Dodaj do ulubionych

Praca u podstaw

14.12.09, 18:47
Z listu do WO:

Jako polonistka zawracam uwagę na język. Ten używany przez
Środę, pełen parodii, satyry czy absurdu, nie ma szans przebić się
do ogromnej części społeczeństwa, gdyż jest zbyt trudny. Młodzież
(i nie tylko!) ma problemy z odbiorem prostych tekstów. Potrzeba
nam więcej pracy u podstaw, prostych przekazów. Nie tych
kontrowersyjnych (aborcja) i łatwych do zaatakowania przez
przeciwników. Mam wrażenie, że aborcja stała się przekleństwem
równouprawnienia kobiet w Polsce. Podczas zbierania podpisów pod
petycją o parytet na listach wyborczych normą było tłumaczenie, co
to jest ten parytet.


Mnie w ogole zastanawia, jak mowic o feminizmie do bardzo mlodych
ludzi, powiedzmy - starszych nastolatków. Niby sposo jest mlodych i
bardzo mlodych feministek, ale one glownie skupiaja sie w
srodowiskach lewicowych. Nie ma podobnych osrodkow, kanalizujaca
femninistyczna energie dla liberalek np, nic nie wiem o podobnych
tego typu organizacjach dla feministek chrzescijanskich itd.
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: Praca u podstaw 14.12.09, 19:06
      Mnie się wydaje, że nastolatki w zasadzie to zostały już wstępnie
      zindoktrynowane. Podejrzewam, że prawie każda gimnazjalistka, a nawet uczennica
      podstawówki ma niejako wdrukowane to, że musi skończyć szkołę, zdobyć zawód, iść
      do pracy i zarabiać pieniądze. A odsetek panien snujących wizje o bogatym
      zamążpójściu jest niewielki. Czyli niejako jakaś praca u podstaw została zrobiona.

      Zadaniem współczesnego feminizmu jest zmobilizowanie kobiet do robienia karier
      zawodowych. Bo póki co większości z nich wystarcza byle jaka praca za byle jakie
      pieniądze. A głównym sponsorem gospodarstwa domowego wciąż jest mężczyzna.
      • vargtimmen Indoktrynacje i imprinty? 14.12.09, 19:19
        berta-live napisała:

        > Mnie się wydaje, że nastolatki w zasadzie to zostały już wstępnie
        > zindoktrynowane. Podejrzewam, że prawie każda gimnazjalistka, a
        > nawet uczennica podstawówki ma niejako wdrukowane to, że musi
        > skończyć szkołę, zdobyć zawód, iść do pracy i zarabiać pieniądze.



        Ehm, przepraszam, że pytam, dlaczego taka indoktrynacja miałaby być dobra? Czy
        kobiety w innych rolach niż pracownice najemne są w czymś gorsze?





        > A odsetek panien snujących wizje o bogatym
        > zamążpójściu jest niewielki. Czyli niejako jakaś praca u podstaw
        > została zrobiona.
        >


        To prawda, PRL swoje zrobił, od podstaw, po sufit,



        > Zadaniem współczesnego feminizmu jest zmobilizowanie kobiet do robienia karier
        > zawodowych. Bo póki co większości z nich wystarcza byle jaka praca
        > za byle jakie pieniądze.



        Jeśli im wystarcza, to dlaczego chcesz ingerować w ich wybory? Czy wiesz lepiej,
        co jest dobre dla innych?


        > A głównym sponsorem gospodarstwa domowego wciąż jest mężczyzna.


        A co w tym złego, jeśli to prawda? I co to znaczy "sponsor gospodarstwa
        domowego"? Czy rodzina nie jest wspólnotą, do której każdy wnosi to, co może
        wedle potrzeb i możliwości, różnorodnych, dodajmy?

        Mam jeszcze jedno pytanie. Wiadomo, że im bardziej wymagającą karierę się robi,
        tym trudniej robić dzieci. Obecnie, w Polsce, przypada 1.25 dziecka na kobietę.
        To oznacza, rosnące problemy demograficzne, a co za tym idzie demograficzne. Czy
        nie obawiasz się, że to jeden ze skutków wspomnienej "indoktrynacji" i
        "wdrukowywania" kobietom roli pracownicy i że dalszy postęp na tej drodze
        jeszcze pogorszy kwestie demograficzne?
        • vargtimmen korekta 14.12.09, 19:21
          vargtimmen napisał:

          Tak miało być:

          Mam jeszcze jedno pytanie. Wiadomo, że im bardziej wymagającą karierę się
          robi,tym trudniej rodzić dzieci.

          Bardzo przepraszam.
      • bene_gesserit Re: Praca u podstaw 14.12.09, 19:26
        E tam :)

        Takie rzeczy to i ja wiedzialam, a nastolatka bylam jakis czas
        temu :)
        Nikt nie indoktrynuje, patrzysz dookola i widzisz, ze samodzielnosc
        finansowa rządzi. Ale feminizm to cos wiecej przeciez. Nie tylko
        feministyczne polądy, ale i feministyczna tożsamość i - imho -
        siostrzeństwo.

