bene_gesserit
17.02.10, 15:13
Mam 15 lat - nie za mało, by mieć własne zdanie, choć znam wiele
osób uważających, że powinnam siedzieć cicho i słuchać dorosłych.
Ostatnio w telewizji i gazetach była przedstawiona historia
chłopaka, który powiesił się po tym, jak jego 'koleżanka'
opowiedziała o ich kontaktach seksualnych. Jej słowa nie nadawały
się do cytowania, po reportażu wypowiadało się paru profesorów
specjalistów. Mówili, że dziewczynki są coraz bardziej śmiałe,
bezwstydne, agresywne. O tym wydarzeniu wszyscy szybko zapomną - aż
do czasu kolejnej takiej historii lub premiery filmu
typu 'Galerianki'. Ale mnie nie chodzi o demoralizację nastolatek,
tylko o ich godność. Następnego dnia rozmawiałam ze znajomą
licealistką. Opowiadała, że na pewną lekcję dziewczyny zakładają
bluzki z dekoltami i nauczyciel przesuwa sprawdzian lub rezygnuje z
pytania. Kuzynka z gimnazjum 'chwaliła się', że u nich chłopcy
rozpinanie staników opanowali do perfekcji, robią to już jednym
ruchem. Nie mówiły o tym z zażenowaniem czy potępieniem, było im
bardzo wesoło. Tak samo, kiedy kolega z równoległej klasy klepnął
koleżankę w pupę. Oboje wybuchnęli śmiechem.
Wiem, że 'w tym okresie' młodzież tylko jedno ma w głowie i takie
zachowanie to niby nic takiego. Ale czy pracodawca może bezkarnie
obmacywać podwładną? Bo do czego innego to porównać? Za coś takiego
idzie się do więzienia. Tylko jedna czy dwie nauczycielki
powiedziały nam, żebyśmy się szanowały i nie pozwalały na takie
sytuacje. Na lekcjach z panią pedagog rozmawiamy o przemocy: biciu,
wyzywaniu, kradzieżach. Nigdy nie został poruszony temat takiego
znęcania się nad dziewczynami. Warto o tym mówić, by potem nie
wyrastały z nas takie galerianki, blachary, które swoją wartość
oceniają po tym, do czego zostały przyrównane ich piersi.
Zrodło