zly_wilk
24.03.04, 22:45
Chciałbym tutaj podsumować wypowiedzi Barbinator, na podstawie dyskusji z nią
w wątkach "z okazji dnia kobiet" i "podsumowanie pewnego bardzo długiego
wątku".
Zapytałem tam Barbinator, dlaczego niekiedy wspomina o jakimś "złu aborcji",
uważając zarazem, że ludzki zarodek nie jest człowiekiem, a aborcja powinna
być dozwolona. Co złego jest w usuwaniu jakiegoś "zlepka komórek"?
Dowiedziałem się, że każdy ma prawo oceniać aborcję zgodnie z własnym
systemem wartości, w związku z czym Barbinator postuluje, by te kobiety,
które uważają aborcę za dopuszczalną - mogły ją sobie robić, te zaś, które
jej nie dopuszczają - mają prawo jej sobie nie robić.
Zapytałem więc, dlaczego Barbinator zastrzega się, że sama nigdy by sobie
aborcji nie zrobiła. Dowiedziałem się, że nie zrobiłaby jej sobie, bo jest to
sprzeczne z jej wizją związku z mężczyzną, pełnego miłości i szacunku, w
którym to związku jest miejsce dla dzieci. Zapytałem więc, czy wobec tego
odrzuca także inne środki antykoncepcyjne - które, podobnie jak aborcja -
powinny być sprzeczne z jej wizją związku (w którym jest miejsce na
posiadanie dzieci). W odpowiedzi Barbinator - zwolenniczka wolnego wyboru -
napisała post pełen retoryki właściwej prolajfowcom:
"Ja piszę o miłości, szacunku, lojalności których owocem bywa poczęcie
dziecka - a więc oczywistym jest, że usunięcie dziecka poczetego z miłości
jest jakimś wyłomem w tym budowanym wspólnie przez partnerów gmachu jakim
jest ich związek."
Tak więc okazało się, że Barbinator sama nie zrobi sobie nigdy aborcji, bo
uważa zarodek, któremu przecież dopiero co odmawiała człowieczeństwa -
za "DZIECKO POCZĘTE" (!). Zarodek jest dla niej "dzieckiem poczętym" i
dlatego go nie usunie. Gdy chodzi o jej dziecko, myśli zupełnie tak samo, jak
Ci prolajfowcy, których zwalcza.
Czyż nie jest to zakłamanie?
Sama Barbinator podobną postawę nazywa "wspólczesną dulszczyzną" i potrafi
bezbędnie rozpoznać ją u innych, choć nie widzi jej u siebie. W
wątku "Prostytucja a normalne zawody" Warszawiak sugerował, że uważa
prostytucję za normalny zawód. Oto, co Barbinator napisała do Warszawiaka:
"Po prostu chcę wiedzieć czy naprawdę uważasz prostytcję za zawód jak każdy
inny, czy też reprezentujesz coś co ja nazywam współczesną odmianą
dulszczyzny - taką pseudonowoczesną poprawność polityczną która każe co
innego mówić a co innego naprawdę myśleć.
Taki współczesny Dulski (a właściwie "taki współczesny "pani Dulska") wygląda
tak: Głosno i chętnie mówi o swoim bywaniu w agencjach towarzyskich. Wychwala
wszelkie zalety pracujących tam pań, nie unikając przy tym okresleń
typu "miłe, inteligentne, pracowite, zaradne itd". Podkreśla, że prostytucja
to zupełnie normalny zawód.
Ale jak go zapytać, czy ożeniłby się z taką "miłą, inteligentną i zaradną"
dziewczyną wykonującą "normalny zawód", to zaraz się oburzy: co, ja??? JA
miałbym się ożenić ze zwykłą kurwą???? Albo: co, moja ukochana córeczka
miałaby zostać prostytutką??? Po moim trupie!!
Dla mnie to własnie taka dulszczyzna, zakłamanie, fałszywa moralność."
Zamieńmy w powyższym fragmencie słowa "prostytucja" na "aborcja" i kilka
innych słów - odpowiednio do kontekstu - i oto, co w takim razie Barbinator
napisałaby o kimś takim jak ona sama:
"Reprezentujesz coś co ja nazywam współczesną odmianą dulszczyzny -
taką pseudonowoczesną poprawność polityczną która każe co innego mówić a co
innego naprawdę myśleć.
Taka współczesna "pani Dulska" wygląda tak:
Głosno i chętnie mówi o swojej tolerancji dla aborcji. Rozumie, że każda
kobieta może mieć swoją prywatną moralność i decydować w sprawie
dopuszczalności aborcji po swojemu. Podkreśla, że aborcja to tylko usunięcie
zlepka komórek, który nie zasługuje na miano człowieka.
Ale jak ją zapytać, czy sama mogłaby usunąć ciąże, to zaraz się oburzy: co,
ja??? JA miałbym usunąć "DZIECKO POCZĘTE Z MIŁOSCI"? Po moim trupie!!
Dla mnie to własnie taka dulszczyzna, zakłamanie, fałszywa moralność."
Naprawdę, nic dodać, nic ująć, droga Barbinator. Doskonale to nazwałaś. Ja
też, opisując Twoją postawę, chętnie użyję Twoich własnych słów. Dla
mnie też to, co piszesz o swoim stosunku do aborcji, to własnie taka
dulszczyzna, zakłamanie, fałszywa moralność. Współczesna odmiana dulszczyzny -
taka pseudonowoczesna poprawność polityczna, która każe Ci co innego mówić a
co innego naprawdę myśleć.
W kolejnym wątku "podsumowanie pewnego bardzo długiego wątka", Barbinator
użala się nad sobą, jak to brutelnie została potraktowana przez prolajfowców,
sugerując przy tym, że w wątku "z okazji dnia kobiet" wyzywano ją
od "śmieci", "moralnych zer" i "nazistowskich pojebów" za jej poglądy. Wątek
ten liczy prawie 400 wpisów i nie czytałem wszystkich, ale w tych, co
czytałem, nikt jej tak nie wyzywał! Nb. jeśli chodzi o "nazistowskich
pojebów" - to Barbinator sama przyznała później, że to wyzwisko przeczytała
kiedy indziej i przy innej okazji.
Mógłbym w odpowiedzi wyliczyć długą listę wyzwisk, jakimi obdarzono mnie na
forum przy różnych okazjach, ale - mniejsza z tym. Odniosę się tylko do tego,
jak odnosiła się mnie... Barbinator, w omawianym wątku, w którym rzekomo to
ją tak brutalnie potraktowano. Barbinator sugerowała, że jestem "netowym
demagogiem" i "półgłówkiem", osobnikiem "bezmyślnym", którego "ignorancja nie
ma granic":
"nie jestem tolerancyjna wobec netowych demagogów oraz ludzi pytających po
raz setny o to samo mimo iż wczesniej 99 razy otrzymali odpowiedź na swoje
pytanie. Uważam takie osoby za półgłówków"
"zastanawiam się czy twoja ignorancja i bezmyślność mają jakieś granice i
ponownie dochodzę do wniosku, że jednak nie mają..."
Tak więc, to nie ja obrzucałem Barbinator wyzwiskami i nie zauważyłem, by
wobec niej robił to ktoś inny. Jedyne, co zarzucałem Barbinatore, to
zakłamanie. Na ten zarzut także uskarża się wrażliwa Barbinator:
"Zwolennik prawa do wyboru ZAWSZE w rozmowie z prolajfowcami prędzej czy
później usłyszy, że jest głupi, że się kompromituje, że brak mu uczuć, że
jest obłudny i zakłamany a to co mówi to bełkot."
Czyżby ten zarzut - zakłamania - tak zabolał wrażliwą Barbinator? Trochę to
dziwne, jeśli serio potraktować jej wcześniejszą deklarację z omawianego
wątku:
"Jestem więc dumna, że określasz mnie jako "zakłamaną" i będę zaniepokojona
jeśli kiedykolwiek zmienisz w tej kwestii zdanie."
Możnaby się w tym pogubić... Dlaczego Barbinator użala się, że zarzucam jej
zakłamanie, skoro podobno jest z tego dumna...?
Jeszcze dziwniejsza jest deklaracja Barbinator, że zawiesza dyskusje o
aborcji do września, po której to deklaracji Barbinator niemal natychmiast
prowokuje... kolejną dyskusję o aborcji (post "bajka o złotej rybce"):
"Ja na przykład jestem złota rybka od aborcji i spełniam tylko życzenia z nią
zawiązane. I zadnych tam twoich własnych propozycji. Ja mam na to druk 23#56%
6&&/65&54 zgodnie z którym przysługuje ci tylko jedno życzenie a wybór masz
następujący:
1. Możesz żyć w kraju w którym aborcja jest legalna i dostępna na życzenie -
i tych aborcji dokonuje się rocznie 20 tys.
2. ...albo możesz żyć w kraju w którym aborcja jest zakazana a aborcji
nielegalnych dokonuje się 200 tys. rocznie."
Zarazem uważa, że dyskusja o aborcji, którą sprowokowała, nie jest...
dyskusją o aborcji (!): "Niech cię nie zmylą moje posty takie jak ten o
złotej rybce - dla mnie to nie jest rozmowa o aborcji".
Czas na podsumowanie...
Droga Barbinator,
czy nie przychodzi Ci czasem do głowy, że może jednak, odrobinkę, bywasz
niekiedy... hmmm... troszkę zakłamana? ;-)
Pozdrawiam -