        Samym parciem na kariere nie zmieni sie faktu, ze faceci wiecej
        zarabiaja, no co ty.
        • pazdziernik2009 Re: Praca u podstaw 14.12.09, 22:01
          > Samym parciem na kariere nie zmieni sie faktu, ze faceci wiecej
          > zarabiaja, no co ty.

          A jak zmienić fakt, że ludzie mający większą różnicę długości między palcem środkowym a serdecznym więcej zarabiają od tych drugich? (co jest prawdą, żeby była jasność)

          I jeszcze jedno: osobiście zarabiam więcej od przeciętnej absolwentki wyższej uczelni, czyli lepiej (formalnie) wykształconej niż ja kobiety. Jak sądzisz, dlaczego?

          A) Bo jestem mężczyzną

          czy może

          B) Bo zasuwam dniami i nocami, wolnego weekendu nie miałem od roku, a gdy zdobywałem prawdziwą wiedzę i doświadczenie, to te Twoje Mniej Zarabiające Kobiety udawały, że studiują politologię, marketing, kulturoznawstwo czy gender studies?

          Ostatnio taka jedna mądra była w Wysokich Obcasach, absolwentka dżender studiów właśnie, i utyskiwała, jak to nikt jej nie chce dać pracy, mimo że ma wyższe wykształcenie. No to weźcie do cholery każda po łopacie i zaróbcie sobie pieniądze. Wielki mi problem, rzeczywiście. Nawet Ci się w głowie nie mieści, jak potrafi być wpieniające takie ględzenie dla kogoś, kto haruje tyle co ja. Jak powiadam: łopaty do ręki i tyle, resztą sama przyjdzie, tylko trzeba szybko a dokładnie machać. Filozofii w każdym razie tu nie ma większej.



          • kocia_noga Re: Praca u podstaw 15.12.09, 08:00
            pazdziernik2009 napisał:


            utyskiwała, jak to nikt jej nie chce dać pracy, mimo że ma wyższe w
            > ykształcenie. No to weźcie do cholery każda po łopacie i zaróbcie
            sobie pieniąd
            > ze.


            To nie ten temat, ale ok.
            Sprawdź łaskawie jak jest z zatrudnianiem absolwentów tych
            pseudostudiów - komu łatwiej zdobyć pracę, a kto jest podejrzany o
            chęć posiadania dzieci?
            A skoro tyrasz na swoje pieniądze (nb mój syn działa niemalże
            identycznie jak ty, z tym, że wyniósł sie z PL i zarabia znacznie
            więcej), sprawdź czy koleżanka z pracy zarabia tyle samo co ty i
            dlaczego nie.
            • vargtimmen Re: Praca u podstaw 15.12.09, 08:49
              kocia_noga napisała:

              > pazdziernik2009 napisał:
              >
              >
              > utyskiwała, jak to nikt jej nie chce dać pracy, mimo że ma wyższe w
              > > ykształcenie. No to weźcie do cholery każda po łopacie i zaróbcie
              > sobie pieniąd
              > > ze.
              >
              >
              > To nie ten temat, ale ok.
              > Sprawdź łaskawie jak jest z zatrudnianiem absolwentów tych
              > pseudostudiów - komu łatwiej zdobyć pracę, a kto jest podejrzany o
              > chęć posiadania dzieci?
              > A skoro tyrasz na swoje pieniądze (nb mój syn działa niemalże
              > identycznie jak ty, z tym, że wyniósł sie z PL i zarabia znacznie
              > więcej), sprawdź czy koleżanka z pracy zarabia tyle samo co ty i
              > dlaczego nie.


              Wiesz, jest ponoć coś takiego jak rynek pracy. W tym, głównie, prywatny rynek
              pracy. A procodawca jest pragmatyczny: zatrudniając pracownika ocenia zyski i
              straty i na tej podstawie oferuje wynagrodzenie. Skoro zatrudnienie młodych
              kobiet jest dla pracodawcy bardziej ryzykowne, to ma pełne prawo płacić mniej.
              Ze swojego płaci w końcu, prawda? A jeśli tak ocenia, a Ty nakażesz zrównanie
              płac, to przestanie zatrudniać kobiety w ogóle. To co radzisz, parytet
              zatrudnienia w firmach prywatnych?
              • kocia_noga Re: Praca u podstaw 15.12.09, 14:29
                vargtimmen napisał:

                Skoro zatrudnienie młodych
                > kobiet jest dla pracodawcy bardziej ryzykowne, to ma pełne prawo
                płacić mniej.
                > Ze swojego płaci w końcu, prawda? A jeśli tak ocenia, a Ty
                nakażesz zrównanie
                > płac, to przestanie zatrudniać kobiety w ogóle. To co radzisz,
                parytet
                > zatrudnienia w firmach prywatnych?


