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 12:38
            > no mam nadzieję, że przynajmniej samochodem nie jeździsz, znaczy jako kierowca?

            Jeżdżę niekiedy, ale nie lubię - za dużo debilów na jednostkę powierzchni przypada na tych drogach. A co do stron, to jakoś sobie radzę. Wiem, że lewa to ta w stronę osi jezdni i tyle. :) Ale tak na szybko to naprawdę Ci nie powiem, która jest która, zawsze muszę to do czegoś odnieść. O ile wiem, jest to po prostu cecha mózgu i rzecz nie do przeskoczenia.

            > wypróbuj to kiedyś na puławskiej

            Skąd pomysł, że mieszkamy w tym samym mieście? :) Ale ok, chodzi oczywiście o duże skrzyżowania. Przez takie duże-duże to nie przechodzę na czerwonym, choćby nie wiem co. Ale generalnie nie ma się co szczypać. Tak uważam.

            Przy okazji uraczę Cię ciekawostką z dziedziny psychologii społecznej. Wykazano mianowicie, że w sytuacji, gdy ktoś z grupy pieszych przechodzi na czerwonym świetle, trzykrotnie więcej ludzi jest skłonnych za nim podążyć, jeśli jest on ubrany w elegancki garnitur. Dobre, co? :)

            > widocznie nie uważałaś na edukacji początkowej, klasa 1-3, szkoła podstawowa.

            Najwidoczniej. Bardzo w każdym razie prawdopodobne. Generalnie w szkole mało co uważałem, między nami mówiąc. I w ogóle co to miało niby być!? Miałem podówczas niewiele jeszcze lat i zajmowałem się budownictwem baz i pojazdów z klocków LEGO oraz wertowaniem książek dotyczących kosmosu (chodziło prawdę mówiąc o obrazki). Aż tu naraz słyszę: idziesz, chłopcze, do szkoły. Do szkoły raz-dwa! Co było robić? Wziąłem plecak, zeszyty, przybory i łykając łzy, poszedłem. Okazało się, że od tej pory mam po kilka godzin dziennie gapić się na jakąś raszplę z kredą w ręce i wszystko, co rzeczona mówi, brać za prawdę objawioną. Czy to jest normalne, żeby tak potraktować mnie w wieku lat 7? Nie przypuszczam. Naprawdę wolałem wówczas zostać w domu i oddawać się swoim zainteresowaniom.

            Historia, nawiasem mówiąc, powtórzyła się jeszcze na studiach. Wówczas również wolałem zostać w domu i oddawać się swoim zainteresowaniom. Efekt znasz - wylądowałem z samą tylko maturą. :)

            > w ogóle, po co się uczyć czegokolwiek

            Sam nie wiem. Uczę się wielu, wielu rzeczy. Samodzielnie zgłębiam gamę dziedzin, ilekroć mam choć trochę czasu. Ale rzeczywiście - na pytanie, po kiego diabła to robię, nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć.
    • ja.sinner Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 09:09
      > Mam w miarę proste pytanie do zwolenników edukacji seksualnej: czy
      wierzycie w
      > to, co mówicie? Bo nie wiem już, czy to jest naiwność, czy cynizm.
      Jak niby edu
      > kacja seksualna miałaby zmniejszyć liczbę ciąż wśród młodych
      ludzi? Na jakiej z
      > asadzie?


      A coz to zaszkodzi jezeli taka edukacje sie przeprowadzi.

      Idac tokiem twojego rozumowania to nalezaloby zaprzestac absolutnie
      kazdej edukacji.

      Katechizm w naszym prawie 100% katolickim kraju mowi co mowi a
      zdrada, zbrodnia, zlodziejstwo i inne grzechy glowne i pomniejsze
      maja sie dobrze wiec zamykajmy koscioly, likwidujmy lekce religii a
      klechy do budowy autostrad, ale po co komu autostrady?.
      Edukowani kierowcy lamia kodeks ruchu drogowego wiec
      zaprzestanmy ....
      wracajmy na drzewo.
      • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 11:42
        > A coz to zaszkodzi jezeli taka edukacje sie przeprowadzi.

        Pewno niewiele. Sytuacja w szkolnictwie jest bowiem tak tragiczna, że gorsza być nie może. Tylko po prostu nie chcę słuchać, że to zmniejszy liczbę niechcianych ciąż, ponieważ nie znoszę, jak mi się wciska polityczne kłamstewka. Rzygac mi się chce od tego.

        > Idac tokiem twojego rozumowania to nalezaloby zaprzestac absolutnie
        > kazdej edukacji.

        Niekoniecznie. Bez wątpienia natomiast program szkolny wymaga reformy, i to reformy konkretnej. Przypomnę może, że w "nowożytnej" Polsce reformy mieliśmy w zasadzie dwie: jedna zmieniła podział z 8+4 na bodajże 6+3+3, druga zaś - wprowadziła jakieś dziwaczne kamizelki z emblematem. To jest ku​rwa kpina!

        A wszystko to odbywa się w sytuacji, w której właściwie każdy przedmiot jest nauczany źle. Powtórzę może: każdy. Ci cali decydenci od lat co najmniej kilkunastu nie są w stanie wyj​ebać z kanonu lektur Nad Niemnem, Żeromskiego i innych przebrzmiałych gówn​ien (potem oczywiście wielkie zdziwienie, że Polacy nie czytają), a nagle poradzą sobie z edukacją seksualną i zmniejszeniem liczby ciąż, tak? I ja mam w to uwierzyć!? Wolne żarty!

        Po drugie - wszystkie właściwie ostatnimi czasy prowadzone publiczne dyskusje na temat szkolnictwa sprowadzają się do takich tematów, jak: mundurki, wychowanie, obecność czynników zewnętrznych (zawodowi geje, wszechpolacy i zakichane korporacje z tymi swoimi jogurcikami), seks, życie w rodzinie, religia i tak dalej. O edukacji z prawdziwego zdarzenia oczywiście ani słowa. Przecież to jest jakaś paranoja, żeby szkolnictwo zajmowało się wszystkim, tylko nie nauczaniem.

        Kończąc już: podstawowym zadaniem szkoły jest przekazanie ogólnej wiedzy. A o zadaniach dodatkowych można myśleć, gdy się już wypełni te główne. Takie są rozsądne proporcje, obecnie - delikatnie mówiąc - zachwiane. Jeśli się pokusić o obrazowe porównanie - to, co teraz robimy, jest instalowaniem klimatyzacji i radyjka w samochodzie bez kół, ale za to z zepsutym silnikiem.

        Dziękuję za uwagę.
        • ja.sinner Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 12:39
          > Kończąc już: podstawowym zadaniem szkoły jest przekazanie ogólnej
          wiedzy. A o z
          > adaniach dodatkowych można myśleć, gdy się już wypełni te główne.
          Takie są rozs
          > ądne proporcje, obecnie - delikatnie mówiąc - zachwiane. Jeśli się
          pokusić o ob
          > razowe porównanie - to, co teraz robimy, jest instalowaniem
          klimatyzacji i rady
          > jka w samochodzie bez kół, ale za to z zepsutym silnikiem.



          No wlasnie.
          Fizjologia czlowiaka zalicza sie do wiedzy podstawowej, bardziej niz
          fizjologia pantofelka i ameby.
          • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 13:03
            > No wlasnie.
            > Fizjologia czlowiaka zalicza sie do wiedzy podstawowej, bardziej niz
            > fizjologia pantofelka i ameby.

            No właśnie. Po co więc tworzyć nowy przedmiot, szkolić nowych nauczycieli, wydawać kasę, skoro to po prostu część biologii, a biologia już jest nauczana?
            • ja.sinner Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 13:29
              > wać kasę, skoro to po prostu część biologii, a biologia już jest
              nauczana?


              Na biologi mowa o rozwielitkach, ale nic o ich zyciu emocjonalnym
              nie ucza, ani o odpowiedzialnosci, ani o konsekwencjach, ze pomine
              tak krytykowane przez kosciol "techniki".
              Zreszta przeciwnicy tego przedmiotu w szkolach ograniczaja jego
              zakres wylacznie do tzw "pozycji" i wlasnie TO jest tragiczne.
              • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 13:54
                > ale nic o ich zyciu emocjonalnym nie ucza, ani o odpowiedzialnosci, ani o konsekwencjach

                O konsekwencjach chyba uczą. Natomiast nauczania w szkole odpowiedzialnośi i życia emocjonalnego jest dla mnie trudne do wyobrażenia. Jak to ma być? Klasówka z emocji? :) Albo to:

                — Kowalski! do odpowiedzi w te pędy. O! jesteś, świetnie! Teraz więc Kowalski nam opowie, jakież to emocje wiążą się z prokreacja… Nowacki! Co ty za tym oknem widzisz!? Nie przeszkadzam ci?! No nic… słuchamy kolegi Kowalskiego… no już, chłopcze, jakie emocje się wiążą?… A może chcesz powiedzieć, że nie wiesz? Gdzie byłeś tydzień temu, kiedy tłumaczyłam!? Siadaj, pała! No dobrze… kto wyjaśni koledze, jakież to emocje się wiążą, ręka do góry!

                I tak dalej. :) Czy tak ma to wyglądać?

                > ze pomine tak krytykowane przez kosciol "techniki".

                Słusznie, że pomijasz, bo akurat Kościół swój udział w psuciu polskiej szkoły ma znaczny.
                • ja.sinner Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 16:46
                  > no już, chłopcze, jakie emocje się wiążą?… A może chcesz
                  > powiedzieć, że nie wiesz? Gdzie byłeś tydzień temu, kiedy
                  > tłumaczyłam!? Siadaj, pała! No dobrze… kto wyjaśni koledze, jakież
                  > to emocje się wiążą, ręka do góry!


                  To TACY nauczyciele jeszcze "nauczaja" w szkolach?

                  Juz przedszkolaki potrafia poslugiwac sie ze zrozumieniem pojeciami
                  abstrakcyjnymi.

                  > I tak dalej. :) Czy tak ma to wyglądać?

                  Nie ma powodu do szukania przeszkod, bo takie zawsze sie znajda,
                  albo sie je stworzy.
        • evita_duarte Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 23:30
          Przestan uzywac wulgaryzmow bo bede musiala uzyc Wielkich Zlotych Nozyc, a nie
          lubie, no.
          • bertrada Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 23:40
            A co się stało z wykropkowywaczem wulgaryzmów? Zepsuł się czy strajkuje?
            • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 23:47
              > A co się stało z wykropkowywaczem wulgaryzmów? Zepsuł się czy strajkuje?

              Na sposoby są sposoby. Istnieje coś takiego ja spacja zerowej szerokości. :) Wykiwać algorytmy cenzorskie naprawdę niesztuka.
          • bugmenot2008_2 A co? Przecież macie swoją fantastyczną cenzurę. 10.10.09, 23:46
            A co? Przecież macie swoją fantastyczną cenzurę. Czyżby coś się nie powiodło? :)

            Poza tym nie mam zamiaru rezygnować z wulgaryzmów, jeśli uważam, że sytuacja tego wymaga. Są to słowa należące do języka i jako takie mają rację bytu.
          • bugmenot2008_2 Jeszcze jedno 11.10.09, 00:03
            Jeszcze jedno. Stasiuk w ostatnim wywiadzie dla Gazety używał brzydkich słów na literę k. Nie wykropkowali. A wieść niesie, że Gazeta promuje równość ludzi i tak dalej, więc myślałem, że i mnie wolno. Ale dobrze już. Po przemyśleniu solennie obiecuję, że nie będę więcej używał tricku z omijaniem cenzury. Skoro rzeczywiście Was to tak razi…
            • benek231 Re: Jeszcze jedno 11.10.09, 20:30
              bugmenot2008_2 napisał:

              > Jeszcze jedno. Stasiuk w ostatnim wywiadzie dla Gazety używał brzydkich słów
              na literę k. Nie wykropkowali. A wieść niesie, że Gazeta promuje równość ludzi i
              tak dalej, więc myślałem, że i mnie wolno. Ale dobrze już. Po przemyśleniu
              solennie obiecuję, że nie będę więcej używał tricku z omijaniem cenzury. Skoro
              rzeczywiście Was to tak razi…

              *Wszystko zalezy od teo w jaki sposob uzywasz tego "brzydkiego slowa na litere
              k". Bo czasem jest ono brzydkie, a innym razem - nie. Gdy uzywasz go (jak Ty
              powyzej), czyli w charakterze przeklenstwa, nie dziw sie, ze moze to kogos
              razic. Nie sadze jednak by ktokolwiek mial zastrzezenia gdy uzyjesz go jako
              okreslenia (np. "Alicje tysiac wyzywali koscielni od kurew"; albo tez, "zdaniem
              koscielnych jedynie ku... moze zdecydowac i na aborcje"). Sam kilkakrotnie
              siegalem po ten termin, na tym F, i jakos nikt nie mial pretensji. Slowo jak
              kazde inne, wazne by nie uzywac go jako przeklenstwo.

              Mysle, ze Evicie takze chodzilo o to drugie niecenzuralne slowo, na litere 'j',
              ktore tym sie jednak rozni od poprzedniego, ze jest przeklenstwem w kazdej postaci.
              • bugmenot2008_2 Re: Jeszcze jedno 11.10.09, 20:41
                Ale Stasiuk, panie kolego, raczył kilkakrotnie użyć brzydkiego słowa na k w charakterze przecinka, nie rzeczownika.
                • benek231 Re: Jeszcze jedno 12.10.09, 07:38
                  bugmenot2008_2 napisał:

                  > Ale Stasiuk, panie kolego, raczył kilkakrotnie użyć brzydkiego słowa na k w
                  charakterze przecinka, nie rzeczownika.

                  *No nie wiem - sam nie uzywam, w charakterze przecinkow, ale wiem ze uzywa wiele
                  osob, po ktorych nie spodziewal bym sie. Moze Gazeta chciala pokazac go jak
                  najbardziej w oryginale... Moze sobie na to pozwolic gdyz ma pelna kontrole nad
                  tym co publikuje. Nie musi, jak Evita, obawiac sie, ze za Stasiukiem zacznie
                  drzwiami i oknami walic bluzgajaca holota i publikowac sie - jak na tym slicznym
                  i feministycznym forum. Delikatnie wyrazila swe niezadowolenie i, jak widze,
                  wystarczylo. :O)

                  Wprawdzie nie uzywam w miejsce przecinkow, ale zdarza sie czasem, ze dane
                  niecenzuralne slowo najlepiej prezentuje to co czuje i mysle, o kims czy o
                  czyms. Jak trafie na jakas pania, nauczycielke polskiego z podstawowki, badz
                  gimnazjum, to mam oczywiscie przegwizdane. Zero zrozumienia.
                  Kiedys w szkole sredniej mialem taka idiotke, ktora nawet nie zadawala soebie
                  trudu przeczytania i zrozumienia moich wypracowan, lecz odhaczala brakujace
                  przecinki. Zawsze byl ich wielki niedostatek, a wiec kiepskie oceny u niej
                  miewalem. Do tego przynajmniej raz w okresie dostwalem gola za nieprzeczytanie
                  "Nad Niemnem", ktore to dzielo ocenilem jako wyjatkowo nudny zakalec - i zdania
                  nie zmienilem. Dla takiej jezyk polski to swietosc i w zadnym wypadku nie wolno
                  szargac go brukowym slownictwem. Jakby ono z Marsa pochodzilo...

                  W Polskiej kulturze jedynie wielkim ludziom wypada przeklinac.

                  • pavvka Re: Jeszcze jedno 13.10.09, 15:38
                    benek231 napisał:

                    > Do tego przynajmniej raz w okresie dostwalem gola za
                    nieprzeczytanie
                    > "Nad Niemnem", ktore to dzielo ocenilem jako wyjatkowo nudny
                    zakalec

                    Znaczy nie przeczytałeś, ale zdanie masz wyrobione?
                    • evita_duarte Re: Jeszcze jedno 13.10.09, 18:48
                      pavvka napisał:

                      > benek231 napisał:
                      >
                      > > Do tego przynajmniej raz w okresie dostwalem gola za
                      > nieprzeczytanie
                      > > "Nad Niemnem", ktore to dzielo ocenilem jako wyjatkowo nudny
                      > zakalec
                      >
                      > Znaczy nie przeczytałeś, ale zdanie masz wyrobione?


                      Dla mnie Nad Niemnem też było nudne, nie dałam rady przebrnąc przez
                      opisy i nie skończyłam. Czasem wystarczy przeczytac dwa rozdziały,
                      żeby wiedziec, że dalsze czytanie to strata czasu.
        • paskudek1 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 12.10.09, 14:34
          i co, na prawde wierzysz że jak wywalą z kanonu lektur Nad Niemnem i Ludzi Bezdomnych to uczniowie ZACZNĄ czytać????? Ta cholerna Orzeszzkowa i ten debilny Żeromski w kanonie tak im sterczą belka w oku że nie pozwalaja czytać Mckiewicza? GOmbrowicza? BO ja wiem.. Tolkiena, CHielewskiej, Czechowa i całej plejady autorów z POZA kanonu lektur??? Naiwny jesteś człowieku. Ludzie nie mczytają bo ni chcą czytać. bo ich czynność czytania nudzi, bo nic ich nie interesuje i żeby w kanonie lektur ostał się sam Fakt i Superekspres to też by nie czytali bo to "lektur:
          • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 12.10.09, 15:03
            > i co, na prawde wierzysz że jak wywalą z kanonu lektur Nad Niemnem i Ludzi Bezd
            > omnych to uczniowie ZACZNĄ czytać?????

            Nie, to nie jest takie proste. Natomiast jestem głęboko przekonany, że generalna reforma kanonu lektur i wprowadzenie ciekawszych, mądrzejszych i bardziej wartościowych książek w miejsce tych stosów makulatury pełnych opisów przyrody, charakterystyk XIX-wiecznego społeczeństwa, dywagacji na temat miłosnych przeżyć jakiegoś neurotyka i tak dalej podniosłoby poziom czytelnictwa wśród młodych ludzi.

            Gdyby Eliza z tym całym Nad Niemnem i Stefan ze swoją zaangażowaną pisaniną wyczerpaliby listę książek, z którymi się zetknąłem, awersję do czytania nosiłbym przypuszczalnie przez całe życie. Miałem jednak to szczęście, że ktoś kiedyś podsunął mi mądrzejsze pozycje, w których coś można było odnaleźć, i to mnie uratowało. Ale nie każdy ma tyle szczęścia.

            Jak to się dzieje, że świat idzie naprzód, pojawiają się nowe problemy, społeczeństwo i jednostki podlegają ciągłym przemianom i tak dalej, a kanon lektur, który rzekomo ma to opisywać i o tym pouczać, jest wciąż taki sam? Coś tu chyba jest nie tak. Ilekroć nawinie się ten czy inny polonista, to go zapytuję, o co w tym wszystkim do diabła chodzi. Niestety, jedyną odpowiedzią, jaką są mi skłonni poloniści zaserwować, jest głupawy uśmieszek. No i tak…
            • paskudek1 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 10:09
              no cóż, widocznie byłes zbyt ograniczony żeby w Nad Niemnem zobaczyć
              tylko opisy przyrody a nie np. wspaniały romans i genialne sylwetki
              charakterystyczne, obecne w KAŻDEJ epoce i każdym społeczeństwie. TO
              nie kanon lektur jest durny - durne jest społecześńtwo które nie
              potrafi tego kanonu przerobić tak aby wynieść z lektury CZEGOKOLWIEK
              dla siebie. Niestty durni tez sa nauczyciele, którzy lektury
              przerabiają wciąż wg tego samegoklucza co lat temu 20 i 50. TYlko
              widzisz, nawet w Harrym Potterze i Wszystkim Czrwonym CHmielewskiej
              można znaleźć wartości które możnaby omówić jako istotne.
              I nadal twierdzę, że ŻADEN kanon lektur szkonych ani nie zniechęci
              ani nie zachęci do czytania, jeżeli bęzie źle oawiamny a potencjalni
              czytelnicy tych pozycji będą w głowie mieli jedynie komiksy i nawet
              Fakt będzie dla nich za długi ,za nudny i za trudny do zrozumienia
              • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 11:01
                > no cóż, widocznie byłes zbyt ograniczony żeby w Nad Niemnem zobaczyć
                > tylko opisy przyrody a nie np. wspaniały romans i genialne sylwetki
                > charakterystyczne

                Bardzo prawdopodobne, że byłem zbyt ograniczony. Niestety, nigdy się nie dowiemy, czy tak było naprawdę, gdyż po iluś tam stronach lektury, darowałem sobie resztę.

                Nawiasem mówiąc: kogo u diabła interesują jakieś romansidła i "genialne sylwetki"? Chyba tylko rozchwiane emocjonalnie panieneczki, bo mnie na przykład nie.

                > Niestty durni tez sa nauczyciele, którzy lektury
                > przerabiają wciąż wg tego samegoklucza co lat temu 20 i 50.

                Aha, czyli lektury mają pozostać te same co milion lat temu, tylko trzeba aktualizować klucze, i po krzyku?

                > I nadal twierdzę, że ŻADEN kanon lektur szkonych ani nie zniechęci
                > ani nie zachęci do czytania, jeżeli bęzie źle oawiamny

                Źle omawiany, źle omawiany… Jak mi powiesz, jak dobrze omówić na przykład "Cierpienia młodego frajera", tak by zachęciły do czytania, będę wdzięczny. Bo ja takiej możliwości nie widzę.
                • princess_yoyo Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 11:15
                  zgadzam sie bugmenotem, kanon lektur pewnie tych co czytac lubia nie
                  zniecheci ale tych co w domu czegos takiego jak ksiazka nie widuja
                  na pewno nie zacheci a to jest najwiekszy problem. szkole zkonczylam
                  dawno ale nie przypominam sobie zebym choc jedno wiekie dzielo
                  polskiego pozytywizmu przeczytala w calosci (lub nawet czesci tak
                  szczerze mowiac). a jako ze umiejetnosc czytania wpojono mi w wieku
                  lat 4 nie mialam problemu zeby czytac takie ksiazki jakie chcialam i
                  sama uwazalam za wartosciowe, chociaz owszem zdarza mi sie tez
                  czytac crime fiction ale tylko w samolotach i pociagach :)
    • aelithe Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 10:59
      wypowiem się jako katolik
      na tym forum to trochę niepopularne
      przede wszystkim polacy są bardzo zahamowani w sferze seksualnej; nie potrafią o niej rozmawiać normalnie, większość dzieci nawet z klasy średniej nie ma większej wiedzy na temat seksu; co gorsza wobec braku rozmowy z rodzicami wiedze czerpie z podwórka, czy ze stron pornograficznych w internecie.
      o zakresie edukacji możemy dyskutować, ale wiedzę trzeba wyłożyć młodym ludziom zdecydowanie jak najszybciej

      co do dyskusji powyżej, w UK decyduje o liczbie dzieci i skrobanej styl życia. Przeciętna brytyjka ma do 25 roku życia 25 partnerów seksualnych ( wliczając w to np. muzułmanki)
      o tym decyduje przyzwolenie, jeśli coś jest akceptowane, a jeszcze daje profity, to jak wyżej.

      co do wyrachowania - wiele młodych brytyjek stara się zajść w ciążę z przypadkowymi mężczyznami, aby pomoc społeczna nie była w stanie ustalić kto jest ojcem, bo skonczy się manna z nieba
      poza tym UK to jedyny kraj europy, gdzie systematycznie rośnie liczba zakażeń HIV
      • bugmenot2008_2 Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 11:43
        > Przeciętna brytyjka ma do 25 roku życia 25 partnerów seksualnych ( wliczając w to np. muzułmanki)

        Nie wiedziałem, że przeciętna Brytyjka uprawia seks z muzułmankami. :P
        • aelithe Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 11.10.09, 00:30
          podałem ci oficjalne dane publikowane w gazetach 2 tygodnei temu

          muzułamnki nawet jeśli mają 1 partnera też są ujęte w statystyce
    • johnny-kalesony Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 13:31
      bugmenot2008_2 napisał:

      > Mam w miarę proste pytanie do zwolenników edukacji seksualnej: czy wierzycie w
      > to, co mówicie?


      Ja na początku nie wierzyłem, bo szkoła nie organizowała praktyk z tego
      przedmiotu. A tych się spodziewałem.


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
    • black-emissary Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 10.10.09, 16:35
      Spytaj kiedyś takiego, na czym polega na przykład stan nieważkości kosmonautów - odpowie Ci że na tym, że Ziemia nie przyciąga. Spytaj, czy ciężkie przedmioty spadają szybciej - w mig Ci taki odparuje, że owszem, że dużo, dużo szybciej. Spytaj o treść drugiej zasady dynamiki sir Izaaka Newtona - wzruszy tylko ramionami.

      Taka wiedza jest większości obywateli kompletnie zbędna.
      Wiedza o własnej seksualności jest większości niezbędnie potrzebna.

      I zupełnie nie widzę powodu, dla którego z edukacją seksualną miałoby być inaczej.

      Właśnie z tego powodu, że jest to wiedza przydatna.

      przykład UK choćby

      UK to wyjątek.
      • easz Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 20:12
        black-emissary napisała:

        > Spytaj kiedyś takiego, na czym polega na przykład stan
        nieważkości kosmonautów - odpowie Ci że na tym, że Ziemia nie
        przyciąga. Spytaj, czy ciężkie przedmioty spadają szybciej - w mig
        Ci taki odparuje, że owszem, że dużo, dużo szybciej. Spytaj o treść
        drugiej zasady dynamiki sir Izaaka Newtona - wzruszy tylko ra
        > mionami.

        >
        > Taka wiedza jest większości obywateli kompletnie zbędna.
        > Wiedza o własnej seksualności jest większości niezbędnie potrzebna.
        >
        > I zupełnie nie widzę powodu, dla którego z edukacją seksualną
        miałoby być inaczej.

        >
        > Właśnie z tego powodu, że jest to wiedza przydatna.
        >
        > przykład UK choćby
        >
        > UK to wyjątek.

        Amen.

        Dziś w GW jest o sprawie pewnego LO w Łodzi - pan dyrektor zrobił
        wykręt - zaszantażował rodziców zabraniem godzin języków i czegoś
        tam jeszcze, chyba w ramach przygotowań do matury - na rzecz
        edukacji seksualnej. Wiadomo jaka była decyzja rodziców. Ale
        najlepsza była wypowiedź dyra - pomijam jej moherowatość - naprawdę,
        nie wiedziałam, czy to rzeczywiście mówi dorosły facet, dyrektor
        liceum w dodatku, pedagog, czy jedenastoletni chłopiec. Żal, jak
        mawia młodzież.
        • black-emissary Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 20:30
          Cytat z w/w dyrektora: Jako wychowawcę też mnie takie tematy krępowały. Nauczyciel ma prawo mieć przed tym opory.

          Kółko zamknięte.

          Jeżeli edukacja seksualna ma być nieobowiązkowa (bo niektórzy rodzice sami chcieliby dziecku przekazać wiedzę o seksualności) to może matematyka, biologia i inne przedmioty też? Na pewno znajdzie się wielu rodziców, którzy i w tych dziedzinach chętnie sami dzieci wyedukują.
          • easz Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 20:36
            black-emissary napisała:

            > Jeżeli edukacja seksualna ma być nieobowiązkowa (bo niektórzy
            rodzice sami chcieliby dziecku przekazać wiedzę o seksualności
            ) to może matematyka, biologia i inne przedmioty też? Na pewno
            znajdzie się wielu rodziców, którzy i w tych dziedzinach chętnie
            sami dzieci wyedukują.

            USA i kreacjonizm np;)
            • black-emissary Re: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej 13.10.09, 22:43
              Na przykład.

              Choć w sumie to zdecydowanie lepiej, żeby dzieci były niedouczone w dziedzinie
              ewolucji niż antykoncepcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka