fulko102
12.09.04, 11:36
W którymś z poprzednich wątków przeczytałem, że kobiety
są dyskryminowane, bo ich średnia płaca jest o 30% niższa
niż mężczyzn (były podawane przykłady Polski, USA, Angli, Francji).
Gdyby wydajność, kreatywność, przebojowość, itd., itd. - ogólnie
rzecz ujmując wartość kobiet w pracy była zbliżona
do pracy mężczyzn to zatrudnianie w firmie kobiet zamiast mężczyzn
(za powiedzmy 85% wynagrodzenia) byłby cudownym interesem
i najprostszym sposobem na zdobycie przewagi konkurencyjnej
(15% wzrost efektywności pracy tylko dzięki prostemu zabiegowi kadrowemu).
Jednak tak się nie dzieje! Firmy masowo nie zatrudniają tańszych
kobiet, na rynku nie wydać równiez tendencji, żeby firmy
złożone przeważnie z kobiet wygrywały w walce rynkowej.
Wytłumaczenie jest tylko jedno!
Średnia praca kobiety jest o 30% mniej warta niż średnia praca
mężczyzny!
Zresztą chyba trudno byc zaskoczonym większą wartością pracy mężczyzn -
w końcu od tysięcy lat to my mężczyźni zajmowaliśmy się zdobywaniem
zasobów z zewnątrz, a wy kobiety ich dystrybucją wewnątrz.
Przypuszczam, że statystyka dotycząca tego ile średnio mężczyźni
i kobiety WYDAJĄ byłyby odwrotne. Zapewne kobiety wydają więcej,
bo są w tym wydajniejsze.
Jednego jestem pewien - od 11 lat małżeństwa moja żona wydaje więcej
niż ja, pomimo, że mniej zarabia.
Do tej pory wydawało mi się to oczywiste.
Może jednak powinien czuć się dyskryminowany!