                Nie, zmniejszenie ryzyka przy zatrudnieniu kobiety, poprzez jego
                wyrównanie.
                >
                >
                >
                >
        • grand_bleu feministyczna tożsamość? 15.12.09, 13:33

          a co to takiego? naprawdę jestem ciekawa?



          bene_gesserit napisała:

          > Ale feminizm to cos wiecej przeciez. Nie tylko
          > feministyczne polądy, ale i feministyczna tożsamość i - imho -
          > siostrzeństwo.
        • grand_bleu jeszcze to ... 15.12.09, 13:37

          > samodzielnosc finansowa rządzi.

          to prawda, tylko, czy feministki są samodzielne finansowo? jeśli
          tak, dlaczego ciągle wyciagają rękę do publicznych pieniędzy?
    • easz Re: Praca u podstaw 14.12.09, 20:29

      Jakaś dziś jestem niekumata. Przepraszam, czy znówu 'my' jesteśmy
      czemuś winne? czy tylko Środa?

      A tak mi się skojarzyło, co w drodzę do domu zasłyszałam, nawet
      pomyślałam o forum i jak szybko trafi się okazja, żeby to wrzucić -
      jakieś dziewczyny rozmawiały o różnych pierdółkach, szkoda
      powtarzać, ale padło też wyjątkowe kuriozum, coś w stylu 'nie lubię
      chodzić do ginekologów bab, no nie lubię a wiesz dlaczego? są
      niemiłe, a wiesz dlaczego? nie wiesz? bo hmmhm (zdradzanie sekretu,
      kwiatu swojej mądrości rozpościeranie płatków), bo na ginekologa
      szły te, co same nie mogły mieć dzieci, no i dlatego są takie
      nieprzyjemne, to wolę iść do ginekologa, nawet dziadka(?)'.
      Cmoktanie zniecierpliwione pań obok. Powtórzyłam prawie dosłownie, z
      dziadkiem mogłam czegoś niedosłyszeć, bo nie rozumiem skąd się
      wziął. Coś nam to przypomina? Taka młodzież w wieku lekko studenckim
      musiała to być.
      • bene_gesserit Re: Praca u podstaw 14.12.09, 21:56
        Easz, easz. Gleboki oddech wez. Nie chodzi o winę przecież.
        Raczej o pragmatyzm.
        Zwlaszcza, ze stereotypy, jak sama zauwazasz, dotyczą kazdego.
        • easz Re: Praca u podstaw 14.12.09, 22:57
          bene_gesserit napisała:

          > Easz, easz. Gleboki oddech wez. Nie chodzi o winę przecież.
          > Raczej o pragmatyzm.
          > Zwlaszcza, ze stereotypy, jak sama zauwazasz, dotyczą kazdego.

          Taak, zwłaszcza jak się zaraz na wstępie ktoś czepi aborcji i osób.
          To była ironijka zresztą, z tą winą. Ale jednak wytykanie, nie? Więc
          widzisz jest nad kim pracować, patrz anegdotka, zwłaszcza może
          polonistkom w tym najpiękniejszym z krajów. Jak panie Wesołowskie,
          nie pasuje, niech robi. Ja zamierzam PK jeszcze rozwalić od środka;)


          Ok, wdeeech, i jeszcze raz.

          Jako polonistka zawracam uwagę na język. Ten używany przez Środę,
          pełen parodii, satyry czy absurdu, nie ma szans przebić się do
          ogromnej części społeczeństwa, gdyż jest zbyt trudny. Młodzież (i
          nie tylko!) ma problemy z odbiorem prostych tekstów.


          Nie potrafię się odnieść, bo nie wiem na czym polega/ła różnica
          pomiedzy dyskursem profesorki autorki a dyskursem Dunin i Środy, bo
          to jest tylko mgliście zarysowane w paru słowach. Chodzi o trudność
          języka, czy jednak o to, o czym się mówi?

          Myślę, że ważna, jeśli nie najważniejsza jest kwestia z/rozumienia
          przez nas młodzieży i jej problemów a nie kwestia tego, żeby
          młodzież koniecznie nas zrozumiała. Jakoś tak przynajmniej,
          ważniejsze jest, o. Odwrotne priorytety, odwrotne jest wynikanie.

          Potrzeba nam więcej pracy u podstaw, prostych przekazów. Nie tych
          kontrowersyjnych (aborcja) i łatwych do zaatakowania przez
          przeciwników.


          Praca u podstaw tak, jako jeden z elementów. Jak? nie wiem, autorka
          jest czynnym pedagogiem. Kontrowersyjne tematy natomiast młodzież
          kocha! uwielbia się buntować, stawiać, spierać, iść na pałki nawet w
          przegranej sprawie. Nie kocha kiedy jest nudno i coś trzeba.

          Mam wrażenie, że aborcja stała się przekleństwem równouprawnienia
          kobiet w Polsce. Podczas zbierania podpisów pod petycją o parytet na
          listach wyborczych normą było tłumaczenie, co to jest ten parytet.


          A na to nie tylko ona narzeka. Tu wyszło coś, dobrze by było na
          przyszłość pamiętać i nie przeoczyć. Jakąś reklamę z ubranymi panami
          i paniami porozwieszać w komunikacji miejskiej itp;) Nie, poważnie -
          ludzie się tym nie interesują, bo i polityką w ogóle nie? Podobno w
          oczach kogoś, kto wyemigrował i wpada do nas co jakiś czas,
          niesamowite jest to, że u nas gdzie się nie zajrzy, do netu, do
          radia, czy tv - wszystko jest polityką, polityka i upolitycznione.
          Nie ma zacięcia kulturalnego, społecznego i społecznikowskiego jak
          tam. Nie wiem, czy to prawda, czy takie spojrzenie soczewkowate
          zniekształcone. Dla mnie parytet mimo wszystko nie jest polityczny,
          jest społeczny, więc może w tym problem. Więc jakby końce tego
          samego kija - kiedy się odbijemy w jednym, to i drugie pociągniemy,
          i odwrotnie. Mam nadzieję, że za bardzo nie bredzę.

          > Mnie w ogole zastanawia, jak mowic o feminizmie do bardzo mlodych
          > ludzi, powiedzmy - starszych nastolatków. Niby sposo jest mlodych
          i bardzo mlodych feministek, ale one glownie skupiaja sie w
          > srodowiskach lewicowych.

          Ciekawe dlaczego głównie. A chcesz dotrzeć do innych? To ja też nie
          wiem jak. To i tak trudny wiek, tak z 3 klasa gimnazjum w górę.
          Wszyscy się zastanawiają jak w ogóle do nich trafić, albo jak im
          schodzić z drogi.
          Najlepsza jest imo 1 gimnazjum, tacy pomiędzy;)

          Moja koleżanka uczy i co roku pytam ją ilu ma fajnych ludzi w
          klasie, ilu chce czegoś więcej, ponad przeciętną, zaangażować się,
          coś robić poza obowiązkami. To jest taka sobie szkoła. Zwykle ktoś
          jest, ale góra do 20% roku, raczej mniej i w różnym natężeniu.
          Natomiast zdarzają się zupełnie wyjątkowe osoby. I je imo trzeba
          ciągnąć, bo jest szansa, że będą kontynuowały - siebie i innych.
          Taka statystyka, wszystkich się nie da.
          O to Ci chodziło?

          > Nie ma podobnych osrodkow, kanalizujaca
          > femninistyczna energie dla liberalek np, nic nie wiem o podobnych
          > tego typu organizacjach dla feministek chrzescijanskich itd.

          Nie wiem, czy wiem kto to są feministki chrześcijańskie, ale ok. Co
          do reszty to ja Ci nic nie podpowiem, bo wiem jeszcze mniej, dużo
          mniej, i większy mam mętlik w głowie.
          • bene_gesserit Re: Praca u podstaw 14.12.09, 23:31
            Nie wiem, mi sie to skojarzylo z opowiescia znajomej polonistki z
            baaardzo dobrego lo, ktora mowila niemal to samo: ze wsrod
            dzieciakow (dzieciakow-elity, a to spolecznej, a to po prostu
            swietnych uczniow, albo i jednego, i drugiego) widzi mnostwo
            braków, wliczajac w to brak chęci, zaangazowania i brak potrzeby
            skumania czegos, co sie w jakikolwiek sposob rozni od tego, co ich
            zasadniczo interesuje, a wiec np Beniowski im trudno idzie, nie
            mowiac juz o Bogurodzicy itd. Sroda zapewne tez.

            Oczywiscie nie sadze, by dobrym pomyslem byl fakt, by Sroda
            zapodawala w stylu elo ziomy, ale gneralnie jak dotrzec do
            dzieciakow, zeby sluchaly i zeby im sie chcialo rozumiec.
            • pazdziernik2009 Re: Praca u podstaw 14.12.09, 23:49
              > Nie wiem, mi sie to skojarzylo z opowiescia znajomej polonistki z
              > baaardzo dobrego lo

              Czyli szklarni dla bananowych dzieci, tak? Takie dzieci mają same braki, trudno od nich wymagać "chęci, zaangazowania" czy "potrzeby skumania czegos". Pani daruje, Bene_gesserit.

              Nawiasem mówiąc, szkoda że jak ja byłem w liceum, to nie uczono o feminizmie. Mógłbym sobie robić żarty z nauczycieli w większym niż zazwyczaj natężeniu. Rzecz jasna spędzałbym w konsekwencji długie godziny na korytarzu, ale czego się nie robi dla dobrej hecy. :)

              Chociaż nowelistyka pozytywistyczna była też niezgorsza. Okres pozytywizmu na języku polskim dla mnie oznaczał długie godziny spędzone za karę na korytarzu. Zresztą w zasadzie to nie była kara, tylko coś w rodzaju środka zapobiegawczego. Chodziło o to, żebym nie przeszkadzał pozostałym uczniom w zgłębianiu meandrów i odmętów literatury pozytywistycznej.

              No tak, ale powiedz sama - co ja miałem poradzić na to, że ówcześni gryzipiórkowie tworzyli swych bohaterów w taki sposób, by nadawali się jedynie do bezlitosnego wyśmiania?

              Ale szkoda, że nie było lekcyj z myśli dr. hab. Środy Magdaleny, wielka szkoda, niepowetowana strata. :(

              > Oczywiscie nie sadze, by dobrym pomyslem byl fakt, by Sroda
              > zapodawala w stylu elo ziomy, ale gneralnie jak dotrzec do
              > dzieciakow, zeby sluchaly i zeby im sie chcialo rozumiec.

              Och! Organizując obozy feministyczne, to chyba jasne.

              • easz Re: Praca u podstaw 15.12.09, 00:03

                Hyhy, Ty w ogóle chyba całą szkołę na korytarzu przefajnowałeś, więc.
                • pazdziernik2009 Re: Praca u podstaw 15.12.09, 00:15
                  > Hyhy, Ty w ogóle chyba całą szkołę na korytarzu przefajnowałeś, więc.

                  Nieprawda! jedynie z polskiego byłem wyrzucany. Zresztą miałem własne książki - dużo lepsze i mądrzejsze - więc dywagacje na temat lektur z kanonu mało mnie interesowały.

                  Ty natomiast, nie wątpię, byłaś wzorową uczennicą, co? Ech ci najlepsi uczniowie, wszyscy tacy sami. Powiem Ci coś w sekrecie: nie znosiłem najlepszych uczniów. Szczególnie mnie wpieniał taki Maciek, raz kiedyś o mało go nie poturbowałem, gdy wypowiedziawszy "moim zdaniem", jął chłopak cytować podręcznik, a pani profesor była wprost wniebowzięta.
            • easz Re: Praca u podstaw 15.12.09, 00:00
              bene_gesserit napisała:

              > Oczywiscie nie sadze, by dobrym pomyslem byl fakt, by Sroda
              > zapodawala w stylu elo ziomy, ale gneralnie jak dotrzec do
              > dzieciakow, zeby sluchaly i zeby im sie chcialo rozumiec.

              To pewnie też jest tak, jak zarzuciłaś przy cytacie ze Szczuki, że
              są tacy, tacy i szmacy. Do każdego inaczej, albo kategoriami. Na
              niektóre dzieci działa np. snobowanie - taką Śrdodą choćby. Myślę,
              że dałoby się to zrobić. Tylko, czy to jest fair?
              Jak klasa ma 5 osób, to coś tam można, do każdego trafisz. A tak, to
              do wszytskich nie da rady. Trzeba się skupić na wyłapywaniu perełek
              i ew. kto się jeszcze załapie, przylepi. Bo inaczej rozmienianie na
              drobne i w ogóle nic, wypalenie najwyżej.

              A poza szkołą - nie mam pojęcia. Ale.
              Poszukałam sobie właśnie trochę po sieci na temat wolontariatu u
              mnie, no i massa młodzieży się angażuje, nie sądziłam, że teraz jest
              aż taka skala tego i tak! Oczywiście bardzo dużo sezonowo, ale i
              tak. Inna historia, to wiesz - pk - przykład idzie z góry. Nie można
              zrażać. Niechcący ok, ale 'z premedytacją', to jest zbrodnia. Więc
              może nie każdy powinien sie porywać.

              A jeszcze wracając, chodziło mi o to, że trudno wypośrodkować,
              robiąc konia trojańskiego, żeby zachęcić zauroczyć a jednak nie
              manipulować, dzieci i młodzież tego nie tolerują. Może to tylko dla
              autorytetów, charyzmatyków i oni takich błędów nie popełniają.

              Jak dotrzeć. Być sobą, otwartym, jak masz stracha to mówisz to, jak
              robisz coś pierwszy raz, mówisz to. Jak coś nieteges, to
              przepraszasz. Traktować jak równych, poważnie, słuchać.
              Obserwować, co działa, po czym robi się 'klik', macać, jak trafisz
              to piłować, oddawać pałeczkę, doceniać, chwalić, szczerze.... Uff.
              Nie wiem, Bene. Czy o to Ci chodziło? Jeśli nie, to sori, że się
              pcham.
              Poza tym - uważać, dzieci łatwo właśnie wpadają po uszy. Tego byś
              chciała? Co jest dla nich najlepsze.
              • bene_gesserit Re: Praca u podstaw 15.12.09, 00:50
                No niby tak - niezlomna pewnosc to czesc charyzmy, sek w tym, ze
                osoby myslace, ktore cenię tej niezlomnej pewnosci nie mają, raczej
                są spod znaku raz tak, raz siak.
                • pazdziernik2009 Re: Praca u podstaw 15.12.09, 00:56
                  > No niby tak - niezlomna pewnosc to czesc charyzmy, sek w tym, ze
                  > osoby myslace, ktore cenię tej niezlomnej pewnosci nie mają, raczej
                  > są spod znaku raz tak, raz siak.

                  Nie rozumiem. Te akurat osoby spośród myślących, które cenisz, nie mają pewności, czy w ogóle osoby myślące, a takie właśnie zwykłaś cenić, z natury rzeczy nie mają pewności?

                  Stawiam na drugie. I faktycznie: ciężko wymagać pewności od kogoś, kto myśli. To chyba oczywiste, że myślenie rodzi wątpliwości? Od tego zresztą jest.
                • easz Re: Praca u podstaw 15.12.09, 01:06
                  bene_gesserit napisała:

                  > No niby tak - niezlomna pewnosc to czesc charyzmy, sek w tym, ze
                  > osoby myslace, ktore cenię tej niezlomnej pewnosci nie mają,
                  raczej
                  > są spod znaku raz tak, raz siak.

                  Ale charyzma to nie pewność, w każdym razie nie pewność świadoma,
                  uświadomiona, z premedytacją. To jest naturalne, to jest pakiet.
                  Wiesz, że masz uszy? Myślisz o nich, kiedy jesz, pijesz? Puść to
                  dalej;)
                  Nie bardzo Cię rozumiem, chyba już powinnam spać.
                  W każdym razie jednak nabredziłam, trudno.
                  • bene_gesserit Re: Praca u podstaw 15.12.09, 01:12
                    easz napisała:

                    > Ale charyzma to nie pewność, w każdym razie nie pewność świadoma,
                    > uświadomiona, z premedytacją.

                    Nie wiem, nie znam sie, ale znam/lam pare charyzmatycznych osob i
                    pewnosc byla jedyna cecha, ktora laczyla zupelnie odmiennych ludzi.
                    Nie wiem, czym sie rozni pewnosc swiadoma od nieswiadomej, poza
                    tym, ale jest juz za pozno :)
                    • easz Re: Praca u podstaw 15.12.09, 13:16
                      bene_gesserit napisała:

                      > easz napisała:
                      >
                      > > Ale charyzma to nie pewność, w każdym razie nie pewność świadoma, uświadomiona, z premedytacją.
                      >
                      > Nie wiem, nie znam sie, ale znam/lam pare charyzmatycznych osob i pewnosc byla jedyna cecha, ktora laczyla zupelnie odmiennych ludzi.
                      > Nie wiem, czym sie rozni pewnosc swiadoma od nieswiadomej, poza tym, ale jest juz za pozno :)

                      Po zastanowieniu, to myślę, że my chyba mamy zakodowany obraz takiego charyzmatyka, może z kultury, może np. z tych wspomnianych filmów, nie wiem jak Ty. W sumie piszesz, że spotykałaś. Ja, charyzmatyka, to hm. Hmhm. Aż tak, to nie jestem pewna, może.

                      Wydaje mi się za to, że są osoby, których byśmy o to nie podejrzewali na pierwszy rzut oka, czy w zwykłych sytuacjach a ludzie do nich lgną. Z tą pewnością siebie to nie konieczność. Może chodzi tylko o nazwę tego czegoś. Ja bym poszerzyła. Może też trzeba odkryć to w sobie, tj. inni, sytuacja musi odkryć, banał.

                      Poza tym, jak powiedziałam, to nie ta osoba jest tu najważniejsza - jest ważna, musi być, ale dla innych.
          • kocia_noga Re: Praca u podstaw 15.12.09, 08:12
            easz napisała:

            Kontrowersyjne tematy natomiast młodzież
            > kocha! uwielbia się buntować, stawiać, spierać, iść na pałki nawet
            w
            > przegranej sprawie. Nie kocha kiedy jest nudno i coś trzeba.


            Jak już pisałam sto razy mój mąż jest czynnym pedagogiem i stara
            się, na ile to jest możliwe, zaspokoić tę potrzebę. Stan na dziś,
            przynajmniej w mojej pipidówce jest taki, że nie mają nawet prostej
            orientacji w możliwych światopoglądach. Chętnie by się zbuntowali,
            ale nie posiadają peryspektyw, prócz kościelnej, więc bunt jest
            kruchutki i naiwny. Na wszelkie myślowe odskoki w najbliższą
            przestrzeń czyha lęk przed karą piekielną.




            > Moja koleżanka uczy i co roku pytam ją ilu ma fajnych ludzi w
            > klasie, ilu chce czegoś więcej, ponad przeciętną, zaangażować się,
            > coś robić poza obowiązkami. To jest taka sobie szkoła. Zwykle ktoś
            > jest, ale góra do 20% roku,


            to sporo, gdzieś coś czytałam na ten temat i tak bywa w grupach -
            większość jest bierna, przywódczyń/ców jest garstka i to chyba
            naturalne.
            • easz Re: Praca u podstaw 15.12.09, 13:20
              kocia_noga napisała:

              > easz napisała:
              >
              > Kontrowersyjne tematy natomiast młodzież
              > > kocha! uwielbia się buntować, stawiać, spierać, iść na pałki nawet
              > w przegranej sprawie. Nie kocha kiedy jest nudno i coś trzeba.

              >
              > Jak już pisałam sto razy mój mąż jest czynnym pedagogiem i stara się, na ile to jest możliwe, zaspokoić tę potrzebę. Stan na dziś,
              > przynajmniej w mojej pipidówce jest taki, że nie mają nawet prostej orientacji w możliwych światopoglądach. Chętnie by się zbuntowali,
              > ale nie posiadają peryspektyw, prócz kościelnej, więc bunt jest kruchutki i naiwny. Na wszelkie myślowe odskoki w najbliższą
              > przestrzeń czyha lęk przed karą piekielną.

              Tym bardziej dobrze, że są tacy ludzie jak Twój mąż i że wciąż mu się chce, bo czytam, że wypalenie dotyka 70%, a pewnie prędzej, czy później każdego. Reszta, to co piszesz - przykre. Nie widzę w tej chwili rozwiązania na większą skalę. Dezorientacja charakterystyczna dla wieku i jeszcze takie obciążenia. Czyli są tacy, którzy nie czują oporu przed manipulowaniem dziećmi, o czym antywspominałam. Tylko że to się zemści - każą całować się w nos - zranieni, wykorzystani, zfrustrowani, zgorzkniali dorośli:/

              > > Zwykle ktoś
              > > jest, ale góra do 20% roku,
              >
              > to sporo, gdzieś coś czytałam na ten temat i tak bywa w grupach - większość jest bierna, przywódczyń/ców jest garstka i to chyba naturalne.

              Bierna i ma swoje problemy, o których nikt nie chce słuchać raczej.
              20% z 20 osobowej klasy to 4 osoby, w różnym natężeniu chęci, czyli od chęci czytania lektur i pisania samodzielnie fajnych wypracowań, pzrez udział w przedstawieniach szkolnych, po robienie choinek dla zwierząt leśnych, czy wolontariat w schronisku. Natomiast bez ukierunkowania...
              • kocia_noga Re: Praca u podstaw 15.12.09, 14:40
                easz napisała:

                > Tym bardziej dobrze, że są tacy ludzie jak Twój mąż i że wciąż mu
                się chce, bo
                > czytam, że wypalenie dotyka 70%, a pewnie prędzej, czy później
                każdego.

                tak,
                mówię mu to często, ale to samorodna perła, byłoby btakich pereł
                więcej, gdyby nauc zyciele mieli jakąkolwiek pomoc. WQidziałam
                kiedyś program o działalności jakiejś szkoły na zachodzie i poczułam
                żal, zazdrość, wkurw. Tam rada pedagogiczna to była rada
                pedagogiczna, nauczyciele mieli wsparcie merytoryczne, psychiczne i
                bądź jakie jeszcze. Nie było tak charakterystycznych dla polskiej
                szkoły wariatów (piszę o poważnych zaburzeniach psychicznych)których
                istnienie jest publiczną tajemnicą, a których nie można zwolnić, ani
                wysłać na leczenie. Myślę,że większośc z nich nie popadłaby w taki
                stan przy innej organizacji szkolnictwa.
                Noi : mam wrażenie, że wqiększa ilośc kobiet w rządzie to więcej
                pieniędzy na szkoły zamiast piłki kopanej - wrażenie uzasadnione
                sprawą sprzed kilkju lat, gdy radne krakowskie stoczyły walkę
                właśnie o to. I przegrały z mężczyznami w radzie.
                • easz Re: Praca u podstaw 15.12.09, 15:23
                  kocia_noga napisała:

                  Kocia, jest taki fajny film Happy-go-lucky, oglądaliście może? Choć wiem, że wielu się nie podobał. Bohaterką jest nauczycielka.

                  Co do reszty, to tak.
                  A o patologiach w środowisku szkoły, w niektórych miejscach, to temat rzeka. Również na bazie władzowej.
    • pazdziernik2009 Re: Praca u podstaw 14.12.09, 21:43
      "Podczas zbierania podpisów pod petycją o parytet na listach wyborczych normą było tłumaczenie, co to jest ten parytet."

      No to może by tak pani Siłaczka po raz kolejny wyrobiła normę i wyjaśniła to w swoim błyskotliwym liście, bo ja na przykład nie wiem. Wiem natomiast, że funkcjonują w obiegu dwie definicje parytetu: jedna taka, że parytet to podział fifty-fifty, a druga taka, że parytet jest synonimem kwoty, czyli jest to po prostu jakiś ustalony podział, ale niekoniecznie pół na pół.

      PS Gdyby do mnie taka podeszła, też spytałbym, co to takiego; potem o to, jak mój podpis mógłby pomóc kobietom; następnie - czy nie grożą mi jakieś konsekwencje po podpisaniu; czy nie jest to jakoś wielce zobowiązujące; czy na pewno nie będą mi niczego przysyłać do domu i tak dalej, i tak dalej. A po godzinie tłumaczeń posłałbym takiej uśmiech numer pięć i się oddalił nie podpisawszy. Już kiedyś w ten sposób zrobiłem jedną greenpeace'owczynię, a w tydzień potem jej koleżkę. Dowcipek taki złośliwy. Śmieszny? :)

    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Praca u podstaw 14.12.09, 22:02
      Właśnie rzuciłem okiem i tylko w Wikipedii jest CZTERNAŚCIE rodzajów feminizmu :)
      To lepiej niż socjalizm czy liberalizm(tak tylko dla przykładu sprawdziłem)...

      Jak tu tworzyć jakiś ruch jeśli już w definicji jest tyle różnic?
      • pazdziernik2009 Re: Praca u podstaw 14.12.09, 22:10
        Jedyna nadzieja, panie kolego, w siostrzeństwie.

        PS Czy Twój nick jest może inspirowany pewną książką? Jest u mnie na półce calutka trylogia. Jeśli tak, to pozdrawiam! :)
        • marouder.eu Mnie najbardziej przekonuje feminizm duchowy:) 14.12.09, 23:09
          Feminizm duchowy – pokrewny feminizmowi mitu. Jest to odrodzenie duchowości,
          oparte na mistycznym doświadczeniu kobiet, wyrażające się w: zainteresowaniu
          użytecznymi dla kobiet archetypami władzy i siły, rekonstruowaniu baśni i
          mitów, fascynacji czarownicami. Dzięki symbolom i rytuałom kobiety mogą
          wyrażać swoje pragnienia.


          Zjawisko to wyrosło z feminizmu radykalnego lat 70.

          pl.wikipedia.org/wiki/Feminizm#Feminizm_duchowy
          • pazdziernik2009 Re: Mnie najbardziej przekonuje feminizm duchowy: 14.12.09, 23:12
            Niezły ten duchowy, faktycznie. :) Ja jednak od początku swych zainteresowań feminizmem, czyli od mniej więcej dwóch lat, konsekwentnie pozostaję fanem feminizmu lesbijskiego:

            "Feministki lesbijskie sądzą, że każdy związek kobiety z mężczyzną jest opresywny. Według nich heteroseksualizm to jeden z elementów patriarchatu." :)


            • marouder.eu Re: Mnie najbardziej przekonuje feminizm duchowy: 14.12.09, 23:36
              Fascynujaco "seksmisyjny":)
          • easz Re: Mnie najbardziej przekonuje feminizm duchowy: 14.12.09, 23:39

            Kiedy się wreszcie wyniesiecie na te wasze ze dworum, zarażone twa i
            inne? ziew ziew.
            • marouder.eu Lepiej opowiedz za jaka denominacja obstajesz,Easz 15.12.09, 00:16
              Ja jako humanista, za duchowa, Pazdziernik uczy sie lesbijskiej, a ty?
              • easz jako feministka to za szatanistyczną 15.12.09, 01:03

                • marouder.eu Mam to samo:) 15.12.09, 01:53
                  Gdyz lubie basnie, mity, sfere archetypow i symboli:)
                  Inna rzecz, czy wiesz, ze by miec swoje smiale wizje, czarownice najczesciej
                  spozywaly muchomora czerwonego?
                  Podobnie zreszta jak skandynawscy berserkowie, choc tu muchomora wzmacniano
                  jeszcze pewnym zielem.
      • bene_gesserit Re: Praca u podstaw 14.12.09, 23:37


        Wiki nie jest specjalnie wiarygodna. Np zdaje sie czesc hasel na
        tematy mezczyzn i dyskryminacji opracowal tam, jak mi sie wydaje,
        znany dlugoletni troll-mizognista-maskulinista z tego forum. Czesc
        byla tak niemądra, ze w koncu wyleciala, czesc jednak niestety wisi.

        Nie ma 'feminizmu w ogole' - to znaczy, jest, bo wszyskie wierzymy
        w rowna wartosc tego, co rożne, prawo do wyboru i mamy tozsamosc
        feministek. Tyle, ze inaczej to realizujemy, bo feminizm jest
        scisle zwiazany z problemami okreslonej populacji kobiet, wliczajac
        w to populacje w obrebie poszczegolnych krajow.
        • kocia_noga Re: Praca u podstaw 15.12.09, 08:29
          Jak z resztą któryś z szanownych przedmówców zauważył, że
          identycznie jest z liberalizmami, konserwami, socjalizmami i innymi,
          ale one wszak nie qwywołują takiego u Panów podniecenia. Tak samo
          patriarchalne religie i obrządki sa zwykłe, normalne i oczywiste w
          pzreciwieństwie do haha feminizmu duchowego.
          A ciekawam dlaczego.
    • grand_bleu Re: Praca u podstaw 15.12.09, 13:28
      > Mnie w ogole zastanawia, jak mowic o feminizmie do bardzo mlodych
      > ludzi, powiedzmy - starszych nastolatków.

      a dlaczego chcesz mówić o feminizmie? a nie np. o konkretnych
      problemach uprzykrzających ludziom życie?

      czy feminizm, to jakaś nowa wiara?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka